niedziela, 18 czerwca 2017

Slutty & The Beast - Rozdział 65

Akira biegł przed siebie, co chwilę ocierając dłonią łzy, lecące po policzkach.

Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?

Wciąż zadawał sobie to pytanie w myślach.

Byłem szczęśliwy. Myślałem, że on też jest. Na świecie jest tylu mężczyzn, dlaczego musiała zabrać mi mojego? Wiedziałem, że Hiro pewnego dnia mnie zostawi, po to, by żyć normalnie. Ale zawsze łudziłem się, że nigdy do tego nie dojdzie...

Akira czuł nieznośny ból w sercu. Jeszcze nigdy, w całym swoim życiu, nie cierpiał tak, jak teraz. Kiedy oddalił się już dostatecznie od domu, przestał biec. Teraz szedł powoli, próbując złapać oddech.

I co teraz? Gdzie mam pójść? Jak mam teraz żyć?

Po chwili doszedł do placu zabaw. Usiadł na huśtawce i kołysząc się lekko, wciąż płakał. Od dłuższego już czasu ignorował telefon, raz po raz wibrujący w jego kieszeni. Hiroki uparcie próbował się do niego dodzwonić. Teraz Akira wziął aparat do ręki i wpatrywał się w imię mężczyzny pojawiające się na wyświetlaczu.

W końcu telefon przestał dzwonić. Jednak nie na długo. Z tym, że teraz dzwonił do niego Naoki. Akira przesunął palcem po ekranie i przystawił aparat do ucha.

- Akira? - usłyszał głos przyjaciela - Jesteś tam? Odezwij się... Hiroki szaleje ze zmartwienia. Gdzie Ty jesteś?
- Po co to zrobiłeś? Po co do niego zadzwoniłeś? - wyszeptał Akira z żalem.
- Musiałem. Akira, posłuchaj. Nie masz racji. To nie jest tak jak myślisz...
- Nie? Naoki, kurwa ona jest w ciąży! - przerwał mu blondyn.
- Wiem o tym, ale... - Wiesz o tym? - zdziwił się Akira.
- Tak. Wiem, Hiroki powiedział mi o tym jakiś czas temu. Posłuchaj mnie...
- Wiedziałeś?! - wydarł się Akira do słuchawki - Widziałeś, że on mnie zdradza i nic mi nie powiedziałeś?!
- Akira, uspokój się! Naprawdę wysuwasz błędne wnioski...
- Sora też wiedział?
- Co? Tak. Wiedział.
- Zajebiście. Po prostu zajebiście. W ciągu kilku godzin straciłem faceta i przyjaciół. Dziękuję Wam bardzo.
- Akira, do cholery, daj mi coś powiedzieć!

Ale blondyn już go nie słuchał. Rozłączył się po czym ze złością rzucił telefonem gdzieś przed siebie. Następnie zasłonił twarz rękoma i wyjąc przejmująco, osunął się z huśtawki na ziemię.

W tej chwili jego głowę zalała fala wspomnień. Przypomniał sobie ten moment, gdy pierwszy raz ujrzał Hirokiego w jego kuchni.

Od razu mi się spodobały te jego szerokie bary i wąskie biodra... a potem się odwrócił i zobaczyłem te piękne, zielone oczy... Hiro...

Myślenie o mężczyźnie sprawiało mu ból, jednak Akira nie mógł przestać tego robić.

I ta dzikość, która rozpalała się szmaragdowym płomieniem w jego oczach, za każdym razem, gdy się kochaliśmy...A potem powiedział mi, że mnie kocha... I niedługo potem ja też zrozumiałem, że Hiro już dawno skradł moje serce... Hiro... Dlaczego?

Akira nie mógł się uspokoić. Jego ciałem raz po raz wstrząsał spazmatyczny szloch. On nie płakał. On wył z rozpaczy. Czuł jak żal rozrywa go od środka, powodując niesamowity, ciężki do zniesienia ból serca.

Nagle skulony blondyn poczuł, jak ktoś głaszcze go po włosach. Zerwał się na równe nogi i stanął przed Hirokim, którego twarz wyrażała wielkie zatroskanie.

- Aniołku... - wyszeptał Hiroki - Posłuchaj Kochanie, to wszystko jest jednym wielkim nieporozumieniem...

Akira zacisnął dłonie w pięści

- Powiedz mi Hiro, dlaczego? - wycedził zdławionym głosem - Rozumiem, że chcesz mieć normalną rodzinę, że pragniesz żony i dziecka, że ze mną nie możesz spełnić swoich marzeń. Ale naprawdę musiałeś zrobić to w taki sposób? Czy nie mogłeś zwyczajnie ze mną zerwać, zamiast upokarzać mnie oszukiwaniem i zdradą? Czy po tym wszystkim co razem przeszliśmy nie zasługuję nawet na to, by być potraktowanym jak człowiek?
- Akira...
- Udawałeś, że ciężko pracujesz. Nic dziwnego, że dla mnie nie miałeś już czasu, skoro cały dzień spędzałeś z nią. - ciągnął dalej blondyn - Skoro pieprzyłeś ją całymi dniami, to jasne, że moje potrzeby zaczęły Cię drażnić. I jeszcze do tego wszystkiego wciągnąłeś to w moich przyjaciół. Heh, nie sory, byłych przyjaciół, którzy z radością ukrywali przede mną wszystko! Tsa... Teraz to wszystko zaczyna nabierać sensu... A ja jak ten debil... Wiedziałem, że coś jest nie tak, ale ufałem Ci. Szalałem z niepokoju, a jednak wierzyłem, że kiedy przyjdzie czas, wszystko mi wyjaśnisz i nasz związek znowu będzie taki jak dawniej....

I Akira ponownie zalał się łzami. Hiroki podszedł do niego i mocno przytulił, jednak blondyn natychmiast odepchnął go od siebie.

- Zostaw mnie! - wrzasnął - Kurwa, przestań patrzeć na mnie takim wzrokiem, jakbym to ja zdradził Ciebie! Po co za mną polazłeś? Masz już o kogo dbać. Zajmij się swoją dziewczyną w ciąży, tatusiu! Gratuluję, Twoje marzenia nareszcie się spełniły!

Hiroki czuł jak żal, troska i smutek rozlewające się w jego ciele powoli ustępują miejsca narastającej irytacji. Szybkim krokiem podszedł do chłopaka i jedną ręką złapał go za kark, natomiast drugą mocno zatkał mu usta. Chociaż Akira usiłował się wyrwać, nie był w stanie, Hiroki był za silny.

- Ty uparty, bezczelny bachorze... - syknął brunet ze złością - Gdybyś zechciał na chwilę przestać snuć swoje kretyńskie domysły, może byłbym w stanie wszystko Ci wyjaśnić. Zobaczyłeś jak wychodzę z Mio z hotelu i już zdążyłeś sobie ubzdurać, że na pewno Cię zdradzam, podczas gdy to Ty prawie puściłeś się w barowym kiblu z powodu jednej sprzeczki.

W oczach Akiry malowała się taka rozpacz i smutek, że Hiroki natychmiast się uspokoił.

- Teraz Cię puszczę. - powiedział, już znacznie łagodniej - Ale Ty dasz mi coś powiedzieć i nie będziesz mi przerywał, zgoda?

Kiedy blondyn powoli skinął głową, Hiroki go puścił i odsunął się nieco.

- Kochanie... - zaczął powoli - Nigdy w życiu Cię nie zdradziłem. Nie mógłbym Ci tego zrobić. Za bardzo Cię kocham...
- Nie pierdol, przecież Was widziałem.
- Miałeś mi nie przerywać. - upomniał go Hiroki i mówił dalej - Widziałeś mnie, wiem o tym, ale pewnie nie wiedziałeś, że na dole tego hotelu znajduje się jedna z najlepszych lodziarni w mieście, a Mio miała straszną ochotę na sorbet cytrynowy, więc ją tam zabrałem.
- W końcu jest z Tobą w ciąży. Musisz o nią dbać.- syknął Akira.

Hiroki uśmiechnął się krzywo.

- Ty nie umiesz siedzieć cicho, prawda? - skomentował z czułością w głosie - To prawda, że Mio jest w ciąży, a ja chcę o nią dbać, jednak zupełnie się mylisz co do powodu.

Akira podniósł wzrok i zdziwiony popatrzył na bruneta.

- Mio jest z tego samego domu dziecka co ja. Wychowywaliśmy się razem. Jest dla mnie jak siostra. Nie jestem ojcem jej dziecka. Mio ma chłopaka i niestety zaliczyli wpadkę. Gdy Mio się dowiedziała, mocno to przeżyła, bała się, co powie ten chłopak, więc potrzebowała kogoś, z kim mogłaby porozmawiać. Udało mi się ich pogodzić.
- Przecież powiedziałeś, że będziesz ojcem. - Tak, powiedziałem, a właściwie zacząłem mówić, ale nie zdążyłem dokończyć, bo uciekłeś. Mio i Takumi chcą żebym został ojcem chrzestnym ich dziecka.

Akira nie bardzo wiedział co ma w tej chwili powiedzieć. Nic nie przychodziło mu do głowy, więc po prostu milczał, wpatrując się w bruneta.

- To prawda, że parę razy odwołałem nasze plany, bo Mio mnie potrzebowała. - ciągnął dalej Hiroki - Jednak ja naprawdę ciągnę podwójne zmiany, bo potrzebuję pieniędzy.
- Na co?
- To nie istotne w tej chwili, bo wydaje mi się, że właśnie straciłem swój cel. - odpowiedział smutno brunet.

Akira popatrzył na niego zdziwiony.
Hiroki roześmiał się cicho, jednak ten śmiech nie miał w sobie ani cienia radości.

- Wiesz Akira, nigdy nie sądziłem, że aż tak wątpisz w moje uczucia do Ciebie. - powiedział z żalem - Zawsze wiedziałem, że boisz się mnie stracić, robiłem wszystko, byś czuł się kochany przeze mnie. To prawda, że ostatnio Cię zaniedbywałem, jednak jestem bardzo zawiedziony tym, jak bardzo mi nie ufasz. Naprawdę sądzisz, że mógłbym Cię zdradzić? Oszukiwać? Zostawić dla kogoś innego? Naprawdę, aż tak we mnie nie wierzysz? Jeśli tak właśnie jest, to nie ma sensu tego dłużej ciągnąć. Nie wyobrażam sobie bycia z kimś, kto mi nie ufa.
- Więc jednak chcesz się ze mną rozstać? - spytał dziwnie spokojny Akira.

Hiroki pokręcił przecząco głową.

- Nie chcę Aniołku. Nie wyobrażam sobie mojego życia bez Ciebie. - szepnął smutno - Ale jeśli Ty mi nie wierzysz, to nie ma sensu, żebyś się ze mną męczył.
- Hiro... To nie tak, że ja w Ciebie nie wierzę... - powiedział cicho Akira - Nigdy nie miałem problemów z pewnością siebie. Zawsze znałem swoją wartość. Jednak ostatnich parę tygodni sprawiło, że zacząłem wątpić w to, czy aby na pewno jestem Ciebie godny. Z każdym mijającym dniem moja pewność siebie była coraz mniejsza, bo jedyny mężczyzna, którego kiedykolwiek kochałem, przestał mieć dla mnie czas i zaczął uciekać przede mną do pracy. Nawet teraz nie chcesz mi powiedzieć, po co są Ci potrzebne te pieniądze...

Teraz Hiroki milczał uparcie, nie wiedząc co powinien odpowiedzieć Akirze.

- Może masz rację Hiro... - odezwał się w końcu blondyn - Widocznie to, że się kochamy nie wystarcza. Ostatnio przepaść między nami jest coraz większa. Chcę żebyś wiedział, że bardzo Cię kocham, ale widocznie nie jesteśmy ze sobą tak szczęśliwi jak nam się wydawało. Ty twierdzisz, że ja Ci nie ufam. Ja z kolei nie mogę już dłużej znosić tego, że ewidentnie coś przede mną ukrywasz... Może faktycznie to już jest koniec...

Między nimi zapanowała ciężka do zniesienia cisza, która z każdą upływającą minutą stawała się coraz bardziej nieznośna.

- Zaplanowałem wyjawienie Ci tego na jutrzejszy wieczór. - odezwał się w końcu Hiroki - Daj mi jeszcze ten jeden dzień. Wszystko Ci wtedy wyjaśnię. Przyjdź do Twojego baru na godzinę dwudziestą. Jeśli się nie zjawisz, oficjalnie uznamy nasz związek za zakończony. A teraz wrócić do domu. Ja dzisiaj spędzę noc u Naokiego i Sory.


Mówiąc to Hiroki podszedł do Akiry i, pochylając się nad nim, delikatnie, pocałował go w czoło.

- Chciałem, żebyś był szczęśliwy. Nigdy nie sądziłem, że zrobi się z tego takie zamieszanie. Pogodzę się z każdą Twoją decyzją, jednak błagam Cię Aniołku... przyjdź jutro do baru i pozwól mi to wszystko odkręcić... Będę czekał na Ciebie...

Następnie Hiroki wyminął zdruzgotanego blondyna i ruszył w stronę domu Naokiego.

***

Zanim Akira w końcu ruszył się z miejsca, zdążyło upłynąć kilka nieznośnie długich minut. Swoje pierwsze kroki skierował w stronę pobliskich krzaków, gdzie - jak szacował - wylądował rzucony przez niego telefon. I faktycznie, aparat leżał w zaroślach. Był wyłączony i miał pęknięty ekran. Jednak Akirze udało się go włączyć i okazało się, że pomimo poniesionych obrażeń - telefon działa. Blondyn schował go do kieszeni spodni i powoli ruszył w stronę domu.

Wydarzenia paru ostatnich dni zaczynały odbijać się na chłopaku w postaci niezwykle irytującego pulsowania w okolicach skroni. Myśli kłębiły się w jego głowie i wcale nie poprawiały jego stanu, wzmagając jedynie tępy ból głowy, który z każdą chwilą przybierał na sile.

Umysł Akiry znajdował się w dziwnym stanie. Właściwie to chciało mu się śmiać. Jeszcze chwilę temu był gotowy przyznać Hirokiemu rację i zwyczajnie zakończyć ich związek. Wystarczyło słowo lub dwa więcej i zwyczajnie przestałby istnieć. Może powinien był na to pozwolić? Przecież miał dość. W ostatnim czasie nic tylko się kłócił, tęsknił lub siedział sam jak pies w pustym mieszkaniu. Czy to wszystko miało jeszcze sens? Parę dni wcześniej prawie się puścił z obcym facetem w barowym kiblu. Tylko dlatego, że Hiroki powiedział mu parę słów pieprzonej, bolesnej prawdy.

Może ta cała miłość nie jest dla mnie? - rozmyślał - Ostatecznie bycie kurwą nigdy mi nie przeszkadzało. Byłem przynajmniej wolny.

Akira dziwił się sobie. Jeszcze nie tak dawno temu, umierał ze strachu na myśl o utracie Hirokiego. Teraz czuł jakby było mu wszystko jedno.

Wszystko jest w moich rękach. Wystarczy, że się tam jutro nie pojawię i wszystko się skończy.

To dziwne, lecz Akira naprawdę nie czuł tego przerażenia, które jeszcze przed chwilą ściskało go za gardło, utrudniając oddychanie. Nie rozumiał sam siebie. Czuł się tak nienaturalnie spokojny i opanowany, że prawie radosny. Tak jakby nic się nie stało. Tak jakby nagle wcale nie ziściły się jego najgorsze koszmary, coś, na co usiłował się przygotować, wmawiając sobie, że prędzej czy później Hiroki i tak go zostawi, a w konsekwencji wcale nie był na to gotowy.

Ten dziwny stan trwał do momentu, w którym Akira przekroczył próg mieszkania i zamknął za sobą drzwi, wtedy nagle, jak za dotknięciem magicznej różdżki, jego umysł zalała fala wspomnień.

Zobaczył te wszystkie momenty, które spędzili tu razem. I nie, o dziwo wcale nie pomyślał o dzikim seksie, który uprawiali w każdym zakamarku tego niewielkiego mieszkania.
Przed oczami Akiry pojawiły się te czułe, spokojne gesty jak śniadanie robione mu przez Hirokiego do szkoły, jak kubek z kawą sporządzoną tak jak blondyn lubił najbardziej, jak noszenie na rękach, gdy przysypiał w dziwnych miejscach lub gdy nie miał siły by iść.
Akira widział wszystkie te chwile, gdy Hiroki tulił go, uspokajał i pocieszał. Gdy ocierał mu łzy i zapewniał o swojej miłości.

I wtedy Akira zrozumiał, że pojawi się nazajutrz w barze. Mógł wmówić sobie wszystko, lecz nagle dotarło do niego, że bez Hirokiego nic nie będzie już takie samo. Nie było odwrotu. Hiroki zmienił Akire i chłopak wiedział już, że tylko z nim może być szczęśliwy. Jeśli pójście do tego baru było ich ostatnią szansą, to Akira wiedział, że musi ją wykorzystać.

Tej nocy Akira zasnął niemal od razu, gdy tylko przyłożył głowę do poduszki.

***

- I co? Znalazłeś go? - spytał z niepokojem Naoki, gdy tylko Hiroki pojawił się w drzwiach jego domu.

Sora stał tuż za nim i nerwowo miętosił dół swojej koszulki w palcach.

- Aki jest na nas wściekły... - wyszeptał płaczliwie.
- Przepraszam Was. - jęknął Hiroki siadając na kanapie w salonie - Kurwa, nigdy nie sądziłem, że to zajdzie tak daleko. Ja pierdolę, gdybym wiedział, nie robiłbym z tego takiej tajemnicy. I do tego wszystkiego jeszcze wciągnąłem w to Was.

Sora nerwowo dreptał wzdłuż kanapy, Naoki siedział na fotelu i z troską obserwował ukochanego. Był strasznie zdenerwowany, odkąd był świadkiem rozmowy bruneta z Akirą. Blondyn krzyczał do słuchawki tak bardzo, że Sora słyszał każde słowo chłopaka.

- Opowiadaj. Znalazłeś go? - zaczął Naoki, nie spuszczając oka z Sory.

Hiroki w odpowiedzi skinął głową.

- Namierzyłem jego telefon, zanim go wyłączył. Pobiegłem w miejsce jego ostatniej lokalizacji i znalazłem go na placu zabaw. Siedział pod huśtawkami i wył niemiłosiernie. Nie chciał mnie nawet słuchać. - mówił Hiroki zbolałym tonem - Musiałem zatkać mu usta, żeby móc cokolwiek powiedzieć.

I brunet opowiedział im całą rozmowę jaką odbył z Akirą. Na wzmiankę o sobie i Naokim, Sora jęknął cicho i prawie się rozpłakał.

- Sora, co się dzieje? - zaniepokoił się Hiroki, gdy skończył opowiadać.
- Aki jest na mnie zły... - wyjąkał Sora.
- Na Nas wszystkich. - odpowiedział mu spokojnie Naoki - Przejdzie mu Kochanie.
- A jak nie?! - po policzkach Sory zaczęły spływać łzy - Aki... Aki jest pierwszą osobą, która nazwała siebie moim przyjacielem. Jest dla mnie strasznie ważny. Co ja zrobię, jak on mi nigdy nie wybaczy?!
- Kochanie, spokojnie. - wyszeptał Naoki wstając i przytulając chłopaka do siebie. - Oczywiście zostajesz na noc. - bardziej stwierdził niż zapytał brunet, odwracając głowę w stronę Hirokiego.
- Jeśli mogę... - odpowiedział mężczyzna niepewnie.
- Możesz. - odparł spokojnie Naoki.

Hiroki skinął głową i pochylając się do przodu zasłonił twarz rękoma.

- Chciałem go zaskoczyć i niewątpliwie mi się kurwa udało. - stwierdził z przekąsem. - Mam nadzieję, że Akira mimo wszystko się jutro pojawi w barze. Nie... nie jestem gotowy by go stracić...
- Na pewno się pojawi. - odpowiedział Naoki.
- No nie wiem... - wyszeptał Hiroki, zasłaniając twarz rękoma - Przez ostatnie tygodnie byłem dla niego naprawdę okropny. P... Powiedziałem tyle okrutnych słów...
- Nie zadręczaj się tym. - uspokajał go Naoki - Jestem pewny, że wszystko skończy się dobrze, niczym w jednej z tych cukierkowych i słodkich do porzygu bajeczek, które uwielbia Yuki.

Hiroki uśmiechnął się krzywo. Niedługo potem pożegnał się z przyjaciółmi, którzy zniknęli za drzwiami sypialni i położył się na kanapie. Jednak pomimo zmęczenia, sen nie nadchodził, za to upierdliwe myśli - owszem. Na nie zawsze można było liczyć, gdy człowiek usiłował się wyciszyć, uspokoić i po prostu zasnąć.

Aniołku wszystko w Twoich rękach...

Pomyślał na sam koniec, zanim nareszcie nad ranem, udało mu się przymknąć powieki i pogrążyć się we śnie.

***

Hirokiego obudził dziwny ciężar, który brunet odczuwał w okolicach swojego brzucha. Kiedy otworzył oczy, do jego uszu dotarł radosny, dziecięcy śmiech, a para ogromnych, zielonych oczu wpatrywała się w niego z uwielbieniem.

- Hiruś! - zapiszczał Yuki, widząc, że mężczyzna wybudza się ze snu.
- Cześć łobuzie. - odpowiedział Hiroki, uśmiechając się do chłopca i głaszcząc go po głowie z czułością.
- Co tu robisz? Kiedy przyszedłeś? Gdzie jest Akiś? - Yuki wystrzelił w bruneta bezlitosną serią pytań.

Hiroki posmutniał, nie bardzo wiedział, co powinien odpowiedzieć malcowi.

- Nie lubicie się już? - zapytał chłopiec, mrużąc oczy.

Spostrzegawczość Yukiego wprawiła mężczyznę w prawdziwe osłupienie, a dodatkowe pytanie wcale nie pomogło Hirokiemu znaleźć satysfakcjonującej odpowiedzi dla malca. Z opresji wybawił go Sora, który właśnie wyszedł z sypialni, przecierając oczy.

- Yuki, zejdź z Hirokiego. To nie ładnie tak po kimś skakać. - powiedział podchodząc do kanapy.
- Nie przeszkadza mi to. - odpowiedział spokojnie Hiroki i mrugnął okiem do chłopczyka.
- Chcesz kawy? - spytał Sora, kierując się w stronę kuchni.
- Poproszę.

Hiroki wziął Yukiego na ręce i wstał z nim z kanapy. Po chwili usiadł przy stole w kuchni, biorąc chłopca na kolana.

- Naoki jeszcze śpi? - spytał brunet po chwili milczenia.

Sora skinął głową

- Rzadko kiedy wstaje przede mną. Straszny z niego śpioch. - powiedział, uśmiechając się z czułością.

Znudziwszy się bezczynnym siedzeniem na kolanach Hirokiego, Yuki szybko wyswobodził się z objęć bruneta i zeskoczywszy na podłogę, udał się do swojego pokoju.

- Sora, mógłbym Cię o coś poprosić? - spytał nagle Hiroki.

Chłopak postawił przed nim kubek z kawą i usiadł po przeciwnej stronie stołu.

- O co chodzi? - Bo wiesz, wszystkie rzeczy, których potrzebuję na dzisiaj zostały w moim domu... - powiedział powoli Hiroki - Czy mógłbyś umówić się z Akirą na jakąś kawę czy coś?

Sora zarumienił się intensywnie i pochylił głowę.

- Hiroki... Ja... N..Nie wiem. - wyjąkał - Aki jest na mnie zły... Wątpię, że będzie chciał się ze mną spotkać...
- Sora, proszę Cię. Naprawdę potrzebuję tych rzeczy, a Naokiego nie mogę o to prosić.
- D..Dlaczego?
- No cóż... - Hiroki westchnął ciężko - Wiesz jaki jest Naoki, na niego Akira faktycznie mógłby obrazić się na długo, ale Ty... Ty to zupełnie inna sprawa...

Sora podniósł głowę i ze zdziwieniem spojrzał na bruneta.
- N..Nie rozumiem. - stwierdził.
- Bo widzisz Sora, tak się składa, że Akira ma do Ciebie słabość. On również bardzo sobie ceni Waszą przyjaźń. Wiem, że nie mógłby się na Ciebie zbyt długo gniewać. - odpowiedział Hiroki, uśmiechając się lekko.

Sora aż otworzył usta ze zdumienia.

- N... Naprawdę? - wyjąkał.

Hiroki z powagą skinął głową.

- Dobrze. Spróbuję. - powiedział Sora.
- Dziękuję! Wiedziałem, że mogę na Ciebie liczyć, przyjacielu! - ucieszył się Hiroki.

Sora zarumienił się lekko i odwzajemnił uśmiech bruneta. Wtedy drzwi do sypialni się otworzyły. Naoki wszedł do kuchni, drapiąc się po głowie i ziewając przeciągle. Przechodząc koło Hirokiego, klepnął go lekko w plecy w ramach powitania. Usiadł przy stole, tuż obok Sory, który wstał i podał chłopakowi kubek z kawą.

- Dziękuję Słoneczko. - uśmiechnął się Naoki do ukochanego, który swoim zwyczajem oblał się nową porcją rumieńców i usiadł z powrotem na krześle.
- Nao, mogę pożyczyć Twój telefon? - spytał, patrząc na ciemnowłosego.
- Jasne. Swoją drogą najwyższy czas kupić Ci Twoją własną komórkę. - odpowiedział Naoki - A gdzie chcesz zadzwonić?
- Do Akiego. Hiroki musi dostać się do mieszkania, a ja mam za zadanie wyciągnąć Akire z domu. - wyjaśnił spokojnie Sora, biorąc łyk kawy.

Naoki spojrzał z wyrzutem na przyjaciela, po czym obrócił się w stronę Sory.

- Kochanie, jesteś pewien, że to dobry pomysł? - zapytał z wahaniem.
- Hiroki potrzebuje mojej pomocy, a ja chcę pogodzić się z Akim. Czemu to miałby być zły pomysł? - spytał Sora.
- Bo wiesz Słoneczko... Akira jak jest zły, potrafi być bardzo... no... dosadny... Nie chciałbym żeby sprawił Ci przykrość.

Sora posmutniał.

- Uważasz, że sobie nie poradzę? - wyszeptał.
- Sora, nie o to chodzi. Ty po prostu jesteś taki dobry, że się wszystkim przejmujesz... Nie lubię patrzeć jak płaczesz, nie chcę żeby Akira Cię zranił. - plątał się Naoki.
- Hej, nie chcę żebyście się przeze mnie kłócili. - odezwał się Hiroki - Głupio mi. Przepraszam. Wymyślę coś innego.
- Nie. - powstrzymał go Sora i wstał od stołu, kierując swoje kroki do sypialni.

Chwycił telefon Naokiego i wybrał połączenie z Akirą. Blondyn nie odebrał. Sora poczuł, że zbiera mu się na płacz. Drżącymi palcami przesunął po ekranie aparatu i ponownie wybrał numer Akiry. Znowu nic.

Do trzech razy sztuka.

Pomyślał Sora i po raz kolejny nacisnął zieloną słuchawkę.

- Nao, kurwa, nie rozumiesz aluzji?! - usłyszał wkurwiony głos Akiry - Nie mam ochoty z Tobą gadać, więc łaskawie przestań do mnie wydzwaniać!
- P..Przepraszam... - wyjąkał Sora powstrzymując łzy.
- Sora?
- T... Tak... ja... chciałem p..pogadać.

Sora usłyszał, że Akira wzdycha ciężko.

- Soruś, wybacz, ale naprawdę nie mam nastroju... - ton Akiry znacznie złagodniał.
- Aha... No to... Nie przeszkadzam... - Sora czuł, że jeszcze chwila i się popłacze.
- Ech, Soruś... Nie umiem się na Ciebie gniewać... Przyjdź za godzinę do tej kawiarni, niedaleko szkoły.
- Do tej co ostatnio?
- Dokładnie. Do zobaczenia.
- Do zobaczenia. - odpowiedział Sora i rozłączył rozmowę.

Poczuł jednocześnie ulgę i zdenerwowanie. Wprawdzie Akira zgodził się z nim spotkać, lecz najtrudniejsza rozmowa wciąż była przed nim. Jak ma prosić o wybaczenie i jednocześnie wciąż utrzymać tajemnicę Hirokiego? Nie miał pojęcia. Z zamyślenia wyrwał go Naoki, który właśnie do sypialni.

- Zgodził się? - spytał cicho.
- Tak. - odpowiedział spokojnie Sora, obdarzając bruneta znajomym, sztucznym uśmiechem.
- Kochanie, nie rób tego. - poprosił cicho.
- Czego mam nie robić?
- Znam ten uśmiech. Coś Cię gryzie. - odpowiedział smutno ciemnowłosy. - Ukrywasz się za nim. Nie chowaj się przede mną Słonko.

Sora westchnął cicho.

- To musi być męczące prawda? - spytał spokojnie.
- Niby co?
- Pilnowanie mnie.
- Pilnowanie?
- Tak. Przecież widzę Nao. Bez przerwy mnie obserwujesz. Sprawdzasz czy się nie tnę, rejestrujesz moje miny i nastroje.
- Sora, ja po prostu o Ciebie dbam...
- Wiem o tym! - krzyknął chłopak - Myślisz, że tego nie zauważam? To musi być okropnie męczące, tak bez przerwy martwić się o taką ofiarę jak ja! Jestem do niczego! Wiem o tym!
- Kochanie... Nie mów tak...
- Bo co? Boisz się, że znowu się po płaczę, a Ty znowu będziesz mnie musiał pocieszać i zbierać z podłogi?! Tak strasznie się boisz, żeby nikt nie sprawił mi przykrości, bo przecież znowu będę ryczał! W końcu nic innego nie robię tylko płaczę! Jestem żałosny! A Twoje pilnowanie mnie, ciągle mi o tym przypomina!
- Sora...

Naoki nie wiedział co powiedzieć. Bo jak miał odpowiedzieć? Sora mówił przecież prawdę. Pilnowanie, by chłopak był szczęśliwy stało się głównym zadaniem niebieskookiego.

- Możesz zostać z Yukim? - spytał Sora, przerywając milczenie.

Naoki skinął głową. Gdy wyszli z sypialni, Naoki skierował się do przedpokoju i ściągnął z haczyka kluczyki do auta.

- Masz przy sobie prawko? - spytał podając je Hirokiemu, który skinął głową. - Weźcie mój samochód. Będzie szybciej.
- Dzięki. - odpowiedział mężczyzna, biorąc kluczyki od bruneta.

Po chwili, Sora i Hiroki byli gotowi do wyjścia. Kiedy wychodzili z mieszkania, Naoki złapał Sore i lekko pocałował go w czoło, jego wzrok był pełen troski. Sora odsunął się od chłopaka

- Nie martw się. Nawet taki śmieć jak ja da radę pogadać z przyjacielem. - stwierdził kwaśno.
- Sora...
- No co? - spytał zaczepnie.
- Nic.

Sora obrócił się na pięcie i wyszedł z mieszkania. Zaraz za nim podążył Hiroki, rzucając Naokiemu przepraszające spojrzenie.

Wsiedli do auta w milczeniu. Sora obrócił głowę w stronę okna i bezmyślnie gapił się na krajobraz za nim.

- Sora, on po prostu o Ciebie dba... - odezwał się powoli Hiroki.
- Więc słyszałeś? - spytał cicho chłopak, nie odkrywając oczu od okna.
- Tak. Wybacz, ale krzyczałeś dość głośno.
- Echhh... - westchnął Sora - Znowu chce mi się ryczeć...
- To nic złego. Każdy czasem płacze.
- Ale ja to robię bez przerwy! - uniósł się chłopak i odwrócił głowę w stronę mężczyzny. - Jestem żałosny! Jak miałbym zająć się moim bratem, skoro sam potrzebuję nieustającej opieki!?
- Przecież nie jesteś sam. - uspokajał go Hiroki.
- Teraz tak. Ale jak myślisz, jak długo to potrwa?! Ile czasu minie, zanim Nao się podda i zmęczy się moją wieczną depresją?! Przecież to oczywiste, że taki facet jak on w końcu się mną znudzi! Nie mam mu nic do zaoferowania! To on daje mi wszystko!

Sora nie wytrzymał. Z jego oczy popłynęły łzy.

- I znowu ryczę! Widzisz?! Jestem beznadziejny I Nao to wie!

- Sora, przestań kurwa użalać się nad sobą! - warknął Hiroki z irytacją - Naoki Cię kocha! Zrozum wreszcie! On dba o Ciebie bo jesteś całym jego światem! Gdybyś nic mu nie dawał, nie starałby się dla Ciebie. Doceń to, że ktoś chce się Tobą zaopiekować!
- Przepraszam. - wyjąkał Sora.
- Sora. Wszyscy Cię kochamy. Bo jesteś dobry i dbasz o nas. - odpowiedział Hiroki, uspokajając się.
- To Wy dbacie o mnie... Ja tylko potrafię brać...
- To nieprawda. Gdyby tak było, nie przejąłbyś się kłótnią z Akirą, nie pomagałbyś mi naprawić tego co spieprzyłem. Nie przejmowałbyś się tym co czuje Naoki. Nie dbałbyś o Yukiego i o to by miał normalny dom. Zrobiłeś wszystko, by poszedł do przedszkola i zaczął się uczyć. - argumentował brunet - Jesteś dobry i delikatny, ale to nic złego. Kochamy Cię właśnie za to, jaki jesteś. Nie pozwól, by Twoja niepewność zniszczyła to, co jest dla Ciebie najważniejsze. Zobacz co ukrywanie uczuć i tajemnice zrobiły z moim związkiem. Wiedziałem, że Akira się boi, że zżera go niepokój. Nic z tym nie zrobiłem. Pozwoliłem, by mój ukochany siedział sam w domu, w tęsknocie i strachu. A gdy otwierał się przede mną i szukał ukojenia i zapewnienia, że wciąż go kocham, odpychałem go od siebie, raniąc okrutnymi słowami. Gdybym dbał o niego, tak jak Naoki dba o Ciebie, nie musiałbym teraz umierać ze strachu, że Akira mnie zostawi.

Sora wyciągnął rękę i położył ją na dłoni Hirokiego, który ściskał kierownicę tak mocno, że skóra na jego palcach zrobiła się biała.

- Hiroki, wszystko się ułoży. Akira przyjdzie do baru i wszystko będzie dobrze. - powiedział spokojnie. - To tylko mała burza. A po niej zawsze wychodzi słońce. Przetrwacie to. Razem.

Hiroki nic nie odpowiedział. Uśmiechnął się z wdzięcznością do przyjaciela. Już po chwili, zatrzymał samochód. Sora wysiadł z auta, a Hiroki pojechał w stronę domu.

Kiedy Sora przyszedł do kawiarni, Akira już na niego czekał. Na widok przyjaciela uśmiechnął się lekko i wstał, by się z nim przywitać. Dopiero gdy chłopak podszedł bliżej, blondyn zauważył na jego twarzy ślady łez.

- Soruś, płakałeś? - spytał z niepokojem, przytulając chłopaka.
- Trochę. - odpowiedział Sora drżącym głosem - Ale to nic. Poradzę sobie.
- Jesteś pewny? Wiesz, że mnie możesz wszystko powiedzieć. Jesteśmy przyjaciółmi.
- Jesteśmy? - spytał Sora niepewnie.
- A nie?

Sora popatrzył na przyjaciela i znowu zatkał się łzami.

- Myślałem, że jesteś na mnie wściekły, że już nie chcesz się ze mną przyjaźnić.
- Byłem wściekły. - powiedział Akira, siadając z powrotem przy stoliku.

Sora zajął miejsce obok niego.

- Wiesz, to wszystko mnie przerosło. Ale to nie powód żebym rezygnował z moich przyjaciół.

Sora odetchnął z ulgą i uśmiechnął się do blondyna.

- Nie wiem co mam robić Sora. - westchnął ciężko Akira.
- Przyjść do baru na dwudziestą. - odpowiedział mu spokojnie chłopak.
- A jeśli on chce mnie zostawić? Nie wiem po co ta cała tajemnica. Boję się tego co będzie.
- Będzie dobrze. Nie mogę Ci powiedzieć co Hiroki szykuje. Ale wierz mi, że ten facet bardzo Cię kocha. Jemu też nie jest łatwo.
- Nie masz pojęcia, jak strasznie spieprzyłem...

I Akira opowiedział Sorze wszystko co się stało w ostatnim czasie. O kłótniach, o tym jak Hiroki zarzucił mu wieczne dobieranie się do siebie i o facecie w barze. Sora słuchał tego z coraz większym smutkiem na twarzy. Gdy Akira skończył opowiadać, zapanowała między nimi cisza.

- Akira, najważniejsze jest to, że oboje chcecie ratować ten związek. - odezwał się w końcu Sora.
- Nie jestem pewny czy mamy co ratować... - wyszeptał blondyn drżącym głosem.
- Oczywiście, że macie! Jesteście dla siebie stworzeni! - wykrzyknął Sora, z wyjątkową jak na siebie żarliwością.

Akira uśmiechnął się do przyjaciela.

- Dziękuję Soruś. Jesteś wspaniałym przyjacielem.

Sora zarumienił się, słysząc te słowa. Wtedy jego wzrok padł na telefon Akiry leżący na stole. Sora umówił się z Hirokim na konkretną godzinę, by razem wrócili do domu Naokiego. Właśnie zbliżała się ta pora.

- Muszę iść Aki. - powiedział do przyjaciela, wstając od stolika.
- Co? Już? Czemu? - spytał zaskoczony Akira.
- Hiroki na mnie czeka. - wypalił bezmyślnie Sora.
- Hiroki? Jesteś tu z nim?
- Miał coś do załatwienia i mnie podrzucił. Nao pożyczył mu auto. - wyjaśnił szybko - Przyjdź do baru!

Rzucił jeszcze i machając przyjacielowi na pożegnanie, oddalił się biegiem. Akira dokończył pić kawę, którą zamówił jeszcze przed przybyciem Sory. Nie rozumiejąc nic z tego zamieszania, uregulował rachunek i nieśpiesznie skierował się w stronę domu.

- Wszystko dobrze? - spytał Hiroki z niepokojem, gdy tylko Sora wsiadł do auta.

Chłopak z uśmiechem skinął głową i opowiedział brunetowi całą rozmowę z Akirą, dając również do zrozumienia, że blondyn podzielił się z nim tym wszystkim, co stało się pomiędzy nim a Hirokim w ostatnim czasie.

- Nie martw się Hiroki. Akiemu również zależy na waszym związku. - powiedział Sora, kończąc monolog.

Hiroki w milczeniu skinął głową. Poczuł się nieco lepiej. Teraz pozostało mu już tylko czekać do wieczora i liczyć na to, że słowa przyjaciela okażą się prawdą.

Kiedy weszli do domu, Hiroki zaproponował, że zabierze Yukiego na plac zabaw do pobliskiego parku. Sora i Naoki uznali, że to świetny pomysł i stwierdzili, że wybiorą się razem z nimi.

- Nie. - powstrzymał ich Hiroki - Chętnie spędzę czas z Yukim. Muszę się czymś zająć do wieczora, bo inaczej zwariuję. - wyjaśnił spokojnie - A wy macie chyba do pogadania. - dodał po czym wziął uradowanego Yukiego na ręce i wyszedł z mieszkania.

Naoki stał na środku salonu i ze smutkiem patrzył na Sorę.

- Słoneczko... Ja... - zaczął powoli, gdy nagle Sora podbiegł do niego i żarliwie wpił się w jego usta.
- Nic nie mów Nao. - powiedział chłopak, gdy skończyli się całować - Przesadziłem. Przepraszam.
- Nie wiedziałem, że moja troska sprawia, że czujesz się żałosny... - szepnął smutno ciemnowłosy.
- Nao, wiem, że robisz to z miłości. Chcesz o mnie dbać.- odpowiedział Sora z uśmiechem - Ale z moimi demonami muszę poradzić sobie sam.
- Nie jesteś sam Słoneczko...
- Wiem. I to dodaje mi sił. Z Tobą u boku mogę wszystko. Kocham Cię mój cudowny mężczyzno. - wyszeptał Sora po czym wspiął się na palce i ponownie wpił się w usta Naokiego.

Brunet objął czule chłopaka i pogłębił pocałunek.

- Ja Ciebie też Kochanie.

Sora poczuł słodkie, znajome dreszcze podniecenia, przebiegające mu wzdłuż kręgosłupa. Bez słowa złapał Naokiego za rękę i poprowadził w stronę sypialni. Jak się okazało, mieli mnóstwo czasu.

Hiroki wrócił z Yukim dopiero pod wieczór. Zbliżała się już pora, aby wyjść z domu.

Wszyscy czworo wyszli z mieszkania i udali się do zamówionej wcześniej taksówki. Hiroki był tak zdenerwowany, że trząsł się na całym ciele. Siedział z przodu, obok kierowcy i nerwowo zaciskał palce. Wtedy poczuł dłoń na swoim ramieniu. Gdy się obrócił zobaczył, że to Naoki próbuje dodać mu otuchy. Sora również na niego patrzył i z uśmiechem kiwnął głową. Po chwili dojechali pod bar.

Weszli do lokalu. Zostało pół godziny. Teraz mogli już tylko czekać.





 villemo

4 komentarze:

  1. Boże modle się żeby tylko wszystko było dobrze O.o No musi być !
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musi? Och to się okaże ;) Następny rozdział już bardzo blisko... Pozdrawiam!

      Usuń