środa, 14 czerwca 2017

Maybe?

 Witajcie Kochani!

Dzisiaj jest wyjątkowy dzień. Moja Droga Astaroth ma dzisiaj urodziny!

Tak więc Astarothku:
- wszystiego co tylko świat yaoi ma do zaoferowania
- tęczy w mózgu - obyś nigdy jej nie zgubiła
- pozostań sobą, świat potrzebuje takich postrzelonych, uchachanych z samego faktu oddychania odmieńców jak Ty!

A teraz na Twoje osobiste zamówienie i życzenie:

Zapraszam na "Maybe?"

Mam nadzieję, że się spodoba!

p.s. Wilczkowi dziękuję za wszystko. Inspiracje, motywacje, pomoc w pisaniu dialogów no i oczywiście za betę :*

villemo



***

Maybe?





- Ha... Ha... Ha... Mocniej... Ngh... Ach... Ach! Kiedy penis kochanka raz po raz wbijał się w jego rozpalone wnętrze, ciemnowłosy czuł niesamowite dreszcze rozchodzące się po całym jego ciele.

Niebieskooki uśmiechał się zadziornie, wciąż posuwając jego zgrabny tyłek.

- I co się szczerzysz? - warknął zniecierpliwiony.
- Bo tak ładnie mnie prosisz o to bym jebał Cię ostro i jak najmocniej kurewko... - wymruczał jasnowłosy pochylając się w stronę kochanka i wbijając się w jego usta
- Nie gadaj, tylko ruszaj dupskiem! - wysyczał zniecierpliwiony.
- Nana, lubię z Tobą rozmawiać podczas rżnięcia... - wysapał złośliwie niebieskooki.
- Kurwa mać! Hayato ile razy mam Ci mówić?! Nie mów do mnie...

Nie dokończył, gdyż kochanek ponownie zaczął penetrować jego usta swoim językiem.

- Nana... - wyszeptał wrednie w jego usta wchodząc swoim penisem co raz głębiej.

Gdyby wzrok mógł zabijać, mężczyzna niechybnie padłby już trupem.

- Nana nana na na na - zanucił Hayato zanosząc się złośliwym śmiechem.

Uwielbiał seks z Nanamim, a wkurwienie chłopaka dodawało ich zbliżeniom zajebistej pikanterii. Kiedy ciemnowłosy dwudziestolatek się złościł, jego czekoladowe oczy robiły się jeszcze ciemniejsze, niemal czarne, co niezwykle nakręcało Hayato.

- Zemszczę się... - syknął Nanami gniewnie.
- Nie mogę się doczekać Koteczku - wysapał Hayato - lecz niestety w tej chwili masz marne pole do popisu.

Nie dało się ukryć, że akurat w tej chwili Nanami nie mógł wiele zrobić. Leżał na łóżku w swoim pokoju z rękami przytwierdzonymi do ramy łóżka za pomocą kurewsko różowych kajdanek z różowym futerkiem. Hayato uwielbiał tego typu gadżety. Związywanie i maltretowanie Nanamiego było jego ulubioną zabawą. Do tego dochodziło zamiłowanie do iście wymyślnych, nie raz dość skompilowanych pozycji.
Nanami z kolei szalał za wszystkimi dziwactwami, w których lubował się jego partner. Zgadzał się praktycznie na wszystko. Każdy ich seks był inny, chodź równie dziki i szalony.

Dzisiaj padło na dość oklepaną pozycję, więc Hayato zrekompensował sobie tradycyjny seks, przykuwając kochanka do łóżka. W tej chwili unosił się na przedramionach nad Nanamim, leżąc pomiędzy jego udami. Nogi chłopaka mocno otaczały jego biodra. Hayato wchodził w kochanka głęboko, po pokoju rozchodził się charakterystyczny dźwięk, za każdym razem gdy jego jądra uderzały o pośladki chłopaka. Hayato uwielbiał ten dźwięk, podniecał go odgłos ostrego pieprzenia i nieokiełznane jęki, które raz po raz wydobywały się z krtani ciemnowłosego wijącego się pod nim. Wąskie usta chłopaka były uchylone i rozciągnięte w agresywnym uśmiechu. Jego czekoladowe oczy patrzyły na kochanka nieprzytomnie, zamglone rozkoszą odczuwaną przez chłopaka.

- Jak tam? - zagaił złośliwie Hayato, wpatrując się w Nanamiego i ani na chwilę nie przestając go posuwać.
- Serio? Nie masz co robić tylko zadawać mi idiotyczne pytania pojebie? - warknął Nanami z irytacją.

Właśnie na taką reakcję liczył Hayato. Uwielbiał drażnić Nanamiego. Był to stały, nieodłączny element ich seksu.

Nagle Nanami zamilkł i przymkną oczy. Zagryzając dolną wargę, wygiął ciało w łuk i z głośnym krzykiem spuścił się na swój brzuch, brudząc przy tym swoim nasieniem, przylegające do niego ciało Hayato. Jasnowłosy uśmiechnął się z satysfakcją. Sam był już na granicy. Szybkim ruchem wyciągnął swojego penisa z tyłka Nanamiego. Błyskawicznie ściągnął z siebie prezerwatywę i rzucając ją na podłogę, chwycił w dłoń swojego napiętego kutasa. Przesunął się wyżej i klęcząc w rozkroku nad twarzą chłopaka, zaczął sobie trzepać energicznym ruchami ręki. Nanami otworzył usta, by po chwili poczuć na twarzy gorący efekt orgazmu jasnowłosego. Hayato doszedł warcząc przez zaciśnięte zęby. Nanami oblizał się lubieżnie, zbierając językiem tę część spermy Hayato, która nie trafiła w jego usta.

- Do twarzy Ci z tym. - skomentował Hayato.
- Nie pierdol, tylko mnie rozkuj idioto. - warknął Nanami agresywnie.

Hayato roześmiał się, po czym uwolnił ręce kochanka. Nanami rozmasował obolałe nadgarstki po czy sięgnął po telefon i zaczął przeglądać jeden z portali społecznościowych. W tym czasie Hayato usiadł obok niego i wysuwając papierosa do ust, odpalił go i zaciągną się głęboko.

- Kurwa mać Hayato, ile razy mówiłem żebyś nie palił w łóżku?! Wypierdalaj na balkon! - mruknął Nanami krzywiąc się z odrazą, gdy do jego nozdrzy dotarł odór papierosa.
- Nie marudź Nana. - odpowiedział Hayato zaciągając się po raz kolejny - Mamy luty. Chcesz żebym się rozchorował?
- Mam to w dupie! Nie pal w moim pokoju!
- Jak będę chory, to nic nie będziesz miał w dupie. - zaśmiał się Hayato. Nanami skrzywił się lecz już nic nie powiedział, ponownie skupiając wzrok na ekranie telefonu.
Kiedy Hayato skończył palić i zgasił niedopałek w popielniczce stojącej obok łóżka na szafce, wyciągnął rękę i obejmując Nanamiego za ramię, przyciągnął go lekko do siebie. Nanami błyskawicznie odepchnął go od siebie.

- Znowu zachciało Ci się czułości, marny pedale? - mruknął że złością - Tylko cioty tak robią.

Hayato spojrzał chłopakowi prosto w oczy i gdyby Nanami go nie znał, mógłby przysiąc, że na chwilę w oczach blondyna zagościł smutek. Trwało to jednak bardzo krótko, bo już po chwili w niebieskich oczach mężczyzny błysnęły iskierki rozbawienia.

- Odezwał się ten co bierze w dupę, kto tu jest pedałem, pedale? - odpyskował zaczepnie.
- Ja tylko biorę w dupę. Nie kleję się do faceta, jak jakaś pizdeczka. - usłyszał w odpowiedzi.
- Nie mam pewności co do tego czy to do czego się kleje to facet. Twoje jęki przypominają mi raczej małą dziwkę w obcisłej mini.
- Od kiedy przeszkadza ci moja dupa w mini? - spytał Nanami, uśmiechając się wyzywająco.
- Wolę cię bez niej, jak dla mnie możesz chodzić nago, a teraz zamknij usteczka i daj się przytulić, albo inaczej zatkam ci buzię... - Hayato zawiesił głos, obliczjąc się lubieżnie.
- Moje usteczka mogą okazać się wtedy nieco... zgryźliwe. - wymruczał słodko ciemnowłosy.

Nanami szybkim ruchem obrócił Hayato na plecy i błyskawicznie znalazł się pomiędzy jego nogami

- Ale i tak wolę to, niż twoje czułostki. - dodał patrząc prosto w oczy dwudziestodwulatka - To co, pizdeczko? Bawimy się dalej, czy wyruchasz mnie w końcu jak prawdziwy facet? Gdybym chciał pieprzyć się z babą to bym ją sobie znalazł. - mruknął biorąc penisa Hayato w rękę.

Członek w jego dłoni momentalnie zaczął twardnieć, powiększając swoją objętość. Jasnowłosy zaśmiał się złośliwie - Ty? Stuprocentowy pedał? Niemożliwe, za bardzo kochasz brać chuja do ust nie mówiąc już o dupie. - Chociaż w jednym się zgadzamy. To jak będzie? Druga runda czy wymiękasz?
- Czy Ty tu widzisz jakąkolwiek miękkość? Do roboty, lachociągu. - odpowiedział z uśmiechem Hayato, wsuwając palce we włosy chłopaka i kierując jego głowę w stronę swojego krocza.

Nanami poczuł ulgę. Hayato znowu był sobą. Te nieznośne ataki czułości zdarzały mu się coraz częściej. Nanami z niepokojem obserwował czułość, która pojawiała się w oczach jasnowłosego, gdy myślał, że Nanami nie patrzy. Ciemnowłosy nie miał pojęcia co się dzieje z Hayato. Wiedział jedno - wkurwiało go to niemiłosiernie. Uwielbiał jebanie z niebieskookim, bo było ostre, dzikie i niczym nie hamowane. Nie chciał tego zmieniać. Było mu dobrze w tym nie wiadomo czym. Bo ciężko to było nazwać związkiem. Nigdy o tym nie rozmawiali. Generalnie oni niewiele rozmawiali, nie licząc oczywiście całej serii zgryźliwych uwag, którymi obdarzali się nawzajem, zazwyczaj podczas seksu, bo w innych okolicznościach razem nie spędzali ze sobą czasu. Nanamiemu to odpowiadało. Był wolny i jednocześnie zaspokajany za każdym razem gdy tego chciał. A chciał bez przerwy. Podobnie jak Hayato.

W tej chwili bez oporów otworzył usta, w które Hayato szybkim ruchem wsunął główkę swojego okazałego fiuta. Nanami zassał go lekko, po czym zaczął drażnić koniuszkiem języka szczelinę na jej czubku. Hayato sapnął lekko, czując jak przyjemność rozlewa się falami po jego ciele. Nie byłby jednak sobą, gdyby leżał biernie, pozwalając Nanamiemu na nieśpieszne obciąganie. Podniósł nogę i przekładając ją nad głową chłopaka, zmusił go by ten położył się na łóżku. Znalazł się nad nim i poruszając energicznie biodrami, zaczął penetrować swoimi penisem wnętrze ust chłopaka. Nanami rozluźnił gardło i otwierając szerzej usta, pozwolił Hayato na coraz odważniejsze ruchy.
O tak. Jasnowłosy to uwielbiał. Nanami był mistrzem głębokiego gardła. Dla Hayato oralne pieprzenia chłopaka było niemal tak samo zajebiste jak posuwanie jego zgrabnego tyłka. Co zresztą nastąpiło zaraz po tym jak Hayato spuścił się z agresywnym warknięciem w gardło Nanamiego. Jasnowłosy wyciągnął fiuta z ust kochanka i szybko znalazł się między jego nogami. Złapał go za łydki i pociągając je do góry, przełożył jego nogi za głowę chłopaka, tak że jego ponętny tyłek znalazł się w górze. Hayato sięgnął do szuflady i wyjął z niej prezerwatywę. Szybkim ruchem rozerwał opakowanie i nałożył lateks na swojego fiuta, po czym stanął nad kochankiem na łóżku i uginając kolana, wszedł swoim twardym penisem w dupę ciemnowłosego, natychmiast zagłębiając
się w niej do końca. Kręcąc biodrami, rżnął go ostro, wywołując u chłopaka serię zduszonych jęków.

Kiedy skończyli, Hayato stwierdził, że musi wracać do siebie, bo ma do przygotowania jakiś referat na zajęcia. Z szerokim uśmiechem na twarzy, pomachał ciemnowłosemu, zamykając za sobą drzwi. W momencie gdy Nanami zniknął mu z oczu, Hayato posmutniał i wzdychając ciężko, ruszył przed siebie. Przeszedł jakieś dwa metry po czym nacisnął klamkę i wszedł do swojego pokoju. Mieszkał w akademiku od początku studiów, tuż obok Nanamiego. Wszedł do pomieszczenia i zrezygnowany podszedł do chłopaka leżącego na łóżku ze słuchawkami w uszach. Dotknął delikatnie ramienia bruneta, który wyciągnął słuchawki i uśmiechnął się do przyjaciela. - Ściany w tym budynku są zdecydowanie za cienkie. - skomentował, poruszając śmiesznie brwiami. Hayato uśmiechnął się smutno i klękając przy łóżku, oparł czoło o ramię współlokatora.

- Remi, przytul. - mruknął cicho, na co brunet westchnął ciężko i otoczył Hayato ramieniem.
Przyjaźnili się od początku studiów. Remi był heteroseksualnym rówieśnikiem Hayato. Był to miły i tolerancyjny brunet o zielonych oczach. Studiował razem z Hayato historie sztuki i jako jedyny ze wszystkich znajomych chłopaka wiedział o jego związku z Nanamim.

- Kiedy mu w końcu powiesz? - zapytał cicho, gładząc pocieszająco plecy przyjaciela. Hayato zaśmiał się gorzko.
- Nigdy. - odburknął niechętnie - Nana chce ode mnie tylko jednego. Łączy nas tylko seks. Jeśli mu powiem o swoich uczuciach - nawet to mi nie zostanie.
- Skąd wiesz?
- Wiem. Znam go. Posuwam go od półtora roku i wiem, że on się nigdy nie zakocha. Nie we mnie. Kiedy próbuję być czuły albo romantyczny, od razu mnie od siebie odpycha. Gdybym mu powiedział, że go kocham... To byłby koniec.
- Może tak było by lepiej Yato? Może spróbowałbyś znaleźć sobie kogoś innego i stworzyć z nim normalny związek? - dopytywał ostrożnie Remi.
- Nie. Nanami jest dla mnie tym jedynym. Wolę mieć tylko jego ciało niż nie mieć go w ogóle. - odparł Hayato smutno.
- A jeśli on sobie kogoś znajdzie? - Będę musiał to zaakceptować. Ale póki co, się na to nie zanosi, więc korzystam póki mogę. - odpowiedział kwaśno Hayato.

Remi nic już nie powiedział. Tulił do siebie przyjaciela, próbując dodać mu tym gestem chociaż odrobinę otuchy. Po chwili zrezygnowany Hayato odsunął się od Remiego i dziękując mu cicho za wsparcie, udał się do łazienki, należącej do ich pokoju. Wziął szybki prysznic i wrócił do pokoju, siadając przy biurku włączył laptopa z zamiarem ukończenia wspomnianego referatu. Nie mógł jednak się skupić. Jego myśli nieprzerwanie krążyły wokół chłopaka znajdującego się za ścianą jego pokoju.

Hayato wrócił wspomnieniami do dnia, w którym poznał Nanamiego.

Był październik. Początek roku akademickiego. Hayato właśnie zaczął trzeci rok nauki na uniwersytecie. Jego znajomi urządzili ogromną, międzywydziałową imprezę, na którą zaprosili nowych studentów, rozpoczynających naukę na ich uniwerku.

Hayato był już mocno wstawiony, przemierzając lokal, w którym odbywała się impreza. I wtedy go zobaczył. Pięknego, szczupłego, czarnowłosego chłopaka. Stał pod ścianą na wprost Hayato i sącząc piwo z butelki, z obojętnością obserwował otoczenie. Jasnowłosy podszedł do chłopaka i stając przed nim, uśmiechnął się łagodnie.

- Hej. - przywitał się wyciągając rękę - Hayato, Historia sztuki, 3 rok. - przedstawił się.

Chłopak podniósł wzrok i spojrzał na blondyna. Serce Hayato zabiło szybciej, gdy ujrzał oczy tamtego. Były to niezwykle piękne oczy, o fascynującej, intensywnej czekoladowej barwie. Chłopak był dość wysoki. Na oko mógł mieć jakieś 180 cm, ale przy Hayato mierzący ponad 190 i tak wydawał się nieduży. Teraz spojrzawszy na blondyna, uśmiechnął się krzywo i uścisnął jego dłoń.

- Nanami, prawo, pierwszy rok. - odpowiedział, lustrując Hayato z góry do dołu.
Hayato był pewny siebie. Wiedział jak wygląda. Był wysokim, dobrze zbudowanym krótkowłosym chłopakiem o niebieskich oczach. Jego włosy były tak jasne, że zdawały się być niemal srebrne.

- I jak? Podoba Ci się tutaj? - zagadał, nie przestając się uśmiechać.

Nanami obojętnie wzruszył ramionami.

- Jest ok. - odpowiedział. - Studia spoko, impreza też niczego sobie.
- Jesteś tu sam?
- Nie. Moi znajomi poszli tańczyć, a ja nie bardzo mam na to ochotę.
- Więc sobie tak stoisz i obserwujesz?

Ciemnowłosy skinął głową.

- I co? Widzisz coś ciekawego?
- Teraz tak. - Nanami uśmiechnął się zadziornie, patrząc prosto w oczy blondyna.

Hayato odwzajemnił uśmiech i nagle zdrętwiał zszokowany, gdy ciemnowłosy chwycił go za koszulę i przyciągając do siebie wpił się w jego usta. Hayato otrząsnął się z chwilowego szoku i rozejrzał się po lokalu. Z ulgą stwierdził, że nikt nie zwracał na nich uwagi. Nanami widząc zdezorientowaną minę blondyna, roześmiał się perliście.

- No co, przystojniaku? - wymruczał zaczepnie - Czyżby nie o to Ci chodziło, gdy do mnie podszedłeś? Widzę jak na mnie patrzysz.

Hayato oblizał pospiesznie wargi. Złapał chłopaka za rękę i lawirując pomiędzy ludźmi tańczącymi na parkiecie, skierował się w stronę toalet. Kiedy znaleźli się w jednej z kabin i zamknęli za sobą drzwi, Nanami popchnął Hayato na jedną ze ścian i klękając przed nim, rozpiął pasek jego spodni i rozsunął mu rozporek. Bez ceregieli, odsunął materiał jego bokserek i sapnął z zadowoleniem. Pomimo tego, iż penis Hayato znajdował się w spoczynku, nie dało się ukryć, iż natura nie poskąpiła blondynowi rozmiaru.
Nanami złapał penisa Hayato w dłoń i wystawiając język, polizał jego powierzchnię. Gdy podniósł głowę i spojrzał na blondyna, momentalnie poczuł, że robi mu się ciasno w spodniach. Hayato oddychał ciężko i zagryzając dolną wargę, wpatrywał się w chłopaka z pożądaniem w oczach. Nanami uśmiechnął się do niego, po czym ponownie skupił się na penisie blondyna. Uchylił wargi i wziął do ust na wpół już twarde przyrodzenie mężczyzny. Zaczął go ssać i lizać naprzemiennie, czując jak penis Hayato rośnie w jego ustach, twardniejąc coraz bardziej, z każdym ruchem jego języka. Po chwili prężył się już w pełnej okazałości, na co Nanami zareagował mruknięciem zadowolenia.

- Starczy. - wysapał Hayato, chwytając chłopaka za włosy i pociągając go do góry.

Gdy Nanami stanął przed nim, blondyn pocałował go zachłannie, wsuwając mu język do ust. Chłopak odpowiadał na pocałunki z taką samą gwałtownością. Po chwili Hayato odepchnął go od siebie i uśmiechając się lubieżnie, wyjął z kieszeni spodni małą tubkę wazeliny.

- No proszę, jaki przygotowany. - mruknął Nanami z zadowoleniem - Napalony ruchacz uniwersytecki.

Hayato zaśmiał się gardłowo słysząc to określenie.

- Nigdy nie wiadomo, kiedy trafi się jakaś chętna dupcia do pierdolenia. - odpowiedział, ukazując w drapieżnym uśmiechu nieskazitelnie białe zęby.
- Pokaż, co potrafisz. - powiedział Nanami prowokacyjnie, po czym zsunął w dół swoje spodnie, razem z bielizną.

Oczom Hayato ukazał się piękny, kształtny penis chłopaka, który był mocno naprężony i wilgotny. Penis Nanamiego był nieco mniejszy niż ten należący do blondyna, jednak wciąż duży i zdaniem Hayato - bardzo apetycznie wyglądał.

Następnie odwrócił się tyłem do Hayato i wypiął tyłek. Blondyn poczuł nieznośne pulsowanie na swoim sterczącym kutasie. Otworzył tubkę z wazeliną i wycisnął znaczną część jej zawartości na palce. Następnie wsunął dłoń pomiędzy pośladki chłopaka i naciskając jego dziurkę, masował ją niecierpliwie. Już po chwili wsunął palec we wnętrze chłopaka, wywołując u niego zduszony jęk rozkoszy. Poruszał nim przez chwilę, po czym dołożył drugi palec, by po paru minutach, wsunąć kolejny.

- Kurwa. - warknął Nanami i odwrócił się w stronę Hayato.

Podszedł do niego i wpijając się pożądliwie w usta blondyn, sięgnął rękoma do kieszeni jego spodni, po czym z satysfakcją mruknął w usta Hayato, wyciągając z jego spodni prezerwatywę. Domyślił się, że ktoś kto nosi przy sobie tubkę z wazeliną, musi mieć także zabezpieczenie.
Nanami oderwał się od ust blondyna i zsunął z niego spodnie wraz z bokserkami. Oblizał się lubieżnie widząc jak bardzo Hayato jest gotowy do pieprzenia. Popchnął niebieskookiego w stronę toalety, na której ten usiadł w rozkroku.

- Lubisz ujeżdżać? - zapytał Hayato ze złośliwym uśmiechem.
- Jeździectwo to moje hobby. - zamruczał Nanami w odpowiedzi - Zwłaszcza, gdy widzę takiego zajebistego konia.

Ciemnowłosy podszedł do Hayato i usiadł okrakiem na jego udach, następnie podniósł tyłek do góry i przylegając swoim torsem do klaty blondyna, zaczął powoli opuszczać biodra, nabijając się na penisa mężczyzny. Hayato nie należał do cierpliwych osób, toteż momentalnie złapał chłopaka za tyłek i rozsuwając szerzej jego pośladki, wszedł w niego ostro, do samego końca. Nanami zawył z rozkoszy, poruszając biodrami. Jednocześnie złapał za guziki od koszuli blondyna i rozpiął je niecierpliwie jeden za drugim, następnie odchylił materiał. Jego oczom ukazało się idealnie wyrzeźbione, umięśnione ciało mężczyzny.

Nagle coś zwróciło jego uwagę. Hayato miał kolczyki w obu sutkach. Były to dwa małe kółeczka łączone kulką. Po jednym w każdej brodawce. Kiedy Nanami dotknął jednej z nich, Hayato jęknął przeciągle, przyspieszając ruchy swoich bioder.

- Łał. - zamruczał ciemnowłosy - Pierwszy raz widzę aktywa z tak wrażliwymi sutkami. To zajebiście podniecające.

Mówiąc to ponownie trącił kolczyk w sutku Hayato. Blondyn ponownie jęknął. Teraz Nanami złapał obydwie brodawki i szczypiąc je mocno, pogłębiał doznania jasnowłosego, który ściskając jego pośladki, pieprzył go ostro, z ogromną przyjemnością.

Doszli jednocześnie. Nanami jęczał wściekle, natomiast Hayato warczał dziko przez zaciśnięte zęby. Po doprowadzeniu się do porządku, jak gdyby nigdy nic, opuścili toaletę i resztę imprezy spędzili osobno, każdy wśród swoich znajomych.

Na drugi dzień, gdy Hayato wraz z Remim opuszczali swój pokój w akademiku, by udać się na wykłady, Hayato zobaczył jak drzwi sąsiedniego pokoju się otwierają i wychodzi z nich nie kto inny jak towarzysz jego zabawy z poprzedniej nocy. Nanami zaskoczony spojrzał na blondyna, po czym uśmiechając się zadziornie, obrócił się na pięcie i poszedł w swoją stronę.

- Znasz go? - spytał Remi z ciekawością obserwując zszokowaną minę przyjaciela.
- Mhm. - odparł Hayato - Opowiadałem Ci o moim wczorajszym seksie, prawda?
- To on? - Remi otworzył szeroko oczy ze zdumienia.

Hayato w odpowiedzi jedynie skinął głową.

Mijały dni, tygodnie i miesiące, a Hayato coraz częściej przebywał w pokoju Nanamiego, który dzięki znajomościom ojca, miał to szczęście, że mieszkał sam, bez współlokatora. Pieprzyli się jak króliki. Było im razem zajebiście dobrze. Między nimi była chemia, która sprawiała, że każdy z nich wiedział doskonale jak zaspokoić partnera i sprawić mu największą przyjemność. Hayato uwielbiał dziki seks, wciąż wypróbowywał nowe pozycje, a Nanami był zachwycony fantazją kochanka, pozwalając mu na wszystko, co tylko wpadło blondynowi do głowy.

Z biegiem czasu Hayato coraz więcej wolnych chwil spędzał na pieprzeniu ciemnowłosego, aroganckiego kociaka,aż w końcu zrozumiał, że Nanami jest dla niego kimś znacznie więcej niż tylko seks przyjacielem. Wiedział jednak, że nigdy nie wyzna swoich uczuć chłopakowi, który otwarcie podkreślał, że łączy ich tylko seks. Zajebisty, nieziemski, kurewsko przyjemny, jednak tylko seks. Zatem nie mając wyboru i nie chcąc stracić tego co ma, Hayato krył się ze swoimi uczuciami, od czasu do czasu wyżalając się Remiemu, który cierpliwie pocieszał przyjaciela, za każdym razem, gdy ten wracał do ich wspólnego pokoju, załamany swoją nieodwzajemnioną miłością.

Hayato westchnął ciężko. Byle jak dokończył referat i położył się spać. Ostatnią jego myślą przed zaśnięciem był Nanami, uśmiechający się do niego z czułością. Czyli tak, jak nigdy tego nie zrobił.

Następny dzień dłużył się Hayato niemiłosiernie. Uwielbiał szeroko rozumianą sztukę i studia zazwyczaj sprawiały mu przyjemność, jednak były takie przedmioty, które zdawały się kompletnie nie przydatne i z reguły były niesamowicie nudne, z kolei środa była dniem, w którym wszystkie najnudniejsze wkłady zdawały się kumulować w jedno niekończące się pasmo istniej męczarni. Wydział prawa, na którym studiował Nanami znajdował się na drugim końcu ogromnego kampusu więc spotkanie chłopaka w ciągu dnia poza akademikiem było praktycznie niemożliwe.

- Hej, wyskoczymy wieczorem na piwko? - zaproponował Remi szeptem, siedząc obok Hayato na jednym z wykładów.
- Nie da rady, stary. Jestem umówiony z Naną. - odpowiedział blondyn przepraszająco.
- No jakże by inaczej. - mruknął brunet - Swoją drogą mówiłeś, że on nienawidzi jak go tak nazywasz.
- To prawda, ale nie umiem się powstrzymać. - Hayato uśmiechnął się z czułością - Kiedy się złości, tak śmiesznie mruży oczy i zaciska zęby, tak mocno, że jego usta układają się w taki mały słodki dziubek. Wygląda wtedy tak uroczo...
Hayato rozpływał się na samo wspomnienie rozgniewanej twarzy Nanamiego.

- Yato. - odezwał się cicho Remi - Jak on może nie widzieć, że Ty go kochasz? Te maślane oczy, które robisz gdy o nim mówisz zdradzają wszystko.
- Po prostu się pilnuje. - Hayato wzruszył ramionami. - Obiecuję, że jutro pójdziemy na piwo, ok?

Remi uradowany skinął głową.

Po zajęciach, Hayato błyskawicznie wrócił do pokoju. Wziął szybki prysznic po czym stanął przed swoim biurkiem i otwierając dolną szufladę przyglądał się chwilę jej zawartości, po czym zdecydował się na metalowe obręcze połączone metrowy łańcuchem oraz mały, owalny wibrator. Wziął obie rzeczy i odziany jedynie w krótkie spodenki - bez bielizny - wyszedł z pokoju. Zabawki schował do tylnych kieszeni w spodniach.

Gdy Nanami otworzył mu drzwi, blondyn od razu poczuł, że pożądanie zalewa jego ciało słodkimi dreszczami. Ciemnowłosy miał na sobie jedynie niewielki ręcznik, otaczający jego biodra, jego kruczoczarne włosy były wciąż wilgotne, po prysznicu, który wziął chwilę wcześniej. Bez słowa odsunął się od drzwi, wpuszczając Hayato do pokoju, po czym starannie zamknął je na klucz.

Gdy tylko to zrobił i odwrócił się w stronę blondyna, Hayato przytwierdził go do ściany całym swoim ciałem, wdzierając się zachłannie swoim językiem w usta chłopaka. Nanami zarzucił mu ręce na szyję i szarpiąc go za włosy, pogłębił pocałunek.

- Ładna spódniczka. - wymruczał Hayato w usta kochanka, przesuwając dłonią po materiale ręcznika i masujące przez niego krocze ciemnowłosego. - Umyłeś się dla mnie dokładnie Koteczku?
- Przecież wiesz co lubię najbardziej, a dawno mi tego nie robiłeś. - odpowiedział Nanami z uśmiechem - Jestem czyściutki i pachnący.

Mówiąc to, brązowooki podniósł jedną nogę i otaczając łydką udo blondyna, zaczął ocierać się o jego krocze. Hayato wsunął ręce pod kusy ręcznik, otaczający biodra chłopaka i łapiąc go za pośladki, zaczął je intensywnie ściskać i masować. Nanami jęknął cicho, wbijając paznokcie w kark mężczyzny. Hayato syknął cicho z rozkoszą. Uwielbiał gdy ciemnowłosy wbijał paznokcie w jego skórę, drapiąc ja do krwi. Nanami zsunął dłonie po obojczykach blondyna i zatrzymał się na jego nagiej klacie. Nie przestając masować językiem wnętrza ust kochanka, zaczął pieścić jego sutki bawiąc się umieszczonymi w nich kolczykami. Hayato warknął cicho i zassał zachłannie dolną wargę chłopaka. Ściskając mocniej pośladki Nanamiego, podniósł go do góry i zaniósł w stronę łazienki. Otworzył drzwi do pomieszczenia i uśmiechnął się agresywnie do kochanka.
W drzwiach łazienki u góry umieszczony był metalowy drążek służący do podciągania się i ćwiczenia mięśni ramion, pozostawiony tu przez poprzedniego lokatora pokoju. Hayato sięgnął do tylnej kieszeni i wyciągnął z niej kajdanki. Przerzucił je przez drążek i podnosząc do góry ręce Nanamiego, szybko zakuł je w obręcze. Ciemnowłosy sapnął z zachwytem, był niezwykle ciekawy co też tym razem wymyślił jego kochanek.

Tymczasem Hayato zerwał z bioder chłopaka niepotrzebny ręcznik, ukazując jego sterczącego penisa. Ten widok nakręcił go jeszcze bardziej. Hayato poczuł jak jego własny członek staje na baczność, ocierając się o materiał spodenek. Szybkim ruchem ściągnął je z siebie, rzucając w kąt pokoju. Nanami przełknął głośno ślinę, podziwiając idealne, nagie ciało blondyna. Hayato podszedł do biurka i wziął krzesło. Zaniósł je do Nanamiego. Chłopak szybko stanął na krześle tyłem do kochanka i wypiął się seksownie w jego stronę. Hayato podszedł do niego szybkim krokiem. Złapał chłopaka za pośladki i rozsuwając je, gwałtownie przyssał się do jego różowej, pulsującej dziurki. Nanami jęknął głośno. Uwielbiał gdy Hayato go wylizywał. Tymczasem blondyn wystawił język i wsunął jego koniuszek we wnętrze chłopaka.

- Ach... Tak... Hayato.. Mmm...
Jęczał Nanami, czując, jak drżą mu kolana. Hayato sprawnymi ruchami języka wylizywał go intensywnie, dostarczając ciemnowłosemu zajebistych doznań. Nagle przerwał zabawę i skierował się w stronę leżących na podłodze spodenek. Wyjął z nich drugą zabawkę i zbliżył się do kochanka. Nanami poczuł jak blondyn rozsuwa mu pośladki i wsuwa do jego wnętrza, mały, owalny przedmiot. Po chwili poczuł wibracje rozchodzące się po całym jego ciele. Nanami zaczął cicho stękać. Hayato złapał go za biodra i odwracając go przodem do siebie, wziął do ust jego wilgotnego penisa. Nanami ledwie trzymał się na nogach. Gdyby nie łańcuch, z pewnością już padłby na podłogę. Hayato obciągał mu energicznie, poruszając głową w przód i w tył, bawił się przy tym jądrami chłopaka, masujące je gwałtownie. Nanami poczuł znajome skurcze w całym ciele, był już bardzo blisko orgazmu. Jego oddech przyspieszył gwałtownie, a jęki przybrały na sile. I wtedy Hayato przestał mu obciągając.

- Chuj. - syknął Nanami że złością, mrużąc oczy.

Wibrator w jego tyłku był przyjemny, ale zdecydowanie nie wystarczał by doprowadzić go do spełnienia. Hayato zaśmiał się złośliwie, z przyjemnością obserwując słodki wyraz twarzy chłopaka. Po chwili bez słowa powrócił do obciągania, lecz gdy Nanami znowu był blisko spełnienia, blondyn ponownie przerwał wykonywaną czynności.

- Kutas! - zawył Nanami, czując ogromne rozczarowanie.

Hayato powtórzył te czynność jeszcze trzy razy, za każdym razem doprowadzając ciemnowłosego do granic wytrzymałości i nagle przerywając, uniemożliwiając chłopakowi osiągnięcie orgazmu. Z oczu Nanamiego płynęły łzy wściekłości. A Hayato śmiał się jak wariat, widząc męki chłopaka. W końcu postanowił się zlitować. Wyjął z szuflady biurka Nanamiego prezerwatywę i rozrywając opakowanie, nałożył ją na swojego nabrzmiałego kutasa kilkoma sprawnymi ruchami. Następnie podszedł do ciemnowłosego i rozkuł mu ręce. Nanami z jękiem spadł z krzesła, lądując w silnych ramionach Hayato. Blondyn posadził go na krześle i czekając, aż chłopak dojdzie do siebie, położył się na plecach na podłodze i zakładając ręce za głowę, wpatrywał się pożądliwie w chłopaka. Na jego twarzy błąkał się złośliwy uśmieszek.

- Kończymy, koteczku? - zapytał prowokacyjnie.
- Spierdalaj, pojebany sadysto! - warknął Nanami wściekle, podnosząc się z krzesła.

Wyciągnął jajko z tyłka i rzucił nim w kąt pokoju. Następnie podszedł do Hayato i odwracając się do
niego plecami klęknął okrakiem nad jego nogami. Następnie sięgnął do tyłu i chwytając w dłoń penisa blondyna, nakierował go na swoją dziurkę. Obniżył biodra i szybko nabił się na niego. Pochylił się do przodu, oparł ręce o podłogę i wyprostował nogi, wyrzucając je w tył. Hayato miał doskonały widok na jego zgrabny tyłek, w którego wnętrzu znikał jego penis. Nanami poruszał się w przód i w tył, jęcząc przeciągle. Po chwili, Hayato złapał chłopaka za biodra i dociskając go do siebie doszedł z krzykiem. W tym samym momencie doszedł Nanami. Jego orgazm był długi i niesamowicie intensywny. Trysnął obficie, brudząc podłogę swoją spermą. Następnie Nanami sapiąc padł na podłogę. Hayato wysunął się z niego i wstając z podłogi podszedł do chłopaka. Ściągnął prezerwatywę ze swojego penisa i wyrzucił ją do kosza. Bez słowa wziął na ręce ciemnowłosego i ostrożnie ułożył w łóżku. Nanami oddychał ciężko, uśmiechając się z zadowoleniem. Hayato położył się obok niego i objął go w ostrożnie w pasie.

- Weź kurwa, odpuść sobie. - warknął Nanami, odpychając od siebie rękę blondyna.
- Kurwa, co takiego złego jest w tym, że chcę Cię przytulić? - syknął urażony Hayato.
- Mizianie, przytulanie i inne tego typu pierdoły są dla par. - odpowiedział mu oschle.

Hayato z rezygnacją odsunął się od chłopaka. Wyjął z szuflady popielniczkę, zapalniczkę i paczkę fajek. Wyciągnął jedną z nich. Ułożył się wygodnie na plecach i odpalił papierosa.

- Na balkon, zjebie. - usłyszał od strony Nanamiego.

Jak zwykle zignorował psioczenie chłopaka i zaciągając się głęboko, wpatrywał się w sufit.
- Nana... - zaczął powoli.
- Nie nazywaj nie tak!
- Nana. - kolejna olewka - Byłeś kiedyś w związku?

Nanami zaskoczony pytaniem, odwrócił się w stronę Hayato i spojrzał na niego mrużąc oczy.

- Pogadanki po seksie też są dla ciot i par! - mruknął gniewnie.
- Więc czy jako jebana przeze mnie ciota, mógłbyś chociaż raz normalnie że mną porozmawiać? - syknął Hayato.

Zapanowała ciężka do zniesienia cisza. Hayato podniósł się z łóżka i zaczął zbierać swoje zabawki. Naciągnął na tyłek swoje spodenki i skierował się do wyjścia.

- Tak. Byłem w związku. - odezwał się cicho Nanami.

Hayato zatrzymał się i odwrócił w stronę chłopaka. Czekał.

- To było w drugiej klasie liceum. On był moim chłopakiem przez rok. - kontynuował Nanami, nie patrząc na blondyna - Jak się później okazało, nie tylko moim. Za moimi plecami pieprzył połowę szkoły. - dodał kwaśno. - Dowiedziałem się o tym, przyłapując go w kiblu szkolnym z moim najlepszym przyjacielem. I wiesz co mi wtedy powiedział? "Sorry mały, ale miłość między dwoma facetami nie istnieje. Liczy się to by dobrze zaruchać, każdy z nas ma w sobie coś z kurwy, im szybciej oswoisz się ze swoją tym lepiej dla Ciebie"

Hayato wpatrywał się w Nanamiego z szeroko otwartymi oczami. Nie wiedział co ma mu powiedzieć.

- Dzisiaj jestem mu wdzięczny. - mówił dalej Nanami - Dzięki niemu zrozumiałem, że miłość to ckliwa pierdoła dla niepewnych siebie pizd. Nigdy się już nie zakocham. Nie potrzebuję tego do szczęścia. Liczy się przecież tylko to, aby dobrze zaruchać lub - jak w moim przypadku - dać się przeruchać.
- Nana...
- Zadowolony? Pogadaliśmy? - przerwał mu ciemnowłosy podnosząc głowę i uśmiechając się sarkastycznie. - Wpadniesz jutro?
- Nie. Jutro obiecałem Remiemu, że pójdę z nim na piwo. Odezwę się. - odpowiedział smętnie Hayato.
- Dobra. To do zobaczenia. - powiedział Nanami, wstając z łóżka i kierując się do łazienki.

Hayato wyszedł z pokoju chłopaka i skierował się do siebie. Remiego nie było. Zrezygnowany blondyn, rzucił się na łóżko i zmęczony ciężkim dniem, szybko pogrążył się we śnie.

Na drugi dzień, Hayato był w beznadziejnym humorze. Snuł się po uczelni z miną zbitego psa. Remi dwoił się i troił, by wyciągnąć z przyjaciela przyczynę takiego zachowania, jednak Hayato kompletnie nie miał nastroju do zwierzeń. Jedyne na co miał ochotę to zakopać się pod kołdrą i wyć w wniebogłosy. Nie mógł jednak tego zrobić, gdyż obiecał Remiemu to nieszczęsne piwo i nie chciał sprawić kumplowi zawodu, zwłaszcza, że zawsze mógł na niego liczyć.

- Powiesz mi wreszcie co się stało? - zapytał z troską Remi, stawiając przed przyjacielem kufel z piwem.

Siedzieli przy jednym ze stolików w małym barze niedaleko uczelni. Był to lokal często odwiedzany przez studentów, ponieważ piwo w nim było tanie i smaczne. Pomimo wczesnej pory i tego, że był dopiero czwartek, bar był pełen młodych ludzi. Hayato westchnął ciężko i spojrzał na przyjaciela że smutkiem.

- Wychodzi na to, że jestem niepewną siebie pizdą. - oświadczył smętnie, podnosząc kufel z piwem i biorąc duży łyk, złocistego trunku.
- Nanami ci tak powiedział? - spytał Remi, szeroko otwierając oczy ze zdumienia.

Hayato w odpowiedzi skinął głową.

- Powiedział, że miłość jest dla niepewnych siebie pizd. I że on nigdy się już nie zakocha, bo nie ma czegoś takiego jak miłość pomiędzy facetami. ,,Liczy się to by dobrze zaruchać." - Z każdym słowem Hayaty, oczy Remiego stawały się coraz większe - A wszystko dlatego, że jakiś fagas w liceum złamał mu serce, zdradzając go na prawo i lewo.
Hayato wziął kolejny ogromny łyk piwa.

- Yato, to nie jest dla Ciebie zła wiadomość... - powiedział powoli Remi.
- Co? - krzyknął Hayato - A niby dobra? Nie mam u niego szans, czy Ty to rozumiesz?! Jestem beznadziejnie zakochany w chłopaku, który nigdy nie odwzajemni moich uczuć!
- Mam na myśli to, że jeśli Nanami był kiedyś zakochany, to oznacza tyle, że potrafi kochać, ale się boi. - wyjaśnił spokojnie Remi - A to oznacza - ciągnął dalej brunet - że wciąż jest nadzieja przyjacielu.

Hayato uśmiechnął się niepewnie.

- Tak uważasz? - Tak! Pokaż mu, że jeden nieudany związek nie sprawia, że następny też taki będzie! Rozkochaj go w sobie! - zawołał Remi z entuzjazmem.
- Tylko jak? - jęknął Hayato.
- No stary, tego to ja Ci nie powiem. Jestem heterykiem kochającym kobiece cycki. Sam musisz znaleźć sposób. - Roześmiał się brunet.
- Mówisz tak, bo nie masz pojęcia jak to jest penetrować swoim kutasem, zajebiście ciasny tyłek seksownego chłopaczka - odpowiedział mu Hayato zanosząc się śmiechem.
- Oszczędź mi szczegółów. - jęknął Remi, teatralnie zatykając sobie uszy, czym spowodował jeszcze większą wesołość u przyjaciela.
- Powinieneś spróbować. - kontynuował Hayato zanosząc się złośliwym rechotem - Tylko facet wie jak dobrze zadbać o drugiego faceta. Spróbuj wsadzić kolesiowi, a już nigdy nie będziesz chciał penetrować cipki!
- Yato! Cholera! - wrzasnął Remi, rumieniąc się po same uszy.
- Och jaki delikatny! - zawołał Hayato - Chuj. Chuj w dupie. Chuj w ustach. Obciąganie. Jebanie. Pieprzenie....
- Jesteś niemożliwy!
- Prawda? Wstrętny zboczeniec - pedofil. - na te słowa obydwaj przyjaciele podskoczyli na krzesłach.

Za plecami Hayato stał Nanami i uśmiechał się słodko.

- Nana? Co Ty tu robisz? - spytał blondyn.
- Nie.Mów.Do.Mnie.NANA! - warknął ciemnowłosy - Spaceruję kurwa.
- Od kiedy za mną stoisz? - spytał nagle zaniepokojony Hayato.
- Mniej więcej od słów "Mówisz tak, bo nie masz pojęcia jak to jest penetrować swoim kutasem, zajebiście ciasny tyłek seksownego chłopaczka". Co jest Hayato, bawisz się w misjonarza- geja i nawracasz heretyków na słuszną drogę pedalstwa? - zaśmiał się Nanami, jednocześnie wyciągając rękę i witając się z Remim, krótkim uściskiem dłoni.
- Tak. Zakładam sektę. - odparł Hayato zanosząc się śmiechem i czując niebywałą ulgę, że ciemnowłosy nie zdołał usłyszeć ich wcześniejszej rozmowy. - Parafia pod wezwaniem nabrzmiałego fallusa - sekta czcicieli kutasów.
- Mogę się dosiąść? - spytał Nanami, wskazując palcem puste krzesło obok Hayato.
- Wiesz Nana, dzisiaj my... - zaczął blondyn.
- Pewnie, siadaj Nanami! - przerwał mu Remi entuzjastycznie kiwając głową.
- Dzięki. - ciemnowłosy uśmiechnął się szeroko - To ja zaraz będę, tylko skoczę do baru po piwo.

Po czym oddalił się pospiesznie. Hayato spojrzał na przyjaciela.

- Nie musiałeś się zgadzać. To miał być nasz wieczór. - szepnął.
- Daj spokój. To przecie Twój przyszły chłopak. - odpowiedział spokojnie Remi uśmiechając się łobuzersko.

Hayato wyprostował się na krześle i uśmiechając się słodko pokazał przyjacielowi środkowy palec.

- Wiesz gdzie możesz go wsadzić? - spytał brunet zaczepnie.
- Oooo mój ulubiony temat! Czekaj... Czekaj... Nie podpowiadaj... Wiem! - pstryknął palcami - W Twoją dupę?
- Chyba raczej swoją! - oburzył się Remi.
- Nie wiem czy wiesz, ale ja jestem tym na górze... A to znaczy, że mój tyłek jest nietykalny. - wyszczerzył się Hayato.
- Mamma mia, here I go again!* - zanucił Nanami wracając do ich stolika z kuflem piwa w ręku i siadając na krześle obok Hayato.
- Czy Ty umiesz gadać o czymkolwiek innym niż seks?
- A czy Ty umiesz robić, cokolwiek innego niż seks? - odpyskował Hayato ze śmiechem.
- Tak na przykład za chwilę pieprznę Cię w ten głupi, pedalski ryj! - warknął Nanami.
- Oj Kicia, spokój, bo pazurki połamiesz. - prowokował go blondyn.
- Ty się nie martw o moje pazurki, bój się lepiej o swój pysk.
- A co to ma za znaczenie jak wygląda moja twarz? W końcu to co Ciebie najbardziej interesuje, jest ukryte tutaj. - odparł Hayato wskazując na swoje krocze.
- Racja. Zatem dbaj o niego, to Twój jedyny atut.
- To tak jak u Ciebie dupa - a wcale o nią nie dbasz.

Nanami wstał z krzesła i ze złością pochylił się nad Hayato, który ani na chwilę nie odwrócił swojego spojrzenia od ciemnowłosego. Blondyn złapał chłopaka za kurtkę i przyciągając do siebie, szepnął mu coś na ucho. Gdy tylko brązowooki zrozumiał o co chodzi, pokiwał szybko głową i machając Remiemu na pożegnanie, wybiegł z baru.

- Coś Ty mu powiedział? - zapytał zdziwiony brunet.
- Jesteś pewien, że chcesz wiedzieć? - powiedział Hayato, szczerząc się zawadiacko.
- No powiedz.
- ,,Wracasz do akademika, idziesz się dokładnie umyć i przygotować. Czekasz na mnie nagi na łóżku, z wypiętym tyłkiem, rozłożonymi nóżkami, kondomem w zębach i liścikiem "zerżnij mnie jak szmatę" - masz 20 minut - czas start."
- A gdzie ma mieć ten liścik?
- Spytam jeszcze raz: Jesteś pewien, że chcesz wiedzieć?
- Dobra. Nie kończ. Nie chcę. Idź. Wyjdź. Pochuj z Tobą.
- I z chujem Twoim. - odparował Hayato.

Po czym wstał z krzesła i pożegnawszy się z przyjacielem krótkim uściskiem, wyszedł z baru. Wiedział, że Remi nie będzie mu miał tego za złe. Znając kumpla, za chwilę znajdzi sobie towarzystwo i wróci do pokoju nad ranem, jeśli nie w sobotę.

Gdy Hayato wszedł do pokoju Nanamiego, zastał go w bardzo interesującej sytuacji. Chłopak leżał na brzuchu na środku łóżka. Był nagi, a jego piękna dupa była mocno wypięta do góry. Nanami nawet nie zauważył, że blondyn wszedł do pokoju, gdyż był bardzo zajęty penetrowaniem swojego tyłka za pomocą wibratora. Jęczał przy tym spazmatycznie. Hayato przełknął głośno ślinę i wyciągnął z kieszeni spodni prezerwatywę. Zawsze miał jakąś przy sobie, to było u niego normalne. Zanim doszedł do łóżka, na którym znajdował się ciemnowłosy, zdołał już rozebrać się do naga i wsunąć lateks na swojego stojącego członka. Wszedł na łóżko i złapał Nanamiego za pośladki.

- Gdzie mój liścik? - spytał zadziornie, pochylając się nad chłopakiem.
- Żyjemy w XXI wieku jaskiniowcu. Masz wiadomość głosową. - zamruczał Nanami.
- To ciekawe. Jaką? - prowokował blondyn, wyciągając wibrator z tyłka chłopaka i przykładając czubek swojego penisa do jego pulsującej dziurki.
- Zerżnij mnie jak szmatę. - wyjęczał Nanami błagalnie.

Gdy Hayato usłyszał te słowa, natychmiast wszedł w dupę chłopaka jednym, mocnym pchnięciem. Pieprzył go całą noc do utraty tchu. Po wszystkim, jak zawsze, wyciągnął papierosy z szuflady i czekając na tradycyjne marudzenie Nanamiego, nacisnął zapalniczkę. Po pokoju rozszedł się charakterystyczny, drapiący zapach. Hayato czekał na zwyczajowy opierdol, jednak nic takiego się nie stało. Zaskoczony blondyn spojrzał na ciemnowłosego i poczuł jak jego serce przyspiesza. Nanami spał w najlepsze, leżąc na brzuchu i oddychając miarowo. To była pierwsza taka sytuacja w całej ich znajomości. Nigdy wcześniej Hayato nie widział śpiącego chłopaka i ten widok zapierał mu dech w piersi. Śpiący Nanami był po prostu uroczy. Kiedy nie pyskował i nie klnął, jego buzia wyglądała słodko i łagodnie. Hayato czuł, że taka okazja może mu się więcej nie przytrafić, szybko zgasił papierosa w popielniczce, po czym pochylił się nad twarzą śpiącego chłopaka i ostrożnie pocałował go w policzek.

- Kocham Cię. - wyszeptał ledwie dosłyszalnie, po czym zasnął obok Nanamiego.

Kiedy w końcu się obudził, było jeszcze ciemno. Spojrzał na telefon i zobaczył, że jest dopiero 4 nad ranem. Nie zwlekając dłużej postanowił opuścić pokój Nanamiego. Nie miał ochoty na kolejną aferę tym razem pod tytułem "Jak śmiałeś zostać na noc w moim łóżku?!". O nie, kompletnie mu się to nie uśmiechało. Czym prędzej wstał z łóżka, pozbierał swoje rzeczy i na palcach opuścił pokój ciemnowłosego.
Kolejne dni niewiele różniły się od poprzednich. Świat Hayato kręcił się wokół zajęć na uniwerku i seksu z Nanamim. Blondyn robił wszystko byle tylko zadowolić swojego kochanka. Przechodził samego siebie. Jednak powoli zaczynał mieć dość. Pomimo tego, że uwielbiał dziki seks, coraz częściej marzył o tym by się kochać, a nie pierdolić. Chciał pokazać Nanamiemu, jak przyjemny może być taki zwykły seks, w tradycyjnej pozycji i bez gadżetów. Ukrywanie uczuć, stawało się dla niego coraz bardziej męczące. Dobijała go myśl, że tak naprawdę bardzo niewiele wie o obiekcie swoich uczuć. Nie miał nawet pewności, co do tego czy jest jedynym partnerem seksualnym chłopaka. Nigdy o to nie pytał, bojąc się reakcji, a co gorsza - odpowiedzi Nanamiego.
Nie miał pojęcia co by zrobił gdyby ten powiedział mu, że zaspokaja go ktoś jeszcze prócz blondyna.

Była już połowa marca, gdy niespodziewanie dla Hayato nadszedł dzień, w którym wszystko zaczęło się chrzanić.

Był już dość późny wieczór. Hayato jak zwykle po seksie, zapalił papierosa i zaciągnął się głęboko. Również jak zwykle Nanami ofukał go za to niczym prychający kot. Hayato zignorował marudzenie chłopaka i dokończył palenie, gasząc niedopałek w popielniczce - jak zwykle.

Blondyna dobijała myśl, że to się nigdy nie zmieni. Ich droczenie się i przekomarzanie było już rytuałem. Tak samo jak to, że wiecznie napalony Nanami, zaraz po tym jak Hayato kończył palić, zaczynał pobudzać niebieskookiego do kolejnej rundy. I tym razem nie było inaczej.

Gdy tylko Haytao zgasił papierosa Nanami momentalnie znalazł się pomiędzy udami mężczyzny i bez zbędnych wstępów zaczął bawić się jego penisem, biorąc go do ręki i trzepiąc energicznie. Już po chwili członek blondyna stał na baczność, gotowy do akcji. Nanami założył na niego prezerwatywę. Przy drugiej rundzie, gra wstępna była zbędna. Nanami wziął do ręki lubrykant i intensywnie wysmarował nim przyrodzenie mężczyzny. Następnie uklęknął nad nim w rozkroku i błyskawicznie nabił się na twardego penisa, jęcząc przy tym donośnie. Hayato złapał go za biodra i poruszając tyłkiem, dopasował się do rytmu narzuconego przez chłopaka. Nanami pochylił się w kierunku twarzy blondyna i wsuwając język w jego usta, zaczął go namiętnie całować, następnie odsunął się nieco i patrząc mu w oczy powiedział

- Hej, mam zajebisty pomysł.
- Jaki? - spytał Hayato z ciekawością, patrząc na kochanka.
- Znajdźmy sobie kogoś jeszcze do zabaw. - wymruczał Nanami.

Hayato zamarł. Propozycja ciemnowłosego zszokowała go tak bardzo, że na chwilę przestał się poruszać.

- C..Co? - wyjąkał.
- No wiesz, jakiegoś fajnego przystojniaka. - wyjaśnił Nanami - Wyobrażasz sobie ten seks? Zawsze chciałem jechać na dwa baty i...
- Nie. - Hayato przerwał mu wypowiedź i ponownie zaczął poruszać biodrami.

Palce jago rąk położonych na biodrach Nanamiego zacisnęły się boleśnie na ciele chłopaka. Ciemnowłosy jęknął zarówno z bólu jak i z rozkoszy. Hayato był wściekły. Czuł jak złość zalewa jego ciało nieokiełznaną falą.

- Trójkącik Ci się zamarzył? - syknął gniewnie - Ty niewyżyta dziwko.

Nanami jęknął z rozkoszy, uwielbiał być wulgarnie wyzywany w łóżku. Rozpływając się w ekstazie nie zauważył, że tym razem to nie jest element gry łóżkowej, nie zwrócił uwagi na dziką wściekłość jarzącą się niebieskim płomieniem w oczach Hayato.

- Dwóch kutasów w dupie Ci się zachciało?! - warczał Hayato podnosząc się do siadu i popychając Nanamiego na łóżko

Gdy Nanami położył się na łóżku, Hayato wyszedł z niego na chwilę, klękając na łóżku. Obrócił chłopaka na bok i łapiąc go za nogę, podniósł ją do góry, po czym ponownie wbił się w jego tyłek, pieprząc go gwałtownie.

- Ach... Ach... Mmmm... Hayato... Jeszcze... - sapał seksownie Nanami.
- Nie będzie żadnego pieprzonego trójkącika! - wycedził Hayato przez zęby.
- Uuu... Nie wierzę... Czyżbyś był zazdrosny? - wyjęczał ciemnowłosy bezczelnie, czekając na kolejną chamską odpowiedź lub ciętą ripostę, więc gdy usłyszał odpowiedź blondyna, bardzo się zdziwił
- Tak. Jestem cholernie zazdrosny. - powiedział blondyn zaciskając zęby.

Hayato przekręcił nogę Nanamiego, tak, że chłopak znalazł się ponownie na plecach. Wówczas blondyn pochylił się do przodu i zawisł nad ciemnowłosym, opierając się na przed ramionach. Nie przestając go posuwać, Hayato wyciągnął rękę i czule pogładził chłopaka po policzku. Przełknął głośno ślinę i oblizał nerwowo spierzchnięte wargi

- Kocham Cię Nanami. - wyszeptał drżącym głosem.

Cisza jaka nastała po tych słowach, dźwięczała blondynowi w uszach. Przestał się poruszać i zagryzając dolną wargę, wpatrywał się intensywnie w twarz ciemnowłosego, czekając w zdenerwowaniu na jego reakcję. Nanami otworzył szeroko oczy, ze zdumienia.

Wpatrywał się w blondyna, myśląc intensywnie. Kiedy w końcu chłopak wydał z siebie dźwięk, Hayato poczuł jak jego serce rozpada się na milion drobnych, niezwykle ostrych kawałeczków. Śmiech Nanamiego rozniósł się po całym pokoju.

- Kurwa. - sapnął ciemnowłosy, zalewając się łzami ze śmiechu - Dobre. Prawie Ci uwierzyłem. Masz taką poważną minę... Prawie mnie nabrałeś debilu!

Hayato poczuł jak coś ciśnie go w gardle. Nagle zachciało mu się płakać. Przełknął głośno ślinę i zmusił się do uśmiechu.

- A byłem tak blisko. - wyjąkał, siląc się na wesołość.
- No! Kurwa, co to za idiotyczny pomysł znowu wpadł Ci do głowy?!
- A wiesz... Wyczytałem gdzieś, że takie coś powiedziane podczas seksu może zajebiście nakręcić partnera i postanowiłem spróbować. - W tej chwili Hayato wkładał niebywały wysiłek w to, by jego głos brzmiał jak zwykle.
- Kiepski żart. - syknął Nanami - A teraz rusz dupę i zerżnij mnie do końca.

Hayato resztkami silnej woli, doprowadził ich zbliżenie do końca. Po czym jak najprędzej opuścił pokój Nanamiego, pod pretekstem wczesnego wstawania na zajęcia na drugi dzień.

Gdy tylko wszedł do swojego pokoju, rzucił się na łóżko i wtulając twarz w poduszkę rozpłakał się jak dziecko. Gdyby Nanami go teraz zobaczył, za pewno by go nie rozpoznał. Chłopak nigdy nie widział, żeby Hayato chociażby się smucił. Przy nim blondyn zawsze był wygadany i uśmiechnięty.

Remi, będąc najlepszym przyjacielem Hayato, znał go trochę lepiej. Widział już nie tylko jego radość, ale także smutek i złość. Jednak nawet on nigdy nie widział by blondyn kiedykolwiek płakał.

Dlatego gdy wszedł do pokoju i zobaczył przyjaciela wtulonego w poduszkę i zanoszącego się żałosnym płaczem, przeżył niemały szok. Poszedł do niego i usiadł na brzegu łóżka. Wyciągnął rękę i pogłaskał delikatnie platynowe włosy Hayato.

- Yato, co się stało? - zapytał łagodnie.
- To koniec Remi. - wyszlochał blondyn, nie podnosząc głowy. - To już jest koniec.

Remi zmarszczył brwi

- Powiedziałeś mu. - bardziej stwierdził niż zapytał.

Hayato nieznacznie skinął głową.

- I odrzucił Cię?
- Gorzej.
- Zwyzywał i kazał wypierdalać?
- Gorzej.
- Nie rozumiem. To co on zrobił?

Hayato podniósł zapłakane oczy i spojrzał na przyjaciela.

- Wyśmiał mnie. - wyjąkał blondyn - Uznał to za żart i zwyczajnie mnie wyśmiał.

Remi otworzył usta że zdziwienia.

- I.. I co zrobiłeś?
- A co miałem zrobić? - spytał smutno Hayato - Zmusiłem się do uśmiechu i przyznałem, że to tylko żart.
- I co teraz?
- Nic. To koniec. - odparł Blondyn - Mam dość Remi. Kończę z tym. Nie umiem dłużej udawać, że nic do niego nie czuję. Kocham go, ale to koniec.
- Poddajesz się? - Tak. Nie wiem jakim cudem zakochałem się w tak bezczelnym, aroganckim i bezlitosnym gówniarzu, ale dzisiaj zrozumiałem, że on naprawdę nigdy mnie nie pokocha. Nigdy nie byłem dla niego niczym więcej niż kumplem do seksu. Znajdzie sobie innego. A ja... Ja postaram się o nim zapomnieć.

Remi westchnął ciężko. Było mu tak strasznie żal przyjaciela. Hayato usiadł na łóżku i ocierając łzy usiłował się uspokoić.

- Remi, przytul. - wyjąkał.

Brunet bez słowa wyciągnął ręce i przygarnął do siebie rozbitego chłopaka. Hayato znowu się rozpłakał. Ten wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna wyglądał żałośnie, wtulając się desperacko w drobne ciało Remiego, który był od niego znacznie niższy i szczuplejszy.

- Może powinien skupić się na przekabaceniu Cię na moją stronę? - zaśmiał się cicho Hayato.
- Przykro mi Yato. Kocham Cię jak brata, ale w życiu nie dam Ci tknąć mojego tyłka. - odpowiedział Remi z uśmiechem.
- Szkoda. - burknął blondyn z udawanym żalem. I obydwaj roześmiali się serdecznie.
Tymczasem Nanami siedział na łóżku w swoim pokoju i nie mógł uwierzyć w to, co się stało.

Kurwa, kurwa, kurwa mać! Wiedziałem, że coś się święci. Te jego czule spojrzenia, delikatnie gesty, chęć przytulania. Łudziłem się, że jeśli będę go odpychał to zniechęci się do mnie. Nie chcę. Boję się. On złamie mi serce.

Gdy Nanami przyłapał swoją licealną miłość na zdradzie, jego świat się zawalił. Bardzo długo leczył swoje złamane serce i obiecał sobie, że już nigdy się nie zakocha. Przytulanie było dla niego bardzo bolesne, bo przypominało mu o tym, jak to jest gdy kochasz i czujesz się kochanym. Jego były bardzo lubił się przytulać i często przygarnął do siebie Nanamiego, zamykając go w czułym uścisku swoich ramion. Z kolei Nanami w tamtym czasie uwielbiał być przytulny.

Nanami doskonale widział, jak Hayato usiłuje zachowywać się normalnie. Jego nienaturalny śmiech i ból w niebieskich oczach, którego nie był w stanie ukryć, były doskonale widoczne dla Nanamiego.

Kocham Cię Nanami

Te słowa wypowiedziane przez Hayato drżącym szeptem, wciąż odbijały się echem w głowie ciemnowłosego. Złamał mu serce i wiedział o tym. Nie był jednak w stanie zareagować inaczej. Nie mógł. Nie chciał. Bał się. Tak bardzo się bał. A teraz nie wiedział co robić.

Co będzie dalej? Czy będą mogli dalej trwać w tym co ich łączy po tym co się stało?

Nanamim targały sprzeczne uczucia. Starał się myśleć o tym, że przecież to tylko seks, więc nawet jeśli Hayato się od niego odsunie, szybko znajdzie sobie kogoś na jego miejsce. Nanami odpędzał od siebie myśl, że od półtorej roku, Hayato był jego jedynym partnerem. Ciemnowłosy miał wieczną ochotę, lecz tylko i wyłącznie na blondyna.
Czy Hayato myślał tak samo? Tego Nanami nie wiedział. Nie miał pojęcia z iloma facetami poza nim mógł pieprzyć się blondyn. Nanami czuł, jak myśli wypełniające mu głowę rozsadzają jego czaszkę, powodując nieznośny ból w skroniach.

Wszytko się pojebało.

Tydzień później Hayato czuł się nieco lepiej. Chodził na wykłady, uczył się i spędzał mnóstwo czasu z Remim, chodząc z przyjacielem na piwo, do kina lub grając w gry. Nanami kilka razy pisał do niego smsy kiedy mogą się spotkać. Hayato zawsze miał jakąś wymówkę. Najczęściej odpisywał, że nie ma czasu bo musi się uczyć lub umówił się z Remim. Bardzo brakowało mu Nanamiego. Tęsknił za jego niewyparzonym językiem i kąśliwymi uwagami, lecz wmawiał sobie, że musi być silny, że tak będzie lepiej dla nich obu. Spodziewał się, że ciemnowłosy w końcu zrezygnuje i przestanie się z nim kontaktować. Więc gdy pewnego dnia wracając z zajęć, zastał chłopaka pod drzwiami swojego pokoju, bardzo się zdziwił.
- Hej Nanami. Co tu robisz? - zapytał niepewnie.
- Nanami? - spytał spokojnie chłopak podnosząc się z podłogi.
- W końcu tak masz na imię, prawda? Więc, co tu robisz?
- Czekam na Ciebie. Unikasz mnie więc chciałem spytać co się dzieje.
- Nic się nie dzieje. - skłamał Hayato - Nie unikam Cię, tylko mam sporo nauki.
- Jakoś nigdy wcześniej nie musiałeś się tyle uczyć.
- No i przez to teraz muszę wszystko nadrobić.

Nanami spojrzał na Hayato i uśmiechnął się zalotnie, podchodząc bliżej do mężczyzny.

- A teraz jakie masz plany? - wymruczał seksownie, stając na palcach, łapiąc go za koszulkę i zbliżając swoje usta do warg Hayato. - Może wpadniesz do mnie na małe ruchanko?
Hayato ledwie się opanował przed pocałowaniem chłopaka. Złapał go za ręce i odepchnął go lekko od siebie.
- Mam plany na dzisiaj. - odpowiedział, usiłując zachować spokój.
- Jakie plany? - nie podawał się Nanami, poruszając delikatnie biodrami i ocierając się o krocze mężczyzny.
- Obiecałem Remiemu...
- No tak Remi.. On też lubi się z Tobą pobawić? - sapnął zalotnie ciemnowłosy, nie przestając poruszać biodrami.
- Co? Nie. Przecież wiesz, że Remi woli kobiety. - odpowiedział Hayato, z trudem panując nad sobą - To mój najlepszy przyjaciel.
- Wiesz, jestem pewny, że Twój zajebisty sprzęt mógłby go spokojnie spedalić...

Hayato poczuł jak ogarnia go złość. Odepchnął od siebie zaskoczonego Nanamiego i spojrzał na niego. Jego jasno niebieskie oczy lśniły lodowato.

- Nie każdy facet to taka dupodajka jak Ty. - wysyczał lodowato - Postawmy sprawę jasno. Mam Cię dość. Fajnie było, ale to koniec. Daj mi spokój.
- Co? Dlaczego? - wyszeptał zdruzgotany Nanami.
- Bo Tobie chodzi tylko o seks, a dla mnie istnieje jeszcze w chuj rzeczy poza nim. - odpowiedział oschle Hayato - Myśl sobie co chcesz, że jestem ciotą, pizdą i cholera wie czym tam jeszcze. Chcę się przytulać, miziać i głaskać. Chcę się kochać i szeptać słodkie do porzygu słówka. Chcę chodzić za rękę i rozmawiać o wszystkim. Chcę chodzić randki i całować się delikatnie, nie tylko podczas seksu. Chcę wiedzieć, że ktoś mnie kocha.
- Myślałem, że chcesz tego co ja...
- Bo chciałem. Ale zakochałem się w Tobie. Ty wziąłeś to za żart, ale naprawdę Cię kocham i sam seks to dla mnie za mało. Nie jestem w stanie dłużej udawać, że nic do Ciebie nie czuję. Ale nie martw się, nie będę Cię tym kłopotać. Sam pozbędę się tych uczuć, więc nie utrudniaj mi tego i odpieprz się ode mnie!
- Hayato...
- Nie chcę Cię więcej widzieć!

Po tych słowach Hayato odwrócił się na pięcie i wszedł do swojego pokoju, zamykając za sobą drzwi.

Nanami stał na środku korytarza i nie mógł się ruszyć. Słowa Hayato go zabolały. Tylko dlaczego? Czemu się tym przejął? Przecież jak nie ten to inny.

To wcale nie musi być Hayato.

Pomyślał Nanami, czując pieczenie w oczach.

Nie będę płakał. Nie będę płakał.

Powtarzał sobie, idąc powoli w kierunku swojego pokoju.

Nie będę płakał. Nie będę płakał.

Wszedł do pokoju zamknął za sobą drzwi i opierając się o nie, zsunął się na podłogę, na której usiadł otaczający kolana rękoma.

Nie będę płakał. Nie będę płakał.

Po czym rozpłakał się żałośnie.

***

- Słyszałeś? - burknął Hayato do Remiego, gdy zamknął drzwi i zauważył obecność chłopaka w pokoju.
- Mówiłem Ci, że ten budynek ma stanowczo za cienkie ściany, niestety z drzwiami nie jest lepiej. - odpowiedział brunet, uśmiechając się łagodnie. - Jak się trzymasz?
Hayato spojrzał na przyjaciela. W jego oczach lśniły łzy.

- A jak myślisz? - odpowiedział pytaniem na pytanie, uśmiechając się krzywo.
- Myślę, że dobrze zrobiłeś. Wasze oczekiwania są skrajnie różne. Teraz obaj będziecie mogli pójść do przodu.
- Ja... Tak bardzo go kocham...
- Wiem, Yato. - powiedział Remi, podchodząc i przytulając się do przyjaciela - I dlatego tak będzie lepiej dla was obu.

Hayato niechętnie przyznał przyjacielowi rację.

- Hej, a może chcesz gdzieś wyskoczyć w piątek po zajęciach? - zaproponował nagle Remi - Mogę się nawet poświęcić i wyskoczyć z Tobą do gej klubu. Chcesz?
- Doceniam stary, ale nie bardzo mam ochotę...
- No nie daj się prosić. - zaskomlał Remi niczym szczeniaczek - Nowa miłość jest najlepsza na złamane serce. Może kogoś poznasz?
- Echhh. - westchnął z rezygnacją Hayato - Okej, niech Ci będzie.

Piątkowy wieczór nadszedł bardzo szybko. Jedyny w okolicy klub dla gejów znajdował się około godziny drogi piechotą od uniwersytetu, więc Remi i Hayato pojechali tam taksówką. Kiedy w końcu weszli do lokalu, był on pełen mężczyzn, w różnym wieku.

- Do wyboru, do koloru! - zawołał Remi z entuzjazmem, gdy tylko przekroczyli próg lokalu.

Podeszli razem do baru i zamówili po piwie. Rozmawiali swobodnie, opierając się o bar i obserwując ludzi bawiących się na parkiecie.

- I co, widzisz kogoś ciekawego? - zagadnął Remi przyjaciela. Hayato skrzywił się i pokręcił głową
- Remi, wiem, że chcesz mi pomóc, ale nie poganiaj mnie. Nie wiem czy w ogóle mam ochotę kogoś znaleźć.
- A kogo szukasz? - nagle usłyszał pytanie i odwrócił się w stronę, z której ono dochodziło.

Obok niego, na barowym stołku, siedział drobny blondyn, którego włosy sięgały do ramion i były częściowo spięte. Oczy chłopaka miały ładny, zielony kolor, a pełne, kuszące usta rozciągały się w uśmiechu.

- Mam złamane serduszko i szukam słodkiej pielęgniareczki, która się nim zaopiekuje. - odpowiedział Hayato, uśmiechając się do niego.
- Jaka szkoda. Żadna ze mnie pielęgniarka. - powiedział nieznajomy z udawanym smutkiem.
- Faktycznie szkoda, bo jesteś słodki... - skomplementował go Hayato.

Przez następną godzinę rozmawiali ze sobą o błahostkach, śmiejąc się serdecznie. W międzyczasie Remi pożegnał się z Hayato i wrócił do akademika, czując, że przyjaciel znalazł już towarzystwo na dzisiejszy wieczór.

Uroczy nieznajomy miał na imię Toru i jak się okazało studiował na tym samym uniwersytecie co Hayato. Mało tego miał 20 lat i był na drugim roku prawa. Przez myśl Hayato przeleciało, iż Toru może znać Nanamiego, ale jakie to miało znaczenie?

Toru był słodki i zabawny. Dobrze się z nim rozmawiało. Kompletne przeciwieństwo Nanamiego, z którym Hayato poza zgryźliwymi uwagami nie rozmawiał wcale.

Kilka piw i tematów później, byli już dobrymi znajomymi. Gdy Toru wstał z krzesła, okazało się, że jest znacznie niższy od Hayato. Na oko miał jakieś 170 i był bardzo szczuplutki. Wszystko to w oczach Hayato, dodawało chłopakowi uroku.

- Zatańczymy? - zaproponował nagle Toru, wskazując parkiet.

Hayato z uśmiechem skinął głową i poszedł za chłopakiem na parkiet. Przetańczyli razem kilka piosenek, świetnie się przy tym bawiąc. W końcu w sali rozbrzmiały takty spokojniejszej melodii. Typowego przytulańca. Toru zarzucił Hayato ręce na szyję i delikatnie oparł głowę o jego tors. Hayato objął chłopaka w pasie i przytulił do siebie. Po chwili złapał go lekko za brodę i podnosząc jego głowę do góry, pochylił się złożył na jego ustach subtelny pocałunek Toru uśmiechnął się do niego i już po chwili odwzajemnił pieszczotę, pogłębiając ją. Kołysali się w rytm muzyki, całując się leniwie.

Wszystko to widział Nanami, który również pojawił się w lokalu w celu poprawienia sobie humoru. Wszedł do klubu akurat w momencie, w którym Hayato stojąc przy barze rozmawiał z chłopakiem, którego Nanami od razu rozpoznał. Toru był jego kolegą z roku. Parę razy ze sobą rozmawiali, mieli wspólnych znajomych. W oczach Nanamiego, Toru był po prostu miłym chłopakiem, którego znał. Gdy Nanami dostrzegł Hayato, nie wiadomo czemu, poczuł bolesny skurcz w sercu. Chwilę później blondyni przenieśli się na parkiet, więc Nanami nie zauważony przez żadnego z nich podszedł do baru i zamówił piwo. Po chwili usiadł na barowym stołku i obrócił się przodem do parkietu, opierając plecy o bar. Uważanie obserwował jak Hayato tańczy z Toru. Kiedy zaczął się wolny kawałek, Nanami zobaczył jak Toru zarzuca ręce na kark Hayato i poczuł jak serce przestaje mnie bić gdy już po chwili niebieskooki złapał niższego chłopaka za podbródek i pochylając się w jego stronę, zaczął go całować.
Nanami miał ochotę wstać i podbiec do nich. Wyobrażał sobie jak łapie kurdupla za kudły i odciąga go od swojego Hayato.
I wtedy przypomniał sobie, że Hayato nie jest jego. Jest wolny i ma prawo być szczęśliwy. A Toru to naprawdę dobry chłopak. Nanami starał się myśleć racjonalnie. Sam przecież odrzucił miłość Hayato. Zrobił to w okrutny sposób, wyśmiewając uczucia chłopaka. Nic jednak nie mógł poradzić na to, że był zazdrosny. Tak cholernie zazdrosny, widząc, jak usta Hayato całują kogoś innego, jak jego ręce obejmują Toru w pasie. Nic nie mógł poradzić na to, że chciało mu się wyć.

Nagle Nanami zamarł. Toru odsunął się od Hayato i z dzikim błyskiem w oku złapał mężczyznę za rękę i pociągnął w stronę dark roomu znajdującego się na drugim końcu parkietu. Kiedy obydwaj zniknęli za czarną kotarą, z oczu Nanamiego popłynęło kilka niechcianych łez. Nie mogąc dłużej wytrzymać, Nanami zerwał się ze stołka i wybiegł z klubu, zanosząc się płaczem.

Tymczasem Hayato i Toru znaleźli się w ciemnym i dusznym pomieszczeniu, oświetlonym jedynie małymi lampkami umieszczonymi w suficie. Toru popchnął Hayato na jedną ze ścian i wspinając się na palce, wpił się pożądliwie w usta wyższego. Hayato, pogłębiając pocałunek, wsunął swój język w usta chłopaka. Toru całował tak dobrze i smakował tak słodko, że Hayato rozpływał się pod jego dotykiem. Jednak kiedy chłopak złapał za pasek jego spodni, Hayato nagle się opamiętał. Złapał Toru za rękę i delikatnie odsunął ją od siebie.

- Wybacz słodziaku, ale chyba jednak nie mogę tego zrobić. - wyszeptał mu prosto do ucha, uśmiechając się przepraszająco.
- Potrzebujesz czasu? - spytał Toru, odwzajemniając uśmiech.
- Tak. Chyba jeszcze nie jestem gotowy. Przepraszam.
- Nic się nie stało. Mamy czas. - odparł Toru łagodnie - Mam ochotę zapalić. Idziesz ze mną?

Hayato skinął głową. Po czym opuścili dark room i skierowali się do wyjścia. Gdy znaleźli się na zewnątrz ich twarze orzeźwił podmuch chłodnego wieczornego wiatru. Hayato wyciągnął papierosy z kieszeni i poczęstował Toru, który podziękował i wziął jedną z fajek. Po chwili obaj palili w ciszy zaciągając się głęboko.

- Chcesz mi o tym odpowiedzieć? - zapytał cicho Toru po chwili milczenia.
- Nie ma o czym opowiadać. - westchnął Hayato, rzucając niedopałek na chodnik i sięgając do kurtki po kolejnego papierosa.
- Długo byliście razem?
- Nigdy nie byliśmy razem. Łączył nas czysty seks.
- Przyjaźń z korzyściami?
- To nie była nawet przyjaźń.
- Sam seks?
- Sam seks. - potwierdził Hayato kiwając głową i uśmiechając się krzywo. - Wiesz on jest straszne bezczelny i uparty. Ciągle sobie dogryzaliśmy. To trwało niemal półtora roku i nie wiem kiedy i jakim cudem...
- Zakochałeś się w nim.
- Tak. A gdy w końcu zebrałem się ma odwagę i powiedziałem mu o tym, on złamał mi serce.
- Rozumiem. Przykro mi. - Toru podszedł do Hayato i złapał go za rękę.
- Mnie też. Ale życie toczy się dalej, więc staram się wrócić do normalności i jakoś zapomnieć o tym wszystkim.
- Chętnie Ci pomogę, jeśli chcesz. - powiedział Toru, delikatnie się rumieniąc.

Hayato złapał chłopaka i przyciągając go do siebie, musnął wargami jego usta.

- Chętne skorzystam. Dasz się zaprosić na kawę? Powiedzmy jutro?
- Jutro nie dam rady. Mam zawalony weekend. A co powiesz na poniedziałek? Mam zajęcia do 15 i znam fajną kawiarnie niedaleko kampusu.
- Świetnie. Ja kończę o 14 więc wpadnę po Ciebie po zajęciach. Powiedz mi tylko gdzie masz wykłady.
- Zatem jesteśmy umówieni. - odparł Toru z uśmiechem.

Po chwili wrócili do klubu, gdzie pili i tańczyli razem do białego rana.

Dni mijały a Nanami był coraz bardziej zagubiony. Bez przerwy myślał o Hayato. Nie wiedział czemu, ale bardzo za nim tęsknił. I co najdziwniejsze wcale nie tęsknił za zajebistym seksem. Nanami coraz częściej łapał się na tym, że myśli o tym jak brakuje mu śmiechu Hayato, jego wiecznie wesołych oczu i radosnego podejścia do życia. Brakowało mu utarczek słownych i wiecznego dogryzania. Nanami nie rozumiał co się z nim dzieje. Nawet nie próbował znaleźć sobie kogoś na miejsce blondyna. Na samą myśl o tym, że miałby dotykać go ktoś inny niż Hayato, robiło mu się niedobrze. I za każdym razem kiedy jego myśli krążyły wokół mężczyzny, Nanami wracał wspomnieniami do nieszczęsnego piątkowego wieczoru, kiedy to widział jak Hayato znika wraz z Toru za kotarą dark roomu, po tym jak całowali się namiętnie na środku parkietu. To wspomnienie boleśnie raniło jego serce, a Nanami nie miał pojęcia czemu tak się dzieje.
Jakby tego było mało, Nanami jak nigdy wszędzie napotykał dwóch blondynów. Widział jak się całują, spacerują, trzymając się za ręce, jak się przytulają i śmieją. Widać było, że spędzają ze sobą mnóstwo czasu, a Hayato wyglądał na szczęśliwego. Nanami czuł, że szlag go trafia. Najbardziej wkurwiające było to, że ciemnowłosy zazdrościł Toru tego jak zwyczajnie spędzał czas z Hayato, tak jak on, Nanami, nigdy tego nie robił.
Kiedy zdał sprawę z tego, że chciałby być na miejscu Toru, aż się zagotował ze złości na samego siebie.

Tymczasem Hayato robił wszystko by zapomnieć o Nanamim. Miał przecież przy sobie Toru. Słodkiego, miłego i dobrego Toru, z którym chodził na kawę i na spacery. Z którym spędzał miło czas rozmawiając i śmiejąc się. Toru dawał mu to wszystko, czego Nanami nigdy nie chciał mu dać. Z Toru wszystko było proste. Toru lubił się przytulać, delikatnie całować i chodzić za rękę. Więc czemu, do cholery, ile razy zamykał oczy, widział wyzywające spojrzenie czekoladowych oczu? Czemu całując Toru, wciąż rozpamietywał zachłamme pocałunki Nanamiego? Dlaczego przytulając blondyna myślał o tym, jak bardzo chciałby trzymać w swoich ramionach kogoś zupełnie innego? To wszystko było jakieś pojebane i cholernie ciężkie. Toru stanowił wprost idealny materiał na chłopaka. Miał wszystko to o czym marzył Hayato. Wszystko, poza jednym - nie był Nanamim.

Z kolei Toru, doskonale widział co dzieje się z Hayato. Po miesiącu spotykania się z blondynem, w końcu zrozumiał, że tak dłużej być nie może. Siedzieli właśnie w swojej ulubionej kawiarni popijając kawę i delektując się znakomitą szarlotką.

- On nienawidzi szarlotki. - odezwał się nagle Hayato. - Nigdy tego nie rozumiałem, jak można nienawidzić szarlotki?! I wiem to tylko dlatego, że kiedyś prawie rozsmarował mi ją na twarzy, gdy mu kupiłem kawałek. No bo skąd mógłbym to wiedzieć, skoro nasze kontakty ograniczały się do łóżka? Ten świr nigdy nie chciał ze mną nigdzie wychodzić. Bo skoro i tak skończymy w łóżku to po co przedłużać?

Toru siedział z pochyloną głową i grzebał widelczykiem w swojej porcji ciasta. Hayato zamilkł i przyjrzał się chłopakowi.

- Toru, co jest? - zapytał ostrożnie.
- Zdajesz sobie sprawę z tego, że bez przerwy o nim gadasz? - zapytał spokojnie blondyn, nie przestając maltretować szarlotki widelcem.
- Bez przerwy?
- Tak. Wiem o nim więcej niż bym chciał.
- Przesadzasz.
- Czyżby? On nie lubił tego, że palisz, zawsze cię za to opierdalał. Musiałeś się golić niemal codziennie, bo on nienawidzi zarostu. On ma uczulenie na truskawki, on uwielbia czekoladę i ciastka z kremem, on nie cierpi psów, kocha koty. On nie ma rodzeństwa i zawsze miał o to żal do swoich rodziców. On nie cierpi marznąć, dlatego nienawidzi zimy i uwielbia lato. Nie wiesz jakim cudem jest taki szczupły, skoro nie ćwiczy, bo nienawidzi sportu, za to bez przerwy opycha się słodyczami. Wymieniać dalej?

Hayato siedział zszokowany i wpatrywał się idiotyczne w Toru. Naprawdę nie miał pojęcia, że bez przerwy gada o Nanamim.

- Kurde, Toru, tak bardzo Cię przepraszam... - wymruczał skrępowany, drapiąc się nerwowo po głowie.

Toru podniósł głowę i z łagodnym uśmiechem spojrzał na mężczyznę.

- Hayato, nie musisz mnie przepraszać. To nie Twoja wina, że wciąż go kochasz. - powiedział spokojnie - W końcu zrozumiałem, że ja nigdy Ci go nie zastąpię. Przykro mi Hayato, ale nic z tego nie będzie.
- Toru, przepraszam, naprawdę nigdy nie chciałem Cię zranić.
- Hayato nie zraniłeś mnie. - uspokoił go Toru łagodnie - Naprawdę Cię lubię. Fajnie jest spędzać z Tobą czas. Chętnie zostanę Twoim przyjacielem, ale nigdy nie będę Twoim chłopakiem. Nie mógłbym być z kimś, dla kogo jestem tylko zastępstwem. Nie potrafię być na drugim miejscu. Myślę, że ten Twój ,,on" jest strasznym kretynem, rezygnując z kogoś takiego jak Ty.
- Toru... Ja... - Hayato, muszę być egoistą. - przerwał mu Toru - W przeciwnym razie, szybko się w Tobie zakocham, a Ty złamiesz mi serce, bo nigdy nie pokochasz mnie tak jak kochasz jego.
- Toru nie chcę Cię stracić. - wyszeptał Hayato. - I nie stracisz. Zawsze możesz na mnie liczyć. Chętnie Cię wysłucham. Ale musiałem postawić sprawę jasno.
- Dziękuję Toru. - w głosie Hayato było słychać ulgę.
Nie zamierzał zaprzeczać. Wiedział, że Toru miał rację, a Hayato nie chciał być przyczyną jego łez. Toru był dla niego ważny, ale gdzieś w sercu czuł, że nigdy nie mógłby być dla niego nikim więcej niż dobrym przyjacielem. Dokończyli spokojnie swoje desery i wrócili do akademika, po raz ostatni trzymając się za ręce. Teraz stali pod wejściem do budynku.

- Życzę Ci powodzenia Hayato. Będę trzymał za Ciebie kciuki. - uśmiechnął się Toru ciepło, po raz ostatni całując Hayato w usta.
- Mogę się czasem odezwać?
- Pewnie. Zawsze chętnie wypije z Tobą kawę. Trzymaj się wielkoludzie.
- Dzięki. Ty też się nie puszczaj maluszku. - odpowiedział mu Hayato również się uśmiechając.

Następnie Toru wszedł do akademika pozostawiając Hayato na zewnątrz.

Blondyn westchnął ciężko, po czym ruszył w stronę ławki. Kiedy na niej usiadł, wyciągnął papierosa i zapalił go powoli. Było mu smutno. Naprawdę polubił Toru i miał nadzieję, że z czasem będzie z tego coś więcej. Jednak wiedział, że chłopak miał rację. Minęło już tyle czasu, a uczucia Hayato wobec Nanamiego wcale się nie zmieniły. Tęsknił za nim cholernie. Nie widział go już prawie dwa miesiące, co było dziwne zważając na fakt, że ich pokoje znajdowały się obok siebie. Ale przecież sam mu powiedział, że nie chce go więcej widzieć. Hayato zgasił papierosa i pochylając się do przodu, oparł łokcie na kolanach, zasłaniając twarz rękoma.

- Um... Hayato... Wszystko w porządku?

Kiedy blondyn podniósł głowę zobaczył przed sobą Nanamiego wpatrującego się w niego z troską.

- Nic nie jest w porządku. - burknął oschle w odpowiedzi.
- Przepraszam. Wiem, że miałem Ci zejść z oczu. Pójdę już. - powiedział cicho Nanami i odwrócił się na pięcie z zamiarem odejścia.

Nie myśląc za wiele o tym co robi, Hayato wyciągnął rękę i złapał chłopaka za dłoń.

- Mógłbyś zostać ze mną przez chwilę? - zapytał niepewne.

Nanami kiwnął głową i z wahaniem usiadł obok Hayato.

- Um.. To co u Ciebie? Jak tam Twój chłopak? - zapytał Nanami, przerywając panującą pomiędzy nimi niezręczną ciszę.
- Skąd wiesz o Toru? - odpowiedź pytaniem na pytanie Hayato, nie podnosząc głowy.
- A widziałem was tu i ówdzie. Ładnie razem wyglądacie.
- Wyglądaliśmy. Toru dzisiaj mnie zostawił. Jeśli można to tak nazwać, bo nie zdążyliśmy być tak naprawdę razem.
- P... Przykro mi... - wyjąkał Nanami, z ledwością powstrzymując uśmiech radości cisnący mu się na usta.

Hayato podniósł głowę i spojrzał uważnie na Nanamiego.

- Nie wyglądasz jakby Ci było przykro. - zauważył oschle.
- Masz rację. Przepraszam. - przyznał się ciemnowłosy - Wcale nie jest mi przykro. W sumie to się cholernie cieszę.
- To dość wredne z Twojej strony, wiesz? - warknął Hayato - Zresztą, po Tobie nie mogę spodziewać się niczego więcej, prawda? Możesz już iść. Nie wiem po co Cię zatrzymałem. Wybacz. A teraz odejdź i zostaw mnie samego.

Jednak Nanami nie ruszył się z miejsca. Pochylił lekko głowę i poruszył wargami mówiąc coś bardzo cicho.

- Nie słyszę. - powiedział agresywnie Hayato.

Nanami przełknął głośno ślinę

- Tęsknię za Tobą... - powtórzył nieco głośniej.

Hayato roześmiał się gorzko.

- Aż tak lubiłeś nasz seks?
- Nie chodzi mi o seks...
- To o co? Przecież niczego innego nigdy między nami nie było!
- A jednak wiem o tobie to i owo.- powiedział cicho Nanami podnosząc głowę i spoglądają na Hayato. - Niby nigdy nie gadaliśmy a ja wiem, że uwielbiasz szarlotkę, zacząłeś palić jeszcze w gimnazjum, że ilekroć się golisz, zawsze się zacinasz, masz alergie na koty, więc wolisz psy, wolisz pizze od słodyczy, masz dwie młodsze siostry i starszego brata, twoja ukochana pora roku to wiosna, uwielbiasz sporty wszelkiego rodzaju, lecz najbardziej lubisz pływać...
- Okej. Popisałeś się. - przerwał mu Hayato - Tylko co w związku z tym? Czego ode mnie oczekujesz?
- Hayato ja... Nie raz widziałem Ciebie i Toru... Zupełnie przypadkiem...Widziałem jak trzymasz go za rękę, obejmujesz i całujesz i szlag mnie trafiał... Nie widziałem dlaczego. Nic z tego nie rozumiałem. Aż w końcu to do mnie dotarło.
- Niby co?
- Że chciałbym być na jego miejscu...

Hayato otworzył szeroko oczy ze zdumienia

- Nie rozumiem. - wyjąkał - Przecież według Ciebie takie rzeczy robią tylko cioty.
- Widocznie jestem ciotą... - wyszeptał Nanami.

Nieoczekiwanie Hayato poczuł jak wzbiera w nim złość. Podniósł się gwałtownie z ławki i chodził wzdłuż niej tam i z powrotem.

- Nie rozumiem. Nie czaję po co to robisz?! - odezwał się w końcu - Tak bardzo kręci Cię zabawa moim sercem? Dlaczego to mówisz? Jaki masz w tym cel? Chcesz mnie ukarać za to, że ośmieliłem się w Tobie zakochać? Nie chciałem tego! To nie był mój wybór! Robię co mogę, by o Tobie zapomnieć! To boli Nanami! Zajebiście mnie to boli, bo nie potrafię wyrzucić Cię z mojego serca i głowy!
- Więc mnie nie wyrzucaj...
- I co dalej? Mam udawać, że nie ma we mnie tej miłości? Łudzić się, że może kiedyś, jakimś cudem łaskawie pozwolisz mi bym Cię przytulił? Wyśmiałeś moje uczucia! Zdeptałeś i wgniotłeś w ziemię! Nie byłem wart nawet tego by odrzucić mnie w cywilizowany sposób, nie, ty postanowiłeś mnie upokorzyć, biorąc moje wyznanie za żart. A teraz stoisz tu przede mną i bezczelnie twierdzisz, że za mną tęsknisz?! Że byłeś zazdrosny o Toru? Czego Ty ode mnie chcesz Nanami?! Co mam zrobić, żebyś przestał się nade mną znęcać?!

Nanami poczuł jak po jego policzkach spływają łzy. Nagle wszystko stało się jasne. To było takie oczywiste, a dopiero w tej chwili Nanami wreszcie znalazł odpowiedź na pytanie o to dlaczego tak cholernie brakowało mu Hayato.

- Ja się bałem. - powiedział powoli - Widziałem jak na mnie patrzysz i byłem przerażony tym, że się we mnie zakochasz. Robiłem wszystko by Cię do tego zniechęcić. Bałem się, że ja również się w Tobie zakocham i pewnego dnia Ty złamiesz mi serce. Bo przecież to niemożliwe żebyś kochał mnie na zawsze. Żebyś był tylko mój i dla mnie. Bo miłość między facetami nie istnieje. Jest zwyczajnie niemożliwa. Bałem się i robiłem co mogłem, a to i tak ostatecznie okazało się być na nic. Bo nawet jeśli mnie zdradzisz i zostawisz, nawet jeśli zwyczajnie odejdziesz i powiesz mi, żebym o Tobie zapomniał to i tak jest już za późno. Za późno na to żeby przed tym uciec. Wyśmiej mnie, zwyzwaj, upokarzaj mnie i złam mi serce, tak jak ja złamałem Twoje. Zasłużyłem na to. Bo pomimo tego jak się broniłem i tak nic nie poradzę na to, że...
- Że? - zapytał niepewnie blondyn.
- Hayato... Ja... Ja... Cię kocham...

Hayato zmarszczył brwi i zagryzl dolną wargę, patrząc prosto w czekoladowe tęczówki Nanamiego, który pomimo tego, że trząsł się na całym ciele, a z jego oczu nieprzerwanie płynęły łzy, to i tak uparcie nie odwracał wzroku, bez przerwy wpatrując się w oczy Hayato. Pierwszy raz, odkąd się znali, Hayato widział żeby Nanami był tak bezbronny i delikatny. Wyglądał tak jakby za chwilę miał się rozpaść na miliony drobnych kawałeczków.

- To nie jest śmieszne Nanami. To co w tej chwili robisz jest bardzo okrutne. - powiedział Hayato smutno. - Proszę nie rób tego. Nie zniosę już więcej. Nie mam siły...
- Hayato... Ja nie żartuję... Wiem, że jest już za późno, że zrozumienie tego zajęło mi za dużo czasu. Wybacz mi. Przepraszam. Błagam Cię, daj mi szansę... Nie wiem co mam zrobić żebyś mi uwierzył... Ale zrobię wszystko...
- Wszystko?
- Wszystko.
- Więc... Przytul mnie Nanami.

Bez chwili wahania, Nanami zerwał się z ławki i wyciągając ręce wtulił się w szeroką pierś Hayato. Objął go mocno rękami, a gdy Hayato oparł głowę na jego ramieniu, Nanami zaczął czule głaskać go po włosach.
- Kocham Cię. Kocham Hayato. Zostań ze mną. Nie zostawiaj mnie. Bądź mój. Tylko mój. - szeptał mu do ucha drżącym głosem.
- Kocham Cię Nanami...
- Nana. Dla Ciebie jestem Nana.

Hayato roześmiał się wyswobadzając się z jego objęć i przyciągając go do siebie.

- Nana. Nana na na na - zanucił cichutko, zanim połączył ich usta w czułym pocałunku.

Wrócili do akademika trzymając się za ręce. Udali się prosto do pokoju Nanamiego.

Gdy tylko drzwi pomieszczenia zamknęły się za nimi, ciemnowłosy wspiął się na palce i przypierając Hayato do ściany, wpił się w jego usta z niezwykłą żarliwością. Zaczęli się pospiesznie rozbierać, a gdy obaj byli już nadzy, bez zbędnych wstępów błyskawicznie znaleźli się na łóżku. Nanami położył się na plecach i rozkładając szeroko nogi, wyszeptał pożądliwie

- Pieprz mnie Hayato.

Blondyn popatrzył na niego zdziwiony

- A rozciąganie?
- Nie ma potrzeby. Rano zaliczyłem szybki numerek z kumplem z roku więc bez przedłużania, załóż gumkę, wymiaruj kutasa żelem i do roboty.

Hayato spojrzał na Nanamiego z wielkim żalem w oczach.

- Jak to? Miałeś kogoś? - zapytał z rozczarowaniem.
- A Ty myślałeś, że taka dziwka jak ja wytrzyma w celibacie? - zapytał Nanami ze śmiechem - Ale teraz to już nie ma znaczenia. Kocham Cię i od teraz jestem tylko Twój.
- Obiecujesz?
- Obiecuję.

Hayato słysząc te słowa, poczuł słodkie dreszcze pożądania. Postanowił zignorować fakt, że Nanami przez cały czas, gdy się nie widzieli miał kogoś, kto mu dogadzał. Błyskawicznie sięgnął do szuflady szafki nocnej i wyjął z niej potrzebne rzeczy. Po chwili założył prezerwatywę i wtarł w penisa sporą ilość lubrykantu.

Następnie szybko wszedł w Nanamiego, od razu zaczynając się poruszać. Jękom i westchnieniom nie było końca. Wypełniały cały pokój, odbijając się echem od ścian. Gdy obydwaj osiągnęli spełnienie, Hayato wyszedł z Nanamiego, ściągnął z siebie prezerwatywę i wyrzucił ja do kosza. Następnie położył się koło chłopaka i czule otoczył go ramieniem.

- Spieprzaj Hayato, nienawidzę się przytulać. - warknął ze złością Nanami.

Hayato popatrzył na niego zszokowany.

- Ale... Myślałem, że... - wyjąkał.
- No to się pomyliłeś debilu. - przerwał mu Nanami znosząc się śmiechem. - Chociaż nie, w jednym miałeś rację. Gdybym wiedział, że durne ,,kocham Cię" tak zajebiście Cię nakręci, powiedział bym Ci to wcześniej.
- Co?!
- To co słyszałeś kretynie.
- Czyli... Kłamałeś?!
- Oj tam, zaraz kłamałeś. - wymruczał Nanami - Kocham Twojego fiuta. A jebanie z Tobą jest najlepsze. Nikt nie może się z Tobą równać.
- Czyli mnie nie kochasz? - szepnął Hayato ze łzami w oczach.
- Tylko mi się tu nie rozklejaj jak jakaś cipa. - odpowiedział ciemnowłosy z irytacją w głosie - Ile razy mam to powtórzyć? Nigdy Cię nie pokocham. Dla mnie liczy się tylko zajebiste ruchanie, które możesz mi dać.

Hayato poczuł nieznośny ból w sercu. Nie mogąc dłużej wytrzymać, poczuł jak łzy spływają mu po policzkach.

- Nie. To nie może być prawda! - zawył niczym zranione zwierzę.
- To jest prawda. Pogódź się z nią Hayato. Nigdy nie będziemy razem. Nie chcę być Twoim chłopakiem. Nie interesuje mnie nic poza seksem. Nic innego nie możesz mi dać. - wysyczał Nanami, śmiejąc się złośliwie.
- Nie! - krzyknął Hayato i poczuł jak ktoś gwałtownie ciągnie go za rękę.
- Hayato! - usłyszał znajomy głos. - Kochanie, obudź się!

Hayato otworzył oczy i dysząc ciężko rozejrzał się po pokoju. Tuż przy nim siedział Nanami, wpatrując się w niego z troską w czekoladowych oczach. Obydwaj byli ubrani i leżeli na łóżku w pokoju Nanamiego. Ręka Hayato wciąż obejmowała ciemnowłosego.

- Chyba śniło Ci się coś złego. - szepnął Nanami, gładząc delikatnie policzek ukochanego.
- Śniło? To był tylko sen? - zapytał zdezorientowany Hayato.

Nanami niepewne skinął głową.

- Więc... - Hayato nerwowo oblizał wargi - K.. Kochasz mnie?
Nanami uśmiechnął się czule. Pochylił się w stronę twarzy blondyna i subtelnie musnął jego usta swoimi wargami.

- Bardzo Cię kocham. - wyszeptał.
- I... Chcesz być ze mną?
- Nawet nie wiesz jak bardzo... Hayato nerwowo zagryzł dolną wargę.
- Nana... Czy... Przez ten czas od naszej kłótni Ty... - jąkał się, nie umiejąc dobrać odpowiednich słów.
- Z nikim nie byłem. - odpowiedział mu Nanami, instynktownie rozumiejąc o co blondyn próbuje zapytać - Nie umiałem. Chyba już od dawna jesteś dla mnie tym jedynym...

Hayato odetchnął z ulgą.

- Ja dla Ciebie nie byłem... - szepnął smutno Nanami. - W końcu miałeś Toru...
- Kochanie, ja nie umiałem tego zrobić z Toru. Nigdy nie poszliśmy do łóżka. Przez cały czas myślałem i gadałem tylko o Tobie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. To przez to Toru powiedział, że nie chce być ze mną. Bo wiedział, że w moim sercu już jest ten jedyny.
- Tak? Kto taki? - zapytał Nanami robiąc niewinną minkę.
- Kurde jak mu tam było... To szło jakoś tak: Na na na na na. - zanucił Hayato ze śmiechem.
- Ha ha ha Hayato - odpyskował mu Nanami, również znosząc się słodkim śmiechem i wtulając się w bok ukochanego.

I wtedy Hayato przypomniał sobie jak w rzeczywistości wyglądał ich wieczór.

Kiedy zamknęły się za nimi drzwi od pokoju Nanamiego, Hayato pochylił się w stronę ciemnowłosego i przygarniając go do siebie zaczął czule obcałowywać jego czoło, policzki, nos, skronie i usta. Nanami drżał lekko w jego objęciach, z radością chłonąc każdą pieszczotę. Po chwili usiedli razem na łóżku i opierając się o poduszki przytulali się do siebie. Następnie zaczęli rozmawiać o wszystkim. Tak, jak nigdy tego nie robili. Śmiali się, wymieniali drobne uszczypliwości i całowali delikatnie, nie spiesząc się w ogóle. W końcu Nanami wtulił się w pierś ukochanego i mrucząc z zadowoleniem, zasnął z uśmiechem na twarzy. Hayato leżał przez chwilę, wpatrując się w twarz ukochanego, nie mogąc uwierzyć we własne szczęście. Właśnie spełniały się jego najskrytsze marzenia. Nanami w końcu należał do niego, nie tylko ciałem, ale również sercem i duszą. Jakiś czas później, Hayato poszedł w ślady swojego chłopaka i również pogrążył się we śnie.

W tej chwili, gdy blondyn przypomniał sobie o tym wszystkim, jego serce zalała fala szczęścia, niemal rozsadzając je od środka.

- Na którą masz wykłady? - zapytał nagle Nanami.
- Na ósmą. A Ty?
- Ja też. Więc lepiej się pośpieszmy, bo jest już siódma.

Zerwali się z łóżka i czym prędzej opuścili pokój, udając się na zajęcia. Pomimo tego, że wydział prawa znajdował się po drugiej stronie kampusu, Hayato odprowadził Nanamiego na zajęcia, żegnając go czułym pocałunkiem pod salą wykładową. Nie umieli się od siebie odkleić. Stali pod drzwiami, obejmując się i wymieniając pocałunki, przy okazji kompletnie olewając oburzone spojrzenia studentów, którzy co chwilę mijali ich w drzwiach, wchodząc do sali.

- Pedały. - rzucił ktoś z obrzydzeniem.

Hayato oderwał się od Nanamiego

- O kurwa, gdzie? Jeszcze nigdy żadnego nie widziałem! - rzucił wesoło, pesząc przy tym komentatora, który z pochyloną głową minął ich i wszedł do sali.

W uszach dźwięczał mu perlisty śmiech Nanamiego.

- Podać Ci lusterko Kochanie? - zapytał ciemnowłosy, patrząc zaczepnie na Hayato.
- Po co? - spytał blondyn z uśmiechem.
- Żebyś mógł zobaczyć prawdziwego pedała.
- Właśnie na niego patrzę. - odpyskował Hayato po raz ostatni calując chłopaka w usta i popychając
go delikatnie w kierunku sali.

Miały dni, a Hayato i Nanami spędzali ze sobą mnóstwo czasu. Zachowywali się tak, jakby dopiero co się poznali. Chodzili na randki i długie spacery. Budowali swój związek od podstaw, dbając o siebie nawzajem. Powiedzenie, że nie mieli na siebie ochoty, byłoby kłamstwem, jednak żaden z nich nie wykazywał inicjatywy w tym kierunku. Tak bardzo chcieli udowodnić sobie nawzajem, że nie chodzi już tylko o seks, że każdym z nich szarpała nieznośna obawa o to, że gdy znowu zaczną się pieprzyć, wszystko będzie jak dawniej. A oni tego nie chcieli.

Nanami dawno nie był tak szczęśliwy. Hayato okazywał mu mnóstwo czułości. Był romantyczny i słodki, dbał o niego i robił wszystko by ciemnowłosy czuł się kochany.

Z kolei Nanami starał się odwzajemniać każdą pieszczotę. Wciąż zapewniał Hayato o swoich uczuciach. Świat mógłby dla nich nie istnieć. Mieli siebie nawzajem i to było najważniejsze.

Remi przyglądał się szczęściu przyjaciela z uśmiechem na twarzy. Życzył im jak najlepiej i okazywał temu związkowi prawdziwe wsparcie.

Hayato starał się nie zapominać o przyjacielu, więc dzielił swój czas pomiędzy dwóch chłopaków. Chwilami Nanami czuł się cholernie zazdrosny o relacje łączące jego chłopaka z przyjacielem. Niby wiedział, że pomiędzy nimi jest tylko czysta przyjaźń. Nie mógł jednak wyzbyć się swoich obaw. Kiedy o tym myślał, przypominał sobie zdradę, której dopuścił się jego były chłopak i jego serce kurczyło się ze strachu. Starał się ufać Hayato, nic jednak nie mógł poradzić na to, że zżerała go zazdrość. Nanami zdając sobie sprawę z tego jak absurdalne są jego obawy, nie dzielił się nimi z blondynen, bojąc się, że ten mógłby uznać, że Nanami zwyczajnie w niego nie wierzy.

Tydzień późnej Hayato był w doskonałym humorze, właśnie wrócił z niezwykle udanej randki z Nanamim i czuł się świetnie. Gdy wszedł do swojego pokoju, usłyszał szum wody dochodzący z łazienki i domyślił się, że jego współlokator właśnie bierze prysznic. Hayato, nucąc cicho, podszedł do biurka i włączając laptopa odpalił muzykę. Zaczął kręcić się i tańczyć w rytm melodii, chichocząc przy tym cicho.

- Widzę, że komuś udała się randka. - skomentował Remi z uśmiechem.

Właśnie wyszedł z łazienki. Miał na sobie jedynie ręcznik otaczający jego biodra. Z włosów wciąż kapała mu woda. Hayato zbliżył się do niego tanecznym krokiem i szybko porwał przyjaciela do tańca, łapiąc go za rękę, i kładąc drugą na biodrze. Zaczął z nim wirować po pokoju śmiejąc się głośno.
- Ach, Remi, przyjacielu, czyż życie nie jest piękne?! - zawołał z radością.
- Czegoś Ty się naćpał, wariacie? - zapytał Remi ze śmiechem.
- Nany! Mojego Nany! Cudownego Nany! Jego zapachu, dotyku, smaku jego ust! Och, jak ja kocham tego chłopaka! - krzyczał Hayato - Jestem szczęśliwy! Tak cholernie szczęśliwy Remi!

W tym momencie Hayato złapał mocniej chłopaka i przechylił z impetem do tyłu. Remi trwafił bosą stopą w kałużę wody, którą po sobie zostawił. Z dzikim piskiem, brunet runął na podłogę, pociągając na siebie przyjaciela.

- Hayato! Ścisz to kretynie! Próbuję się u... - Nanami wszedł do pokoju i stanął jak wryty.

Przed jego oczami rozgrywała się scena wprost z jego najgorszych koszmarów. Hayato leżał na podłodze pomiędzy rozchylonymi udami swojego przyjaciela. Gdy Remi upadał na podłogę, ręcznik okalający jego biodra, zsunął się z jego ciała, toteż leżał pod blondynem będąc zupełnie nagim.

Nanami poczuł, że robi mu się słabo. Z jego ust wyrwał się zdławiony szloch. Zatykając je ręką, obrócił się na pięcie i wybiegł z pomieszczenia. Biegiem ruszył w stronę swojego pokoju, zatrzaskując za sobą drzwi i zamykając je na zamek. Osunął się na podłogę, zanosząc się płaczem.

Tymczasem Hayato wciąż leżał na podłodze, przygniatając do niej Remiego. Nie mógł ogarnąć tego, co się właśnie stało. Brunet ze złością trzepnął go w tył głowy

- Rusz się debilu, kurwa! Biegnij za nim! - warknął z irytacją.

Dopiero te słowa otrzeźwiły blondyna. Hayato zerwał się na równe nogi i pobiegł do pokoju Nanamiego. Gdy drzwi okazały się być zamknięte, zaczął szarpać klamkę i walić w nie z całej siły.

- Nana! Kotku! Otwórz! - krzyknął z rozpaczą. - Porozmawiaj ze mną!
- Odejdź! - usłyszał zza drzwi zdławiony płacz ukochanego.
- Nie mamy o czym rozmawiać!
- Kochanie, to nie tak! Pozwól mi wyjaśnić!
- Co chcesz mi jeszcze wyjaśniać?! Powiesz mi "Sorry mały, ale miłość między dwoma facetami nie istnieje. Liczy się to by dobrze zaruchać, każdy z nas ma w sobie coś z kurwy, im szybciej oswoisz się ze swoją tym lepiej dla Ciebie" ?! Już to słyszałem!
- Nana, Kochanie, błagam Cię... - krzyk Hayato zmienił się w desperackie skomlenie.
Jego ukochany był za tymi cholernymi drzwiami i zanosił się dzikim szlochem, a on nie mógł nic zrobić. Ta świadomość wbijała się boleśnie w jego serce.

- Nic dziwnego, że mnie nie tknąłeś odkąd jesteśmy razem! Nie musiałeś, skoro on Ci dogadzał! A ja jak ten debil wierzyłem, że po prostu chcesz zacząć wszystko od początku, nie od dupy strony jak za pierwszym razem. - Teraz krzyk Nanamiego zmienił się w żałosny szept, który mimo wszystko był doskonale słyszalny przez cienkie drzwi - Jak mogłem być taki durny? Uwierzyłem Ci, kolejny raz dałem się nabrać. A może mnie zwyczajnie nie da się kochać? Może naprawdę nadaję się tylko do jednego... Chyba nie, skoro Ty mnie nie chcesz nawet do tego...
- Koteczku, otwórz, błagam Cię, porozmawiajmy normalnie, to jest kompletne nieporozumienie!
- Wiem, co widziałem... O czym chcesz jeszcze rozmawiać? Masz dla mnie kolejną porcję słodkich kłamstw? Odejdź Hayato... Zostaw mnie w spokoju...

Tymczasem Remi podniósł się szybko z podłogi i zakładając na siebie byle jakie ciuchy, biegiem udał się do administratora budynku i poprosił o zapasowy klucz do pokoju Nanamiego, wyjaśniając, że kolega zatrzasnął się w pokoju i zgubił gdzieś klucz. Ponieważ administrator nie bardzo chciał uwierzyć chłopakowi, Remi zostawił mu swój dowód osobisty, podał także numer pokoju, w którym mieszka. Dopiero to uspokoiło administratora na tyle, by podać Remiemu klucz.

- Za 5 minut widzę go z powrotem. - mruknął niechętnie mężczyzna.

Remi kiwnął głową i biegiem wrócił na swoje piętro. Hayato siedział pod drzwiami i bezskutecznie usiłował namówić Nanamiego do wpuszczenia go do środka. Remi podszedł do przyjaciela i bez słowa klepnął go w ramię, dając znać blondynowi, by się odsunął. Brunet wsunął klucz w zamek i przekręcił go, otwierając cicho drzwi. Hayato zerwał się na równe nogi i już chciał wtargnąć do pokoju, gdy Remi go powstrzymał.

- Sytuacja była bardzo jednoznaczna. - szepnął cicho - On Ci nie uwierzy. Pozwól, że ja to zrobię, okej?

Hayato z niechęcią skinął głową. Remi podał mu klucz do pokoju Nanamiego.

- Idź to oddać administratorowi. - polecił krótko.

Blondyn skrzywił się, lecz posłusznie ruszył w stronę schodów. Remi cichutko wszedł do pokoju i zastał Nanamiego leżącego na łóżku. Chłopak wtulał twarz w poduszkę i szlochał cicho. Brunet ostrożnie podszedł do łóżka i usiadł na jego brzegu. Nanami zerwał się jak oparzony i usiadł.

- Czego chcesz?! Wynoś się! - wrzasnął ze złością - Dobrze się bawiliście, robiąc ze mnie kretyna?!
- Nanami...
- Nie! Nie chcę słuchać tych bajeczek! Wyjdź natychmiast! - przerwał mu ciemnowłosy.
- Kurwa mać! - tym razem wściekł się Remi - Zamknij się na chwilę Ty uparty bachorze i daj mi dojść do słowa!

Nanami był tak zszokowany, że zamilkł nagle, wpatrując się w bruneta swoimi ogromnym, czekoladowymi oczami. Remi korzystając z okazji, że ciemnowłosy milczy, mówił dalej lekko podniesionym głosem

- Ja wiem jak to wyglądało! Ale to naprawdę nie jest tak jak myślisz! Kiedy wyszedłem spod prysznica, Hayato rzucił się na mnie i...
- Nie chcę tego słuchać! - przerwał mu Nanami z rozpaczą.
- Kurwa, daj dokończyć. - wściekał się Remi - I porwał mnie do tańca. Krzyczał jaki to jest z Tobą szczęśliwy i jak bardzo Cię kocha! I kiedy ten debil przechylił mnie do tyłu, poślizgnąłem się na mokrej podłodze i upadłem, a on razem ze mną, pech chciał, że przy okazji spadł mi ręcznik z bioder i na to wszedłeś Ty. To wszystko. Koniec. Kropka.

Nanami zmrużył oczy i podejrzliwie przyjrzał się Remiemu.

- Dlaczego miałbym Ci uwierzyć? - zapytał cicho.
- Ja pierdolę, człowieku! - wydarł się brunet - Czy Ty naprawdę uważasz, że Yato mógłby Ci zrobić coś takiego? Jesteś ślepy czy co?! Ten debil świata poza Tobą nie widzi! Nana to, Nana tamto, wiecznie wysłuchuje jaki jesteś słodki i uroczy. Ocipieć idzie!

Nanami uśmiechnął się blado.

- N.. Naprawdę? - wyjąkał niepewnie.
- Nie, kurwa, na żarty. - prychnął Remi z irytacją - Jaki miałbym mieć interes w tarzaniu się z Twoim facetem po podłodze?!
- Bo Hayato jest taki... No... Po prostu niesamowity... Jest przystojny... Dobrze zbudowany, wysoki i seksowny. - Wraz z tymi słowami czekoladowe oczy Nanamiego zaczęły się rozjaśniać - Ale to nie tylko jego wygląd. On... Jest taki radosny i dobry... i czuły... i kochany... i..
- Dobra dość, bo zacznę rzygać tęczą. - przerwał mu Remi ze śmiechem.
- Mam na myśli to, że Hayato jest wspaniałym facetem i... Tobie też mógł się spodobać i... - Nanami zaczął się plątać.
- Kurwa, co jest z Wami gejami nie tak?! - wściekał się brunet - Ile jeszcze razy mam powtarzać, że nie interesują mnie faceci?! No ile?! To zaczyna być nudne! JA MAM DZIEWCZYNĘ! Kurwa mać!
W tym momencie Remi zobaczył, że drzwi do pokoju Nanamiego uchylają się lekko, a w progu stanął Hayato, spoglądając na nich nieśmiało. Remi zerwał się z łóżka.

- Wychodzę, a Wy, kurwa, porozmawiajcie jak cywilizowani ludzie! - rzucił na odchodnym - Ach, będę dzisiaj spał u Haruki, nie mam ochoty wysłuchiwać tego, jak się będziecie godzić!

Mówiąc to wyszedł z pokoju, trzaskając drzwiami. Hayato stał pod drzwami i nie mógł się zdobyć na to, by spojrzeć na Nanamiego. Palce jego rąk zacisnęły się w pięści, a zęby boleśnie zaciskały się na dolnej wardze, gryząc ją niemal do krwi.

- Nana... Kochanie moje... - zaczął powoli, intensywnie wgapiając się w podłogę - Ja... Kurwa, jak mam zmienić to co widziałeś? Jak mam sprawić, żebyś uwierzył, że to naprawdę nie tak jak myślisz? Jestem taki głupi... Stuprocentowy imbecyl... A to wszystko dlatego, że byłem tak cholernie szczęśliwy, że zachowywałem się jak totalny kretyn i tańczyłem po pokoju... Gdybym wiedział co z tego wyniknie, nigdy nie zaczynałbym tego pieprzonego tańca...

Hayato zasłonił twarz rękoma zaciśniętymi w pięści. Wtedy do uszu Nanamiego dotarł dźwięk, którego jeszcze nigdy nie słyszał ze strony blondyna. Hayato łkał cicho, drżąc widocznie na całym ciele. Nanami poczuł, jak jego serce przestaje bić. Łzy ukochanego bardzo go bolały. Wstał powoli z łóżka i ostrożnie podszedł do Hayato. Położył swoją rękę na jednej z jego pięści i delikatnie odsunął ją od twarzy blondyna. Następnie przyłożył swoją dłoń do policzka ukochanego i pogłaskał go delikatnie, zmuszając Hayato, by podniósł wzrok. Blondyn powoli podniósł głowę i spojrzał prosto w piękne czekoladowe oczy swojego chłopaka, które tak bardzo kochał.

- Hej, nie płacz. - Szepnął Nanami ochryple - Nie bądź ciota. Jedna nam wystarczy. - dodał, uśmiechając się krzywo i wskazując na siebie.

Hayato położył swoją dłoń na ręce Nanamiego i wtulił w nią mocno swój mokry od łez policzek.

- Nie dam rady jeśli mnie zostawisz. - wyszeptał desperacko - Tak długo o Tobie marzyłem. Nie wiem co zrobię, jeśli przez tak popieprzone nieporozumienie odejdziesz ode mnie.
- Nie odejdę Hayato. Nawet jeśli bym chciał to nie umiem. - odpowiedział mu Nanami.
- Czy to znaczy, że...
- Pewnie jestem ostatnim durniem, ale... wierzę Ci... - wyjąkał Nanami spuszczając wzrok.

Hayato niewiele myśląc porwał chłopaka w swoje objęcia i zaczął go namiętnie całować.

- Dziękuję Skarbie... Tak bardzo Cię Kocham. - szeptał drżąco, pomiędzy kolejnymi pocałunkami.
- Hayato.... Kurwa nie wierze, że oto pytam... Chyba jestem już totalnie spedalony... - mruknął Nanami, uśmiechając się krzywo - Czy... Ja Ci się w ogóle jeszcze podobam? - spytał, rumieniąc się lekko.
Zadawanie takich pytań wydawało mu się okropnie żenujące, lecz nurtowało go to już od kilku dni i Nanami stwierdził, że po prostu musi to wiedzieć. Hayato spojrzał na niego z lekkim uśmiechem.

- Idiotyczne pytanie. - skomentował kpiąco, lecz widząc zawstydzenie ukochanego od razu się zreflektował - Oczywiście, Kochanie. Dla mnie jesteś najpiękniejszym, najsłodszym i najbardziej seksownym facetem na świecie. - odpowiedział z powagą.
- To dlaczego nie masz już na mnie ochoty? - kolejne krępujące pytanie sprawiło, iż policzki Nanamiego zaróżowiły się jeszcze bardziej.
- Kurwa, Nanami, nawet nie wiesz jak bardzo mam... - wymruczał Hayato, ponownie całując chłopaka w usta - Każdego dnia, każdej minuty, nie ma chwili, żebym o tym nie myślał, o tym jak cholernie Cię pragnę, każdą najmniejszą komórką mojego ciała.
- To dlaczego my nie...?
- Myślę, że z tego samego powodu, dla którego Ty nic nie inicjujesz. - odpowiedział Hayato ze śmiechem - Chyba obydwaj rozpaczliwie próbujemy pokazać sobie nawzajem, że seks nie jest już jedyną rzeczą, która nas łączy. Że teraz jest między nami coś znacznie cenniejszego...

Nanami z powagą pokiwał głową, przyznając blondynowi rację. Hayato znowu połączył ich wargi w żarliwym pocałunku.

- Hayato... - jęknął cicho Nanami w usta kochanka.
- Hmmm? - mruknął blondyn, odkrywając się od jego ust i błądząc językiem po żuchwie ukochanego.
- Nie wytrzymam już dłużej...
- I co w związku z tym? - prowokował go Hayato, pieszcząc językiem wnętrze ucha chłopaka.
- Hayato...
- Hmmm?

Nanami wspiął się na palce i łapiąc blondyna za kark, pociąganął go w stronę swoich ust.

- Kochaj się że mną... - powiedział cichutko, patrząc mu prosto w oczy.

Nigdy żadne ,,ruchaj mnie", rżnij, pieprz czy posuwaj nie wywołało w Hayato takiego deszczu podniecenia jak te kilka nieśmiałych słów, wyszeptanych właśnie przez niezwykle skrępowanego Nanamiego. Chłopak rumienił się słodko i Hayato miał wyrażenie, że jeszcze nigdy ciemnowłosy nie wyglądał tak czarująco jak w tej chwili. Ponownie wpił się w wargi ukochanego, wsuwając w nie swój język i penetrując nim każdy zakamarek wnętrza ust chłopaka.
Nanami nie pozostawał bierny, dzikimi ruchami języka odpowiadał na pocałunki, poglębiając je coraz bardziej i wzdychając przy tym cicho. Ręce Hayato błądziły niecierpliwie po jego ciele, wsuwając się pod koszulkę chłopaka i czule głaszcząc skórę na jego biodrach oraz plecach. Następnie weszły pod materiał spodni i bokserek, ściskając pośladki chłopaka. Nanami oddychał coraz ciężej. Jego oddech stawał się coraz bardziej płytki, chwilami zmieniając się w pożądliwe sapanie. Ręce ciemnowłosego spoczywały na karku mężczyzny, zadrapując delikatnie jego skórę, co sprawiało blondynowi niebywałą przyjemność, rozchodzącą się słodkim dreszczami wzdłuż jego kręgosłupa. Hayato ścisnął mocniej pośladki chłopaka, unosząc go lekko do góry. Nanami otoczył udami biodra kochanka.

Nie przerywając pocałunków, udali się razem do łazienki, gdzie błyskawicznie pozbyli się swoich ubrań i szybko weszli pod prysznic. Nanami popchnął lekko Hayato na ścianę i odkręcił wodę, która lecąc z góry strumieniami, potęgowała ich doznania. Nanami przyparł kochanka do zimnych kafelek całym swoim ciałem i ocierając się swoim twardym penisem o nabrzmiałą męskość ukochanego, zaczął błądzić językiem po skórze jego ciała, wywołując tym samym serię jego niekontrolowanych jęków. Nanami lizał i całował naprzemiennie szyję Hayato, schodząc powoli coraz niżej. Zasysał delikatnie skóre na jego obojczykach, pozostawiając na niej słodkie, czerwone ślady. Po omacku ręce Nanamiego sięgnęły po żel do mycia ciała, już po chwili namydlając klatę Hayato. Nanami masował teraz wrażliwe sutki kochanka, pieszcząc je i szczypiąc delikatnie. Za każdym razem gdy nieciepliwe palce chłopaka zahaczały o kolczyki w skutkach Hayato, blondyn jęczał cicho rozpływając się pod dotykiem ukochanego. Następnie ręce Nanamiego zjechali jeszcze niżej po ciele mężczyzny, głaszcząc i myjąc jego seksowny, umięśniony brzuch. Ciemnowłosy klęknął przed Hayato i chwytając jego penisa w dłoń, wziął go do ust, liżąc i drażniąc językiem jego czubek. Blondyn wsunął ręce w kruczoczarne włosy chłopaka i poruszając lekko biodrami, zaczął penetrować penisem wnętrze jego ust. Nanami rozluźnił gardło, pozwalając tym samym, by twardy członek kochanka wszedł niemal do końca, uderzając raz po raz w jego ściankę. Po chwili Hayato doszedł z głośnym jękiem, spuszczając się obficie w usta ciemnowłosego, który z przyjemnością połknął wszystko. Następnie Hayato pociągnął chłopaka do góry. Gdy Nanami stanął przed nim, blondyn złapał go za biodra i obrócił tyłem do siebie. Popchnął go delikatnie na przeciwległą ścianę prysznica. Chwycił żel do mycia ciała i dokładnie umył rowek chłopaka, wsuwają ostrożnie palec w jego pulsującą dziurkę. Nanami sapnął nerwowo, zaciskając zęby. Hayato pochylił się ku niemu

- Wiem, że boli Kochanie.. Przepraszam.. - wyszeptał, całując jego szyję.
- To nic. Nie przestawiaj, wytrzymam - odpowiedział mu Nanami, wzdychając cicho.

Już po chwili Hayato zaczął poruszać palcem we wnętrzu chłopaka, który powoli odczuwał coraz większą przyjemność. Widząc to, blondyn dołożył drugi palec do tego pierwszego i poruszając nimi, nieśpiesznie rozciągł odbyt ukochanego. Nanami wił się i sapał, poruszając lekko biodrami i nabijając się na palce kochanka, który w tej chwili wsunął w niego kolejny palec. Następnie Hayato chwycił słuchawkę natrysku i kierując strumień wody na wypięty tyłek chłopaka, rozciągał go dalej, poruszając energicznie palcami i wypłukując resztki żelu do mycia ciała z jego rozgrzanego wnętrza. Po czym ponownie umieścił słuchawkę prysznica na swoim miejscu i klękając przed ukochanym, rozchylił jego pośladki. Zaczął wodzić koniuszkiem języka wokół dziurki chłopaka, który wydał z siebie zduszony jęk.

- O tak... Hayato... Uwielbiam, gdy mi to robisz... - wystękał pożądliwie, wypinając się jeszcze bardziej w stronę kochanka.

Hayato uśmiechnął się pod nosem, wystawiając język i wsuwając go powoli jeszcze głębiej w odbyt chłopaka. Już po chwili jego ruchy przybrały na sile i szybkości. Jego język poruszał się we wszystkie strony, zamieniając jęki Nanamiego w coraz to głośniejsze krzyki. Hayato wylizywał go intensywnie, od czasu do czasu zasysając wargami rozpaloną dziurkę kochanka.
Hayato wstał z kolan, chwytając chłopaka za biodra i przywierając do jego pośladków swoim okazałym, prężącym się boleśnie penisem.

- Koteczku, zaraz wrócę... Muszę iść po gumki. - powiedział, odrywając się od ciała ukochanego.

Jednak Nanami złapał go za ręce spoczywające na jego biodrach i przytrzymał je, zanim Hayato zdążył się odwrócić.

- Nie. Ja... Ja chcę bez... - wyszeptał niesamowicie skrępowany.
- N.. Naprawdę? - spytał zdumiony blondyn.

Ciemnowłosy skinął lekko głową.

- Chcę Cię poczuć... Całego... - powiedział Nanami, odwracając się w stronę ukochanego i zarzucając mu ręce na szyję, wpił się w namiętnie w jego zmysłowe usta.

Hayato złapał chłopaka za pośladki i podniósł go do góry. Nanami oplótł nogami biodra kochanka i poczuł jak twardy penis blondyna wsuwa się powoli w jego ciasne wnętrze. Pomimo tego, że Hayato starał się być delikatny, Nanami i tak poczuł nieznośne pieczenie, a po jego policzkach spłynęło kilka łez. Blondyn scałował je czule z twarzy ukochanego. W jego niebieskich oczach pojawił się smutek. Sprawiał ból swojemu pięknemu chłopakowi i ta świadomość wywoływała w nim uczucie rozpaczy. Nanami przesunął dłoń z karku blondyna na jego policzek i opuszkami palców pogłaskał go czule po twarzy.

- Nie patrz tak na mnie kochanie. - szepnął uspokajająco.
- Ale.. Ale Ciebie to boli.. - wyjąkał cicho Hayato.
  • To nic Skarbie... Zaraz przestanie.
Hayato powoli wchodził coraz głębiej we wnętrze Nanamiego. Kiedy wsadził swojego penisa do końca, zastygł w bezruchu, czekając, aż ciało ukochanego przypomni sobie jego kształt. Powoli, bardzo powoli, dominujący ból odczuwamy przez ciemnowłosego zaczął ustępować miejsca nieśmiałej przyjemności. Nanami skinął lekko głową, dając w ten sposób znać, by chłopak zaczął się poruszać. Blondyn niepewne zaczął kręcić biodrami. Nanami zagryzł delikatnie dolną wargę. Wciąż bolało, jednak coraz mniej. Z każdym ruchem wykonywanym przez Hayato, ciemnowłosy czuł jak po jego ciele rozchodzą się subtelne dreszcze rozkoszy.

- Mocniej... - wyszeptał z pożądaniem, wprost do ucha kochanka.

Hayato zaczął wbijać się we wnętrze Nanamiego z coraz większą żarliwością. Już po chwili łazienka wypełniła się ich zduszonymi jękami.

- Więcej... Hayato... Daj mi więcej... - sapał Nanami.

To co teraz czuł chłopak było ciężkie do opisania. Nic nie mogło równać się z tym uczuciem. Hayato wchodził w niego głęboko, aż po same jądra. Kochanie się bez prezerwatywy dostarczał im obu niesamowitych doznań. Dla każdego z nich różnica była tak cudownie odczuwalna, że nie minęło wiele czasu jak Hayato doszedł, warcząc cicho przez zaciśnięte zęby i spuszczając się obficie we wnętrzu ukochanego. Nanami poczuł jak wypełnia go gorące nasienie blondyna, było mu tak dobrze, że również zaczął szczytować, jęcząc głośno z rozkoszy. Trwali w tej pozycji przez dłuższą chwilę, rozpływając się w obezwładniającym uczuciu spełnienia, które wypełniało ich serca radością.

- Jak cudownie jest się kochać z kimś kogo kochasz. - wymruczał zalotnie Nanami, wtulając się w ramię ukochanego.
- To Ty jesteś cudowny mój Koteczku. - odpowiedział mu Hayato, czule całując szyję chłopaka.
- Mmm, jak słodko. - zachichotał ciemnowłosy cichutko. - Jak nie my.
- To.. To źle? - spytał Hayato speszony.
- Nie, Kochanie. Jest idealnie. Po prostu idealnie... - wyszeptał Nanami, uśmiechając się do niego z czułością. - Kocham Cię Hayato, tak bardzo Cię kocham...
- Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy Kochanie. To jest spełnieniem moich najskrytszych marzeń... Tak długo na to czekałem... - wymruczał Hayato z radością.
W końcu doszli do wniosku, że pomimo tego, iż jest im miło i przyjemnie, trzeba kiedyś wyjść spod prysznica. Hayato pomógł Nanamiemu umyć się dokładnie, po czym wreszcie opuścili łazienkę. Hayato wyciągnął z szuflady papierosy i zapalniczkę, po czym udał się z nimi na balkon. Był ciepły majowy wieczór, więc palenie na dworze nie stanowiło już problemu.

Hayato oparł się o barierkę i odpalił papierosa. Zaciągnął się głęboko i powoli wypuścił dym ustami. Uśmiech prawdziwego szczęścia nie schodził mu przy tym z twarzy. Po chwili Hayato poczuł jak drobne ciało Nanamiego wtula się w jego plecy oplatając go w pasie rękami. Hayato złapał jedną ręką dłonie chłopaka spoczywające na jego brzuchu i gładził je czule swoimi długimi palcami.

- Palisz nago na balkonie? Zboczeniec. - odezwał się Nanami ze śmiechem.
- Będąc nagi, przytulasz się do gołego zboczńca palącego na Twoim balkonie. I kto tu jest zboczony? - odpyskował mu Hayato, również znosząc się śmiechem.
- To ma być jakiś manifest? - zapytał prowokująco ciemnowłosy.
- Tak. Akcja pod tytułem: - Hayato nabrał powierza do płuc i wydarł się na całe gardło - Właśnie kochałem się z miłością mojego życia!!!
- Brawo Ty! - odkrzyknął ktoś z dołu.
- Brawo ja! - odpowiedział Hayato, śmiejąc się głośno.
- Wariat. - powiedział Nanami z czułością, jeszcze mocniej wtulając się w plecy ukochanego.
- I to jaki! - zawołał Hayato, odwracają się w stronę ukochanego.
- Mój. - odpowiedział mu Nanami, wspinając się na palce i całując lekko usta blondyna.
- Twój. Tylko twój. - wyszeptał Hayato, pogłębiając pocałunek.

Dopiero teraz Hayato zdał sobie sprawę z tego, że Nanami wcale nie jest nagi. No przynajmniej nie całkiem. Kiedy chłopak odsunął się od niego, Hayato poczuł jak jego penis znowu staje się twardy. Blondyn stał jak zaklęty i wpatrywał się w ukochanego z szeroko otwartymi ustami.

- Ślinisz się, Kochanie. - wymruczał z satysfakcją Nanami opierają się o framugę drzwi balkonowych i przyjmując wyzywającą pozę.

Ciemnowłosy stał ze skrzyżowanymi nogami, jedną z nich miał lekko wysuniętą do przodu. Hayato przejechał powoli wzrokiem od czubków jego delikatnie obciągniętych palców stóp poprzez zgrabne łydki, aż do jędrnych ud. Od dołu do góry jego nogi były osłonięte w delikatny, lekko prześwitujący materiał czarnych pończoch, zakończonych u góry zalotnymi niebieskimi kokardkami. Hayato przeniósł wzrok na krocze chłopaka, którego penis został przysłonięty uwodzicielskim materiałem niebieskich, koronkowych stringów. Do tego wszystkiego chłopak miał na sobie białą, rozpiętą i o dwa rozmiary za dużą koszulę, która była własnością Hayato. Nanami stał oparty bokiem o framugę drzwi, jedną rękę wyciągając wzdłuż niej do góry. Druga ręką chłopaka spoczywała na jego udzie. Hayato głośno przełknął ślinę. Nanami był tak niesamowicie seksowny i wyzywający, że blondynowi zakręciło się w głowie.

- Nana.. Ja pierdole.. - wydusił z siebie Hayato.
- O tak.. Zrób to jak najszybciej... - wymruczał Nanami, uśmiechając się drapieżnie, przesuwając dłoń z uda na swoje biodro.

Jeszcze nigdy Hayato nie widział. Nanamiego w takim wydaniu. Pomimo tego, że przez ostatnie półtora roku pieprzyli się bez przerwy, Nanami nigdy nie ubierał się w ten sposób, nie dbał o całą tą otoczkę uwodzenia i kuszenia. Ten strój, ta poza, to były kolejne rzeczy, które uświadomiły Hayato jak wiele zmieniło się pomiędzy nimi w ostatnim czasie.

- Kochanie, długo zamierzasz tam stać i gapić się na mnie ze sterczącym fiutem? - spytał Nanami, śmiejąc się cichutko.
- Yyy...
- Bardzo inteligentna odpowiedź Skarbie. - zakpił lekko Nanami, podchodząc powoli do kochanka, chwytając jego rękę i odwracając się do niego plecami.
Ciemnowłosy splótł swoje palce z tymi należącymi do mężczyzny i pociągnął go lekko w stronę drzwi balkonowych. Szedł nieśpiesznie w stronę łóżka, kołysząc lekko biodrami. O ile to w ogóle możliwe, Hayato poczuł, że jego penis twardnieje jeszcze bardziej. Koszula, którą miał na sobie Nanami z ledwością zasłaniała jego seksowne pośladki, znikające niemal w całości pod luźnym materiałem. Kiedy doszli do łóżka, Nanami odwrócił się twarzą do ukochanego i zarzucając mu ręce na szyję, zaczął go całować, kąsając lekko jego dolną wargę.

W tej chwili Hayato jakby się ocknął. Warknął cicho w usta chłopaka i dosłownie rzucił się na niego, przewracając ich obu na łóżko. Zaczął niecierpliwie obcałowywać skórę na szyi i piersi chłopaka, błądząc rękoma po jego zgrabnym ciele i wpijając się swoimi wargami w jego lekko uchylone usta. Następnie Hayato kleknął na łóżku, pomiędzy udami Nanamiego i oblizując lubieżnie wargi, przyglądał mu się z drapieżnym błyskiem w oku. Jedną ręką chwycił łydkę chłopaka i uniósł jego nogę do góry. Delikatnie ugryzł ciemnowłosego w stopę, wywołując u niego zduszony jęk.

W oczach Hayato, Nanami jeszcze nigdy nie wyglądał tak pięknie. I nie chodziło jedynie o jego seksowny strój. Chodziło również o jego zaróżowione policzki, delikatnie opuchchnięte malinowe usta, subtelne drżenie jego ponętnego ciała i sporą wypukłość, odznaczającą się bardzo wyraźnie pod wilgotnym, koronkowym materiałem bielizny. Hayato muskał palcami cieniutki materiał, czarnych pończoch, przejeżdżając nimi powoli od kostki do uda. Następnie jednym, sprawnym ruchem ściągnął z nogi chłopaka jedną z jego pończoch. Chwycił ją w obie ręce i naciągając mocno materiał, zaczął okręcać go sobie wokół nadgarstków.

- Wiesz co Kicia? - wysyczał pożądliwie.
- Hmm?
- Jeśli kiedykolwiek myślałem, że mam na Ciebie ochotę.. Byłem w ogromnym błędzie - powiedział Hayato - bo to jest nic w porównaniu do tego, jak strasznie pragnę Cię w tej chwili wyruchać. Będę Cię pieprzył  do utraty tchu.
- Mhmmm - zamruczał Nanami zagryzając dolną wargę.
- Ale niestety mamy maleńki problem - ciągnął dalej blondyn.
-J.. Jaki?
- Bo widzisz mój Koteczku, Ty uwielbiasz być bardzo głośny podczas jebania, a to nie ładnie... Bardzo nie ładnie.
- T.. Tak?
- Mhm.. Ale nie martw się Kiciusiu, już na coś na to poradzę... 


Mówiąc to Hayato pochylił się nad Nanami i wysuwając mu pończochę w usta, zakneblował go. Chłopak pozwolił mu na to, unosząc lekko głowę i czekając niecierpliwie, aż Hayato zawiąże materiał z tyłu jego głowy. Zrobił to bardzo mocno. Aksamitny materiał pończochy wbijał się w jego policzki powodując u Nanamiego jeszcze większe podniecenie. Hayato wyprostował się z szelmowskim uśmiechem. Siedział na piętach pomiędzy udami ciemnowłosego i wyciągając rękę, musnął opuszkami palców wilgotną koronkę jego błękitnych majteczek. Mężczyzna poczuł jak twardy penis chłopaka drga subtelnie pod jego palcami. Nanami wydał z sobie bliżej nieokreślony, zdławiony jęk. Nie mógł nic powiedzieć, nie musiał. W jego czekoladowych oczach, Hayato mógł wyczytać wszystko. Znał to spojrzenie, to nieme błaganie o dziką przyjemność, widział je już tyle razy, jednak to spojrzenie wyraźnie różniło się od wszystkich poprzednich, bo oprócz porządania była w nich jeszcze czułość i bezgraniczna miłość. 


Hayato złapał przez stringi penisa Nanamiego i zaczął go intensywnie masować. Chłopak wił się z rozkoszy przed ukochanym. Blondyn chwycił seksowne majteczki i ściągnął je z ciała ciemnowłosego. Przysunął je do swojej twarzy i biorąc głęboki wdech, zaciągnął się zapachem ukochanego. Była to słodka mieszanka żelu pod prysznic i intymnego zapachu jego ciała. Następnie wsunął materiał do dwóch ust i przytzynał zębami. Jednym sprawnym ruchem obrócił kochanka na brzuch i złapał jego ręce, wykręcając je do tyłu. Już po chwili związał nadgarstki chłopaka za pomocą jego własnych stringów, po czym ponownie przewrócił go na plecy. 


Z zakneblowanych ust Nanamiego wciąż wydobywały się zdławione przez materiał jęki. Hayato czuł, że dłużej już nie wytrzyma. Jego ogromny kutas prężył się boleśnie. Był już cały mokry od pre ejakulatu. Wyciągnął z szuflady lubrykant i niecierpliwie wystartował nim swojego członka. Następnie złapał Nanamiego za jedną nogę, tę która wciąż miała na sobie pończochę. Pociągnął ją do góry i wszedł w Nanamiego. Nie czekając dłużej, zaczął się energicznie poruszać, warcząc przy tym niczym dzikie zwierzę. Posuwał tyłek ukochanego, mocnymi, płytkimi pchnięciami, raz po raz uderzają swoim penisem w prostatę chłopaka. Knebel robił swoje, Nanami nie mój krzyczeć, chociaż z pewni by to zrobił. Był pieprzony przez swojego ukochanego, tak jak uwielbiali to oboje. A jednak było to uczucie tak diametralnie różne od wszystkiego co do tej pory razem przeżywali w łóżku. Ten seks był ostry i dziki i tak pełen ich wzajemnej miłości. Hayato poruszał biodrami sprawiając ukochanemu ogromną przyjemność. On sam również ją odczuwał. Obydwaj niemal dosłownie rozpływali się w ekstazie. Jednak Hayato poczuł, że czegoś mu brakuje. Zatrzymał się na chwilę i pochylając się nad Nanamim szybko pozbył się materiału kneblującego jego usta. Następnie wpił się w nie zachłannie i znowu zaczął się poruszać. Kiedy w końcu oderwał się od jego ust, Nanami spojrzał na Hayato zamglonym wzrokiem. 


- Dlaczego? - wysapał.
- Bo chcę słyszeć Twoje słodkie jęki Kochanie. - odpowiedział blondyn - Dla mnie nie ma piękniejszego dźwięku. Jęcz dla mnie Nana... Niech wszyscy słyszą jak Cię rżnę  posuwam, pierdolę I kocham. Niech wiedzą, że jesteś mój...


Mówiąc to Hayato wciąż wbijał się w tyłek chłopaka, był szybki i zdecydowany. Płynne ruchy jego bioder sprawiały, że Nanami szalał z rozkoszy. 


- Ach... Tak... O tak! Hayato... Nie przedstawiaj... Dobrze... Tak mi dobrze... Ach... - jęczał chłopak również poruszając biodrami i dopasowując się do rytmu narzucanego przez kochanka. 


Dla niego Hayato był tak niesamowicie męski i przystojny. Jego cudownie umięśnione ciało było dla chłopaka niczym dzieło sztuki. Ciemnowłosy wpatrywał się z uwielbieniem w jego doskonałą rzeźbę. Hayato dyszał I warczał naprzemiennie. Ciasne wnętrze Nanamiego zaciskało się jego penisa, sprawiając mężczyźnie niebywałą przyjemność. 


Jeszcze kilka mocnych pchnięć i Nanami doszedł jęcząc głośno i spuszczając się na swój brzuch. Hayato ponownie pochylił się w jego stronę i tym razem delikatnie ucałował jego wargi. Nanami sapał płytko, jego ukrywany oddech i spocone ciało było dla Hayato czymś niezwykle pięknym i cudownym. Kolejnych kilka pchnięć i blondyn również doszedł, wypełniając wnętrze Nanamiego swoim nasieniem. 


- Rozwiąż mnie Kochanie - wyszeptał Nanami czule - Chce się do Ciebie przytulić. 


Hayato obrócił go na brzuch i ściągnął z jego nadgarstków, krępujące je stringi. Nanami odwrócił się na plecy i z uśmiechem wyciągnął ręce w stronę ukochanego.

- Chodź do mnie, Skarbie... - wyszeptał czule ciemnowłosy.

Hayato położył się pomiędzy jego udami i wtulając się w pierś chłopaka wdychał słodki, ciepły zapach jego ciała.

- Kocham Cię Hayato. - wymruczał Nanami, głaszcząc kochanka po jasnych włosach.
- Ja Ciebie też kocham Nana... Mój piękny, słodki Kotku...

Leżeli tak bardzo długo, ciesząc się wzajemną bliskości, przytulając się do siebie i szeptając sobie nawzajem słowa pełne oddania i miłości.

W końcu Nanami stwierdził, że konieczne musi iść się umyć. Hayato nie miał na to ochoty. Podczas gdy ciemnowłosy brał prysznic, mężczyzna położył się na łóżku i rozkoszując się cudownym uczuciem spełnienia, zaczął powoli zasypiać.

Gdy Nanami wyszedł z łazienki, ubrany jedynie w koszulę Hayato, blondyn spał już głęboko, cicho pochrapując. Chłopak wsunął się pod kołdrę i ostrożnie, tak by nie obudzić ukochanego, wtulił się w jego bok. Po chwili już spał.

Słońce jeszcze nie wzeszło. Było jeszcze całkiem ciemno, gdy Hayato uśmiechnął się przez sen i warknął cicho. Z jakiegoś powodu czuł na swym ciele bliżej nieokreślony ciężar i subtelne mrowienie w okolicach krocza. Kiedy uchylił powieki, jego wzrok napotkał czekoladowe oczy Nanamiego, który leżał na nim okrakiem i ocierał się o jego wciąż uśpionego penisa, poruszając biodrami. Ciemnowłosy leżał na nim opierają się przedramionami o jego tors.

- Dzień Dobry Kochanie. - wyszeptał czule Nanami, gdy zauważył, że Hayato już nie śpi.
- Hej Kotek. - odpowiedział blondyn z uśmiechem
- Co robisz?
- Podziwiam mojego mężczyznę. - powiedział chłopak - Budzenie się przy Tobie to takie cudowne uczucie...

Nanami pochylil się w stronę ukochanego i złączył ich usta w pocałunku. Podczas gdy ich języki ocierały się o siebie leniwie, chłopak poczuł, że ręce Hayato otaczają jego uda i łapią go za tyłek. Nie przestając penetrować językiem wnętrza ust chłopaka, blondyn zaczął ściskać i masować jego jędrne pośladki. Nanami sapnął głośno w usta kochanka, poruszając lekko biodrami i ocierając swojego penisa o członka ukochanego. Obie męskości zaczęły powoli twardnieć i rosnąć. Hayato oddychał coraz ciężej, czując w ciele wciąż rosnące pożądanie. Podczas gdy Nanami wyprostował się i zaczął pięści rękoma skórę na jego torsie i brzuchu, Hayato puścił jeden z pośladków chłopaka i przenosząc rękę do przodu, wsunął palce do ust kochanka. Nanami zmrużył wyzywająco oczy i uchylił wargi, ssając i liżąc palce blondyna. Kiedy mężczyzna uznał, że jego palce są już wystarczająco mokre, wyciągnął je z ust chłopaka i skierował w stronę jego pośladków. Już po chwili wsunął dwa palce na raz w rozgrzaną, pulsującą dziurkę ciemnowłosego, który zajęczał cicho, czując dreszcze, rozchodzące się falami wzdłuż jego kręgosłupa.
Hayato również jęczał, gdyż Nanami bawił się kolczykami w jego sutkach naprzemiennie trącając je lekko palcami i szczypiąc brodawki. Po dłuższej chwili rozpalania siebie nawzajem, oboje byli już wilgotni i gotowi. Nanami uniósł biodra do góry i przesunął się nieco do przodu. Hayato rozchylił jego pośladki i unosząc się, usiadł na łóżku splatając swoje nogi. Nanami obniżył biodra i od razu
nabił się na twardego penisa swojego ukochanego. Zaczął się
powoli poruszać w górę i w dół, pozwalając Hayato na głęboką penetrację. W tym samym czasie blondyn wciąż pieścił jego pośladki ściskając je mocno, jednocześnie jego język błądził po ciele chłopaka, zatrzymując się co jakiś czas na jednym z sutków i drażniąc koniuszkiem różową brodawkę. Nanami odchylił głowę do tyłu i jęcząc głośno wciąż poruszał tyłkiem. Kochali się długo i ostro. Dokładnie tak jak lubili najbardziej. Ich jęki i westchnienia wypełniały cały pokój.

Po wszystkim wzięli razem bardzo długi i spokojny prysznic. Myjąc nawzajem swoje ciała i wymieniając jedynie drobne pieszczoty i pocałunki. 

Kiedy wreszcie wyszli z łazienki, Hayato udał się do swojego pokoju po czyste ubrania. W tym samym czasie, Nanami wsunął na tyłek bokserki i ponownie założył na siebie tę samą koszulę, z którą praktycznie nie rozstawał się od wczorajszego wieczora. Dla chłopaka ten kawałek materiału stał się właśnie ulubionym elementem garderoby. Już nie mówiąc o tym, że blondyn będzie musiał zainwestować w nową koszulę, bo Nanami za żadne skarby świata nie pozwoli jej sobie odebrać. 

Podczas gdy Hayato wciąż był w swoim pokoju, ciemnowłosy podszedł do niewielkiego stolika stojącego w rogu pokoju i wstawił wodę na kawę w małym, elektrycznym czajniku. Gdy woda się zagotowała, Nanami zalał wrzątkiem zawartość dwóch kubków stojących na stoliku, które wcześniej wypełnił kawą sypaną. Następnie uniósł jeden z nich i uważając aby się nie poparzyć, upił łyk smolistego napoju.

W tym momencie do pokoju wrócił Hayato i podchodząc do ukochanego i stając za jego plecami, otoczył go w pasie rękoma i pocałował lekko jego policzek.

- Kocham Cię Nana. - wyszeptał wprost do jego ucha.
- Kocham Cię Hayato. - odpowiedział ciemnowłosy z miłością w głosie.

Stali tak przez chwilę w milczeniu, które nagle przerwał Nanami
- Kochanie? - odezwał się niepewnie.
- Hmm?
- Tak sobie pomyślałem.. Czy... Czy... - ciemnowłosy zaczął się jąkać.

Hayato zmarszczył brwi, lecz cierpliwie czekał, aż chłopak znajdzie odpowiednie słowa, których najwidoczniej mu brakowało.

- Czy może zechciałbyś przeprowadzić się do mnie? - wypalił Nanami jednym tchem, czerwieniąc się lekko.
- Chcesz żebyśmy zamieszkali razem? - zapytał zaskoczony Hayato, upewniając się czy na pewno dobrze usłyszał.
- Tak... To znaczy... Jeśli nie chcesz, to ja zrozumiem... Nasz związek jest bardzo świeży i... pewnie myślisz, ze jeszcze na to za wcześnie i... ja... przepraszam... to było głupie pytanie... zapomnij o tym...

Hayato wtulił się jeszcze mocniej w kark ukochanego.

- Bardzo bym chciał z Tobą zamieszkać Kochanie... - wyszeptał mu wprost do ucha.
- N... Naprawdę? - wyjąkał speszony Nanami.
- Tak. Chcę codziennie zasypiać przy Tobie i witać z Tobą każdy nowy dzień. - odpowiedział mu Hayato, z powagą w głosie - Chcę spędzać z Tobą każdą wolną chwilę. A po studiach kupię nam piękny dom, w którym razem zamieszkamy. I kupimy sobie dwa chomiki.
- Chomiki?
- No tak. Bo ty nie lubisz psów, a ja mam uczulenie na koty. - wyjaśnił Hayato - Więc kupimy sobie dwa chomiki, bo jeden byłby samotny i nazwiemy je... hmm..
- Alfons i Dziwka? - zaproponował Nanami ze śmiechem.
- O! Idealnie! Już widzę jak piszczysz "Alfons mnie obsikał, a ta Dziwka znowu zeżarła mu sałatę!" - odpowiedział Hayato wybuchając śmiechem.
- I co będzie dalej? - zapytał ciemnowłosy poważniejąc.
- Dalej? - zamyślił się Hayato - Dalej będziemy żyć długo i szczęśliwie i będzie nam kurwa zajebiście tęczowo.
- Obiecujesz?
- Obiecuję Koteczku. Będę Twoim księciem z białym rumakiem, a Ty będziesz moją słodką księżniczką i to będzie nasza zakurwiście słodka bajka z milionem pedalskich serduszek w tle. - powiedział Hayato chichocząc cicho.
- I będziemy razem... na zawsze? - wyszeptał cichutko Nanami.
- Tak. Bo jesteś dla mnie tym jedynym i kocham Cię do szaleństwa. - odpowiedział mu Hayato z czułością.

Nanami odstawił kubek z kawą na stolik i odwrócił się w stronę ukochanego. Wziął jego twarz w swoje dłonie i wspinając się na palce, pocałował go lekko w usta.

- Ty dla mnie też Hayato. Kocham Cię i pragnę być z Tobą już zawsze. Jesteś dla mnie wszystkim... - wyszeptał ze łzami w oczach.
- Ej, tylko mi się tu nie rozklejaj... - wymruczał blondyn, pogłębiając delikatny pocałunek, którym obdarował go ukochany.
- Jestem taki szczęśliwy... Myślisz, że nam się uda? - zapytał niepewnie Nanami.
- Może. Myślę, że to zależy tylko od nas Koteczku. - odpowiedział mu Hayato.

Stali tak przy drzwiach balkonowych, tuląc się do siebie i całując namiętnie. Za oknem wzeszło już słońce, otulając ich swoim ciepłym światłem, wpadającym do pokoju przez szybę okienną. W tej jednej chwili świat przestał dla nich istnieć. Byli tylko oni i ich wzajemna miłość i tak już miało pozostać.


villemo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz