poniedziałek, 22 maja 2017

Slutty & The Beast - Rozdział 58

 Dorwałam możliwość publikacji, zatem z niej korztystam i wrzucam Wam małe co nie co, żebyście nie płakali ;)

Mój laptop w serwisie, nie wiem kiedy go odzyskam i czy w ogóle tak się stanie. 

Nie wiem, kiedy znowu będę mogła coś opublikować.

A teraz zapraszam na kolejny rodział Slutty & The Beast ;)

Betka - Wilkuś - Dziękuję :)

***

Sora nareszcie był szczęśliwy. Naoki opiekował się nim i Yukim, okazując obu braciom dużo czułości. Miłość naprawdę odmieniła serce bruneta. Z zimnego, nieczułego, wiecznie znudzonego faceta, zmienił się w kochającego i dbającego mężczyznę. On również był bardzo szczęśliwy. Razem tworzyli całkiem fajną rodzinkę i było im ze sobą dobrze.

Jednak bywały chwile, gdy Naoki szczerze się martwił. Sora nigdy mu nie odmawiał. Odwzajemniał wszelkie pieszczoty i zgadzał się na wszystko. Bardzo rzadko wyrażał swoje oczekiwania, był niesamowicie nieśmiały i niepewny siebie. Nigdy nie wychodził pierwszy z inicjatywą, nie wyznawał uczuć, jedynie potakiwał i odpowiadał krótkim "Ja Ciebie też", jakby recytował z pamięci wyuczoną formułkę.

Naoki nie mógł rozgryźć chłopaka, nie miał pojęcia jak sprawić, by Sora stał się bardziej otwarty. Trzeba zaznaczyć, że nieśmiałość Sory była czymś, co bardzo kochał w chłopaku. To, że się bez przerwy rumienił i tak łatwo było go zawstydzić było doprawdy urocze.

Naoki wiedział, że jego chłopak ma w sobie prawdziwy ogień, jednak okazywał to jedynie podczas ich krótkich i dość sporadycznych zbliżeń. Brunet wiedział, że Sora nie odmówiłby mu gdyby chciał częściej się z nim kochać, jednak mężczyzna nie chciał naciskać chłopaka. Bał się, że gdzieś tam głęboko w sercu Sora nadal traktuje ich związek jak układ, w którym zawsze zgadzał się na wszystko.

Naoki marzył o tym, by czasami to Sora przejął inicjatywę i pierwszy do niego przyszedł. Byłoby cudownie, gdyby chłopak pierwszy go pocałował lub zwyczajnie objął, choć raz. Naoki bardzo pragnął Sory, był w nim szczerze zakochany. Czasami bał się, że jego miłość jest jednostronna, a różnooki robi to wszystko, bo czuje, że jest mu coś winien.

Nigdy jednak nie wyjawił swoich obaw chłopakowi. Zwyczajnie bał się zburzyć tą relacje, która była wciąż zbyt świeża i delikatna. Nigdy jednak nie spuszczał czujnego oka z chłopaka, bacznie obserwował wszelkie zmiany nastroju i zachowania Sory. Kiedy udawało mu się rano obudzić przed ukochanym, ostrożnie, tak by go nie zbudzić, oglądał jego ręce w poszukiwaniu świeżych ran.
Kiedy jednak nie znajdował, czuł niewypowiedzianą ulgę.

Natomiast Yuki był najszczęśliwszy z nich wszystkich. To kochane dziecko nareszcie miało dom z prawdziwego zdarzenia. Kiedy chłopczyk nareszcie przestał się bać wszystkiego, okazał się bardzo inteligentnym i rezolutnym malcem, który często się śmiał. Był również bardzo grzeczny, chętnie pomagał swoim braciom. Tak, braciom, bo Yuki traktował Naokiego jak ukochanego brata. W krótkim czasie brunet stał się dla niego równie ważny co Sora.

Ponieważ Yuki był mądrym dzieckiem, doskonale widział jaka relacja łączy jego "braci", jednak póki wszyscy byli szczęśliwi, Yuki nie zastanawiał się nad tym czy tak właśnie powinno być i czy to normalne by dwaj mężczyźni byli połączeni tego rodzaju związkiem.

Zapisanie Yukiego do przedszkola okazało się dość skomplikowane, ponieważ wymagało podpisów opiekuna prawnego dziecka na dokumentach. Sora nie był jeszcze pełnoletni, zatem nie mógł póki co nim zostać i oficjalnie zająć się bratem.

Po długich rozważaniach w końcu postanowili porobić podpis ojca Yukiego na papierach do przedszkola. Dodatkowo Naoki wsparł komitet rodzicielski placówki sporą sumką, tak więc, w przedszkolu znalazło się miejsce dla Yukiego. Nie było to może do końca czyste zagranie, ale do listopada i osiągnięcia pełnoletności przez Sorę musiało wystarczyć.

Przedszkole znajdowało się w centrum miasta, około 15 minut spacerkiem od apartamentu Naokiego. Yuki szybko odnalazł się w nowym środowisku, stając się ulubieńcem nauczycielek. Szybko robił postępy, wciąż śpiewał nowe piosenki i recytował wierszyki poznane w przedszkolu.

Sora i Naoki postanowili wspólnie, że nie będą obnosić się ze swoim związkiem dla dobra Yukiego. Tak więc wszyscy w przedszkolu znali Naokiego jako przyjaciela rodziny, pomagającego w opiece nad chłopcem. Pozostawało jeszcze wyjaśnić to Yukiemu, tak by nikomu nie chwalił się relacjami dwojga mężczyzn.

- Chodź Yuki, pogadamy. - pewnego dnia Naoki zawołał do siebie chłopca.

Malec wstał z dywanu, na którym z zapałem bawił się klockami. Sora wraz z Naokim siedzieli na kanapie. Kiedy chłopiec do nich podszedł, Naoki wziął go na ręce i posadził na swoich kolanach.

- Yuki. - zaczął łagodnie Sora - Wiesz, że ja i Nao się kochamy i jesteśmy razem, prawda?

Chłopiec z powagą skinął głową.

- Chcielibyśmy żebyś pamiętał by nie rozmawiać o tym z nikim w przedszkolu. - dodał Naoki uśmiechając się do malca.
- Dlaczego? Czy to coś złego? - zapytał chłopiec.
- Nie, Szkrabie, nie ma w tym nic złego. - odpowiedział mu Naoki - Jednak nie wszyscy ludzie są w stanie to zrozumieć i zaakceptować, że dwóch mężczyzn mieszka razem i do tego opiekuje się dzieckiem.
- Co to znaczy zaakceptować? - Yuki ze zdziwieniem spojrzał na bruneta.
- To znaczy uznać lub po prostu na to pozwolić. - odpowiedział mu spokojnie Sora.
- Hmmm... - zamyślił się malec. - To znaczy, że są tacy ludzie, którzy mogą Was za to nie lubić?
- Tak, właśnie, Kochanie. - potwierdził Sora, kiwając głową.
- Ale to jest niesprawiedliwe! - wykrzyknął Yuki - Przecież wy jesteście tacy mili!

Naoki i Sora spojrzeli na siebie, wymieniając uśmiechy.

- Na świecie są różni ludzie Szkrabie. - powiedział Naoki - Niektórym może po prostu przeszkadzać to, że jesteśmy razem, bo uważają, że tylko mama i tata mogą zajmować się dzieckiem.

Yuki pochylił główkę. Nie odzywał się przez dłuższą chwilę.

- A jeśli mama umarła? - powiedział w końcu powoli - A tata jest niedobry dla swoich dzieci?
- Dlatego masz Nas Kochanie i bardzo chcemy żeby tak zostało. - odpowiedział mu Naoki.
- Rozumiem. - malec skinął głową- To taka Nasza tajemnica, tak?
- Dokładnie. - uśmiechnął się Sora z ulgą.

Był bardzo dumny z tego jak mądrym dzieckiem jest jego mały braciszek. Yuki zeskoczył z kolan Naokiego i pobiegł do pokoju pobawić się autami. Sora siedział po turecku na kanapie, opierając o jej bok. Naoki wyciągnął się na meblu, kładąc głowę w środku skrzyżowanych nóg chłopaka.

- Hej, Piękny. - uśmiechnął się łobuzersko, spoglądając z dołu w oczy ukochanego.

Sora jak zwykle zrobił się delikatnie czerwony.

- Daj buziaka. - powiedział Naoki.

Wtedy Sora pochylił się nad nim i lekko pocałował go w usta.



- Co chcesz dzisiaj porobić? - zapytał nieoczekiwanie Naoki.
- A Ty? - odpowiedział Sora pytaniem na pytanie.
- Pytam Ciebie.
- Obojętne. Mogę robić cokolwiek zechcesz.

Naoki zerwał się z kolan chłopaka i usiadł naprzeciw niego.

- Sora, czy chociaż raz mógłbyś mi powiedzieć czego byś chciał? - w głosie Naokiego było słychać irytację.
- Nie rozumiem... Czy to źle, że chcę robić to co Ty? - spytał Sora z niepokojem.
- Nie. W porządku. - burknął Naoki i podniósł się z kanapy.

Skierował swe kroki do kuchni, z zamiarem zarobienia sobie herbaty.

Sora po chwili również wstał z kanapy i poszedł do kuchni. Stanął przed Naokim, nerwowo miętosząc w rękach spód swojej koszulki. Zawsze to robił gdy się denerwował.

- Nao, czemu się na mnie gniewasz? - zapytał smutno, nie patrząc na bruneta.
- Nie gniewam się. - odpowiedział Naoki, mało przekonująco.
- Nao... Proszę powiedz mi... Ja...Ja się poprawię... Tylko d-daj mi szansę... - Sora zaczął się jąkać.

Naoki spojrzał na niego ze zdumieniem. Chłopak cały drżał na ciele, nerwowo zaciskając palce na swojej koszulce.

- Sora, o czym Ty mówisz? Naprawdę się nie gniewam. - powiedział Naoki, uspokajając się - Po prostu czasami chciałbym, żebyś podzielił się ze mną tym co myślisz i czujesz.
- A jakie to ma znaczenie? - wyszeptał chłopak.

Naoki był coraz bardziej zaskoczony. Od zawsze wiedział, że Sora ma niskie poczucie własnej wartości, ale żeby aż tak?
Momentalnie znalazł się przy chłopaku i mocno go do siebie przytulił.

- Dla mnie ma to ogromne znaczenie. - powiedział cicho - Jak mam spełniać Twoje oczekiwania, jeśli nic o nich nie wiem Słoneczko?
- M..moje oczekiwania?
- Mhm...
- Ja... Wystarczy, że przy mnie jesteś. Niczego więcej nie chcę. Wystarczysz mi Ty i Yuki...

Naoki westchnął cicho i jeszcze mocniej przytulił Sore. Teraz już naprawdę zmartwiony. Postawa chłopaka bardzo go niepokoiła. Nie wiedział jednak jak powinien z nim porozmawiać. Bał się reakcji chłopaka i tego, że mógłby go źle zrozumieć.

- Kocham Cię Słoneczko. - wyszeptał z czułością.
- Ja Ciebie też, Nao. - odpowiedział Sora, tak samo jak zwykle.

***
Upał był jak co dnia - nie do zniesienia. Czerwiec w tym roku był bardzo gorący. Był piątek i Sora nie miał ochoty wracać jeszcze do domu. Naoki miał w tym dniu zajęcia dodatkowe, a do odebrania Yukiego z przedszkola nadal pozostawało mnóstwo czasu. Oczywiście nikt nie mógł zabronić odebrać braciszka wcześniej, jednak malec bardzo lubił siedzieć w przedszkolu i był bardzo niezadowolony jeśli któryś z nich przychodził po niego za szybko.

Sora umówił się z Akirą po szkole. W końcu blondyn też nie miał planów na ten dzień, a do baru dzisiaj nie szedł. Miał zatem mnóstwo czasu, który postanowił spędzić z przyjacielem.

Spotkali się po lekcjach pod szkołą i ruszyli razem do kawiarenki, znajdującej się niedaleko placówki. Ponieważ było niesamowicie gorąco, zdecydowali się zamówić orzeźwiające mleczne shake'i. Akira zdecydował się na smak truskawkowy, a Sora na czekoladowy.

Siedzieli w ogórku przed kawiarnią, leniwie popijając swoje napoje.

- Gorącooo... - jęknął Akira.
- Mhm. - odpowiedział mu Sora.
- Ale i tak wolę siedzieć tutaj, niż nudzić się sam w domu. - dopowiedział po chwili Akira.
- Sam? - zdziwił się Sora.
- Tsaaa. - blondyn skrzywił się z irytacją - Hiro nic tylko pracuje. Jestem wiecznie sam. Do tego jest chronicznie zmęczony, a przez to wyżywa się na mnie. Widzimy się tylko rano, a i tak wciąż się kłócimy.
- A czemu on tyle pracuje? - dopytywał Sora.
- A bo ja wiem?! Nie chce mi nic powiedzieć! - uniósł się Akira - Zaczynam podejrzewać, ze coś się święci, nie wiem tylko co i zaczyna mnie to przerażać.
- Co masz na myśli?
- Ech... Sam nie wiem. Nie chcę o tym myśleć. - mruknął blondyn - Opowiedz mi lepiej jak Ci się układa z Naokim.

Oczywiście na wspomnienie bruneta Sora jak zwykle oblał się delikatnym rumieńcem.

- D... Dobrze, ale... - chłopak zawiesił głos.
- Ale co? - dopytywał się Akira.
- Sam nie wiem. Ostatnio się zdenerwował, że nigdy mu nie mówię o swoich oczekiwaniach. A ja naprawdę żadnych nie mam! Jest mi dobrze tak jak jest. - wyrzucił z siebie Sora jednym tchem.
- Hmm. - zamyślił się Akira - Chyba rozumiem o co mu chodzi. - powiedział powoli.

Sora rzucił przyjacielowi zdziwione spojrzenie.

- Sora, zastanów się. - zaczął Akira - Jak Cię znam to zwyczajnie zgadzasz się na każdą propozycję Naokiego, mam rację?

Sora skinął głową.

- Pewnie w łóżku jest tak samo. - ciągnął dalej Akira - Czy kiedykolwiek to Ty wychodzisz z inicjatywą? Całujesz go sam z siebie, nie czekając, aż on to zrobi? Podszedłeś do niego chociaż raz odkąd jesteście razem i rzuciłeś zwykle "Hej,
Naoki, poruchajmy się!"?

Sora pochylił głowę i pokręcił nią gwałtownie.

- A widzisz. - Kontynuował Akira - To, że Naoki jest aktywem, nie oznacza, że zawsze chce wszystko sam zaczynać, rozumiesz?
- Nie... nie bardzo. - odpowiedział cicho Sora.
- Sora, kochasz Naokiego?

Chłopak potwierdził skinieniem głowy.

- Lubisz się z nim pierzyć?
- Uwielbiam... - odpowiedź Sory była ledwie dosłyszalna.
- Więc powiedz mu o tym, siądź na nim okrakiem i pokaż, że go pragniesz. Wierz mi, na pewno będzie zadowolony. - Akira mówił z entuzjazmem, szybko wyrzucając z siebie kolejne słowa.
- Ale... Ale jak ja mam to zrobić?
- Normalnie. Zwyczajnie wyjdź z inicjatywą.
- Chyba nie umiem... - wyszeptał Sora.

Akira westchnął ciężko

- Mam pewien pomysł.

Blondyn uśmiechnął się łobuzersko, po czym nachylił się w stronę chłopaka i zaczął mu coś tłumaczyć ożywionym szeptem. Z każdym słowem Akiry, Sora czuł, że policzki palą go coraz bardziej.

- Zrób to, a zobaczysz, że to będzie niezapomniany seks. - powiedział blondyn, kończąc swoją wypowiedź.
- I myślisz, że Nao będzie szczęśliwy? - spytał Sora.
- Jestem tego w stu procentach pewny! - zawołał Akira.

Sora siedział ze spuszczoną głową bijąc się przez chwilę z myślami. Nie był pewny, czy odważny plan Akiry jest dla niego możliwy do zrealizowania, jednak na myśl o tym, że mógłby uszczęśliwić Naokiego...

- Dobrze. Zrobię to. - odezwał się w końcu Sora, głośno przełykając ślinę. - Ale skąd ja mam to wszystko wziąć?

Akira radośnie klasnął w ręce

- Znam doskonały sklep, w którym dostaniesz wszystko co potrzebujesz! - zawołał z entuzjazmem.
- Aki, ja... Nie mam pieniędzy... - zmieszał się Sora.
- Och, to nie problem. - machnął ręką Akira - Ja mam kasę, więc nie musisz się o to martwić.
- Nie Aki, nie mogę ich od Ciebie wziąć! - zaprotestował Sora.
- Więc umówmy się, że to pożyczka. Oddasz mi jak będziesz mógł. Okej?
- To.. To w porządku?
- Jasne! Od czego są przyjaciele?! - zawołał Akira z entuzjazmem - Głowa do góry! Idziemy na shooooppiiiiing! - przeciągnął radośnie ostatnie słowo, po czym złapał Sore za rękę i pociągnął za sobą.

Pojechali autobusem do centrum miasta i Akira zaprowadził Sorę do sklepu Rutty.

Kiedy przekroczyli próg lokalu Sora momentalnie zrobił się czerwony na twarzy.

- Akira! Co Cię ponownie do mnie sprowadza? - przywitał się właściciel.
- Szukamy czegoś specjalnego dla tego słodziaka. - uśmiechnął się Akira, wskazując na bruneta stojącego pod drzwiami.

Rutta zmarszczył brwi i podszedł do chłopaka. Sora nieśmiało podniósł głowę i spojrzał na mężczyznę.

- O kurwa, faktycznie jesteś słodki. - Uśmiechnął się Rutta - I te oczy... Chętnie bym zobaczył jak zachodzą mgłą z rozkoszy, gdy wijesz się i jęczysz pode mną. Jesteś wolny?
- Nie, nie jest wolny. - Akira poszedł do nich i posłał Rucie lodowate spojrzenie - Jest po uszy zakochany, więc z łaski swojej hamuj się trochę, dobra?

Rutta roześmiał się głośno i uniósł ręce w geście poddania.

- Okej, okej. Wyluzuj. Trzeba było mówić od razu, że przyszedłeś z chłopakiem. - powiedział.

Akira westchnął ciężko.

-Nie we mnie, idioto. - syknął z irytacją - Sora jest moim przyjacielem i chciałby zrobić niespodziankę swojemu facetowi. Więc wykaż się odrobiną profesjonalizmu i pomóż nam, zamiast ślinić się do Sory!
- Dobra, dobra. - powiedział Rutta i znowu się roześmiał. - Wybacz, słodziaku. - rzucił w stronę Sory, który nieśmiało skinął głową. - Zatem czego szukacie?
- Hmmm.... - zamyślił się Akira - Czegoś co by pasowało do Sory...
- Liny? Kajdanki? Pejcz? Szpicruta? - wymieniał sprzedawca, a Sora z każdą nazwą robił się coraz bardziej czerwony.
- Kurwa! - zdenerwował się Akira - Czy on Ci wygląda na pasjonata takich rzeczy?!
- Bo ja wiem... Ja bym go chętnie wziął na małą sesję... - wymruczał Rutta.

Akira wyciągnął rękę i zdzielił nią mężczyznę w tył głowy.

- Waruj, psie. - warknął Akira.
- No co, noooo. - oburzył się Rutta - Pożartować nie można?

Sora był niesamowicie skrępowany, jednak to jak Akira ostudzał zapał Rutty rozbawiło go tak bardzo, że zaczął się cicho śmiać.

Akira i Rutta popatrzyli na niego ze zdumieniem. Sora był po prostu uroczy. Sprzedawca pochylił się w stronę Akiry i szepnął

- Myślisz o tym samym co ja?

Akira skinął głową.

- Pokaż co masz. - odpowiedział.

Rutta zniknął na zapleczu, a po chwili wrócił do nich, trzymając w rękach kartonowe pudło. Postawił je na ladzie i zaczął powoli wyciągać jego zawartość na blat.
Akira skinął na Sorę, dając znam by chłopak podszedł bliżej. Kiedy Sora to zrobił i zobaczył przedmioty leżące na ladzie, momentalnie przestał się uśmiechać.

- Chyba nie dam rady. - wyszeptał speszony.
- Ej, Sora spokojnie, przecież chcesz sprawić Naokiemu przyjemność prawda? - powiedział Akira łagodnie.

Sora ledwie dostrzegalnie skinął głową. Akira uśmiechnął się uspokajająco, po czym wrócił do przeglądania się przedmiotom leżącym na ladzie. W końcu wybrał kilka z nich.

- Idealnie. - podsumował.

W końcu po zapłaceniu rachunku i pożegnaniu się z Ruttą, chłopcy opuścili sklep. Następnie skierowali się w stronę przedszkola, bo już był najwyższy czas aby odebrać Yukiego.

W szatni placówki, do Sory podeszła jedna z mam dziecka uczęszczającego do przedszkola.

- Dzień dobry. - przywitała się z uśmiechem - Mam na imię Aya i jestem mamą Shingo. Mój syn bardzo polubił Twojego braciszka, więc pomyślałam, czy nie miałbyś nic przeciwko, gdyby Yuki spędził u nas sobotę i został na noc?
- Yyyy... - zmieszał się Sora - Co Ty na to, Yuki? - zwrócił się do braciszka, który siedział na ławce i zakładał buty.
- Tak! Shingo to mój najlepszy przyjaciel! - zawołał malec z entuzjazmem - Bardzo chcę iść. Mogę? Proszę! Soruś, zgódź się!
- Chyba nie mam wyboru. - uśmiechnął się Sora.
- Świetnie! - ucieszyła się Aya, zapisując coś na kawałku kartki wyjętym z torebki - Oto nasz adres. Dasz radę przywieźć go na 12?

Sora skinął głową. Po dogadaniu wszelkich szczegółów, w końcu opuścili teren przedszkola.

- To ja wracam do domu. - powiedział Akira.
- Dziękuję Ci, Aki. - odpowiedział mu Sora, przytulając się do przyjaciela na pożegnanie.
- Nie ma sprawy. Zawsze możesz na mnie liczyć. Wykorzystaj okazję, że Yukiego jutro nie będzie i powodzenia. - szepnął Akira, nachylając się do ucha chłopaka. - A w poniedziałek chce usłyszeć relację. I to ze szczegółami! - dodał z łobuzerskim uśmiechem na twarzy.

Po czym pogłaskał Yukiego po głowie i poszedł w stronę przystanku.

Sora westchnął nerwowo.

Chyba mnie pojebało.

Pomyślał i chwytając Yukiego za rękę ruszyli w stronę domu.

villemo

5 komentarzy:

  1. Ha! Obiecałam, to jest!
    *konstruktywny komentarz na temat treści notki <3*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem taka dumna, że aż się rumienię... :D

      Usuń
  2. Jejkuu jejku w koncu rozdzial sie pojawil jak ja sie ciesze! I od razu z taką miłą niespodzianką! Jestem taka ciekawa co wymyśli Sora i czy uda mu się przełamać tę barierę! Jejku ja już chcę next!
    Przepraszam, ze pisze dopiero teraz, ale najpierw szkola, pozniej trening, a z treningu prosto na pogotowie. Pamiętaj, sport to zdrowie :D
    Czekam na nastepny rozdzial!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej mam nadzieję, że wszystko dobrze?

      No cóż nie wiem kiedy będzie następny rozdział, mam nadzieję, że mój laptop będzie się nadawał do naprawy, nie będzie mnie to kosztować milionów i, że wkrótce do mnie wróci.

      Usuń
  3. Z okazji możliwości publikacji, to i ja się dopiszę - świetne i... interesujące ;]

    OdpowiedzUsuń