niedziela, 14 maja 2017

Slutty & The Beast - Rozdział 53

 Beta Wiczurkowa - standard ;)
Dziękuję :*

***


Skóra na całym jego ciele była mocno podrażniona i piekła go boleśnie. To uczucie było dodatkowo potęgowane przez gorącą wodę, w której siedział.

Znowu mi się nie udało. Czemu ciągle jestem taki brudny? Wszystko na nic. To nie schodzi, nie ważne ile razy już próbowałem. Nie mogę się tego pozbyć.

Ciągłe szorowanie skóry pumeksem przynosiło mu pewną ulgę, niestety była ona chwilowa. Nigdy nie trwała długo.


Sora wychylił się w wannie i sięgnął do stolika stojącego tuż przy niej. Wziął do ręki niewielki, płaski przedmiot.

Syknął boleśnie, zagryzając wargę gdy ostra żyletka raz po raz przejeżdżała po jego skórze, pozostawiając na niej kolejne ślady. Z ran powstających po wewnętrznej stronie jego przedramienia powoli sączyła się krew. Z każdym kolejnym ruchem ostrza, Sora czuł jak powoli jego myśli zaczynają się uspokajać. Wewnętrzne napięcie emocjonalne, które czuł przez cały czas, powoli znajdowało swoje ujście.

Te chwile, w których Sora przecinał swoją skórę żyletką, były jednymi momentami w ciągu dnia, w których miał jakiekolwiek poczucie kontroli nad własnym życiem. Przez ten krótki okres czasu, Sora czuł się trochę lepiej. Gdy skupiał uwagę na okaleczaniu swojego ciała, znajdował się w upragnionym stanie niemyślenia.

Jednak uczucie to szybko znikało, a bolesne myśli szybko zalewały jego umysł. Wtedy znowu sięgał po pumeks i desperacko próbował zetrzeć z siebie brud, którego przecież wcale tam nie było. Lecz Sora tego nie widział. Czuł się jak ścierwo najgorszego sortu. Nie, w swojej głowie chłopak po prostu nim był.

Tłumienie emocji i udawanie, że przecież nic się nie dzieje kosztowało go mnóstwo pracy. Sora rozpaczliwie starał się żyć normalnie, więc za dnia uśmiechnął się i żartował, po to by nocami dawać upust swojemu bólowi, za pomocą pumeksu i ostrej żyletki.

Następnie chował ślady swojej walki pod długimi rękawami koszuli, ukrywając je przed czujnym wzrokiem Naokiego, który z niepokojem obserwował udawany spokój chłopaka.

W sumie to nawet dobrze, że pierwsze dni po tych wydarzeniach, Yuki spędził poza domem, ponieważ dzięki temu Sora miał trochę prywatności i mógł nocami po cichu wypłakiwać swój ból. Marzył o tym by wstać i pójść do sypialni, wsunąć się pod kołdrę, odszukać ciepłe ciało Naokiego i błagać by ten go przytulił, chociaż trochę, chociaż na chwilę, chociażby ze zwykłej litości. Nie mógł się jednak na to zdobyć. Nie umiał znaleźć w sobie odwagi na to by żebrać o odrobinę czułości. Nie potrafił, chociaż tak bardzo jej teraz potrzebował.

Na pewno by mnie odepchnął i wyrzucił z pokoju...Powiedziałby mi jak bardzo się mną brzydzi, jaki jestem plugawy...

I z tymi myślami Sora ponownie sięgał po żyletkę, by choć na chwilę zagłuszyć bolesne myśli.

***

Z kolei Naoki nie mógł się nadziwić, jak zwyczajnie zachowuje się Sora. Miał nadzieję, że chłopak w końcu pęknie i chociaż trochę się otworzy. Nic jednak na to nie wskazywało. Naokiego męczyła myśl, że Sora dusi wszystko w sobie i zamyka się przed nim. Nie wiedział jak mu pomóc, jak sprawić, by chłopak przynajmniej spróbował przepracować z nim wydarzenia tamtego feralnego wieczoru.

Wesołość Sory w całej tej sytuacji był wręcz sztuczna i nienaturalna. Naoki nie mógł jednak zdobyć się na szczerą rozmowę z chłopakiem. Miał wrażenie, że jego osoba jedynie przypomina siedemnastolatkowi traumatyczne przeżycia. Usuwał się więc w cień i usiłował dopasować się do tej udawanej normalności, która panowała w mieszkaniu.

***

Sora leżał w łóżku. Ten moment wieczorem, gdy kładł się już spać, był dla niego najgorszy. To wtedy niechciane myśli zaczynały krążyć po jego głowie, powodując ból i wyciskając łzy. Właśnie w takich chwilach najbardziej tęsknił za Naokim.

Chłopak zacisnął powieki i wtedy go zobaczył, zawsze gdy zamykał oczy widział go w swojej głowie. Jego niebieskie, jasne oczy spoglądały na niego z czułością. Usta rozciągały się w uśmiechu. Stał przed nim piękny i nagi.

Sora jęknął cicho, przekręcił się z boku na plecy. Jego dłoń powędrowała do spodni od piżamy, które miał na sobie. Kiedy dotarła do penisa, zaczęła powoli masować go przez materiał. Członek chłopaka zaczął się powiększać i twardnieć. Drugą ręką Sora rozpiął górę od piżamy i zaczął pieścić jeden ze swoich sutków.

Brunet w jego wyobraźni zbliżał się do niego powoli, a uśmiech na jego twarzy stawał się coraz bardziej drapieżny. Naoki wszedł na łóżko i znalazł się tuż przed Sorą, którego ręka zacisnęła się mocniej na penisie, a jej ruchy stały się szybsze. Sora sapał głośno. Po chwili przerwał i ściągnął całkowicie spodnie od piżamy, rzucając je na podłogę. Następnie ponownie położył się na plecach i złapał penisa w dłoń, przesuwając nią z dołu do góry, marzył dalej.

Naoki w jego wyobraźni rozłożył mu nogi i przyglądał mu się z zadowoleniem, oblizując lubieżnie spierzchnięte wargi. Sora jęknął i chwycił penisa drugą ręką. Teraz trzepał sobie mocno zaciskając palce obydwu dłoni na swoim twardym członku.

- Nao... - pisnął cichutko.

Naoki złapał swojego penisa i zaczął sobie trzepać. Jego ruchy były równie intensywne, jak te, którymi Sora pieścił swojego członka. Brunet dyszał głośno nie odrywając wzroku od chłopaka.

Sora przyciągnął jedną z dłoni do twarzy i wsadził do ust dwa palce. Ślinił je przez chwilę po czym wsunął rękę pod siebie i od dołu dotarł między pośladki. W momencie, w którym wsadził je w swoje wnętrze, Sora wyobraził sobie, że Naoki pochyla się nad nim i wchodzi w niego swoim twardym penisem.

Podczas gdy palce Sory poruszały się w jego dziurce, niebieskooki posuwał go szybkimi, płytkimi ruchami swoich bioder. Sora jęczał coraz głośniej, obraz jego ukochanego niesamowicie go nakręcał. Chłopak wił się na łóżku jedną ręką trzepiąc swojego penisa, drugą penetrując swoje rozpalone wnętrze.

Naoki w jego umyśle był tak piękny jak w rzeczywistości. W jego niebieskich oczach widać było pożądanie, jego dłonie błądziły po ciele Sory, pieszcząc opuszkami palców skórę chłopaka.

- Pocałuj mnie. - wydyszał Sora, coraz bardziej zatapiając się w swoich marzeniach.

Brunet zawisł nad nim opierając się na przedramionach i ostro wsunął język w uchylone usta chłopaka. Penetrował wnętrze ust Sory swoim językiem, bez przerwy mocno wbijając się swoim penisem w jego tyłek.

Był ostry, jak zawsze. Bo tak naprawdę to, co najbardziej kochał Sora w Naokim, był temperament bruneta. Owszem lubił gdy ten był czuły i delikatny, jednak równie mocno uwielbiał, gdy niebieskooki rozpalony swoim pożądaniem tracił panowanie nad sobą i pieprzył go mocno. Jednak nieśmiałemu Sorze, w życiu nie przyszłoby do głowy, żeby mu o tym powiedzieć. Przyjmował wszystko to co tylko zechciał podarować mu Naoki. I każda z tych rzeczy dawała Sorze prawdziwą radość, niezależnie od tego, co tak naprawdę powodowało brunetem.

W momencie, w którym wyobraźnia Sory podsunęła mu obraz tego pocałunku, chłopak doszedł z głośny jękiem, spuszczając się na swój brzuch. Sora otworzył oczy. Usiadł na łóżku, sięgnął po chusteczki i dokładnie się wytarł. Następnie wstał, ubrał spodnie od piżamy i wrócił do łóżka, wsuwając się pod kołdrę. Przytulił się mocno do poduszki, łkając cichutko.

Nao ... - pomyślał jeszcze, zanim zasnął.

***

Tymczasem Naoki obudził się ze snu. Leżał na łóżku zdyszany i spocony, a penis w jego spodniach boleśnie wbijał się w materiał.

Naokiemu śniło się, że Sora przyszedł do niego nagi i zawstydzony. Stał pod oknem i obserwował bruneta nieśmiało.

- Sora, chciałbyś coś ode mnie? - zapytał łagodnie chłopaka.

Siedemnastolatek skinął lekko głową

- Powiesz mi?

Sora pokręcił głową.

- Mogę podejść do Ciebie?

Ponowne skinienie. Naoki wstał z łóżka i podszedł do Sory.

- Mogę... Cię dotknąć? - zapytał brunet niepewnie.

Znowu skinienie.
Naoki ostrożnie chwycił Sorę za biodra i przyciągnął do siebie, muskając delikatnie ustami jego wargi.

- Tęskniłem - wyszeptał.

Sora zarumienił się jeszcze bardziej.
Naoki uwielbiał, gdy chłopak to robił. Był wtedy taki uroczy. Brunet ponownie wpił się w jego wargi, liżąc i kąsając je naprzemiennie. Ich stojące penisy ocierały się o siebie powodując słodkie dreszcze.

- Pragnę Cię Sora... Mogę? - wychrypiał Naoki, dysząc ciężko.

Chłopak ponownie skinął głową. Wtedy Naoki odwrócił go do siebie plecami. Sora oparł się o ramę okienną i wypiął nieśmiało tyłeczek w stronę kochanka. Wówczas brunet chwycił go mocno za pośladki i wszedł w niego głęboko. Bardzo chciał być czuły i delikatny, jednak ciche jęki chłopaka i widok jego zgrabnej dupki, doprowadzały go granic wytrzymałości.

Nie mogąc się opanować, Naoki pieprzył Sorę mocno i zdecydowanie. Miał już dochodzić we wnętrzu chłopaka, kiedy otworzył oczy i obudził się.

To tylko sen... - pomyślał z żalem, wsuwając sobie rękę w spodnie.

Chwycił nabrzmiałego penisa i myśląc o Sorze, trzepał sobie ostro, by po chwili spuścić się z głośnym jękiem.

Muszę się umyć - pomyślał wstając z łóżka.

Zanim jednak wszedł do łazienki, zatrzymał się na chwilę w korytarzu wbijając wzrok w drzwi pokoju gościnnego, który znajdował się po drugiej stronie. Przez chwilę się wahał, po czym westchnął i zrezygnowany wszedł do łazienki.

***

Po paru dniach spędzonych u Akiry i Hirokiego, Yuki wrócił do mieszkania Naokiego. Wpadł do domu prosto w objęcia Sory, który zdążył bardzo stęsknić się za maluchem.

- Braciszku! Jak się czujesz? Tatuś coś Ci zrobił? Nic Ci nie jest? - wypytywał chłopiec, tuląc się do brata.

Sora popatrzył na Yukiego i zmusił się do uśmiechu

- Wszystko w porządku. - odpowiedział łagodnie - Znowu mnie uratowałeś Yuki.
- Ja? - zdziwiło się dziecko.
- Tak. Dzięki Tobie Nao i Hiroki mi pomogli. Dziękuję.

Maluch wyprostował się z dumą.

- Zawsze możesz na mnie liczyć. - powiedział z powagą.

Wraz z Yukim do domu weszli Akira i Hiroki. Brunet przytulił mocno Sorę do siebie.
- Hej. Na pewno wszystko dobrze? - wyszeptał do ucha chłopaka z niepokojem.

Sora skinął głową, po czym przywitał się z Akirą, który również mocno go uściskał.

- Dziękuję Wam za opiekę nad Yukim. - powiedział z uśmiechem.
- Żaden problem. - uśmiechnął się ciepło Hiroki.
- Uwielbiamy Yukiego. - dodał ze śmiechem Akira, głaszcząc chłopca po głowie.

Naoki stał z boku i obserwował całą scenę. To co czuł w tej chwili najlepiej określało słowo: zazdrość.

Czemu każdy może Cię dotknąć? Każdy... poza mną? Czy już nigdy nie będę mógł Cię chociaż przytulić? - myślał z żalem.

W tym momencie Yuki spojrzał na Naokiego, który kucnął i wyciągnął ręce w stronę dziecka. Chłopczyk zapiszczał radośnie i podbiegł do bruneta, wtulając się w jego ramiona. Naoki przytulił malucha i podniósł do góry.

- Hej Szkrabie. - powiedział przyjaźnie - Brakowało nam tu Ciebie.

Maluszek uśmiechnął się od ucha do ucha i pocałował chłopaka w policzek.

- Dziękuję, że pomogłeś braciszkowi. - powiedział Yuki.

Naoki skinął głową i wtulił się w chłopczyka, który objął jego głowę rączkami. Ten widok zszokował wszystkich.

- On naprawdę się zmienił. - szepnął Akira do ucha Hirokiego.

Brunet skinął głową. Był równie zaskoczony co wszyscy.

- Zostaniecie na herbacie? - zaproponował Sora Akirze i Hirokiemu.
- Nie, dzięki, musimy lecieć. Hiro idzie jeszcze dzisiaj do pracy, a ja obiecałem, że pomogę w barze. - odpowiedział Akira.

Po chwili pożegnali się ze wszystkimi i wyszli z mieszkania.

- Ale my się napijemy? - spytał Sora Naokiego, zamykając drzwi za parą.

Naoki skinął głową, puszczając Yukiego, który natychmiast pobiegł do pokoju pobawić się trochę zabawkami, których nie wziął ze sobą do domu Hirokiego i Akiry. Po chwili Sora postawił na stole dwa kubki wypełnione po brzegi gorącą herbatą. Pili ją w milczeniu nie patrząc na siebie.

- Nao... - odezwał się cicho Sora, nie podnosząc głowy znad kubka z parującym napojem.
- Hmm?
- Ja... Yuki mi uświadomił... Że nawet nie podziękowałem Ci za ratunek... Więc, dziękuję...

Naoki podniósł głowę i uważnie przyjrzał się chłopakowi. Bezwiednie wyciągnął dłoń i pogładził opuszkami palców rękę chłopaka spoczywającą na stole. Sora wstrzymał oddech tak gwałtownie, że Naoki natychmiast zorientował się co robi. Reakcja chłopaka bardzo go zabolała.

- Przepraszam, - burknął cicho i wstając szybko od stołu, uciekł do swojej sypialni, zamykając za sobą drzwi.

Nie, Nao... Wróć! Błagam!- krzyczało wszystko w Sorze, jednak z jego ust nie wydobył się żaden dźwięk.
Z oka Sory wydostała się jedna, słona kropla, spłynęła powoli po policzku i dotarła do brody, po czym skapnęła z niej prosto do kubka z herbatą.

Jestem niczym... - pomyślał Sora upijając powoli łyk naparu, w którym przed chwilą utonęła jego gorzka łza. 



villemo

2 komentarze:

  1. I co ja mam napisać...

    Smutno, bo obaj cierpią, a wszystko przez to, że żaden z nich nie chce pierwszy zacząć rozmowy, która na pewno bardzo by im pomogła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie rozmowa jest im potrzebna. Ale żaden z nich nie ma odwagi jej zacząć...

    OdpowiedzUsuń