czwartek, 11 maja 2017

Slutty & The Beast - Rozdział 51

 Dziękuję Wilczku z betkę :*

***

Następnego dnia obudził go aromat świeżo parzonej kawy. Naoki otworzył oczy i wstał z łóżka. Kiedy wyszedł z pokoju, udając się do kuchni, zastał w niej Sorę, który właśnie kończył szykować śniadanie.
- Dzień dobry. - uśmiechnął się chłopak na widok Naokiego - Napijesz się kawy?
Zdumiony brunet kiwnął głową i usiadł przy stole. Za chwilę Sora zajął miejsce naprzeciw niego.
- Musimy się pospieszyć. Nie chcę się spóźnić do szkoły. - szczebiotał wesoło Sora. 

Naoki nie spuszczał z niego wzroku. Nie rozumiał o co chodzi.
- Chcesz iść dzisiaj do szkoły? - spytał w końcu.
- Mhm. - uśmiechnął się Sora
- A czemu nie?
- No bo... - Noaki nie bardzo wiedział jak odpowiedzieć.
- Nic mi nie jest Nao. Trochę boli mnie tyłek, ale to nic takiego. - powiedział spokojnie Sora.
- Może powinieneś zostać w domu i odpocząć? - spytał brunet niepewnie.
- Nie ma takiej potrzeby. Życie toczy się dalej. To nic takiego.
- Naprawdę tak uważasz?
Sora skinął głową nie przestając się uśmiechać.
W końcu zjedli śniadanie, ubrali się, wyszli z domu i wsiedli do auta.
- Nao, mam prośbę. - odezwał się Sora.
- Słucham.
- Bo wiesz, ugh, głupio mi cię o to prosić, ale za dwa tygodnie Yuki ma urodziny i....
- Yuki ma urodziny?! - zawołał Naoki - Super! Zrobimy wspaniałą imprezę, kupimy balony i serpentyny i ogromny tort!
- Dziękuję! - ucieszył się Sora. 
Naoki uśmiechnął się czule i podniósł jedną rękę kierując ją w stronę Sory, jednak po chwili się rozmyślił i cofnął dłoń ponownie łapiąc kierownicę. 
Sora uśmiechnął się smutno, ale nic nie powiedział. 
Naoki zaparkował auto w pobliżu szkoły i kiedy z niego wysiedli, ruszyli w stronę budynku. 
- Kończę dzisiaj o 14, ty też prawda? - zapytał Sora Naoki skinął głową.
- Widzimy się po lekcjach. - odpowiedział brunet i pochylił się w stronę Sory. 
Kiedy jednak zrozumiał co robi, natychmiast się wyprostował i odszedł szybkim krokiem. Sora z ciężkim sercem, powoli ruszył za nim do szkoły.
*** 
Przerwa trwała w najlepsze kiedy Sora spotkał się z Akirą przed szkołą. Blondyn przytulił mocno przyjaciela 
- W porządku? - wyszeptał.
Sora skinął głową i uśmiechnął się lekko. 
- Yuki nie sprawia wam problemów? - zapytał.
- Nie, no co Ty! Hiro go uwielbia, ja zresztą też! - zawołał Akira.
- Wiesz... ze mną jest okej... więc jak coś to mogę go już zabrać. - zaczął powoli Sora.
- Nie! Zrób mu takie małe wakacje! Z chęcią się nim zajmiemy. Proszę... - Akira zrobił słodką minkę, która bardzo rozbawiła Sorę.
- No dobrze, w aucie Nao mam rzeczy dla Yukiego, więc później ci je dam. - zgodził się w końcu.
Akira aż podskoczył z radości i mocno przytulił przyjaciela.
W tym momencie podszedł do nich Naoki.
 - Um, muszę lecieć. - pożegnał się Sora i pobiegł do szkoły. 
Naoki westchnął smutno. 
- Co jest? - zapytał Akira.
- Nie wiem. Zobacz, on mnie unika... - odpowiedział Naoki - Niby jest okej, rozmawia ze mną normalnie, ale czuję, że bardzo stara się utrzymać dystans między nami...
- Naoki, daj mu trochę czasu, jemu też nie jest łatwo. Pomyśl o tym, co on przeżył... - próbował załagodzić blondyn.
- Myślę! Ciągle o tym myślę! Ciągle widzę przed oczami tych bydlaków, którzy dotykają swoimi brudnymi łapami mojego Sorę! Chciałbym go przytulić i pocieszyć, ale on przede mną ucieka! Udaje, że nic się nie stało! - uniósł się Naoki.
- A próbowałeś, go przytulić? - zapytał spokojnie Akira.
Naoki pokręcił głową. 
- Czemu? - dopytywał się blondyn.
- Ile razy chcę go dotknąć, widzę go w tym cholernym mieszkaniu szepczącego "Nie dotykaj mnie". Pewnie przypomina mu się co mu zrobiłem... Kurwa, nie jestem lepszy od tych skurwieli! - zawodził Naoki, chowając twarz w dłoniach.
- Myślę, że tu chodzi o coś innego. - zaczął powoli Akira, klepiąc przyjaciela po plecach - Wiesz, takie przeżycia sprawiają, że człowiek boi się dotyku...
- Tak? A jak wyjaśnisz to, że wczoraj Sora przytulił się do Hirokiego, a dzisiaj nie miał nic przeciwko jak ty go obejmowałeś? - zawołał rozżalony Naoki - To, że on się boi dotyku jest pewne, ale niestety ten strach dotyczy tylko mnie... Nawet jeśli doskonale wie, że go kocham...- dodał szeptem. 
Akira otworzył szeroko oczy.
- C..Co powiedziałeś? - zapytał zdziwiony.
- Powiedziałem, że kocham Sorę... - powtórzył Naoki. Akira klasnął w ręce z radości.
- To super! Powiedziałeś mu? - dopytywał blondyn.
Naoki westchnął ciężko i odpowiedział Akirze wszystko co wydarzyło się w ubiegłą sobotę.
- Uwierzyłbyś?! - ciągnął Naoki - Pierwszy raz w życiu się zakochałem, a facet, którego kocham nie chce mi uwierzyć, uważając, że mylę współczucie i litość z miłością! Co ja mam robić. Akira?
- Bądź cierpliwy. Wszystko się ułoży, zobaczysz... - pocieszał go blondyn. Naoki uśmiechnął się krzywo.
- Marne pocieszenie, ale i tak dzięki. Dobrze, że Sora ufa chociaż tobie i Hirokiemu. 
Po chwili nadszedł czas by wrócić na lekcje, o czym dobitnie poinformował ich dźwięk dzwonka roznoszący się po terenie szkoły. 
***
Sorę obudził dźwięk budzika. Kiedy otworzył oczy wydarzenia dnia poprzedniego powróciły do niego z ogromną mocą. Wciąż bolało go całe ciało.

Muszę się umyć.

Pomyślał w panice.
Wstał z łóżka i skierował się do łazienki. Wziął długi, gorący prysznic, ponownie szorując całe ciało pumeksem.
Jestem brudny. Ohydny. Skażony. Nikomu nie potrzebny. Nic nie warty. Czemu to nie schodzi? Nie mogę się tego pozbyć... Co mam robić? Co ja mam teraz zrobić? Nao nas wyrzuci... Muszę zachowywać się normalnie, nie mogę być dla niego kłopotem... 
W końcu Sora wyszedł z łazienki. Ubrał się i ruszył do kuchni z zamiarem przygotowania posiłku. 
Właśnie kończył robić śniadanie, gdy do jego uszu dotarł dźwięk otwierany drzwi od sypialni. Sora poczuł napięcie w całym ciele, wziął głęboki oddech i uśmiechnął się na widok bruneta wchodzącego do kuchni. 
- Dzień dobry. - powiedział - Napijesz się kawy? 
Skinął głową. Napije się kawy. Ode mnie. Nie powinien mu proponować. Jestem ścierwem. 
- Musimy się pospieszyć. Nie chcę się spóźnić do szkoły. - szczebiotał wesoło Sora.
Nie patrz tak na mnie. Nie patrz tymi swoimi niebieskimi oczami. Jestem paskudny. Nie patrz. 

W końcu zjedli śniadanie, ubrali się, wyszli z domu i wsiedli do auta. 
Jestem szmatą, nie mam prawa o nic prosić. Ale Yuki zasłużył na urodziny... 
- Nao mam prośbę. - odezwał się Sora.
- Słucham. - Bo wiesz, ugh, głupio mi cię o to prosić, ale za dwa tygodnie Yuki ma urodziny i....
- Yuki ma urodziny?! - zawołał Naoki - Super! Zrobimy wspaniałą imprezę, kupimy balony i serpentyny i ogromny tort! 
Jesteś taki dobry Nao. Taki dobry dla takiej kurwy jak ja. 
- Dziękuję! - ucieszył się Sora. 
Och, uśmiechnął się. P...podnosi rękę... Dotknie mnie? Proszę zrób to... dotknij mnie. 
Nie dotknął. Jestem obleśny. 
- Kończę dzisiaj o 14, ty też prawda? - zapytał Sora, kiedy wysiedli z auta i zmierzali w stronę szkoły.
- Widzimy się po lekcjach. - odpowiedział Naoki. 
Och, pochylił się... dotknie mnie? M...może pocałuje... może obejmie? Zrób to... błagam... Nao... 
Nic nie zrobił. Odszedł. Jestem szkaradny. 
***
Akira pachnie tak słodko. Przytulił mnie. To miłe. Gdyby tylko Nao... Jestem taki nędzny.
- W porządku? - wyszeptał blondyn. 
Sora skinął głową i uśmiechnął się lekko. 
Lubią Yukiego. To fajnie. Cieszę się. Jestem odrażający. 
W tym momencie podszedł do nich Naoki. 
Kocham Cię Nao. Nie mam prawa. Kocham. Jestem plugawy. 
- Um, muszę lecieć. - pożegnał się Sora i pobiegł do szkoły. 
Jestem brudny. Ohydny. Skażony. Nikomu nie potrzebny. Nic nie wart... 
*** 
Wrócili do domu w milczeniu. Po wejściu do mieszkania Sora od razu skierował się do łazienki. Chciał się umyć. Znowu. I po raz kolejny użył do tego pumeksu. Niestety, nie pomogło to ukoić jego serca. Stał pod prysznicem, woda powoli spływała po jego ciele mieszając się z łzami płynącymi z jego oczu. Sora zatkał usta ręką starając się uspokoić. 
 Naoki stał pod drzwiami do łazienki i słyszał stłumiony szloch chłopaka. 
- Sora... - zapukał do drzwi.
- T..Tak? - odpowiedział Sora, starając się ze wszystkich sił, aby jego głos zabrzmiał normalnie.
- W porządku? - usłyszał pytanie Naokiego.
- Oczywiście. Nie przejmuj się. Wszystko jest okej. - odpowiedział, z udawaną wesołością.
- Sora... przecież wiem, że nie jest. P...porozmawiaj ze mną, proszę...
- Nie ma o czym. - przerwał mu Sora.
- Ale...
- Zostaw mnie w spokoju! Nic mi nie jest! Odejdź! 
Naoki westchnął ciężko i oddalił się spod drzwi łazienki. Sora czuł jak nogi się pod nim uginają. Padł na kolana i zasłonił twarz dłońmi. 
Woda spadała na niego ciężkimi kroplami. Nie mogła jednak ukoić bólu jaki chłopak odczuwał w całej swojej duszy... 
villemo  

4 komentarze:

  1. Biedny Sora. Od początku rozdziału jego zachowanie wydawało mi się podejrzanie, ponieważ nie mogłam uwierzyć, że tak lekko przeszedł nad tymi wydarzeniami do porządku dziennego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sora po prostu nie chce być kłopotem dla Nao. Łudzi się, że sam sobie z tym poradzi, nie zdając sobie sprawy z tego, że Nao widzi co się dzieje i bardzo się o niego martwi.

      Usuń
  2. Mam nadzieję, że Naoki w końcu go przytuli. Sora tak bardzo tego potrzebuje. Myślałam, że wejdzie mu pod prysznic i obejmie go od tyłu, ale musiał odejść... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No po prostu wziął sobie do serca to, że Sora nie chce być przez niego dotykany. In też jest bardzo zagubiony w tej trudnej sytuacji.

      Usuń