środa, 10 maja 2017

Slutty & The Beast - Rozdział 50


 Betka Wilkowa - bo jakżeby inaczej ;)

***

To nic... To nie musi być Nao... Dam radę, ochronię Yukiego... Dam radę... 

Sora wlókł się za ojcem w stronę domu, wysiedli właśnie z autobusu. Chłopak był przerażony, ale za wszelką cenę starał się zachować pozory obojętności. Doskonale wiedział jaką to "robótkę" załatwił mu ojciec. 

Nikt mnie nie uratuje. 


Kiedy wszedł do mieszkania, okazało się być ono jeszcze bardziej obskurne i zapuszczone, niż wtedy kiedy uciekał z niego wraz z Yukim. 

Wszedł za ojcem do pokoju, który służył jednocześnie za salon jak i za sypialnię. W pomieszczeniu znajdowało się już dwóch innych mężczyzn. Sora ze wszystkich sił starał się powstrzymać falę mdłości, która go zalała. Mężczyźni byli brudni i zaniedbani - to było widać na pierwszy rzut oka. 

- No, chłopaki, patrzcie co dla was mam. - zarechotał ojciec, wskazując na Sorę - Rasowa kurewka pierwszej klasy. 

Sora zadrżał kiedy jeden z mężczyzn zbliżył się do niego. Facet uśmiechnął się lubieżnie i złapał chłopaka za tyłek. Sora odskoczył od niego, odpychając jego rękę zadrapał ją lekko. 

- Kicia ma pazurki. - mężczyzna syknął wściekle i wymierzył mu siarczysty policzek. 
- Rozbieraj się, szmato. - rozkazał ojciec siadając wygodnie w fotelu, z którego miał doskonały widok na łóżko stojące pod oknem. 

Sora stał jak wryty. Dosłownie nie mógł się ruszyć. Kiedy nie zareagował na polecenie ojca, drugi z mężczyzn podszedł do niego i chwytając go za włosy, pociągnął go w stronę łóżka, rzucając go na nie. Z pomocą tego pierwszego, rozłożył Sorze ręce i przywiązał po obu stronach. Następnie jeden z mężczyzn rozerwał mu koszulę, podczas gdy drugi ściągnął z niego spodnie i bokserki. 

- Nie! Nie! Zostawcie mnie! Odpierdolcie się! - wrzeszczał Sora, kopiąc z całych sił nogami. 
- Uspokój się kurwo, albo znajdę twojego małego braciszka i jego tutaj przytaszczę, żeby cię zastąpił! - warknął ojciec agresywnie ze swojego miejsca na fotelu. 

Słysząc to Sora przestał się bronić. Leżał z przywiązanymi rękami w samej rozerwanej koszuli i łkał cicho. Jeden z mężczyzn wszedł na łóżko i usiadł okrakiem na Sorze. Rozpiął rozporek, machając swoim obleśnym kutasem przed twarzą chłopaka zanosząc się ohydnym śmiechem. 

Drugi z nich klęknął pomiędzy nogami siedemnastolatka i rozłożył je szeroko. W ręku trzymał pustą, szklaną butelkę po piwie. Sora usiłował złączyć nogi, niestety mężczyzna klęczący pomiędzy nimi skutecznie mu to uniemożliwiał. Nagle Sora poczuł okropny ból. Facet znajdujący się pomiędzy jego udami wsunął w jego wnętrze czubek szyjki szklanej butelki. 

Chłopak zawył przeciągle. Szarpał się i wierzgał, jednak nic mu to nie dało. 

- Po co to robisz? Nie lepiej zerżnąć go od razu? - zapytał ojciec rechocząc. 
- Tak jest zabawniej. - odpowiedział mu mężczyzna, śmiejąc się złośliwie. 

Sora czuł jedynie ból. Łkał cicho starając się po prostu nie myśleć. Po prostu przetrwać. 

Nao... 

Po chwili poczuł jak mężczyzna siedzący na nim okrakiem siłą wsuwa mu swojego obleśnego chuja do ust. Nie wiele myśląc Sora zacisnął na nim zęby.

- AAAAAA! - zawył mężczyzna - Ugryzł mnie! Ta mała dziwka mnie użarła!- wrzeszczał bijąc Sore po twarzy. 

Ojciec na fotelu zanosił się okropnym śmiechem. 

Mężczyzna siedzący na Sorze złapał go za włosy 

- Otwieraj buźkę kurwo, a użryj mnie jeszcze raz to z pewnością zajmiemy się twoim bratem - wysyczał z wściekłością. 

Argument z Yukim w roli głównej podziałał na Sorę błyskawicznie. Chłopak zamknął oczy, zaciskając powieki z całej siły i niechętnie uchylił usta, po chwili poczuł jak główka penisa mężczyzny wsuwa się w nie powoli. 

- Ssij, szmato. - wycharczał. 

Sora powstrzymując łzy zaczął poruszać językiem. Ze wszystkich sił starał się nie myśleć. Robił wszystko, by wyłączyć świadomość i po prostu jakoś to wszystko przetrwać. 

Facet na nim dyszał obleśnie, wsuwając się co raz głębiej w gardło chłopaka. Mężczyzna poruszał mocno biodrami. Sore ciągnęło na wymioty, za każdym razem gdy czubek kutasa uderzał o jego gardło. 

Najgorszy był jednak rozrywający ból, który Sora odczuwał za każdym razem, gdy drugi z mężczyzn poruszał butelką, wsuwając jej szyjkę coraz głębiej we wnętrze chłopaka. 

- Dobrze go rozciągnij to we dwóch się zmieścimy. - wysapał facet siedzący na siedemnastolatku. 

Sora krztusił się i charczał, jednak mężczyzna nie przestawał poruszać dupskiem i posuwać jego gardła. Ból w jego ciele był nie do zniesienia. Butelka wchodziła coraz głębiej, coraz brutalniej, coraz szybciej, wycofywana i od nowa wpychana przez drugiego mężczyznę, który dyszał z podniecenia. Sora z cały sił zaciskał mięśnie łudząc się, że może dzięki temu chociaż odrobinę zminimalizuje dominujące pieczenie. Nic jednak nie pomagało. Sora czuł, że zaczyna krwawić. 

Chcę umrzeć. - przebiegło przez głowę zrozpaczonemu chłopakowi - Błagam zabijcie mnie... Niech to się wreszcie skończy... Błagam niech ktoś mnie zabije... 

Spod zaciśniętych powiek Sory spływały łzy. Przed zamkniętymi oczami stanęła mu twarz ukochanego. 

Nao... Wybacz mi... Nie mogę walczyć, bo oni skrzywdzą Yukiego... Ostatecznie okazało się, że naprawdę jestem nic nie wartą kurwą... 

Drugi z mężczyzn w końcu doszedł do wniosku, że dłużej nie wytrzyma. Wyciągnął butelkę z Sory i odrzucił na bok. Chłopak poczuł chwilową ulgę, jednak doskonale zdawał sobie sprawę z tego co będzie dalej.

Nie! Ja nie chcę! Nao... Tylko Nao... Nie! 

Mężczyzna pomiędzy jego nogami ściągnął gacie i złapał za swojego stojącego fiuta z zamiarem natychmiastowego zerżnięcia Sory, kiedy nagle rozległo się łomotanie do drzwi. 

- Kogo kurwa niesie! - wrzasnął ojciec - Nikogo nie ma kurwa w domu! Wypierdalać! 

W tym momencie rozległ się huk wywarzanych drzwi i do mieszkania wpadli Hiroki wraz z Naokim. 

- Co jest kurwa?! - krzyknął ojciec wstając z fotela, po czym zatoczył się i upadł na niego z powrotem, kiedy Hiroki bez ostrzeżenia zdzielił go prawym sierpowym. 

Naoki szybko omiótł wzrokiem akcję rozgrywającą się na łóżku, poczuł jak serce przestaje mu bić w piersi. Jeden z mężczyzn siedział na Sorze okrakiem i dyszał ciężko, jego ohydny kutas wciąż tkwił w ustach chłopaka. Drugi z nich siedział pomiędzy nogami siedemnastolatka trzymając go za rozwarte nogi. 

Kiedy do Naokiego dotarło, co właśnie zamierza zrobić mężczyzna, krew uderzyła mu do głowy. Rzucił się do faceta, ściągnął go za fraki z łóżka i siadając na nim okrakiem zaczął go prać po mordzie z całej siły. W tym samym momencie Hiroki podbiegł do łóżka i ściągnął drugiego mężczyznę z Sory, zrzucając go na ziemie. Naoki szalał. Adrenalina dodawała mu siły.

- Jak śmiesz cholerny staruchu! Jakim prawem dotykasz MOJEGO Sorę! 

Darł się, okładając mężczyznę z całych sił pięściami. Nawet nie zauważył, że facet pod nim zdążył już stracić przytomność. 

Po chwili Naoki jednak się ocknął i podbiegł do łóżka, na którym leżał Sora. Stanął nad chłopakiem i wpatrywał się w niego szeroko otwartymi oczami. Sora był przywiązany do łóżka jakimiś linami. Miał na sobie jedynie rozdartą koszulę. Był brudny i posiniaczony. Kiedy zobaczył, że Naoki podchodzi do łóżka gwałtownie odwrócił głowę od bruneta. 

Nie patrz na mnie... Nie patrz na mnie... Błagam nie patrz na mnie... Zabijcie mnie... Chcę umrzeć... Dlaczego?! Dlaczego musiał to zobaczyć? Dlaczego musi widzieć mnie takiego? Co ja teraz zrobię? Jak mam mu spojrzeć w oczy? 

Myślał gorączkowo Sora, w dalszym ciągu zaciskając powieki i zanosząc się cichym płaczem.

- Słoneczko... - jęknął Naoki przepełnionym bólem głosem, wyciągnął rękę i dotknął policzka chłopaka. 

Sora poczuł na skórze delikatny dotyk ukochanego, a jego ciałem wstrząsnął dreszcz.

 - Nie dotykaj mnie.. - jęknął Sora. 

Naoki cofnął rękę i zagryzł dolną wargę. 

- Przepraszam... - wyjąkał. 

Po chwili podszedł do nich Hiroki. Okazało się, że pozbawił drugiego z napastników przytomności. On również wpadł w szał, gdy zrozumiał co dzieje się w tym pokoju. Bez słowa zbliżył się do łóżka i rozwiązał ręce Sory. Chłopak usiadł na łóżku i syknął boleśnie. Bolało go całe ciało. Jednak w gorszym stanie była jego dusza. 

Naoki spojrzał na łóżko i dojrzał niewielkie plamy krwi na prześcieradle.

- Spóźniliśmy się ... - wyszeptał nerwowo. 
- Nie. Przyszliście w samą porę. - odpowiedział cicho Sora. 
 - Ale... Ta krew... 

Sora nie patrząc na nich podniósł drżącą rękę i wskazał palcem butelkę leżącą pod ścianą. 

- Kurwa... - przeklnął Hiroki. 

Naoki spoglądał raz na Sorę, raz na butelkę i usiłował zrozumieć całą sytuację. Kiedy w końcu dotarło do niego co chce powiedzieć chłopak, poczuł jak żołądek mu się kurczy. Podszedł powoli do siedemnastolatka i bez słowa przygarnął go do siebie, zamykając w swoich objęciach. 

- Nie! - krzyknął Sora i odepchnął od siebie bruneta. 

Naoki stanął na środku pokoju i nie odezwał się ani słowem. Spuścił głowę, zagryzł dolną wargę, a dłonie zacisnął w pięści. Tak strasznie bolało go serce. 

Hiroki podszedł do łóżka i wyciągnął ręce do chłopaka, aby pomóc mu z niego wstać. 

- Dam radę. Dzięki. - powstrzymał go Sora. 

Powoli wstał z łóżka. Poruszał się z trudem. Każdy krok sprawiał mu niewyobrażalny ból. Schylił się po spodnie leżące na podłodze i założył je na siebie najszybciej jak tylko mógł. 

Kiedy wychodząc z mieszkania mijali ojca Sory siedzącego pod ścianą, Naoki kucnął przy nim. 

- Nigdy więcej nie zbliżysz się ani do Sory ani do Yukiego, bo cię zabiję, rozumiesz skurwielu?! - wysyczał przez zęby. 

Kiedy ojciec nic nie odpowiedział, Naoki uderzył go pięścią w twarz.

- Rozumiesz, kurwa?! - wrzasnął. 

Stary pokiwał głową, więc opuścili były dom Sory. 

- Idę do domu. Myślę, że Yuki zostanie u nas na parę dni. Wpadnę jutro po jego rzeczy. - powiedział Hiroki, kiedy stanęli pod blokiem. 

- Chyba tak będzie lepiej. - zgodził się niebieskooki. 

Sora podszedł do Hirokiego i obejmując go w pasie, przylgnął na chwilę do jego torsu. 

- Dz.. dziękuję. - wyszeptał. Hiroki pogłaskał chłopaka po głowie ze smutnym uśmiechem. 

Po chwili się rozeszli. Hiroki skierował się do swojego domu, a Naoki wraz z Sorą w stronę auta. Przez całą drogę do apartamentu, żaden z nich nie odezwał się ani słowem. Po wejściu do mieszkania Sora natychmiast zamknął się w łazience. Naoki słyszał jak chłopak napuszcza wodę do wanny. Zrezygnowany udał się do swojej sypialni. 

Sora siedział w wannie. Wziął do ręki pumeks kosmetyczny, który zwykle służył do pozbywania się zrogowaciałego naskórka ze stóp. Zachowywał się jakby był w transie. Szorował każdy skrawek skóry na swoim ciele, nie zważając na piekący ból, który powodowały te zabiegi, czyniąc jego skórę co raz bardziej zadrapaną i czerwoną. 

- Brudny. Jestem brudny. Muszę to zmyć. Muszę... - powtarzał w kółko szeptem. 

Kiedy po jakimś czasie Naoki usłyszał, że Sora wychodzi z łazienki, poderwał się z łóżka i wyszedł z sypialni. Zdążył tylko zobaczyć jak chłopak zamyka za sobą drzwi pokoju gościnnego. 


villemo 

4 komentarze:

  1. Rozdział super, czemu oni się nie pogodzą?! D: To jest takie smutne ;3;

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Smutne...

    Nao teraz wszystko jest w twoich rękach...

    OdpowiedzUsuń