czwartek, 4 maja 2017

Slutty & The Beast - Rozdział 44

Za betkę oczywiście dziękuję Wilkowi ;)

 ***

doegopa neoui oppa
neoui sarangi nan neomu gopa
doegopa neoui oppa
neol gatgo mal geoya dugo bwa

(Chcę być twoim oppa
Jestem głodny twojej miłości
Chcę być twoim oppa
Tylko poczekaj! W końcu cię zdobędę!)


- Braciszku Nao, ja tak nie umiem! - w głosie Yukiego wyraźnie było słychać wyrzut.
- Hej, mały człowieku nie poddawaj się - uspokajał go ze śmiechem Naoki.

Sora stał w progu sypialni, w taki sposób, że doskonale widział co się dzieje w salonie, a jednak sam pozostawał niezauważony. Z wielkim zainteresowaniem przyglądał się scenie, która właśnie rozgrywała się w pokoju.

Była piękna, słoneczna, majowa sobota. Gdy Sora obudził się w pokoju gościnnym, Yukiego nie było już w łóżku, za to wyraźnie słyszał jego głos dochodzący z głębi mieszkania.

- To co, jeszcze raz? - spytał Naoki.

Maluch skinął głową.

- Gotowy?

Ponowne skinienie.

- No to jazda!

Na ten znak obaj stanęli w szerokim rozkroku i delikatnie ugięli nogi w kolanach. Naoki nacisnął guzik pilota od wieży, który trzymał w ręce.

Przy pierwszych słowach piosenki, obydwaj zaczęli poruszać się w rytm piosenki prostując i znów uginając kolana, zgodnie z tempem dyktowanym przez muzykę. Natomiast ręce, każdy z nich włożył do kieszeni spodni, czy raczej, położył je w miejsce gdzie zwykle są kieszenie, bo Naoki miał na sobie tylko spodnie od piżamy, a Yuki był ubrany w swój uroczy kombinezon króliczka.

doegopa neoui oppa
neoui sarangi nan neomu gopa
doegopa neoui oppa
neol gatgo mal geoya dugo bwa

 (Chcę być twoim oppa
Jestem głodny twojej miłości
Chcę być twoim oppa
Tylko poczekaj! W końcu cię zdobędę!)

- Dobrze! A teraz jedna noga ucieka, druga ją goni! - zawołał Naoki

I na słowa 

wae nae mameul heundeuneun geonde
wae nae mameul heundeuneun geonde
wae nae mameul heundeuneun geonde
heundeuneun geonde heundeuneun geonde

(Dlaczego wstrząsasz moim sercem?
Dlaczego wstrząsasz moim sercem?
Dlaczego wstrząsasz moim sercem?
Wstrząsasz moim sercem, wstrząsasz moim sercem?)


złączył nogi.
Następnie przesunął prawą nogę w prawo i szybko dostawił do niej lewą nogę, by po chwili przesunąć lewą stopę w lewą stronę i dostawić do niej prawą stopę. I tak powtórzył ten krok parę razy, nie odrywając rąk od ud.

Yuki dzielnie go naśladował i całkiem dobrze mu to szło. Sora uśmiechnął się pod nosem, obserwując taniec tej dwójki z coraz większym rozbawieniem.

Jednak w dalszej części utworu Naoki dał się ponieść i nie patrząc już na to czy Yuki za nim nadąża, tańczył sam i trzeba przyznać, że wyglądał przy tym świetnie.

Yuki stanął i założył ręce na klatkę piersiową i wydymając policzki, obserwował Naokiego z obrażoną miną.

Wyraz twarzy Yukiego i cała sytuacja, tak bardzo rozbawiły Sore, że zaczął się on śmiać na całe gardło.
Naoki zamarł. Dopiero teraz zauważył obecność chłopaka. Jednak nie to sprawiło, że Naoki stał jak zaczarowany i patrzył na Sore szeroko otwartymi oczami. Chodziło o to, że Naoki pierwszy raz odkąd go poznał słyszał jego śmiech. A był to piękny, dźwięczny i szczery śmiech.

Sora śmiał się tak bardzo, że aż oczy zaszły mu łzami. Naoki wpatrywał się w niego i nie mógł oderwać od niego oczu. Śmiejący się chłopak urzekł go tak bardzo, że brunet poczuł jak jego serce przyspiesza. Dopiero teraz Sora zauważył, jak Naoki na niego patrzy i speszył się tym tak bardzo, że natychmiast umilkł.

Nie! Nie przestawaj!

Pomyślał i działając pod wpływem impulsu, puścił muzykę od początku. Podszedł do niego i po chwili zaczął tańczyć swój układ. Miał przy tym tak łobuzerski uśmiech na twarzy, że Sora znowu wybuchnął śmiechem.

Stał naprzeciwko Naokiego i nie mógł przestać się śmiać, pomimo tego, że taniec bruneta bardzo mu się podobał.
 


kkwak jaba nal deopchigi jeone
nae mami neol nochigi jeone
Say what you want
Say what you want
niga jinjjaro wonhaneun ge mwoya

Zaśpiewał Naoki nie spuszczając oczu z Sory.

- Nic nie rozumiem. Ani słowa. - stwierdził ze śmiechem chłopak.

Wtedy Naoki podszedł do niego, objął go w pasie, pochylił się i patrząc Sorze w oczy, oparł swoje czoło o jego.

- Mocno mnie obejmij, zanim cię pocałuję. Zanim moje serce pozwoli ci odejść. (chyba, że mocno mnie chwycisz) Powiedz, czego chcesz, powiedz, czego chcesz. Czego naprawdę chcesz. - Zanucił tłumacząc tekst.

Sora spoważniał i delikatnie wyswobodził się z objęć Naokiego.

- To czego ja chcę nie ma znaczenia. - podsumował kwaśno i podszedł do Yukiego by się z nim przywitać.

Naoki westchnął ciężko. Tak było przez cały zeszły tydzień. Sora mu niczego nie odmawiał, zawsze się z nim pieprzył, gdy ten miał na to ochotę, jednak nic ponadto. Każdy gest czułości był przez chłopaka delikatnie, lecz stanowczo odpychany.

" To jest zbędne. Nie zmuszaj się " - brunet już sam nie wiedział ile razy słyszał to ust Sory w ciągu tego tygodnia. I nic nie dawały tłumaczenia i prośby. Sora uparcie trwał przy swoim, budując między nimi niewidoczny mur. Im bardziej Naoki starał się go przebić, tym bardziej siedemnastolatek chował się za swoją barierą.

Salon w apartamencie Naokiego łączył się z ogromnym aneksem kuchennym, którego granice stanowiła imponująca wyspa kuchenna, za którą teraz stanął Sora. Miał stąd dokonały widok na dywan, na którym znajdował się Yuki.

- Pobaw się teraz ładnie, a ja zrobię śniadanie. - zwrócił się do malca - Naleśniki mogą być?

Yuki skinął głową z entuzjazmem i pobiegł do pokoju gościnnego, by za chwilę wrócić do salonu, dzierżąc w rączkach pudełko kredek i kartki. Usiadł przy niskim stoliku ustawionym na środku dywanu, zaczynając rysować.

Sora założył fartuch i wziął się za przygotowanie posiłku. Po chwili podszedł do niego Naoki i stając za jego plecami, objął go w pasie.

- To... - zaczął Sora
- Nie, to nie jest zbędne. I nie, nie zmuszam się. - przerwał mu Naoki, powoli wsuwając ręce pod fartuch chłopaka, pociągnął mu koszulkę i zaczął miziać skórę na brzuchu, jednocześnie całując jego szyję.

Następnie zjechał rękoma w dół i wsunął je w spodnie Sory.

- Nao.... - stęknął Sora - Yuki...
- Rób swoje i bądź cicho, to nic nie zauważy. - szepnął mu brunet prosto do ucha.

Sora niepewnie spojrzał na brata, ale malec niezwykle zajęty swoim rysunkiem nawet na chwilę nie podniósł głowy znad kartki. Sora drżąc na całym ciele od dotyku Naokiego sięgnął po miskę i bardzo starał się skupić na dodawaniu do niej kolejnych składników ciasta naleśnikowego.

Nie było to łatwe zadanie, gdyż Naoki w tym samym momencie masował jego penisa przez materiał bokserek, jednocześnie ocierając się swoim kroczem o tyłek chłopaka.

- Moje seksowne Słonko. - szepnął Naoki wprost do ucha Sory, nie przestając masować jego co raz twardszej męskości.

Sora z całych sił usiłował nie wydawać żadnych dźwięków, jednocześnie nie spuszczając czujnego wzroku z Yukiego.

- Aachhh. - przeciągły jęk wyrwał mu się z krtani w momencie, w którym Naoki włożył rękę do bokserek Sory i chwytając jego twardego penisa zaczął mu mocno i zdecydowanie trzepać.

Yuki podniósł głowę i spojrzał na brata.

- Braciszku, czy coś cię boli? - zapytał z niepokojem.

Sora nie był w stanie mówić. Był za to cały czerwony na twarzy i tylko pokręcił głową w zaprzeczeniu, więc Yuki powrócił do rysowania.

- Nnnn.. - wystękał Sora, gdy Naoki kucnął i wsuwając się pomiędzy jego nogi a szafki wyspy kuchennej, wszedł pod jego fartuch i zsuwając mu spodnie wraz z bielizną, zaczął wodzić językiem po jego męskości.

Tym razem Yuki nie usłyszał.

Sora nie był dłużej w stanie skupić się na naleśnikach i oparł się dłońmi o blat, nogi odmawiały mu posłuszeństwa, ledwie na nich stał, a jego ciało niemal rozpływało się w ekstazie.

Naoki ssąc ostro główkę jego penisa, jednocześnie stymulował go jedną ręką, a palcami drugiej, błądził po pośladkach, od czasu do czasu delikatnie naciskając dziurkę pomiędzy nimi.

Przerwał na chwilę, wyszedł spod fartucha Sory i sięgną po olej stojący na blacie. Wylał sobie sporą jego ilość na palce i powrócił do przerwanej czynności.

Sora zasłonił usta, tłumiąc jęki, podczas gdy Naoki wsunął w niego palec, najpierw jeden, potem drugi, cały czas obciągając mu intensywnie.

- Nao... przestań... - wyjęczał Sora szeptem, tak by Yuki nie mógł go usłyszeć.

W odpowiedzi doszedł go tylko stłumiony chichot Naokiego.

Po chwili, zaciskając zęby z całej siły, Sora doszedł, wprost do ust bruneta, który połknął wszystko i wstał z podłogi z szelmowskim uśmiechem na twarzy.

- Jesteś okropny. - wysyczał Sora, patrząc Naokiemu prosto w oczy.

W odpowiedzi niebieskooki jedynie wyszczerzył zęby w uśmiechu. W końcu Sorze udało się skończyć śniadanie i już po chwili na talerzu piętrzył się stos apetycznie wyglądających i pachnących naleśników.

Naoki siedział z boku na wysokim krześle barmańskim i obserwował chłopaka z uwagą. Wspinał się on na palce do wysokiej szafki, gdzie talerze były umieszczone na najwyższej półce. Jego drobne palce wyciągały się po naczynia.

Jaki on jest śliczny. - pomyślał Naoki z czułością - Słodki, niewinny i taki dobry...

I nagle to do niego dotarło. To było tak oczywiste i proste, a jednak tak wiele czasu zajęło mu zrozumienie tego. Teraz kiedy siedział w kuchni i obserwował chłopaka, wszystko stało się jasne.

- Sora...- odezwał się cicho.
- Hm?- odpowiedział siedemnastolatek, nie przerywając wyciągania talerzy z szafki.
- Ja... Muszę Ci coś powiedzieć.

Sora wyciągnął ostatni talerz i trzymając go w rękach spojrzał pytająco na bruneta.

Naoki oblizał nerwowo usta. Czuł, że serce wali mu w piersi mocno i szybko. Wziął głęboki oddech. Wstał z krzesła, podszedł do Sory, pochylił się w jego stronę i spojrzał mu w oczy

- My... myślę, że się zakochałem... - wyszeptał.

villemo

4 komentarze:

  1. <3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3

    Konstruktywny komentarz z rana <3

    Ale coś mam złe przeczucia, że wyjdzie z tego niezłe nieporozumienie :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sensei Twoja intuicja mnie dobija 😁

      Usuń
    2. Cóż poradzić <3.

      Ja czytam kolejne rozdziały u ciebie i się śmieję do siebie, że kurczę miałam dać coś podobnego u siebie :D. Z wyjątkiem dzisiejszego rozdziału oczywiście, bo takich maluchów to u mnie nie ma :D.

      Usuń
    3. W końcu to że piszę jest Twoim dziełem 😁

      Usuń