wtorek, 2 maja 2017

Slutty & The Beast - Rozdział 42

 Betę popełnił PółCichy Wilczur.

Zdolna bestia. 
Wilku - dzięki! ;)

***

Minął tydzień, a Sora wydobrzał. Obrażenia na jego ciele powoli się goiły i zaczynały znikać. Naoki dbał o niego najlepiej jak umiał i okazywał chłopakowi mnóstwo czułości.

Zdezorientowany Sora był co raz bardziej zagubiony. Był niezwykle wdzięczny Naokiemu za to, że zaopiekował się nim i Yukim, jednak drobne pocałunki, delikatne gesty i czule słowa, którymi obdarzał go raz po raz brunet, wprowadzały chaos do głowy i serca chłopaka. Coraz ciężej było mu zabijać w sobie tą cicho kiełkującą nadzieję, że może jest w tym wszystkim coś więcej.

To zwykła litość. To nie może być nic innego. Wiem, że on mnie nie chce...

Myślał uparcie.


Ale był szczęśliwy. Tak bardzo szczęśliwy jak jeszcze nigdy w swoim krótkim życiu. Yuki również. Sora z radością obserwował jak chłopiec z każdym dniem otwiera się odrobinę bardziej. Przekonał się też do Naokiego, który bardzo dbał o malca.

Był poniedziałkowy poranek i wszyscy właśnie skończyli jeść śniadanie. Sora martwiąc się o zaległości, uparł się, że musi wrócić do szkoły. Naoki niechętnie się na to zgodził, chociaż sam miniony tydzień spędził z Sorą w domu i również miał sporo rzeczy do nadrobienia.

Wszyscy troje wyszli z domu i wsiedli do auta Naokiego. Najpierw Sora i Naoki wspólnie odprowadzili Yukiego do świetlicy, a potem razem ruszyli w stronę szkoły, spacerkiem, ponieważ nie była to duża odległość. Kiedy tak szli obok siebie, Naoki niespodziewanie chwycił Sore za rękę. Chłopak od razu oblał się rumieńcem i spuścił głowę.

- Nao... Ktoś nas zobaczy... - wyszeptał próbując wyswobodzić dłoń z uścisku bruneta.
- Nie przeszkadza mi to - odpowiedział spokojnie Naoki, wzmacniając uścisk ręki - Ale jeśli Tobie tak...
 - N-Nie.. - przerwał mu Sora i już nic nie powiedział.

Przed szkołą czekał na nich Akira, który od razu do nich podbiegł gdy tylko ich zobaczył.

- Sora! Jak dobrze, że już jesteś. - uśmiechnął się blondyn do przyjaciela i przytulił go mocno - Wszystko dobrze?

Chłopak odpowiedział mu uśmiechem i lekko skinął głową.
- Dobra, zostawiam Was chłopaki, muszę iść zorientować się w moich zaległościach - powiedział Naoki gdy weszli na teren szkoły. - Do której masz dziś lekcje? - zwrócił się do Sory.
- Do... Do 15 - odpowiedział chłopak nieśmiało.
- Ja mam do 14. Poczekam na Ciebie i pójdziemy odebrać Yukiego, ok?

Sora skinął głową w odpowiedzi. Wtedy Naoki pochylił się i musnął wargami usta chłopaka, który natychmiast zrobił się czerwony.

- To na razie. - pożegnał się brunet i ruszył w stronę budynku szkolnego.
- Wow - gwizdnął Akira - chyba jest dobrze. Wyglądasz na szczęśliwego.
- To... To nie tak... On tylko... - zawstydził się Sora.

Blondyn uśmiechnął się ciepło i poklepał przyjaciela po ramieniu.

- Znam Naokiego jakiś czas. Nigdy go takim nie widziałem. On na pewno coś do ciebie czu...
- Nie. To nie tak Aki. On tylko jest dla mnie miły... To zwykła litość... - wyjąkał Sora.
- Skąd wiesz?
- Bo.. Nie ma mowy... żeby taki facet jak on.. widział coś we mnie...
- Sora...
- Proszę... Przestań... Nie chcę robić sobie żadnych nadziei...

Akira spojrzał na chłopaka

- Powiedziałeś mu? - spytał blondyn.
- O.. O czym?
- O tym, że go kochasz. - odpowiedział spokojnie Akira.

O ile to w ogóle możliwe, Sora jeszcze bardziej pokraśniał.

- To... Nie ma znaczenia... On.. Mnie nie k... kocha...
- Sora czy Ty jesteś ślepy?! - uniósł się Akira.
- Jest... Dobrze tak jak jest... To tylko układ. Z tą różnicą, że teraz to ja płacę jemu za opiekę nad nami...
- I naprawdę uważasz, że to tyle? - dopytywał się Akira z niedowierzaniem.

Sora skinął głową.
- Nigdy nie będę niczym więcej niż dziwką...

Chłopak westchnął ciężko. Po chwili od strony szkoły doszedł ich dźwięk dzwonka więc ruszyli w stronę budynku na lekcje.

Była już połowa dnia, kiedy zaczęła się przerwa obiadowa. Sora siedział w klasie i jadł kanapki, które przygotowali rano razem z Naokim.

- No, Sora, od kiedy ty jesz w klasie?

Na dźwięk swojego imienia, chłopak podniósł głowę znad śniadania.
Taki i Riki - koledzy z klasy - stali nad nim przyglądając się mu z niekłamanym zainteresowaniem.

- Tak jakoś... - odpowiedział im nieśmiało.
- Czy to może mieć zawiązek z tym drugoklasistą, który tak słodko całował Cię dziś przed szkołą? - spytał Taki uśmiechając się złośliwie.

Sora poczuł jak serce przestaje mu bić.

- C.. Co? - spytał głupio, bo nic innego nie przyszło mu do głowy.
- To - wtrącił Riki - widzieliśmy Was. Ten... Naoki tak? Chodzą plotki, że korzystał z usług naszej szkolnej dziwki, kiedy się jeszcze puszczała...
- I tak się zastanawiamy - ciągnął dalej Taki - czyżbyś mu ją zastąpił?

Sora zrobił się blady jak ściana.

- N.. Nie to tylko mój przyjaciel... - wyjąkał.
- Chyba seks przyjaciel. - roześmiał się złośliwie Riki.
- Sora jesteś pedałem i dziwką? Za ile można Cię mieć? - spytał Taki, wyciągając z kieszeni kilka monet - Tyle wystarczy? - rzucił je na ławkę tuż przed Sorą.
- Wiesz, nas nie kręcą faceci, ale to mogłoby być ciekawe... - Riki roześmiał się złośliwie.
- Jeśli chcecie spróbować seksu z facetem, to nie ma sprawy. Wydymam Was obu tak, że przez tydzień nie usiądziecie na dupach.

Sora gwałtownie podniósł głowę. Za plecami chłopaków stał Naoki i uśmiechał się złowieszczo.

- To co chłopcy, Idziemy? - syknął.

Taki i Riki pokręcili przecząco głowami.

- Więc odpierdolicie się od Sory. Mało tego zamknięcie ryje i nikomu nie piśniecie ani słowa. Jeśli się dowiem, że Sora miał z Waszego powodu jakiekolwiek nieprzyjemności... - zawiesił głos - Inaczej się policzymy... A możecie mi wierzyć, że taki pedał jak ja na pewno znajdzie paru chętnych kumpli do zabawy z Waszymi jędrnymi tyłkami...

Nie czekając na odpowiedź chłopaków, Naoki złapał Sore za rękę i wyciągnął z klasy. Poszli razem na ławkę znajdującą się na tyłach szkoły.

- Sora, przepraszam. - zaczął Naoki gdy usiedli - Nie przemyślałem tego pocałunku z rana. To moja wina.

Ten jednak energicznie pokręcił głową i uśmiechnął się krzywo.

- Dziękuję za ratunek. - odpowiedział.
- Już więcej cię nie pocałuję w szkole...
- Nie! - krzyknął Sora zanim zdążył pomyśleć i pochylił głowę - To znaczy... Ja... Lubię... Twoje p-pocałunki... - dokończył cicho.
- A ja lubię Cię całować. - odpowiedział Naoki obejmując go ramieniem.

Chwycił delikatnie podbródek chłopaka i odwrócił jego twarz w swoją stronę. Pochylił się i połączył swoje usta z wargami Sory. Następnie ostrożnie rozchylił jego usta językiem.
Drugi chłopak nieśmiało odpowiadał na pocałunki, poruszając językiem. Naoki przerwał pocałunek

- Strasznie Cię teraz pragnę. - wyszeptał wprost do ucha Sory, którego przeszły słodkie dreszcze.
- Schowek? - zapytał chłopak. Naoki pokręcił głową.
- Nie, Słoneczko. Nigdy więcej Cię tam nie zabiorę. Poczekam, aż wrócimy do domu.

Sora spojrzał prosto w oczy Naokiego

- S.. Słoneczko? - spytał niepewnie.

Naoki uśmiechnął się czule.

- Tak. Bo jedno Twoje oko jest niebieskie jak niebo, którego imię nosisz*. Drugie zaś jest jak słońce, którym dla mnie jesteś - odpowiedział spokojnie.
- Jestem.... Słońcem? - Serce Sory waliło tak mocno, że chłopak bał się, że za chwilę wyskoczy mu z piersi.
- Jesteś. - odpowiedział Naoki z powagą i ponownie pocałował chłopaka.

Następnie wstali z ławki i wrócili do szkoły. Naoki odprowadził Sore do klasy, rzucając przelotne spojrzenie jego kolegom, którzy głośno przełknęli ślinę.

Sora miał totalny zamęt w głowie.

Jestem jego Słońcem.... Co to ma znaczyć... Nikt nigdy nie nazywał mnie tak słodko... Gówniarz, gnojek, dziwka, kurwa... Ale Słoneczko? Co to ma być? Nic nie rozumiem...

Każda minuta lekcji ciągnęła się Sorze niemiłosiernie. Jego myśli wciąż krążyły wokół słów Naokiego. Tak bardzo chciał go znowu zobaczyć...

Chłopak już sam nie wiedział co ma myśleć i czuć. Wiedział tylko, że gdy Naoki go dotyka, przez jego ciało przechodzą słodkie dreszcze, gdy na niego patrzy - Sorze robi się gorąco, gdy do niego mówi - serce chłopaka niebezpieczne przyspiesza, a teraz jeszcze to ,,Słoneczko"...

Kto normalny nie zrobiłby sobie nadziei? Jak zabić uczucie, które wbrew pragnieniom, każdego dnia rośnie i przybiera na sile?

Naoki wcale nie czuł się lepiej od Sory. Podobnie jak chłopak, nie rozumiał swojego zachowania i tego ciepła, które rozgrzewało jego serce, gdy myślał o Sorze. I co mu odwaliło z tym Słoneczkiem? Co prawda w myślach od dawna nazywał tak Sore, ale żeby mu o tym powiedzieć?

Naoki skończył lekcje i postanowił zaczekać na chłopaka przed szkołą. Była już połowa maja, wiosna w pełni. Było ciepło i przyjemnie. Brunet usiadł na oparciu ławki i bawił się telefonem.

- Czekasz na Sore? - Akira zagadnął go wesoło.

Naoki uśmiechnął się do przyjaciela i potwierdził skinieniem głowy.

- A Ty co? Idziesz do Hirokiego?
- Nieeee, Hiro pracuje dziś do późna, a mnie się nie chce siedzieć samemu w domu. - odpowiedział Akira.
- W domu? - Naoki spojrzał na blondyna ze zdziwieniem - Mieszkacie razem?

Akira potwierdził skinieniem głosy i opowiedział Naokiemu cała historie z rodzicami. Naoki westchnął ciężko.

- Przykro mi, stary... - powiedział, gdy Akira skończył opowiadać.
- Mnie też. Nigdy nie sądziłem, że tak to się skończy. To znaczy wiesz, wiedziałem, że z radości skakać nie będą, ale żeby wywalać mnie od razu z domu... - podsumował Akira.
- A właśnie. Zapomniałbym - Naoki sięgnął do plecaka i wyjął z niego, niewielkie, czerwone, kwadratowe pudełko - Spóźnione, ale najlepsze. Wybacz, że dopiero teraz, ale sam wiesz, było trochę zamieszania. - dodał z uśmiechem.

Akira zapiszczał z radości.

- Dziękuję! - zawołał biorąc pudełko do rąk.
- Otwórz w domu, okej?
- Dobra.

Akira schował pudełko do plecaka.

- Hej Nao, kim jest dla ciebie Sora? - wypalił nieoczekiwanie Akira, zmieniając temat.

Naoki spojrzał na przyjaciela uważnie i milczał dłuższą chwilę.

- Sam nie wiem. - odpowiedział w końcu, wzdychając.
- Nie wiesz, czy nie chcesz powiedzieć? - Nie odpuszczał Akira.
- Nie wiem... Sora jest... Słodki, niewinny i dobry... Lubię go... Ale czy to coś więcej... Sam tego nie wiem.
- Ale wiesz, że nigdy Cię takim nie widziałem? Litujesz się nad nim? Czy masz wyrzuty sumienia?
- Ani jedno, ani drugie. Nie wiem. Nigdy z nikim się tak nie czułem. On... Jestem chyba po prostu szczęśliwy... - przyznał w końcu Naoki.
- I to widać, przyjacielu. - Akira poklepał go po ramieniu - Myślę, że powinieneś z nim pogadać. - dodał po chwili namysłu.
- Po co? Sora i tak widzi w nas tylko ten przeklęty układ.
- Tak sądzisz? - westchnął ciężko Akira
- Tsa. Gdyby nie to, że nie ma gdzie się podziać, już dawno by mnie olał... Zwłaszcza po tym...co mu zrobiłem...

Akira tylko pokręcił głową z dezaprobatą.

- Obydwaj jesteście niesamowicie durni. - skwitował, ze współczuciem.
- Niby czemu? - zdziwił się Naoki - Sam to w kółko powtarza.
- Co niby?
- Jest tylko dziwką. Jest ze mną bo tak mu wygodnie. Wiesz jak to kurwa. Coś za coś - przytoczył Naoki jedną z wielu wypowiedzi Sory.
- Ekhm... - Sora odchrząknął cicho dając znać Naokiemu, że właśnie stoi tuż obok niego.
- Słoneczko... To nie tak. Ja tylko.. - zaczął się tłumaczyć. Naoki był niesamowicie zmieszany.

Sora uśmiechnął się blado.

- Idziemy? Yuki czeka - przerwał brunetowi.

Pożegnali się z Akirą i ruszyli w stronę osiedlowej świetlicy.

Nie powinienem mieć pretensji, wiedziałem jak jest, ale te jego słowa, gesty, ta czułość... Wiedziałem, że to nic nie znaczy a jednak... Dałem się nabrać.. Tak się broniłem... A i tak ostatecznie wierzyłem...

Takie myśli krążyły Sorze po głowie przez całą drogę. Chłopak słyszał tylko ostatnie zdanie z rozmowy Naokiego z Akirą. Nie znał więc kontekstu wypowiedzi bruneta. Nie zastanawiał się jednak nad tym, dla niego wypowiedź niebieskookiego była jednoznaczna. Milczenie było dla Naokiego trudne do zniesienia.

- Słonko... - zaczął Naoki.
- Hm? - Sora szedł ze spuszczoną głową.
- Posłuchaj chciałbym Ci to wyjaśnić...
- Co chcesz mi wyjaśniać? - spytał spokojnie.
- Że to nie tak... Ja tak nie myślę...
- Nao, a czy to ma jakieś znaczenie? Nie powiedziałeś nic nieprawdziwego. Jest dobrze, Nao, nie przejmuj się. - uspokoił go Sora, jakimś cudem udało mu się powstrzymać drżenie głosu i zachować spokój, pomimo tego, że serce pękało mu właśnie na kawałki.
- Nie o to chodzi Sora. Ja naprawdę tak nie myślę. Chodzi o to, że to Ty tak myślisz.
- Nao, dajmy już spokój dobrze? Dla mnie nasz układ jest oczywisty. Nie mam żalu, pretensji czy oczekiwań. Jestem wdzięczny za Twoją pomoc i za wszystko co dla nas robisz. Mój braciszek jest szczęśliwy. Niestety nie mam jak Ci się odwdzięczyć. Jedyne co mam to mój tyłek. I póki go chcesz, jest Twój- spokój w głosie Sory, zaskoczył nawet jego samego.

Naoki chciał złapać Sorę za rękę, jednak chłopak szybko ją od niego zabrał

- To zbędne Nao, nie ma potrzeby żebyś się zmuszał. - powiedział Sora i przyspieszył kroku, oddalając się szybko od bruneta.

Po chwili odebrali Yukiego, poszli do auta i wrócili nim do domu. Popołudnie i wieczór minęły im w miarę spokojnie. Yuki bawił się grzecznie na dywanie, Sora zajął się gotowaniem, a Naoki odrabiał lekcje. Była jednak drobna różnica. Sora łagodnie, lecz stanowczo unikał wszelkich gestów czułości ze strony Naokiego.

Kiedy przyszedł wieczór Sora, wraz z Yukim poszli się wykąpać, po uprzednim zjedzeniu kolacji. Po kąpieli, chłopak poczytał malcowi bajkę na dobranoc, a kiedy Yuki zasnął, Sora wyszedł z pokoju gasząc światło i zamykając za sobą drzwi.

Następnie Sora usiadł w salonie na kanapie. Wziął głęboki oddech i zaczął się rozbierać. Kiedy był już nagi, skierował się w stronę sypialni i po cichu wszedł do pokoju.

Naoki siedział na łóżku, plecami do niego i czytał jakąś książkę. Był nią tak pochłonięty, że nawet nie zauważył kiedy Sora wszedł na łóżko i na czworakach podszedł do niego. Naoki zauważył obecność Sory, dopiero kiedy chłopak delikatnie podmuchał go w ucho.

- Co tam? - spytał Naoki nie odrywając wzroku od książki.
- Mówiłeś w szkole, że chcesz mnie przelecieć. Oto jestem - odpowiedział spokojnie Sora.

Naoki aż upuścił książkę, odwrócił się gwałtownie do Sory i gdy spostrzegł nagie ciało chłopaka od razu go zapragnął. Przełknął głośno ślinę i wyciągnął rękę w stronę chłopaka gładząc go po policzku. Sora uśmiechnął się smutno, po czym delikatnie odtrącił dłoń chłopaka.

- To jest zbędne. Nie zmuszaj się - powtórzył to samo zdanie co popołudniu, gdy Naoki chciał złapać go za rękę.
- Słoneczko, ja się wcale nie zmuszam – próbował protestować brunet.
- Starasz się być miły, rozumiem to, ale nie ma potrzeby byś okazywał czułość zwykłej dziwce – usłyszał w odpowiedzi.
Ponieważ Naoki siedział na brzegu łóżka, Sora zszedł z posłania i na czworakach podszedł do bruneta, który nie miał na sobie koszulki, siedział zatem w samych spodniach. Sora odpiął pasek jego
spodni i chwytając zębami rozporek, rozsunął go powoli. Nie używając rąk, zsunął ustami materiał z penisa Naokiego, który był już prawie twardy. Po chwili intensywnego lizania, stanął w pełnej okazałości.

Sora przejechał językiem od dołu do góry. Zaczął od mocnego ssania jąder Naokiego. Robił to z taką pasją, że brunetowi natychmiast przyspieszył oddech. Po chwili przesunął usta na trzon penisa i delikatnie go kąsał. Następnie przejechał językiem po całej długości, by skończyć na główce biorąc ją w całości do ust. Sora ssał i lizał intensywnie czubek nabrzmiałej męskości. Niebieskooki wzdychał raz po raz, a jego ciało rozpływało się w otrzymywanych pieszczotach. Niedługo potem Sora wyciągnął z szuflady lubrykant, nałożył sobie znaczną ilość na palce i kontynuując obciąganie, Sora wypiął się i zaczął rozciągać swoje wejście, wsuwając w siebie od razu dwa palce.

Po jakimś czasie takiej zabawy, Sora wstał z kolan, oparł się o ścianę i seksownie wypiął dupę w stronę Naokiego.

- Chodź, pieprz mnie... - wyszeptał kusząco.

Naoki nie mógł się oprzeć tak kuszącej propozycji i tak cudownie wypiętemu tyłeczkowi. Wstał i łapiąc chłopaka za pośladki, wsunął się w niego mocno i głęboko. Posuwał go jednak leniwie i niespiesznie.

- Wiem, że lubisz ostro... Nie krępuj się... - powiedział Sora.
- Sora...
- Jeszcze Nao... Mocniej... Błagam - wyjęczał chłopak.

Słyszac taką gorącą prośbę, Naoki natychmiast zaczął mocniej pracować biodrami. Posuwał tyłek Sory tak mocno, że po całej sypialni rozchodził się charakterystyczny dźwięk ciała uderzającego o ciało. Sora jęczał głośno. Było mu dobrze. Cholernie dobrze. Kiedy dźwięki wydawane przez chłopaka przybrały na sile, Naoki przesunął dłonie z jego pośladów na penisa i trzepiąc mocno, pomógł mu się spuścić. Po chwili sam doszedł w jego wnętrzu. Kiedy Naoki wyszedł z Sory, chłopak od razu skierował się do wyjścia.

- Gdzie idziesz? - spytał zaskoczony Naoki.
- Muszę się umyć - odpowiedział spokojnie Sora - a potem położę się z Yukim.
- Ale przecież Ty śpisz ze mną...
- To jest zbędne. Nie zmuszaj się. - powtórzył Sora po raz trzeci w ciągu tego dnia.
- Mówiłem, już, że wcale się nie zmuszam.
- Ja widzę to inaczej – stwierdził kwaśno Sora i rzucając suchym "dobranoc" wyszedł z sypialni Naokiego.

Naoki usiadł na brzegu łóżka i zacisnął dłonie w pięści. Walnął nimi kilka razy w materac. Czuł się bezsilny i odtrącony. Nie wiedział już ani co ani jak czuje. Wiedział tylko jedno. Zdystansowany Sora wcale mu się nie podobał.

W ogóle nie przypomniał mojego Słonka - pomyślał wzdychając ciężko.

villemo




* Sora w języku japońskim to niebo lub nieboskłon.

13 komentarzy:

  1. Coraz dłuższe notki <3

    Szkoda mi ich, bo są zarazem tak blisko siebie i tak bardzo daleko. Brakuje im tylko jednej rzeczy: szczerej rozmowy. Tylko to "tylko" tak łatwo się mówi.

    Sora jest świadomy swoich uczuć, ale jest bardzo mało pewny siebie. Nie potrafi zrozumieć, że ktoś taki jak Naoki może go pokochać.

    Z kolei Naoki nie do końca rozumie swoje uczucia, albo nie potrafi ich jeszcze dokładnie nazwać. Dobrze, że nie podoba mu się taki zdystansowany Sora. Coś czuję, że Naoki będzie musiał bardziej zawalczyć o Sorę, inaczej jeszcze długo będą tkwili w tym dziwnym układzie.

    I czemu ja mam czekać na kolejny wpis aż do jutra?! Protestuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest między nimi mur i to sporej wielkości.
      Tak, przed Nao jest walka. Ale też sporo mu zajmie zrozumienie, że nie może się na wszystko godzić i, że musi ją podjąć.

      A czemu ja muszę podkreślam TYGODNIAMI czekać, aż Ty się zlitujesz sensei?!
      Ty czekasz do jutra A JA?! :D

      Usuń
    2. PS. Możesz być z siebie dumna, ponieważ bardzo rzadko czytam historie, w którym nie ma bdsm w tle. Obecnie czytam tylko dwa (w tym twój) <3.

      Usuń
    3. Bo ze mnie z natury niedobry jest człowiek ;-).

      Wezmę się w końcu za pisanie, słowo skauta :D

      Usuń
    4. Czemu ach czemu wcale Ci nie wierzę?

      Ja też lubię Was przetrzymywać, ale Ty to już normalnie szalejesz!

      Usuń
    5. Szaleję, bo Kuroshitsuji jest dla mnie najważniejszym tematem. A tłumaczeni musicalu pochłonęło mnóstwo mojego wolnego czasu ;-). Ale już skończyłam, więc biorę się za pisanie ;-)

      Usuń
    6. Tak tak tłumacz się tłumacz :D

      Usuń
  2. *pęka z dumy, rumieni się, samozachwyt level hard* Dziękuję Sensei :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No robilim co moglim. :D A nie chcielim pisać za wiele sami, więc jest jak jest. <3
    Mam czekać do jutra, czy dasz mi zajęcie? :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm jak będziesz grzeczna... :D

      Usuń
    2. Pffff, kto tu komu sprawia przyjemność? :P
      I nienawidze cie za KuroDai! (ten obrazek pocałunku Sory i Nao)

      Usuń
    3. Ach kolejna rzecz do listy "Za co nienawidzę Villemo" :D

      Usuń