poniedziałek, 1 maja 2017

Slutty & The Beast - Rozdział 41

Otworzenie oczu, okazało się być dla Sory prawdziwym wyzwaniem. Powieki ciążyły mu okrutnie, a całe ciało bolało niemiłosiernie.

W końcu z wielkim trudem otworzył oczy. Omiótł spojrzeniem pomieszczenie, w którym się znajdował.

Gdzie ja...- nie dokończył myśli, gdyż jego wzrok padł na twarz śpiącego obok bruneta.

- Nao ... - szepnął Sora spierzchniętymi wargami.


Naoki otworzył oczy i spojrzał nieprzytomnie na Sore. Kiedy zauważył, że chłopak nie śpi, zerwał się jak oparzony i usiadł na łóżku.

- Sora... Nareszcie... Tak sie martwiłem... - wyszeptał.
- Co ja tu robię? Gdzie jest Yuki? - dopytywał się Sora.

Naoki cierpliwie opowiedział mu wszystkie zdarzenia minionych dwóch dni. Kiedy mówił, Sora patrzył na niego uważnie, po chwili po policzkach zaczęły płynąć mu łzy.

Naoki zamarł przerażony

- Sora... boli Cię coś? Co się dzieje? - zapytał.

Sora pokręcił tylko głową, a łzy nieprzerwanie wypływały  jego niezwykłych oczu.

- Jestem tak głupi... - wyjąkał - Jak mogłem trzymać je w domu? Nie przyszło mi do głowy, że będzie szukał u mnie pieniędzy, przecież nigdy ich nie miałem... A teraz.. Nie.. nie mam nic...  Zabrał mi wszystko... wszystkie moje pieniądze... Co ja... Co ja teraz zrobię... Jak mam sobie poradzić? Jak mam zapewnić Yukiemu opiekę?

Naoki położył się z powrotem obok niego i delikatnie starł łzy z jednego policzka.

- Na razie zostaniecie tutaj, ze mną. A potem... potem coś wymyślimy - odpowiedział.

Nie zdążyli powiedzieć nic więcej, ponieważ drzwi do sypialni otworzyły się z hukiem i do pomieszczenia wpadł Yuki. Jednym susem wskoczył do nich na łóżko.

- Obudziłeś się! - zapiszczał radośnie.
- Tak - Sora uśmiechnął się delikatnie - Jak się masz Yuki?

Dziecko pokiwało z entuzjazmem głową.

- Dobrze. To jest taaaaki wielki dom - Yuki rozłożył rączki na boki, najszerzej jak mógł - i jest tu tak ładnie i wiesz co? Braciszek Nao zrobił mi kanapki.
- Braciszek Nao? - Sora nie mógł się nie uśmiechnąć, zwłaszcza, że Naoki słysząc te słowa oblał się delikatnym rumieńcem.
- Um. A wczoraj przyszli Akiś i Hiruś i się ze mną bawili. A potem braciszek Nao wziął mnie do kąpieli i wiesz co? Jego siusiak jest taaaaaki duży - Yuki ponownie rozłożył rączki na boki - znacznie większy niż mój i nawet Twój!
- No dobra, dosyć tego, Sora musi odpocząć - przerwał mu Naoki, chwytając malca i wynosząc z pokoju. Był cały czerwony na twarzy.

Sora zachichotał.

Zawstydzony Nao - pomyślał rozczulony - A to nowość... Słodki jest... Kocham go...

Jednak za chwilę zganił sam siebie

Nie... Nie mogę jeszcze bardziej się zakochać... On... To zwykła litość... Pomaga nam... bo jest mu nas żal... Wiem o tym, nie wolno mi mieć nadziei, że to coś innego... że to coś więcej...

Po chwili do pokoju wkroczyli Naoki wraz z Yukim niosąc Sorze tacę ze śniadaniem. Naoki pomógł Sorze usiąść i podłożył mu poduszki pod plecy żeby było wygodnie.

Kiedy Sora zjadł śniadanie, poczuł się znowu bardzo śpiący. Naoki zabrał tacę i pomógł ułożyć się chłopakowi w łóżku.

- Pośpij jeszcze Słoneczko - wyszeptał czule Naoki całując śpiącego Sore w czoło.

Gdy Naoki wykonał ten impulsywny gest, Sora już głęboko spał.

Naoki wyszedł z sypialni zamykając za sobą drzwi. Miał konkretne plany na dzisiejszy dzień. Zawołał Yukiego

- Pomożesz mi? - zapytał z uśmiechem.

Malec z entuzjazmem pokiwał głową.

- Dobra. Jedziemy na zakupy. Nie macie nic. Musimy kupić ubrania, zabawki i jedzenie i jeszcze... ach fotelik do mojego auta, nie możesz jeździć bez - wyliczał Naoki energicznie.

Pieniądze nie były problemem. Mieszkanie i samochód opłacali mu rodzice, co miesiąc dostawał od nich również znaczną sumkę na życie, a ponieważ nigdy nie wydawał wszystkiego, w tej chwili na jego koncie uzbierała się już spora kwota, którą spokojnie mógł wydać.

Ubrali się i wyszli z mieszkania.

Był ciepły kwietniowy dzień. Apartament Naokiego znajdował się w samym centrum miasta, zatem wszędzie było blisko i zrobienie zakupów nie stanowiło problemu.

Ku zaskoczeniu Naokiego, zakupy z Yukim sprawiły mu prawdziwą przyjemność. Na początku zabrał chłopczyka do sklepu z zabawkami.
Kiedy weszli do środka, Yukiemu zaświeciły się oczy, w końcu nigdy nie miał zbyt wielu zabawek, jedynie jakiś stary zdezelowany pluszak i kilka połamanych kredek stanowiły całym majątek zabawkowy dziecka.


- Wybieraj - zachęcił go Naoki z uśmiechem.
- M..Mogę? - zapytał niepewnie chłopiec.
- Możesz. Umiesz liczyć do 10?

Yuki pokiwał twierdząco głową.

- W takim razie umówmy się, że możesz wybrać dziesięć zabawek. Dobrze?

Chłopiec uśmiechnął się szeroko i już za chwilę biegał między półkami i wybierał zabawki.
Kiedy skończył, okazało się, że jest ich jedenaście. Dziecko spojrzało zrozpaczone na Naokiego, nie mogąc się zdecydować czy odłożyć pluszowego misia czy też królika. 

Naoki uśmiechnął się szeroko i zgodził się na jedenastą zabawkę, za co Yuki podziękował mu słodkim buziakiem w policzek.

Wśród zabawek wybranych przez chłopca znalazły się trzy różnej wielkości auta, duże pudełko klocków, dwie paczki puzzli, piłka, zabawki do piaskownicy, ilustrowana książka z bajkami i oczywiście duży pluszowy miś i wcale nie mniejszy pluszowy królik.
Następnie odwiedzili sklep z odzieżą i kupili mnóstwo ubrań dla obu braci. Zrobili zakupy na obiad w pobliskim spożywczaku, a w ostatnim ze sklepów wybrali fotelik do auta dla Yukiego.
Jakimś cudem donieśli to wszystko do domu.

Kiedy weszli do mieszkania, Sora nie spał. Krzątał się po kuchni, sprzątając bałagan pozostawiony przez Naokiego i Yukiego po tym, jak szykowali śniadanie.

- Soruś, Soruś, braciszek Nao kupił mi zabawki! - zapiszczał Yuki wbiegając do kuchni.

Sora podniósł głowę i spojrzał na Naokiego.

- Nie musiałeś.. - wyszeptał.
- Ale chciałem - uśmiechnął się Naoki.
- Ja... Nie mam z czego Ci oddać...
- Nie obrażaj mnie, dobrze? Mogę robić z moją kasą co mi się żywnie podoba.. Poza tym zobacz - wskazał ręką na Yukiego - jaki jest szczęśliwy.

Sora uśmiechnął się blado.

- Czemu nie odpoczywasz? - zapytał Naoki zmieniając temat.
- Ileż można leżeć w łóżku? - odpowiedział pytaniem na pytanie Sora.

Naoki uśmiechnął się ze zrozumieniem i wyszedł z kuchni z zamiarem rozpakowania reszty zakupów. Sora patrzył na całe mnóstwo siatek i siateczek z szeroko otwartymi oczami.

- Coś Ty nakupował? - dziwił się.
- Tylko najpotrzebniejsze rzeczy - odparł niewinnie Naoki.

Sora podszedł do pierwszego, lepszego pudełka i otworzył je. W środku znajdowały się najpiękniejsze adidasy jakie w życiu widział. Czarne, błyszczące, ostatni krzyk mody.

- Wow - szepnął zachwycony.
- Podobają Ci się? - zapytał Naoki.

Sora skinął głową.

- Mam nadzieję, ze trafiłem w rozmiar. Przymierzysz? Mam paragon i jak coś to mogę je wymienić - ciągnął Naoki.

Sora popatrzył na niego z niedowierzaniem.

- Kupiłeś je ... dla mnie?

Naoki przytaknął.

- Nao... Dziękuję, ale ja nie mogę tego przyjąć, one musiały kosztować fortunę - Sora omiótł spojrzeniem pozostałą część zakupów.

- Nie chcę tego słuchać. Kupiłem i chcę żebyś je nosił - przerwał mu Naoki - W torbach są ubrania dla Ciebie i Yukiego, sprawdź czy będą dobre.
- Ale..
- Żadnych ale. Skończyłem dyskusję na ten temat.

Sora już nic nie powiedział, tylko rozpłakał się żałośnie nie bardzo wiedząc co powinien teraz zrobić, a tym bardziej co powinien myśleć i czuć.

Naoki podszedł do niego, rzucił spojrzenie na Yukiego, bawiącego się na dywanie nowym autem, gdy upewnił się, ze malec kompletnie nie zwraca na nich uwagi, przyciągnął Sorę do siebie, pochylił się i mocno pocałował.

Następnie puścił chłopaka i nucąc wesoło zaniósł zakupy spożywcze do kuchni, aby przygotować obiad.


***

Na drugi dzień Sora jeszcze spał, gdy Naoki zebrał siebie oraz Yukiego i po śniadaniu odwiózł chłopca do świetlicy, po uprzednim telefonie do Akiry, który dokładnie poinstruował go o lokalizacji placówki. Po powrocie do domu, szybko wrócił do łóżka i ponownie zasnął u boku Sory.
Nie miał zamiaru iść do szkoły w tym tygodniu, więc mógł pozwolić sobie na takie słodkie lenistwo.

Spał już dość głęboko, gdy jego ciało przeszył słodki dreszcz. Przyjemne uczucie brało swój początek w okolicach jego krocza i delikatnym promieniowaniem rozchodziło się po całym ciele.

Naoki zamruczał cicho i uśmiechnął się przez sen. Po chwili otworzył oczy. Spojrzał w dół. Był do pasa przykryty kołdrą, która poruszała się energicznie. Naoki złapał przykrycie i podniósł do góry.
W tym momencie zobaczył Sore, który był bardzo zajęty ssaniem główki jego penisa. 

- S.. Sora co ty wyprawiasz? - zapytał zaskoczony. 

Sora nic nie odpowiedział, tylko chwycił dłonią trzon kutasa Naokiego i pocierając intensywnie dalej wodził językiem po jego czubku. 
- Sora.. Nie musisz tego robić... - wysapał Naoki, bo rokosz, którą w tej chwili odczuwał utrudniała mu moralne mówienie.
- Nie mam nic... - wyszeptał Sora przerywając na chwilę i pochylając głowę tak, że Naoki nie widział jego oczu - Nie mam nic innego... Tylko.. Tylko to mogę dać Ci w zamian... 

Naoki poczuł bolesny skurcz w sercu. Złapał Sore za ręce i przyciągnął do siebie. Jego twarz znajdowała się teraz na wysokości twarzy Sory.

- Nie musisz mi nic dawać w zamian - powiedział brunet.
- Ale chcę.. Nie jestem żebrakiem..- odpowiedział Sora - Jestem dziwką...- dodał szeptem.

Naoki pogładził dłonią policzek Sory. 

- Nie mów tak... - poprosił smutno.
- Przecież to prawda.. Sam mnie tak nazywasz.

Naoki nic mu nie odpowiedział, bo co mógł powiedzieć? To jak myślał o sobie Sora było przecież jego winą. 

A jednak z każdym dniem Naoki czuł, że Sora powoli staje się dla niego kimś znacznie ważniejszym.
Owszem było mu żal maltretowanego chłopaka, ale to nie to sprawiało, że na myśl o Sorze, Naoki uśmiechał się mimowolnie. 
Wyrzuty sumienia? Nie, to też nie co. Zatem co? Naoki nie wiedział, czy raczej wciąż nie był gotowy przyznać się przed samym sobą do tego co powoli kiełkowało w jego zimnym i obojętnym sercu.
A może zwyczajnie się bał? Bo z nikim nie było mu tak dobrze jak z Sorą. Nikt go tak nie intrygował i nie rozczulał. 

Naoki nie wiedział co powiedzieć Sorze, czuł za to, że pożądanie delikatnym płomieniem zaczyna rozpalać jego ciało. 

Spojrzał w niezwykle oczy Sory i zakręciło mu się w głowie. Uwielbiał te oczy. Duże, błyszczące o niezwykłej barwie nieba po jednej stronie drobnej twarzy i słodkiego miodu po drugiej. 

Naoki położył dłoń na karku Sory i delikatnie przyciągnął go do siebie. Ich wargi połączyły się w żarliwym pocałunku. Naoki penetrował wnętrze ust Sory swoim językiem. Zawierając w każdym z jego ruchów cały strach o chłopaka, który kumulował się w jego ciele od kilku dni. W tym pocałunku była również niewiarygodna ulga, że Sorze mimo wszystko nic się nie stało. 

Sora, który do tej pory leżał pieniędzy nogami bruneta, pociągnął się wyżej i usiadł okrakiem na chłopaku, ściągając przy tym koszulkę. Naoki położył ręce na biodrach kochanka i pochylając się zaczął lizać i ssać jeden z jego sutków. Sora odchylił głowę do tyłu i rozkoszując się pieszczotą stękał cicho. Po chwili chłopak wstał i pozbył się spodni wraz z bokserkami. W międzyczasie Naoki pozbył się jedynej rzeczy, którą miał na sobie - spodni od piżamy. Sora ponownie usiadł na brunecie.
Naoki przesunął ręce z bioder na pośladki chłopaka i rozchylając je delikatnie wsunął palec w jego dziurę. Sora jęknął głośno unosząc tyłek do góry by ułatwić Naokiemu rozciąganie jego wejścia. 
Po chwili w dziurce Sory były już dwa palce. Potem trzy.

- Nao... Już... wystarczy - wysapał chłopak.
Naoki ponownie przeniósł swoje ręce z pośladków na boki Sory. Wtedy chłopak pochylił się nad nim i opuszczając powoli biodra nabił się na twardego penisa bruneta.
Kiedy w końcu usiadł i jego uda spoczęły na udach Naokiego, Sora zaczął intensywnie się poruszać. Wyprostował się i odchylił głowę do tyłu. Biodra bruneta również się poruszały, łapiąc rytm Sory.

- Ach... Nao - jęczał Sora - Jeszcze... Chcę ... Mocniej...

Naoki posłuchał prośby chłopaka i posuwał go co raz ostrzej, wciąż od nowa wbijając się swoim fiutem w gorące wnętrze Sory.

- Jeszcze... mocniej - sapał chłopak.
- Sora... nie chcę przesadzać... - wydyszał Naoki.

Sora spojrzał na niego i uśmiechnął się zmysłowo.


- Nic mi nie jest... Kochaj się ze mną... Mocniej... proszę... Chcę czuć... że żyję – wyjęczał.
Naoki słysząc to, podniósł się do siadu, złapał Sorę mocno za dupę i nabijając go wciąż od nowa na swojego nabrzmiałego kutasa, zaczął lizać jego sutki.


Sora ignorował piekący ból pochodzący z otarć i siniaków na jego ciele. Nie chciał teraz o tym myśleć. Podobnie jak odsuwał od siebie myśl, o tym, że dla Naokiego, on Sora kompletnie nic nie znaczy. W tej jednej chwili chłopak pragnął jedynie czyjegoś ciepła, odrobiny czułości i uwagi. Nie zależnie do tego kim Sora był dla Naokiego, brunet był w stanie dać mu to wszystko, czego tak bardzo w tej chwili potrzebował siedemnastolatek. No, prawie wszystko...

Kiedy Naoki pieprzył namiętnie tyłek chłopaka, myśli Sory wciąż krążyły wokół tego czego nie mógł powiedzieć głośno

Nao... Kocham Cię... Tak bardzo... Cię kocham... Nawet jeśli to tylko litość... Pozwól mi trwać u Twojego boku...

Szczytowali jednocześnie jęcząc przeciągle.
Pomimo tego, że ich ciała lepiły się od potu i spermy, Naoki położył się i przygarnął do siebie Sorę. Bez słowa przytulił chłopaka mocno do swojej piersi.
Sora również leżał chłonąc zapach ukochanego. To pierwszy raz gdy po seksie, okazywali sobie tyle czułości. 

villemo

2 komentarze:

  1. Kiedy oni sobie o tym powiedzą? Wkurza mnie to -.- Już bardziej bezpośredni jest Yuki, szacun do niego xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze troszkę cierpliwości 😊 trochę im to zajmie. Nie każdy potrafi szybko wyznać miłość. Yuki jest dzieckiem, taka ich natura, że są szczerze o bezpośrednie 😊

      Usuń