piątek, 12 maja 2017

Invisible

Dzisiaj mam dla Was małą przerwę od Slutty & The Beast
Przed Wami: Invisible - mój pierwszy one-shot.
Liczę na Wasze opnie i mam nadzieję, że przypadnie Wam on do gustu.

Napisałam go z okazji urodzin jednej z moich pierwszych czytelniczek

Zatem

Kochana Meffy!
Z całego serducha życzę Ci Wszystkiego Najlepszego!
Składam w Twoje ręce to oto opowiadanie, mam nadzieję, że Ci się spodoba!
  
villemo

P.S. Betka - Wilku - Cóż za szok ;P  


 ***

Podręczniki z łoskotem wylądowały na podłodze.

- Sorry. – rzucił sprawca zamieszania i zniknął w tłumie uczniów tłoczących się na korytarzu szkolnym.

Shiro westchnął ciężko i schylił się nad książkami. Pozbierał podręczniki i zrezygnowany ruszył do klasy. Nikt nawet nie zwrócił uwagi na chłopaka, kiedy wszedł do sali i usiadł w ostatniej ławce pod oknem.

Niewidzialny. To słowo najlepiej oddawało to jak Shiro czuł się w budynku szkolnym. Nigdy nikt go nie zauważał. Nawet nauczyciele nie specjalnie zwracali na niego uwagę. 

Shiro rzucił plecak pod ławkę i usiadł na krześle. Jego wzrok beznamiętnie lustrował uczniów wchodzących mozolnie do klasy. Zapowiadał się kolejny nudny dzień, nie różniący się niczym od poprzednich. 

Wzrok chłopaka obojętnie ślizgał się po koleżankach. Dziewczyny nie znajdowały się w kręgu jego zainteresowań. Natomiast chłopcy... Cóż...

Shiro z chęcią zawieszał na nich swoje spojrzenie. Od czasu do czasu zatrzymując się na jednym konkretnym miejscu...

Uuu... Tu musi kryć się konkretny sprzęt...

Pomyślał Shiro uśmiechając się do siebie lekko.

Mógł bezkarnie gapić się na krocza kolegów z klasy. I tak nikt nie zwracał na niego uwagi.

Shiro pochylił się do plecaka leżącego na podłodze i wyjął z niego swój rysownik. To był jego największy skarb. 

Z zapałem zaczął kreślić coś ołówkiem. Rysowanie zawsze pochłaniało go całkowicie. Znajdował się wtedy w swoim własnym świecie. Zapominał wtedy o swojej przeciętności, o tym jak bardzo niewidzialny był w szkole, o tym jak wszyscy go ignorowali, nie kojarząc nawet jego imienia.
Co było przyczyną takiego stanu rzeczy? Nie wiadomo. Było to bardzo dziwne zwłaszcza, że Shiro był naprawdę ładnym chłopcem.
 
Miał długie, kruczoczarne włosy, które najchętniej wiązał w kitkę. Jego oczy miały lodowatą, niebieską barwę. Był dziewiętnastoletnim chłopakiem średniego wzrostu o szczupłej budowie ciała.

Był również niesamowicie skryty i nieśmiały. Na samą myśl o tym, że miałby się do kogokolwiek w szkole odezwać kręciło mu się w głowie. Z jednej strony było mu przykro, że nikt go nie widzi, z drugiej zaś traktował to jak swego rodzaju błogosławieństwo – przynajmniej nie musiał z nikim rozmawiać. 

Nagle drzwi otworzyły się z hukiem i do klasy wszedł Akashi – największy przystojniak w całej szkole, otoczony jak zwykle wianuszkiem piszczących fanek.
Shiro westchnął cicho. Jemu też podobał się ten chłopak. Był to wysoki, dobrze zbudowany blondyn o zielonych oczach. Był wesoły, towarzyski i pewny siebie. 

- Chętnie dałbym mu się przeruchać... - pomyślał Shiro z żalem. - Ale taki facet w życiu na mnie nie spojrzy! Nie ma szans... Jestem przecież niewidzialny...

Po chwili zamyślenia Shiro ponownie złapał ołówek w dłoń, zaczynając rysować. Kilkanaście minut i dzieło było gotowe. Przedstawiało piękne ciało mężczyzny, z dumnie prężącym się członkiem. 
Shiro niewątpliwe miał talent, jednak jego dzieła były dość monotematyczne. Cały szkicownik wypełniony był aktami nagich, seksownych facetów, z dobrze wyeksponowanymi męskościami.

***

Kiedy wybiła godzina 15 i skończyła się ostatnia lekcja, Shiro z ulgą opuścił teren szkoły. Skierował się do domu, do którego doszedł po 20 minutach. Matki jak zwykle nie było. Ta zapracowana kobieta nigdy nie miała na nic czasu. Shiro wszedł do swojego pokoju i rzucił plecak w kąt. Następnie poszedł do łazienki i wziął szybki prysznic. Gdy wrócił do pokoju, stanął przed szafą i otwierając drzwi obojętnym wzrokiem wpatrywał się w jej zawartość. Po chwili zdecydował się na zwykłe czarne spodnie i krótki czarny top bez rękawów, sięgający mu do pępka i odsłaniający brzuch. Kiedy Shiro się ubrał, usiadł przy biurku i wyjął z szuflady lusterko. Szybkimi, sprawnymi ruchami podkreślił oczy czarną kredką. Następnie rozczesał swoje długie, czarne włosy i pozostawił je rozpuszczone. Gdy był już dostatecznie zadowolony ze swojego wyglądu ponownie podszedł do szafy i wyjął z niej buty. Były to różnokolorowe, wiązane szpilki sięgające mu do połowy łydki.

Shiro założył buty i z zadowoleniem stanął przed lustrem. Trzeba przyznać, że wyglądał pięknie i seksownie.

Po chwili odsunął się od lustra, zarzucił na siebie czarną, skórzaną ramoneskę po czym wyszedł z domu.

 ***

Shiro jednak nie był tak niewidzialny jak mu się wydawało i jakby tego chciał. To ciekawe, że spędzając dnie na gapieniu się na facetów, brunet nigdy nie zauważył tej jednej pary oczu, która wciąż go śledziła.

Piękny i taki słodki... 

Myślał ów osobnik patrząc na chłopaka. Gdy pierwszy raz dostrzegł Shiro w szkole nie mógł zrozumieć co się dzieje, sam był przecież mężczyzną, więc dlaczego u licha nagle nie mógł oderwać oczu od drugiego faceta? 

Mijały dni i tygodnie, a oczy wciąż podążały za Shiro. Najpierw tylko w szkole, potem już odprowadzały go do domu i długo wpatrywały się w okno jego pokoju za nim w końcu odchodziły zrezygnowane.

Gdy pierwszy raz stał pod domem Shiro zbyt długo, zobaczył jak po jakimś czasie od powrotu do domu, chłopak wychodzi z niego i idzie przed siebie. Mężczyzna był w szoku. Ledwie poznał Shiro. Oto ten nieśmiały chłopak ze szkoły kroczył tuż przed nich na wysokich czerwonych szpilkach, ubrany w obcisłe dżinsy rurki i wyzywający siateczkowy top. Zwykle związane włosy chłopaka powiewały rozpuszczone na wietrze, a jego oczy... To był szok. Jego zimne, obojętne oczy, które zwykle ukrywał pochylając głowę i garbiąc sylwetkę, lśniły teraz pewnością siebie. Shiro kroczył dumnie wyprostowany, z podniesioną głową i delikatnym ironicznym uśmiechem błąkającym się po jego twarzy.

Obserwator był tak zaskoczony, że w jego pierwszą reakcją był jak najszybszy powrót do domu. Całą noc nie mógł po tym zasnąć. Przed oczami wciąż miał tego seksownego chłopaka emanującego dziką pewnością siebie, tak totalnie odmiennego od tego, który zwykle siedział w ławce szkolnej, zawzięcie rysując w swoim szkicowniku. 

Przez parę kolejnych dni śledził Shiro aż do domu i cierpliwie czekał, aż chłopak ponownie z niego wyjdzie. A Shiro wychodził codziennie, każdego dnia mając na sobie inny strój podkreślający jego szczupłe ciało i zgrabne nogi.

Jednak jakoś nigdy nie poszedł za chłopakiem. Nie miał odwagi, choć bez przerwy o tym myślał. Aż w końcu nadszedł dzień, w którym postanowił to zrobić. Naciągnął czapkę z daszkiem głębiej na czoło i pochylając głowę ruszył za Shiro do centrum miasta.

Szli tak około 30 minut, kiedy ku zaskoczeniu mężczyzny Shiro wszedł do jednego z gejowskich klubów w centrum. Mężczyzna stanął około baru i zamówił colę nie spuszczając oka z chłopaka, który w tej chwili wszedł na parkiet.

W lokalu było ciemno, duszno i głośno. Ze swojego miejsca mężczyzna miał doskonały widok na Shiro, który w tym momencie tańczył na parkiecie kręcąc tyłkiem. Wyglądał zjawisko ze swoimi długimi, kruczoczarnymi włosami, którymi zarzuca łatwo na prawo i lewo, w seksownych wysokich szpilkach. Obserwator nie mógł oderwać od niego wzroku. W pewnym momencie, Shiro został zaczepiony przez jakiegoś wysokiego mężczyznę. Po krótkiej wymianie zdań, chłopak zaczął z nim tańczyć, zarzucając mu ręce na szyję i ocierając się o niego bez przerwy.

Mężczyzna obserwujący Shiro poczuł jak robi mi się gorąco z zazdrości. Kiedy piosenka dobiegła końca, Shiro złapał tańczącego z nim mężczyznę za rękę i pociągnął za sobą do pomieszczenia ukrytego za kotarą na końcu sali. Niewiele myśląc obserwator ruszył za nimi. Pomieszczenie okazało się być dość sporą ciemną salą, delikatnie rozświetloną pojedynczymi niewielkimi lampkami ulokowanymi w ścianach.

Znajdował się w dark room'ie, wypełnionym obściskującymi się facetami. W pokoju unosiła się mgła, jęki i stękania odbijały się echem od ścian. Niektóre z par lizały się zawzięcie, gdzieniegdzie można było dojrzeć chłopaków ostro obciągających sterczące do bólu kutasy swoich partnerów, było nawet tacy, którzy nie zważając na nic pieprzyli się intensywnie po kątach dysząc ciężko.

Mężczyzna zdawał sobie sprawę z tego, że dark room'y istnieją i są dość powszechne w gejowskich klubach, jednak to był pierwszy raz, gdy znalazł się w jednym z nich osobiście.

Zrobiło mu się gorąco od atmosfery panującej w pomieszczeniu. Zaczął powoli przemierzać salę w poszukiwaniu Shiro. Kiedy w końcu go dostrzegł, dosłownie zamarł w bezruchu. Chłopak stał pod ścianą, opierając się o nią plecami. Jego głowa była odchylona do tyłu, miał zamknięte oczy, a dolną wargę przygryzał zębami. Palce jego dłoni wplecione były we włosy mężczyzny, który klęcząc przed nim, energicznie poruszał głową obciągając stojącego penisa chłopaka. Po chwili mężczyzna zsunął spodnie Shiro jeszcze niżej i wyciągnął rękę w stronę jego twarzy. Chłopak wziął do ust palce faceta i zaczął je mocno ślinić. Następnie mężczyzna zabrał palce i wsunął je między pośladki chłopaka. Z uchylonych ust czarnowłosego zaczęły wydobywać się zduszone jęki.

Obserwator Shiro czuł jak robi mu się ciasno w spodniach, z każdą chwilą jego penis robił się co raz twardszy.

Nagle poczuł jak czyjeś ręce wsuwają się pod jego bluzę i zaczynają błądzić po jego umięśnionym brzuchu

- Hej, chcesz się zabawić? - szepnął mu ktoś do ucha.

Mężczyzna odskoczył od niego jak oparzony i niestety padł przy tym na podłogę lądując tuż pod nogami Shiro, który otworzył oczy i spojrzał w dół. W momencie w którym ich spojrzenia się spotkały, Shiro poczuł jak po jego kręgosłupie przebiega lodowaty dreszcz przerażenia.

Akashi - przeleciało mu przez głowę.

Shiro błyskawicznie odepchnął od siebie mężczyznę robiącego mu loda i nie zważając na jego wrzaski i wyzwiska, czarnowłosy wybiegł z klubu, podciągając spodnie z powrotem na tyłek.

Kurwa, kurwa, kurwa! - myślał gorączkowo biegnąc w stronę domu - Co Akashi robił w klubie dla pedałów? Ja pierdole! Co teraz? Powie wszystkim? Rozgłosi to po całej szkole? Wszyscy się dowiedzą...

Kiedy Shiro był już dość daleko od klubu zwolinił. Cóż bieganie na szpilkach nie było łatwe.

Nie. - myślał dalej - Muszę się uspokoić. Przecież on mnie nie zna. Jestem anonimowy. Pewnie nawet nie wie, że jesteśmy razem w klasie, nie mówić już o moim imieniu. Tak, właśnie, na pewno nie wie kim jestem.

Zanim doszedł do domu, całkiem się uspokoił. Przebrał się szybko i od razu poszedł spać.

***

Kiedy Akashi wszedł do klasy następnego dnia, Shiro już siedział na swoim miejscu pod oknem, zawzięcie kreśląc coś w swoim rysowniku. Był tak zajęty, że nawet nie zauważył gdy blondyn stanął nad nim i zaczął się przyglądać jego pracy.

- To jest naprawdę niezłe. - mruknął Ahashi.

Shiro gwałtownie podniósł głowę i zaskoczony spojrzał na chłopaka.

Kurwa... - pomyślał - On na pewno wie, że to byłem ja...

Po chwili ocknął się i błyskawicznie zamknął swój szkicownik. Następnie wrzucił go do plecaka razem z piórnikiem i wybiegł z klasy.

- Shiro, zaczekaj. - Akashi złapał go za łokieć.

On... On zna moje imię...

Stali na środku korytarza. Brunet spuścił głowę i uparcie wpatrywał się w swoje trampki.

- Um. Ok. To... tego... - zaczął niepewnie Akashi.
- Powiesz komuś? - wyszeptał Shiro, nadal nie patrząc na blondyna.

Akashi gapił się na chłopaka. Kontrast pomiędzy jego wczorajszym wyglądem i zachowaniem, a dzisiejszą postawą był ogromny.

- Co? - zapytał głupio.
- Wiem, że mnie widziałeś. Pytam, czy komuś o mnie powiesz? - wyjaśnił Shiro.

Mówił cicho i niepewnie, drżącym głosem.

- Ja... - zaczął powoli Ahashi.
- Rozumiem. - przerwał mu błękitnooki, po czym złapał go za rękę i pociągnął za sobą.

Szli w milczeniu przez szkolny korytarz, następnie wspięli się po schodach i dotarli na ostatnie piętro. Doszli do końca korytarza i weszli do jednej z klas.

Kiedy tylko zamknęli za sobą drzwi, Shiro stanął na środku sali i zaczął się powoli rozbierać. Akashi był w takim szoku, że nic nie był w stanie zrobić czy powiedzieć. Stał jedynie pod ścianą i z otwartymi ustami obserwował jak brunet ściąga z siebie kolejne części garderoby. W końcu stanął przed nim zupełnie nagi. Sięgnął ręką do gumki, którymi były związane jego włosy i rozpuścił je powoli potrząsając głową. Następnie podniósł wzrok i spojrzał prosto w oczy zszokowanego blondyna.
 
Po nieśmiałym i cichym Shiro nie było ani śladu. Przed Akashim stał ten pewny siebie, diabelnie seksowny chłopak, którego widział poprzedniego wieczora w klubie.

Shiro uśmiechnął się ironicznie i podszedł do Akashiego. Od razu klęknął przed nim i bez zbędnych wstępów zaczął rozpinać jego spodnie. Kiedy wyciągnął jego penisa z bokserek, blondyn nagle się ocknął.

- Co.. co Ty robisz? - powiedział zmieszany.
- A jak Ci się wydaje? - odpowiedział Shiro podnosząc głowę i patrząc prosto w oczy chłopaka - Płacę Ci za Twoje milczenie. O to Ci chodziło prawda?
- Nie, ja...

Nie zdołał do kończyć zdania, gdyż z jego gardła wyrwał się przeciągły jęk, kiedy Shiro wziął jego penisa do ust. Najpierw powoli ssał jego główkę i drażnił koniuszkiem języka szczelinę na jej czubku. Z każdym jego ruchem, Shiro czuł jak fiut Akashiego zaczyna rosnąć i twardnieć w jego ustach.

Blondyn nie był w stanie trzeźwo myśleć, jego ciało rozpływało się pod dotykiem Shiro, który zaczął pomagać sobie rękę. Podczas gdy usta bruneta intensywnie ssały kutasa, jego dłoń pieściła jądra Akashiego, ściskając je energicznie.

Z gardła Akashiego raz po raz wyrywał się przeciągły jęk. To było niesamowite doznanie. Blondyn położył ręce na głowie chłopaka i wplótł palce w jego aksamitne włosy. Akashi zaczął powoli poruszać biodrami. Chciał więcej. Chciał mocniej. Shiro odpowiadał na jego potrzeby, biorąc jego twardego już kutasa coraz głębiej, po same jaja. Wiedział, że jest w tym dobry. Rozluźnił gardło i pozwolił penisowi Akashiego uderzać o jego tylną ściankę.

Akashi był już bardzo blisko słodkiego spełnienia, kiedy nagle Shiro przestał mu obciągać. Wstał z kolan i podszedł do swojego plecaka. Wyjął z niego małe pudełko wazeliny i prezerwatywę.

Akashi obserwował go z coraz większym zdumieniem. Shiro powrócił na swoje miejsce, klękając ponownie przed blondynem. Otworzył wazelinę i nabierając ją na dwa palce zaczął rozciągać nimi swoje wejście, stękając przy tym cicho. Drugą ręką wsunął sobie prezerwatywę do ust i otworzył ją, rozrywając zębami opakowanie. Następnie wyjął z niego gumkę i wsunął ją na czubek sterczącego penisa Akashiego, pomagając sobie ustami.

Kiedy prezerwatywa znalazła się na swoim miejscu, Shiro wstał z kolan i podchodząc do pierwszej ławki z brzegu, położył się na niej, wypinając dupę w stronę Akashiego. Następnie złapał się za pośladki i rozsunął je. Czekał.

Akashi nie myślał. W tej chwili widział tylko seksowne ciało bruneta. Szybko do niego podszedł i łapiąc go za dupę, wszedł w niego jednym płynnym ruchem.

Shiro zawył przeciągle. Akashi nie czekając, aż chłopak się przyzwyczai zaczął mocno poruszać biodrami, posuwając tyłek chłopaka szybkimi, płytkimi pchnięciami.

Po całej klasie rozchodziły się jęki Shiro i głośne westchnienia Akashiego, pieprzyli się namiętnie, rozpływając się w rozkoszy.

Po chwili Akashi poczuł charakterystyczne skurcze mięśni i spuścił się, krzycząc. Następnie wyjął penisa z tyłka Shiro i ściągnął z niego prezerwatywę. Zawiązał ją i schował w chusteczkę, którą wyciągnął z kieszeni. Potem wytarł się i wciągnął spodnie na tyłek. W tym czasie Shiro był już ubrany i właśnie związywał włosy w kitkę.

Bez słowa wyminął Akashiego i wyszedł z klasy. Gdy szedł korytarzem jego oczy powoli traciły blask, głowa pochylała się coraz niżej, a plecy coraz bardziej garbiły. Shiro poszedł do łazienki, zamknął się w jednej z kabin i zsunął spodnie. Jego penis wciąż stał na baczność, więc brunet wziął go do ręki i zaczął sobie ostro trzepać, po chwili złapał kawałek papieru toaletowego i spuścił się w niego zaciskając zęby aby nie wydać z siebie żadnego dźwięku. Kiedy usłyszał dzwonek oznajmiający początek przerwy, Shiro wyszedł z toalety i skierował się do klasy, w której miała się odbyć kolejna lekcja.

Tymczasem Akashi nie był w stanie wrócić na lekcje. Siedział na ławce pod szkołą i usiłował dojść do ładu z własnymi myślami. Za cholerę nic z tego nie rozumiał. Akashi miał wiele dziewczyn. Był przystojny i męski więc laski same pchały mu się do łóżka. Jednak nigdy z żadną z nich blondyn nie przeżył takiego seksu jak przed chwilą z Shiro. Jego zgrabna, ciasna dupa dostarczyła mu niezapomnianych doznań.

Wiedział jednak, że nie chce i nie może tego tak zostawić, za wszelką cenę chciał porozmawiać z Shiro. Chciał go lepiej poznać, może nawet zaprzyjaźnić. Sam nie wiedział. Jedno było pewne, nie zamierzał odpuścić.

Siedział na tej ławce do końca lekcji. W końcu zabrzmiał dzwonek oznajmiając ich koniec. Ze szkoły zaczęli wychodzić uczniowie. Wśród nich blondyn dostrzegł Shiro i szybko do niego podbiegł. Kiedy chłopak zauważył Akashiego, pochylił głowę jeszcze bardziej i przyspieszył kroku.
Blondyn szedł obok niego, nic nie mówiąc. W końcu Shiro zatrzymał się gwałtownie

- Czego Ty ode mnie chcesz? - warknął ze złością.
- Chciałem pogadać. - odpowiedział nerwowo Akashi.
- O czym? Chyba wszystko już wiesz. Dałem Ci dupy więc odwal się ode mnie!
- Ale ja... Nie o to mi chodziło...

Shiro podniósł głowę i spojrzał podejrzliwie na blondyna.

- No to o co Ci chodziło? - zapytał agresywnie.
- Ja chciałem tylko trochę lepiej Cię poznać. - wypalił blondyn.
- Mnie? - zapytał zdumiony Shiro. - Dlaczego miałbyś chcieć poznać mnie?
- No bo... sam nie wiem... po prostu chciałem... chcę wiedzieć o Tobie coś więcej.
- Ale po co? - dopytywał Shiro.

Akashi milczał, nie bardzo wiedział co ma odpowiedzieć chłopakowi. Przecież nie mógł się przyznać, że od dawna go obserwuje, ba, nawet śledzi. Stali tak i patrzyli na siebie. W końcu Shiro westchnął ciężko.

- Słuchaj nie wiem co Ty kombinujesz. - odezwał się powoli - Ale jeśli nie zauważyłeś, to żyjemy w dwóch odrębnych światach. Ty jesteś przystojniakiem otoczonym przez fanów, ja z kolei jestem... no cóż... jestem niewidzialny. I tak jest dobrze, więc może umówmy się, że raczej nie zostaniemy przyjaciółmi.
- Dlaczego jesteś niewidzialny? - zapytał Akashi.

Shiro obojętnie wzruszył ramionami.

- Tak jest od zawsze. Po prostu nikt mnie nigdy nie zauważał i już się do tego przyzwyczaiłem. Wiesz, z czasem człowiekowi przestaje zależeć... Ech, po co ja Ci to mówię. Po prostu dajmy sobie spokój.

Shiro odwrócił się na pięcie i pospiesznie się oddalił, pozostawiając Akashiego na środku chodnika.
Pierwszy raz od dawna Shiro nie poszedł wieczorem do klubu. Był kompletnie rozbity. Chodził wkurwiony po pokoju tam i z powrotem. W głowie wciąż dźwięczały mu słowa wypowiedziane przez Akashiego.

Kurwa co to ma być? Czemu teraz? - myślał ze złością - Nauczyłem się cieszyć moją samotnością, nie przeszkadzało mi to, że nikt mnie nie widzi. Do szczęścia wystarczały mi moje nocne wypady do klubu. Szybki seks bez zobowiązań z przypadkowymi facetami. A teraz? Czego ten chłopak chce ode mnie?

Prawda była taka, że Shiro zwyczajnie bał się dopuścić Akashiego do siebie. Bo samotność jest całkiem znośna, dopóki nie wiesz jak to jest mieć kogoś, komu można zaufać.

Jeśli mu na to pozwolę, a on pozna prawdziwego mnie, wówczas na pewno odpuści sobie zadawanie się ze mną. I co wtedy? Czy będę umiał powrócić do bycia niewidzialnym, po tym jak ktoś w końcu mnie zobaczył?

***

- Cześć. - przywitał się Akashi, podchodząc do ławki przy której jak zawsze siedział Shiro. 

Brunet nie zaszczycił go odpowiedzią.

- Słuchaj, zrobiłeś zadanie z matmy? - zagadywał go blondyn - Dla mnie ten przedmiot to czarna magia! 

Shiro spojrzał na niego z politowaniem, po czym bez słowa podał mu swój zeszyt z matematyki. Kiedy Akashi go otworzył ze zdumienia aż otworzył usta. Widząc to Shiro nie mógł powstrzymać śmiechu.

- Głupio wyglądasz. - powiedział chichocząc.
- Bo jestem głupi. - odpowiedział mu Akashi i również się roześmiał, siadając na krześle należącym do ławki stojącej przed Shiro. - Wytłumaczysz mi?

Shiro westchnął ciężko i powoli zaczął tłumaczyć blondynowi zadanie. Minęła im na tym cała przerwa. Następna miała być matematyka i jak na złość Akashi został wezwany do tablicy. Miał rozwiązać zadanie domowe samodzielnie na oczach całej klasy. O dziwo poradził sobie z tym bez problemu. Stojąc pod tablicą posłał Shiro uśmiech pełen wdzięczności, na co brunet niespodziewanie cały się zarumienił. Akashi poczuł jak na ten widok jego serce przyspiesza. Zarumieniony Shiro był niesamowicie uroczy.

Na kolejnej przerwie Akashi złapał Shiro za rękę i bez słowa wyciągnął go z klasy. Następnie zaprowadził go na tyły szkoły i stanął z nim pod drzewem. Niespodziewanie Akashi pochylił się w kierunku Shiro i delikatnie pocałował go w usta.

- Dziękuję za pomoc. - wyszeptał czule.

Shiro patrzył na niego szeroko otwartymi oczami. Podniósł dłoń do ust i dotknął ich opuszkami palców. Akashiemu zrzedła mina.

- P..przepraszam, zaskoczyłem Cię. - wyjąkał speszony.
- Nie... Ja.. To znaczy... - plątał się Shiro - To był mój pierwszy... - wyszeptał ledwie dosłyszalnie.

Akashiemu zaprało dech w piersi.

- Żartujesz. - wykrztusił.

Shiro potrząsnął przecząco głową i spuścił wzrok.

- Czekaj... Czekaj, chcesz mi powiedzieć, że pomimo tego jak spędzasz swoje wieczory, nigdy się jeszcze nie całowałeś?! - wykrzyknął zaskoczony Akashi.

Tym razem Shiro potwierdził skinieniem głowy.
Akashi uśmiechnął się szeroko. Chwycił Shiro za brodę i zmusił go do spojrzenia sobie w oczy.

- Chcesz jeszcze? - zapytał.

Shiro nieśmiało ponownie skinął głową. Wtedy Akashi ponownie musnął wargami usta chłopaka.

- Otwórz buzie. - powiedział cicho.

Kiedy Shiro to zrobił, Akashi powoli wsunął język w jego rozchylone wargi i zaczął delikatnie penetrować wnętrze ust chłopaka. 

Nigdy w życiu Shiro nie czuł tak błogiego spokoju jak w tej jednej, krótkiej chwili, w której odpowiadał nieśmiało na pocałunki Akashiego, ocierając swój język o ten należący do blondyna.
Shiro poczuł rozkoszne ciepło rozchodzące się po całym jego ciele. W tym pocałunku było tyle cudownej czułości, że chłopak czuł jak miękną mu kolana, a serce bije coraz mocniej.

Od tej pory Akashi powoli, lecz konsekwentnie wyciągał Shiro z jego bezpiecznej skorupy. Z każdym dniem spędzali ze sobą coraz więcej czasu, rozmawiając dosłownie o wszystkim, wymieniając delikatne pocałunki lub po prostu obejmując się i siedząc razem w milczeniu. Spotykali się nawet po szkole, chodząc razem po sklepach, kawiarniach, do kina czy też po prostu spacerując. Pierwszy raz w życiu Shiro doświadczał tak niesamowitej bliskości z drugim człowiekiem. 

Najdziwniejsze dla chłopaka było to, że Akashi w ogóle nie próbował zaciągnąć go do łóżka, a i sam Shiro wcale tego nie potrzebował. Wystarczała ta cudowna nić porozumienia, która nawiązała się pomiędzy nimi. Mijały dni, a oni z każdym dniem stawali się sobie coraz bliżsi.

Akashi z zachwytem obserwował jak Shiro powoli się na niego otwiera. Był zauroczony tym jak słodką i uroczą osobą okazał się być ten nieśmiały chłopak. Jednocześnie nie brakowało mu poczucia humoru, a do tego był bardzo uparty. Akashiemu podobała się każda ze stron osobowości Shiro.

Jednak pewnego dnia Shiro zaczął zauważać, że wokół Akashiego kręci się coraz mniej osób. Jeszcze nie dawno Akashi nie mógł się opędzić od kolegów i koleżanek wiecznie szukających z nim kontaktu. A teraz? Tak naprawdę blondyn najwięcej rozmawiał właśnie z Shiro.

O nie. - pomyślał Shiro z rozpaczą - On staje się niewidzialny, tak jak ja... To moja wina... Nie mogę pozwolić, żeby był sam... Przecież wiem jak to boli, kiedy nie ma się nikogo... Nie mogę dopuścić by Akashi tego doświadczył... Muszę coś z tym zrobić, przecież on nie może stracić wszystkich przyjaciół przeze mnie... Nie jestem tego wart...

- O czym myślisz? - zapytał blondyn wyrywając Shiro z zamyślenia.

Właśnie trwała przerwa, a oni siedzieli razem na ławce pod szkołą i jedli śniadanie.

- O.. o niczym. - odpowiedział Shiro.

Po chwili rozległ się dźwięk dzwonka więc wrócili do szkoły, na kolejne lekcje. 

Po szkole Akashi zaproponował Shiro by razem skoczyli do księgarni, właśnie wyszedł najnowszy numer magazynu artystycznego, którym interesował się Shiro, ten jednak odmówił tłumacząc się kiepskim samopoczuciem i szybko wrócił do domu.

Podobnie było następnego dnia i kolejnego. Shiro zaczął unikać Akashiego, wynajdując setki powodów do tego aby nie spędzać czasu z blondynem. Również w szkole Shiro przestał przesiadywać z Akashim znikając gdzieś na całe przerwy. Zwykle przesiadywał na tyłach szkoły lub na dachu, byle tylko nie rozmawiać z chłopakiem.

Akashi był zagubiony. Nic z tego nie rozumiał. Wydawało mu się, że Shiro lubi spędzać z nim czas, że jest im razem dobrze.

Pomyliłem się? - myślał z żalem.

Tymczasem Shiro postanowił zapomnieć o Akashim i o tym wszystkim co dawała mu przyjaźń z chłopakiem. Wycofał się z powrotem do swojej skorupy. A gdy zauważył, że znajomi Akashiego powoli znowu zaczynają się kręcić wokół blondyna, wiedział, że podjął słuszną decyzję.

Jednak powrót do bycia niewidzialnym nie był wcale taki prosty. Shiro tęsknił. Z bólem obserwował jak Akashi powoli o nim zapomina, przestając go zagadywać czy wyciągać na miasto po szkole. 

W pewnym momencie było mu tak źle, że postanowił wybrać się do klubu. Nie był tam odkąd zaczął przyjaźnić się z Akashim, jednak teraz czuł, że musi odreagować. 

Wieczorem wziął prysznic, wystroił się jak za dawnych czasów i ruszył na miasto.
Nic jednak nie było tak jak dawniej. Pół wieczoru w klubie przesiedział pod ścianą, gapiąc się bezmyślnie na bawiących się ludzi. Oczywiście było paru takich, którym Shiro się spodobał i usiłowali go zaczepiać, jednak chłopak kompletnie nie miał nastroju na zabawę. Zrezygnowany postanowił wrócić do domu.

Właśnie wyszedł z lokalu, zamykając za sobą drzwi kiedy natknął się na Akashiego. Blondyn stał pod klubem, opierając się o ścianę i w milczeniu wpatrywał się w Shiro.

Czarnowłosy czym prędzej przybrał swoją maskę i podszedł do chłopaka.

- Hej, Akashi, co tu robisz? - powitał go szczerząc się w uśmiechu.
- A Ty? - odpowiedział blondyn pytaniem na pytanie.
- Ach, wiesz, dawno tu nie byłem i tak jakoś zatęskniłem za tym miejscem, więc pomyślałem, że zajrzę na chwilę. - szczebiotał wesoło Shiro.
- Co ja takiego zrobiłem? - zapytał niespodziewanie Akashi.

Mówił powoli, a głos mu drżał.

- Hę? - zdziwił się Shiro.
- Co ja takiego zrobiłem, że mnie unikasz? - powtórzył Akashi ze smutkiem.

Shiro przestał się uśmiechać i spojrzał poważnie na chłopaka.

- Nic nie zrobiłeś. To nie Twoja wina Akashi. - odpowiedział powoli.
- Więc dlaczego? Czemu znowu tu jesteś? Znowu zabawiasz się z obcymi facetami?
- To chyba nie Twoja sprawa z kim i gdzie się puszczam, prawda? - warknął Shiro ze złością.
- Myślałem, że...
- Że co?! Nie jestem kurwa Twoim chłopakiem, więc oszczędź sobie kazań. Znudziła mi się zabawa w przyjaciół. Nie pasujemy do siebie. Najlepiej będzie jeśli Ty wrócisz do swojego kolorowego świata pełnego oddających Ci hołd ludzi, a ja znowu stanę się niewidzialny i będę miał święty spokój!

Akashi pochylił głowę.

- Nigdy tego nie zauważyłeś prawda? - wyszeptał smutno.
- Niby czego?
- Tego, że dla mnie nigdy nie byłeś niewidzialny... Heh, to zadziwiające jak osoba, która wiecznie przygląda się innym, może nie zauważyć, że sama jest obserwowana.
- Obserwowana?
- Tak. Widzisz prawda jest taka, że ja już od dawna na Ciebie patrzyłem. Każdego dnia obserwowałem jak siedzisz sam w ławce ciągle coś rysując lub gapiąc się na ludzi... W końcu zacząłem Cię śledzić. Widziałem jak wychodzisz co wieczór z domu, to, że wtedy spotkaliśmy się w klubie, również nie było przypadkiem. Poszedłem tam za Tobą...

Shiro nie był w stanie się odezwać. Jedynie patrzył bezmyślnie na Akashiego.

- Zawsze wydawałeś mi się taki słodki... - mówił dalej Akashi- ...nieśmiały i zamknięty w sobie. To było takie urocze... A potem zobaczyłem Twoją dziką stronę i ona także bardzo mi się spodobała... I w końcu mi się udało, pozwoliłeś mi na to bym był u Twojego boku i byłem przez to bardzo szczęśliwy... A potem olałeś mnie i przyszedłeś tutaj...

Głos Akashiego zaczął się łamać.

- Dla Ciebie to nic nie znaczyło, prawda? - ciągnął - Widocznie chujowo się starałem, skoro postanowiłeś wrócić do swojego świata. Dobrze więc, jeśli chcesz być niewidzialny - to bądź, ja już nie będę Cię niepokoił.

Następnie Akashi odwrócił się na pięcie i uciekł, pozostawiając Shiro samego pod klubem.

***

I nagle wszystko powróciło do normy. Tak jakby Akashi nigdy nie kręcił się koło niego. Shiro nie musiał już unikać blondyna, bo ten przestał zwracać na niego jakąkolwiek uwagę. Nawet na niego nie patrzył. A Shiro wmawiał sobie, że tak jest dobrze i że wszystkich sił starał się ponownie egzystować w swoim zimnym świecie.

Kiedy jednak wychodzisz z cienia na światło słoneczne to bardzo szybko przyzwyczajasz się do jego ciepła. Wtedy powrót do cienia jest niezwykle trudny. Znacznie łatwiej byłoby nigdy nie wychodzić na słońce. Kiedy nie wiesz co tracisz, zaakceptowanie rzeczywistości przychodzi łatwiej.

A Shiro już wiedział jak to jest, czuć to wszystko co związane jest z obecnością drugiego człowieka. Zamknięcie się na te uczucia okazała się być dla niego niemożliwe.

Była jeszcze jedna rzecz, której nie mógł pojąć. Dlaczego Akashi to robił? Dlaczego go wcześniej obserwował i łaził za nim? Jaki miał w tym cel?

Shiro nie miał pojęcia, a od myślenia o tym jedynie bolała go głowa.

Czuł, że dłużej nie wytrzyma, że musi to wyjaśnić, że chce wiedzieć. Być może wtedy będzie mógł zapomnieć?

Kolejny dzień w szkole dobiegł końca. Akashi wyszedł z budynku, jak zwykle otoczony sporą grupą kolegów i koleżanek.

Shiro zebrał w sobie całą swoją odwagę i drżąc na całym ciele podszedł od tyłu do blondyna i położył mu dłoń na ramieniu.

Akashi odwrócił się w jego stronę i spojrzał na chłopaka obojętnie.

- Tak? - zapytał.
- Mo.. Możemy porozmawiać? - wyjąkał Shiro niepewnie.
- Ej, Akashi, kto to jest? - jedna z dziewczyn, sztucznie opalona tleniona blondynka, uwiesiła się na ramieniu blondyna, obdarzając Shiro ciekawskim spojrzeniem.
- To jest... - zaczął powoli Akashi.
- Nikt. - odpowiedział za niego Shiro i rzucając ciche ,,przepraszam" pobiegł z powrotem w stronę szkoły.

Wbiegł do budynku i skierował się na schody. Po chwili był już na dachu. Przeszedł do siatki zabezpieczającej i opierając się o nią plecami odsunął się na ziemie zakrywając twarz rękoma.
Nagle poczuł jak ktoś kładzie mu ręce na głowie i delikatnie głaszcze po włosach.

- Shiro, czego Ty tak naprawdę chcesz? - odezwał się cicho Akashi. 

Shiro odsłonił twarz i spojrzał prosto w zielone oczy blondyna.

- Nie umiem... - wyszeptał - Nie potrafię być znowu niewidzialny... Tęsknię za Tobą...

Ahashi westchnął ciężko

- Przecież to Ty mnie odrzuciłeś. Nie wiem dlaczego, ale nagle odsunąłeś się ode mnie i postanowiłeś nie mieć ze mną nic wspólnego. Teraz przychodzisz do mnie twierdząc, że za mną tęsknisz. Więc pytam czego Ty tak naprawdę chcesz?
- Nie zostawiaj mnie... - wyszeptał brunet ze łzami w oczach.
- Przecież to Ty mnie zostawiłeś Shiro, myślisz, że udawanie, że nie istniejesz jest dla mnie łatwe?! - uniósł się blondyn.
- Ty nie zauważyłeś jak przez zadawanie się ze mną wszyscy zaczęli się od Ciebie odsuwać? Nie chciałem żebyś był taki jak ja... Niewidzialny...
- Shiro to nie oni się ode mnie odunęli, to ja odsunąłem się od nich. Chciałem mieć więcej czasu dla Ciebie. - odpowiedział spokojnie Akashi.
- Dlaczego?
- Z tego samego powodu, z którego obserwuje Cię od dwóch lat. Nie mogłem tego zrozumieć. Dlaczego tak bardzo mnie fascynujesz. Jednak było w tobie coś co sprawiało, że nie mogłem przestać o Tobie myśleć. Wiedziałem jedno, że chce się do ciebie zbliżyć i lepiej cię poznać. I w końcu mi się udało. A Ty okazałeś się być jeszcze bardziej uroczy niż mi się wydawało. A potem mnie odrzuciłeś i dopiero wtedy to do mnie dotarło....

Akashi wziął głęboki wdech i powoli wypuścił powierze z płuc.

- Shiro ja się w Tobie zakochałem... - wyszeptał cicho.

Shiro poczuł jak jego serce przyspiesza. Zrobiło mu się gorąco i poczuł uścisk w żołądku.

- Czy zostajesz moim chłopakiem? - zapytał Akashi drżącym głosem.

Shiro powoli wstał z ziemi. Podszedł do blondyna i stanął naprzeciwko niego.

- Nie mogę, przykro mi Akashi. - powiedział cicho i ruszył przed siebie wymijając blondyna.

Akashi złapał chłopaka za rękę. Shiro przystanął, jednak nie odwrócił się w stronę blondyna. Stał plecami do niego.

- Dlaczego? - spytał cicho Akashi.
- Ja... Dziękuję Ci. Jesteś jedyną osobą w tej szkole, która zwróciła na mnie uwagę. Na zawsze zapamiętam ten czas, który razem spędziliśmy, ale to wszystko... - wyszeptał Shiro drżącym na całym ciele.
- Ale powiedziałeś, że tęsknisz za mną...
- Bo tęsknię. Bardzo brakuje mi Twojej obecności. Jednak nie mogę zgodzić się na to byś dla mnie zmieniał całe swoje życie. Nie jestem tego wart... Mam tylko jedną prośbę... Nie chcę być już niewidzialny. Nie dla ciebie. Więc proszę Cię tylko żebyś czasem na mnie spojrzał... Zauważył, że jestem... To mi wystarczy...
- Shiro...
- Akashi, puść mnie... - wyszeptał brunet przez łzy.

W tym momencie Akashi pociągnął Shiro za rękę i obrócił w swoją stronę. Złapał w dłonie twarz chłopaka, zmuszając go do spojrzenia sobie w oczy.

- Powiedz mi prosto w oczy, że naprawdę nic do mnie nie czujesz. Powiedz, że mnie nie chcesz. Że masz mnie dość. Powiedz to a zostawię Cię w spokoju. Jeśli tego nie zrobisz, jeśli nie odepchniesz mnie od siebie tu i teraz... Ja nigdy się nie poddam. Będę walczył. Bo moje oczy już od dawna widzą tylko Ciebie...

Shiro patrzył prosto w zielone oczy blondyna i podniósł rękę. Położył dłoń na klatce piersiowej Akashiego i pogładził ją delikatnie przez materiał koszulki.

Nie mógł wydobyć z siebie ani jednego słowa.

- Niee mogę... - wyszeptał po długiej chwili milczenie - Nie potrafię Cię odepchnąć..
- Czy to znaczy, że coś do mnie czujesz? - zapytał Akashi zdławionym głosem.

Shiro ledwo dostrzegalnie skinął głową. Akashi nie potrzebował więcej. Pochylił się nad ukochanym i delikatnie musnął wargami jego usta. 

Shiro poczuł subtelne łaskotanie w podbrzuszu, jego ciało przeszedł słodki dreszcz podniecenia. Kiedy delikatnie uchylił usta, Akashi od razu wsunął w nie swój język i zaczął masować nim język chłopaka. Shira westchnął cichutko oddając z pasją każdy jeden pocałunek. 

Akashi wsunął mu ręce pod koszulkę i zaczął jeździć opuszkami palców po plecach Shiro, który podniósł ręce i wsunął palce w złociste włosy kochanka. 

Dla Shiro nie istniało nic lepszego niż te pełne czułości i oddania pocałunki, które z każdą chwilą stawały się co raz głębsze, coraz bardziej namiętne. Brunet oderwał się od Akashiego i łapiąc go za rękę, pociągnął chłopaka w stronę siatki zabezpieczającej dach. Oparł się o nią plecami i przyciągnął do siebie blondyna, który ponownie wpił się w jego usta, kąsając i zasysając dolną wargę chłopaka.

Ręce Shiro niecierpliwie rozpinały koszulę Akashiego. Po chwili blondyn był już nagi do połowy. Shiro odsunął go od siebie na chwilę i z zachwytem przejechał opuszkami palców po jego
umięśnionym brzuchu. O tak, Akashi miał przepięknie wyrzeźbione ciało, którego widok w tej chwili bardzo podniecał Shiro.

Akashi w tym czasie pozbawił bruneta jego koszuli i również przyglądał mu się z pożądaniem. Po chwili wyciągnął rękę i sięgnął do związanych włosów Shiro. Jednym ruchem ręki ściągnął z nich gumkę. Wsunął dłoń w rozpuszczone, czarne kosmyki. 

Następnie Akashi kilkoma sprawnymi ruchami pozbawił kochanka spodni wraz z bokserkami. Shiro wyglądał niezwykle uroczo. Stał przed Akashim całkiem nagi, a jego penis prężył się boleśnie. Jego długie, czarne włosy delikatnie powiewały na wietrze. Shiro zagryzł dolną wargę i z dzikim blaskiem w niebieskich oczach przyglądał się mężczyźnie stojącemu naprzeciwko niego.
 
- Mój seksowny Kociak. - mruknął Akashi lubieżnie oblizując wargi.

Shiro uśmiechnął się do niego i wyciągnął ręce, po chwili również Akashi został pozbawiony dolnych części garderoby. Jego kutas również stał dumnie, w pełnej okazałości. 

Akashi przyparł Shiro do siatki całym swoim ciałem, ponownie wpił się w wargi kochanka. Brunet zarzucił mu ręce na szyje. Z każdą chwilą ich pocałunki stawały się coraz bardziej chaotyczne, wręcz wulgarne. Ocierając się swoim twardym penisem o męskość Shiro, Akashi zaczął lizać wnętrze ucha Shiro, wywołując u chłopaka niekontrolowane jęki.

Blondyn pochylił się i zjechał językiem po szyi kochanka, delikatnie gryząc skórę na jego obojczyku. Następnie dotarł do jednego z sutków i zaczął drażnić różową brodawkę koniuszkiem języka. W tym samym czasie jego ręka lekko szczypała drugi z sutków. 

- Accch.. Nnnn. - jęczał Shiro spazmatycznie. 

Nie przestając drażnić językiem sutka chłopaka, Akashi podniósł rękę i wsunął palce w uchylone usta Shiro. Brunet zaczął je intensywnie ssać. Po chwili Akashi zabrał palce z ust Shiro i zsunął ręce w dół po ciele chłopaka, następnie mocno złapał go za pośladki i podniósł do góry. 

Niebieskooki oplótł nogami biodra blondyna, który w tym samym czasie rozsunął pośladki Shiro i zaczął delikatnie naciskać palcem na pulsującą dziurkę chłopaka, którego jęki z każdą chwilą przybierały na sile. Akashi wsunął w niego palec i poruszając nim intensywnie, zaczął pieścić wejście chłopaka. Po chwili doszedł kolejny palec, a po kilku minutach rozciągania - następny.
Shiro przyciągną do twarz Akashiego do swojej. 

- Zerżnij mnie... - wyjęczał, patrząc prosto w zielone oczy blondyna.

Akashi uśmiechnął się pożądliwie i wyjął palce z tyłka Shiro, po to by za chwilę wsunąć się w jego ciasną dziurkę swoim nabrzmiałym penisem. Zaczął powoli ruszać biodrami. Shiro wbił paznokcie w kark blondyna, drapiąc jego skórę do krwi. Akashi syknął cicho, a jego posuwiste ruchy przybrały na sile, po chwili odwrócił się z chłopakiem na rękach i opierając się plecami o siatkę, osunął się w dół siadając na ziemi. Shiro klęknął nad nim i wpijając się niecierpliwie w jego usta zaczął go mocno ujeżdżać, energicznie unosząc się do góry i ponownie nabijając się na gorącego penisa Akashiego.

- Shiro... Acch... - dyszał chłopak w usta kochanka, podczas gdy jego ciało rozpływało się w rozkoszy.

Po dłuższej chwili, Akashi wyciągnął ręce i obejmując bruneta przyciągnął go do siebie, po czym szybko przewrócił go na plecy i zawisł nad nim na przedramionach, ani na chwilę nie przerywając posuwania seksownego tyłka chłopaka. Shiro podniósł nogi do góry i oplótł nimi biodra kochanka, po czym zawył z rozkoszy, gdyż twardy kutas Akashiego znalazł się właśnie pod idealnym kątem uderzając raz po raz w prostatę chłopaka. 

Shiro złapał twarz ukochanego w dłonie i uśmiechnął się do niego z czułością, następnie przyciągnął ją do swojej twarzy, przez chwilę patrzyli sobie w oczy. Następnie Shiro wtulił się w szyję Akashiego i lekko podniósł głowę. W tym momencie jego gorący oddech pieścił wnętrze ucha kochanka.

- Akashi... Akashi... - jęczał Shiro - K..kocham Cię...

Gdy słowa chłopaka dotarły do blondyna, jego ciałem wstrząsnął dreszcz i Akashi doszedł jęcząc przeciągle zalewając tyłek Shiro swoim lepkim nasieniem. Kiedy brunet poczuł jak jego ukochany dochodzi w jego wnętrzu, sam też osiągnął spełnienie, spuszczając się na swój brzuch.

Akashi opadł na Shiro dysząc ciężko. Leżeli tak dość długo, zanim Akashi w końcu się podniósł i wyszedł z bruneta.

Kiedy w końcu doprowadzili się do porządku, ubrali i zeszli z dachu, słońce schodziło już powoli za horyzont. Szli powoli w stronę wyjścia, trzymając się za ręce. 

Pierwszy raz w życiu Shiro przemierzał korytarz szkolny czując szczęście przepełniające jego serce. W tej chwili nic nie miało znaczenia. Mógłby być niewidzialny dla każdego, nie obchodziło go to.
Dopóki ta jedna konkretna para oczu podążała za nim, Shiro czuł, że nie ma dla niego nic ważniejszego, niż spojrzenie zielonych oczu ukochanego.



villemo

2 komentarze:

  1. Urocze~~ <3 szkoda że nie ma dzisiaj rozdziału :< (w sensie takiego jak zawsze)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już jutro będzie 😁 Dziękuję za opinie 😊

      Usuń