wtorek, 16 maja 2017

Slutty & The Beast - Rozdział 55

 Wilczkuś dzięki za betę :*

***

Kiedy wrócił do salonu, Sora kończył już sprzątanie.

Naoki stanął w pewnej odległości od niego i opierając się ramieniem o ścianę obserwował chłopaka ze smutkiem.

Czując wzrok bruneta na sobie, Sora bał się spojrzeć w jego stronę. Był pewny, że zobaczy w tych niebieskich oczach czystą pogardę.

- Nao... ja... naprawdę nie wiem jak mam Ci dziękować. - wyjąkał po chwili, nie patrząc na Naokiego - To było pierwsze przyjęcie urodzinowe, jakie kiedykolwiek miał Yuki i ... - Sora czuł, że zbiera mu się na płacz - Naprawdę... nie wiem jak Ci się odwdzięczę, za to wszystko...

Naoki stał naprzeciwko Sory i patrzył na niego w milczeniu.

- Nie musisz mi nic oddawać, ani dziękować. Lubię Yukiego, jest dla mnie ważny, chciałem, żeby miał fajne urodziny. - powiedział powoli - On jeden nie boi się mojego dotyku... - dodał cicho.

Sora spojrzał na Naokiego

- Ja... też się nie boję... - wyszeptał.
- Nie? To czemu wszyscy mogą Cię przytulać i obejmować, a kiedy ja Cię dotknę to zastygasz albo wstrzymujesz oddech? Wszyscy mają prawo być blisko Ciebie, tylko nie ja... - odpowiedział mu Naoki ze smutkiem - Wiem, że to moja wina, że zasłużyłem sobie na to, ale to mnie kurewsko boli, nic nie poradzę na to, że chciałbym być przy Tobie, ale ty mnie nie chcesz... Nawet nie wiesz jakie to trudne, powstrzymywać się, żeby Cię nie dotknąć, nie przytulić, nie ... pocałować...
- Powstrzymywać się? Przecież Ty nie chcesz mnie dotknąć... - wyszeptał Sora.
- Nie chcę? Sora ja o niczym innym nie marzę... Ja... tęsknię, tak bardzo za Tobą tęsknię... Nie umiem sobie z tym poradzić, nie wiem co mam robić. W życiu nie byłem tak rozbity! - Naoki niemal krzyknął.
- Mówisz mi, że chcesz tego wszystkiego, ale zawsze się cofasz... to dlatego, że się mną brzydzisz prawda? - Sora czuł jak po jego twarzy zaczynają spływać niechciane łzy.

Głos mu się łamał, a szloch dławił go w gardle.
Naoki patrzył na Sorę w osłupieniu.

- Brzydzę się? - zapytał zdziwiony.
- Tak. Ja wiem, że jestem ... ohydny, rozumiem, że Cię obrzydzam, ale kiedy jesteś blisko mnie lub gdy wyciągasz do mnie dłoń, zawsze się łudzę, że mnie dotkniesz albo przytulisz, dlatego przestaję oddychać... to miesza mi w głowie, bo nie umiem się pozbyć tej nadziei, ale Ty cofasz dłoń i uciekasz... A to wszystko dlatego, że jestem brudny...
- Sora, dlaczego tak mówisz? - słowa chłopaka sprawiały Naokiemu ogromny ból.
- Bo to prawda...
- Nie. To bzdura! Nie dotykam Cię, bo Ty nie chcesz żebym to robił!
- Huh? - zdziwił się Sora.
- Bo... Jak po Ciebie wtedy przyszliśmy z Hirokim... Powiedziałeś, że mam Cię nie dotykać... Więc, ja się powstrzymywałem... Bo nie jestem lepszy od tych skurwieli... Bo skrzywdziłem Cię tak jak oni...
- Nao. - szepnął Sora - To dlatego, że nie chciałem, żebyś dotykał takiego obrzydliwego ścierwa jak ja...
- Nie mów tak ... Słoneczko...
- Jestem tak marny, że mój własny ojciec chciał sprzedać mnie za butelkę wódki... I jak oni... mi to robili... chciałem nie myśleć, chciałem walczyć, ale nie mogłem, bo oni powiedzieli, że skrzywdzą Yukiego... Musiałem się na to zgodzić...
- Sora, przecież oni...
- Wiem, nie zdążyli. Ale to nie zmienia faktu, że zostałem skażony i jestem brudnym ścierwem i choćbym kąpał się sto razy dziennie, nie potrafię tego z siebie zmyć.
- Sora...
- Ja... chciałem umrzeć, marzyłem o tym by mnie zabili, żeby to się skończyło... I nagle pojawiłeś się razem z Hirokim... I widziałeś to wszystko co oni mi zrobili... I wtedy zrozumiałem, że nawet jeśli kiedykolwiek chciałeś mnie... po..pokochać, to teraz już nic z tego nie zostało, bo Ty widziałeś jak oni...oni...

I Sora rozpłakał się żałośnie. Cały strach, niepewność, wszystkie te przeżycia i ból tłumione tak długo przez chłopaka znalazły właśnie ujście w tych łzach.

Gdy Naoki patrzył na Sorę,czuł jak ściska mu się serce. Każda łza chłopaka wbijała się w niego niczym ostra szpilka.

W pewnym momencie drgnął gwałtownie i zmarszczył brwi. Sora stał przed nim nerwowo drapiąc się po przedramieniu, kiedy to robił, rękaw jego koszuli podwinął się do góry, odsłaniając skórę.

- Sora... Co to jest? - spytał Naoki, pobielałymi wargami.

Sora podniósł wzrok i skierował go na miejsce, w które w tej chwili wpatrywał się Naoki. Kiedy zrozumiał, co widzą oczy bruneta, błyskawicznie zsunął rękaw z powrotem w dół.

- N..Nic.. - wyszeptał nerwowo.

Naoki szybko podszedł do chłopaka i łapiąc go za dłoń, podwinął rękaw jego koszuli. Oczom bruneta ukazały się niezliczone rany. Jedne z nich były już prawie zagojone, inne wciąż świeże, raziły oczy krwistą czerwienią. Puścił jego dłoń i złapał za drugą rękę, znajdując na niej takie same ślady.



- Nic?! To jest kurwa nic?! - wrzasnął Naoki. - Sora, coś Ty zrobił?!

Naoki puścił ręce chłopaka, zdając sobie sprawę z tego, że znowu bezmyślnie go dotknął.
Siedemnastolatek milczał, uparcie wpatrując się w podłogę.

- Sora... dlaczego? Ja pierdolę, jak mogłeś to sobie zrobić!

I wtedy Sora pierwszy raz odkąd poznał Naokiego zobaczył jak po jego policzkach spływają łzy.

- Nao... Nie płacz... Proszę. - wyszeptał zdruzgotany.
- Jak mam nie płakać? - zapytał cicho Naoki zdławionym głosem - To wszystko moja wina... To wszystko przeze mnie... Wiedziałem, że nic nie jest w porządku, a jednak nic nie zrobiłem. Powinien Cię zmusić, żebyś ze mną porozmawiał. A ja... zostawiłem Cię z tym wszystkim samego... Po raz kolejny Cię skrzywdziłem... Znowu Cię zawiodłem. - dodał, łkając żałośnie.
- To nie Twoja wina, że jestem nic niewartym ścierwem...
- Sora... Słoneczko... Błagam Cię... To nie prawda... Nie mów tak. - wyszeptał zrozpaczony - Dla mnie jesteś najcudowniejszym facetem na świecie. Uwielbiam Cię. Jesteś słodki, niewinny, dobry i czuły. Twój śmiech ogrzewa moje serce, a Twoje łzy mnie bolą. Jesteś piękny, uroczy i ja... Tak bardzo Cię Kocham... Nawet jeśli mi nie wierzysz, nawet jeśli nie ufasz, to i tak nie zmienia moich uczuć do Ciebie.
- Jak możesz mnie kochać? Jak mam w to uwierzyć? Przecież dobrze wiem, kim dla Ciebie jestem...
- Jesteś moim Słoneczkiem...
- Ja... Wszedłem w ten układ dla pieniędzy, ale bardzo szybko stały się one dla mnie jedynie wymówką...
- Wymówką?
- Tak. Chciałem żebyś mnie dotykał, nieważne jak... A potem Ty zerwałeś nasz układ i nic mi już nie zostało... I jeszcze mój ojciec i ci... faceci...I Ty w ogóle przestałeś nawet na mnie patrzeć... zrozumiałem, że się mną brzydzisz i wcale Ci się nie dziwię...
- Sora, zerwałem ten układ, ponieważ chciałem Ci udowodnić, że zależy mi nie tylko na Twoim ciele... Ja... Chcę być z Tobą... Naprawdę Cię Kocham.. Zrobię wszystko, żebyś w to uwierzył, żebyś uwierzył w Nas. Będę walczył o Ciebie i może pewnego dnia Ty odwzajemnisz moje uczucia...

Sora podniósł wzrok i spojrzał prosto w niebieskie oczy Naokiego.

- To jest zbędne. - wyszeptał.

Naoki poczuł jakby ktoś walnął go w brzuch, tak bardzo nienawidził tych słów.

- Daj mi chociaż szansę... - poprosił brunet cicho - Wiem, że na Ciebie nie zasługuję, wiem, że Cię skrzywdziłem. Nie wiem jak mogę to naprawić, ale bardzo się postaram, więc proszę, nie mów, że moja miłość jest zbędna, nawet jeśli to prawda i Ty nigdy mnie nie pokochasz, ja... zrobię wszystko żeby było Wam ze mną dobrze, więc proszę Cię daj mi szansę, abym mógł to udowodnić...
- To jest zbędne. - powtórzył Sora, podchodząc do Naokiego, który w tej chwili nie mógł spojrzeć na chłopaka.

To bolało, tak cholernie bolało.

- Bo ja już je odwzajemniam... - dodał Sora szeptem.

Naoki spojrzał na chłopaka, którego twarz byłą cała czerwona od emocji i mokra od łez.

- Słucham? - wyjąkał.
- Kocham Cię... Niemal od początku...
- Od.. od początku? - zapytał cicho Naoki.

Sora nieśmiało skinął głową i wbił wzrok w podłogę. Nie miał odwagi spojrzeć na bruneta.

- Kochałem Cię przez ten cały czas. Kochałem, nawet jeśli dla Ciebie byłem tylko dziwką do zabawy. - wyszeptał drżącym głosem.
- I wtedy.. gdy ja... Cię.. wtedy też? - spytał Naoki, czując jak żal ściska go w gardle.

Sora ponownie skinął głową. Z oczu Naokiego ponownie zaczęły płynąć łzy.

- A ja Ci zrobiłem coś takiego... Kurwa... - zawył z rozpaczą.
- Ja... ja już dawno Ci... to wybaczyłem Nao... Twoja bliskość jest dla mnie nie do zniesienia, bo wiem, że nie mogę Cię mieć...
- Możesz... Jeśli tylko zechcesz... Jeśli tylko chociaż trochę coś zostało z tych uczuć... Ja...
- Kocham Cię Nao. Wciąż Cię Kocham. Tęsknię za Tobą. Marzę o Tobie. Bez Ciebie moje życie traci wszelki sens...
- Dlaczego do mnie nie przyszedłeś? Dlaczego udawałeś, że nic się nie dzieje? Wolałeś okaleczać swoje ciało zamiast przyjść i porozmawiać ze mną?
- Nie chciałem być dla Ciebie kłopotem. Bałem się, że mnie odtrącisz, że się mną brzydzisz...
- Słoneczko... Ja... Nigdy bym Cię nie odepchnął. Miałem nadzieje, że do mnie przyjdziesz... Teraz wiem, że powinien sam do Ciebie przyjść, ale myślałem, że moja obecność jedynie przypomina Ci o tym wszystkim co Cię spotkało, nie chciałem Cię dodatkowo ranić. - powiedział smutno - Kurwa... Powinien był to zrobić... Powinien był przyjść do Ciebie i nie patrząc na nic zwyczajnie Cię przytulić... Gdybym to zrobił, może nie musiałbyś się kaleczyć...

Naoki stał z pochyloną głową. Po jego policzkach ciekły łzy. Czuł się winny. Ta strasznie winny. Wyrzuty sumienia rozsadzały mu głowę, powodując nieznośny ból w skroniach.

- Więc... - zaczął powoli Sora - Zrób to...

Naoki podniósł głowę do góry i powoli podszedł do chłopaka, mocno złapał za ręce i przyciągając do siebie, przytulił go z całej siły.
Sora syknął cicho, gdyż Naoki nieumyślnie dotknął ran na jego rękach.


- Przepraszam... - wyszeptał speszony, puszczając chłopaka.

Następnie objął rękami jego twarz i patrząc mu w oczy, powoli zbliżył swoje wargi do ust Sory. Kiedy Sora przymknął oczy, Naoki wpił się niecierpliwie w jego usta. W tym pocałunku była zawarta cała tęsknota, cały ból i strach, który szarpał nim od tak dawna.
Sora odwzajemnił pocałunek drżąc na całym ciele, tak bardzo był go złakniony, tak bardzo tego pragnął, tak bardzo się bał, że już nigdy nie zazna rozkoszy, jaką niesie ze sobą...

- Zostań ze mną... - wyszeptał błaganie Naoki - Przysięgam, że już nigdy cię nie zawiodę, tylko nie rób tego więcej... Obiecaj mi, że już nigdy tego nie zrobisz...że już siebie nie skrzywdzisz... Po prostu przyjdź do mnie i porozmawiaj ze mną, a ja zrobię wszystko, by ukoić Twój ból...
- N... Naprawdę chcesz kogoś takiego jak ja? Nao... Ja nie mam nic... Kompletnie nic nie mogę Ci zaoferować... Jestem nikim...
- Jesteś dla mnie wszystkim... Jeśli tylko zechcesz... być ze mną... pokaże Ci jak wspaniałym człowiekiem jesteś... Nikt nie ma dla mnie większego znaczenia niż Ty...

Naoki pogłębił pocałunek wsuwając język w uchylone usta Sory. Smak śliny mieszał się ze słonym smakiem ich łez, a oni nie przerywali, nie byli w stanie oderwać się od siebie.

- Sora... - wyszeptał Naoki w usta ukochanego - Pragnę Cię...

Chłopak ledwie zauważalnie skinął głową, dając Naokiemu w ten sposób swoje pozwolenie.
Nie przestając całować Sory, Naoki złapał go za tyłek i podniósł do góry. Chłopak oplótł jego uda nogami. Brunet zaniósł go do sypialni. Gdy postawił go na podłodze, rozpiął jego spodnie, sunął je wraz z bokserkami i mocno ściskał pośladki chłopaka.

Po chwili oderwał się od jego ust i spojrzał głęboko w hipnotyzujące oczy ukochanego.

- Słoneczko... nie musimy się spieszyć. Jeśli nie jesteś gotowy... ja zaczekam. - wyszeptał niepewnie.

Sora w odpowiedzi wspiął się na palce i ponownie złączył usta z wargami Naokiego.

- Nao... Tak bardzo za Tobą tęskniłem, zrób to proszę... - powiedział cicho.

Wtedy Naoki ponownie chwycił go za tyłek i podniósł do góry. Zaniósł na niewielki sekretarzyk mieszczący się pod ścianą i posadził na nim chłopaka. Odsunął się na chwilę, ściągnął swoją koszulkę i podsuwając krzesło usiadł naprzeciwko prężącego się z pożądania penisa Sory.

Naoki pochylił się i wziął go od razu do ust. Ciałem Sory wstrząsnął dreszcz.

- Achhh. - jęczał, podczas gdy Naoki przesuwał językiem po całej długości jego członka, od czasu do czasu kąsając go delikatnie.

Sora wplótł palce w czarne włosy Naokiego i przyciągnął go mocniej do swojego krocza, tak, że teraz brunet brał go głęboko, aż po same jądra. Przy tym wszystkim chłopak wciąż rytmicznie poruszał biodrami.

- Nao... Jak dobrze... - jęczał w ekstazie, coraz mocniej się poruszając.
Po chwili doszedł wprost do ust Naokiego, który połknął wszystko.

Naoki wstał i uśmiechnął się do kochanka, by po chwili ponownie wziąć go na ręce i zanieść na łóżko, po drodze całkowicie pozbawiając go spodni.

Kiedy usiadł na łóżku, Sora klęknął nad nim okrakiem i obejmując czule, chciał go pocałować.

- Słoneczko, ja przed chwilą... - próbował powstrzymać go brunet.
- Nie szkodzi. Pocałuj mnie Nao. - przerwał mu Sora, łącząc ich usta i języki w namiętnym pocałunku.
 
Jedną rękę Naoki wsunął pod koszulę Sory i opuszkami palców, miział skórę na jego karku.
Przerwał pocałunek, podniósł drugą rękę i wkładając palce do buzi, zaczął je intensywnie ślinić, ani na chwilę nie przestając patrzeć prosto w przepiękne, różnobarwne tęczówki ukochanego.
Następnie przyciągnął go do siebie i ponownie zaczął całować, podczas gdy jego nawilżone palce powędrowały pomiędzy pośladki chłopaka, delikatnie masując i naciskając jego dziurkę. Sora sapał w usta Naokiego, podczas gdy ten ostrożnie wsunął w niego pierwszy palec. Sora zacisnął rękę na plecach Naokiego i syknął cicho.

- Słoneczko... dajmy temu dzisiaj spokój... - zaniepokoił się, widząc skrzywioną twarz chłopaka.
- Nie... Proszę... Nao... Tak bardzo tego chcę... - błagał Sora.
Naoki kontynuował więc rozciąganie chłopaka. Po chwili poczuł, że Sora się rozluźnia, a jego oddech staje się płytszy. Dołożył drugi palec i nie przestając nimi ruszać zaczął ssać sutki kochanka.

Teraz Sora sam ruszał tyłkiem i nabijał się na palce Naokiego, mrucząc przy tym jak kot.
Naoki wyciągnął palce z Sory i podnosząc biodra do góry ściągnął spodnie wraz z bielizną, które wciąż miał na sobie, uwalniając swojego naprężonego penisa z okowów materiału. Także Sorę pozbawił koszuli i kładąc mu ręce na biodra, obrócił go plecami do siebie i nabił na swojego członka.

Sora jęknął przeciągle, Naoki przesunął swoje ręce na uda chłopaka i rozsunął mu nogi, następnie złapał go pod kolanami i uniósł je do góry.

- Spójrz, jaki jesteś seksowny. - szepnął zmysłowo, wprost do jego ucha.

Sora podniósł głowę i o ile to możliwe zaczerwienił się jeszcze bardziej. W lustrze stojącym naprzeciw łóżka, wszystko było doskonale widoczne. Sora zamknął oczy.

- Słoneczko, nie wstydź się. Jesteś taki piękny... - szeptał Naoki, całując jego szyję.


Sora ponownie spojrzał w lustro. Widok był niesamowity. Zgrane ruchy ich bioder, poruszające się w jednym rytmie i penis Naokiego raz po raz znikający we wnętrzu chłopaka.
Ten widok nakręcał oboje jeszcze bardziej. Ruchy bruneta przybrały na sile. Idealnie trafiał penisem w prostatę Sory, wywołując u chłopaka serię niekontrolowanych, zmysłowych jęków.

- Kocham Cię, Kocham... - szeptał Naoki, wbijając się raz po raz w rozpalone wnętrze Sory.
- Nao... - jęczał Sora bez przerwy, czując jak zbliża się spełnienie.

Po chwili poczuł, że Naoki też jest już blisko. Jego gorąca spermę zalała wnętrze chłopaka, doprowadzając również do jego wytrysku.

Następnie padli wycieńczeni na łóżko dysząc ciężko. Naoki uśmiechnął się do Sory.

- Mój wspaniały chłopak... - szepnął czule, odgarniając mu włosy z czoła
- Ch.. chłopak? - zapytał z niedowierzaniem Sora.
- Mhm... - potwierdził, mrucząc - Chyba, że mnie nie chcesz... - dodał ze smutkiem.
Sora zaczął płakać.

- Jak mógłbym Cię nie chcieć Nao? Jestem taki szczęśliwy... - wyszeptał - Nie chcę się budzić z tego snu, nie chcę otworzyć oczu i zobaczyć, że Cię przy mnie nie ma, nie zniosę tego...

Naoki przyciągnął go do siebie i mocno przytulił. Okrył ich kołdrą i głaszcząc chłopaka po włosach, delikatnie muskał ustami jego czoło.

- To nie jest sen Kochanie, ja już zawsze będę przy Tobie i nie pozwolę Ci się bać. - powiedział cicho.

Po raz pierwszy od dwóch tygodni, w duszy Sory zagościł spokój. Czuł się bezpieczny i kochany. W objęciach Naokiego było mu tak dobrze, że Sora zaczął powoli zasypiać.

Naoki uśmiechnął się z czułością. Równy, spokojny oddech chopaka ukoił palący ból serca, który brunet odczuwał nieprzerwanie przez te wszystkie dni.

- Moje Słoneczko... - wyszeptał, po czym sam odpłynął w krainę snów trzymając w objęciach swojego ukochanego.



villemo



6 komentarzy:

  1. Nareszcie 0^0 kocham ten rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Nareszcie skończyłaś nas torturować! Rozdział piękny, naprawdę. Kocham go, być może zacznę go czytać codziennie (nie, nie przesadzajmy), ale na pewno tutaj powrócę. Już myślałam, że się znów pokłócą, ale zaskoczyłaś mnie i to w pozytywnym sensie! Jestem taka szczęśliwa, że Naoki i Sora w końcu wszystko sobie wyjaśnili! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. Przed nimi jeszcze trochę burz, ale od teraz będą im stawiać czoła razem
      😁

      Usuń