czwartek, 27 kwietnia 2017

Slutty & The Beast - Rozdział 37

Było już prawie ciemno, kiedy Sora wraz z Yukim znaleźli się w pobliżu domu. Od razu było widać, że światło w mieszkaniu nie jest zapalone. 
 
 Nie ma go? Śpi? Czy znowu odcięli nam prąd? 
 
- przebiegło przez głowę Sory gdy otwierając drzwi przekroczył próg mieszkania. 


Staną wraz z Yukim po środku dużego pokoju. Obojętnie omiótł pomieszczenie wzrokiem. Burdel nieziemski panował tu jak zawsze.

Kiedyś Sora bardzo się starał by w mieszkaniu był ład i porządek, jednak szybko odkrył, że jest to iście syzyfowa praca, więc poddał się dbając już tylko o to, by Yuki był czysty i spał w miarę nie zasyfionym kącie.

Ojciec był w domu. Ale nie sam, chyba była niezła libacja, bo pod ścianą spało czterech mężczyzn chrapiąc niemiłosiernie. Do nozdrzy chłopaka docierał specyficzny odór trawionego alkoholu, niemytego od dawna ciała i uryny dodawanej gdzie i jak popadnie.

Sora patrzył na nich z obrzydzeniem.
I wtedy jego wzrok padł na całe mnóstwo butelek po burbonie i całkiem drogiej wódce.
Sora podniósł brew że zdziwieniem.

Skąd... - nagle co olśniło - Nie!

Rzucił się biegiem do pokoju, który dzielił z Yukim. Padł na kolana i otworzył szufladę ulokowaną na samym dole starej, nadgryzionej przez kroniki komody. Pochylił się i nerwowo szukał czegoś badając dłonią przy tylnej ściance szuflady.
Jest! Małe, kartonowe pudełko po herbacie. Sora przełykając głośno ślinę, uchylił wieko. Pudełko było puste.
Sora poczuł jak krew odpływa mu z twarzy. Rzucił się z powrotem do sąsiedniego pokoju i dopadł do ojca. Pochylił się nad nim, złapał za koszule

- Kurwa! Ty stary capie! Moje pieniądze! Gdzie one są! - krzyknął.

Mężczyzna otworzył oczy i spojrzał na syna uśmiechając się złośliwie.

- Niezła popijawa za nie była - stwierdził i roześmiał się szyderczo.

W tym momencie w Sorze coś pękło. Zaczął okładać ojca pięściami. Bił i szarpał na oślep, wrzeszcząc i płacąc przy tym w niepohamowanej furii, która go ogarnęła.
Przeliczył się jednak, w całym tym szale, Sora zapomniał o tym, że ojciec nawet jeśli był upojony alkoholem nie tracił na sile i celności. Przypominał sobie o tym, w chwili w której ojciec chwycił go za bluzę. Sora dosłownie przeleciał przez pokój i odbił się z łoskotem od przeciwległej ściany. Padł na ziemię z głośnym hukiem. Gdy próbował się podnieść zobaczył jak ojciec wstaje powoli i zataczając się zmierza w kierunku Yukiego.
Sora w jednej chwili zerwał się z podłogi i w samą porę zdążył osłonić brata. Poczuł nieznośny ból w plecach. Ojciec kopał go bez litości, podczas gdy Sora odwrócony do niego plecami, tulił płaczącego braciszka w swoich objęciach. Stary nie patrzył gdzie trafia nogą, zatem kilka kopniaków trafiło chłopaka prosto w tył głowy.
Ojciec złapał go za szmaty i odwrócił twarzą do siebie. Złapał go za bluzę i już miał zadać cios gdy jego ręka zawisła w powietrzu. Sora otworzył oczy, które wcześniej zamknął w oczekiwaniu na uderzenie, które jednak nie nastąpiło. Ojciec stał i z otwartą gębą wpatrywał się w znacznej wielkości malinkę widniejącą na szyi chłopaka. Sora zamarł.

- Co … to... jest? - wysyczał staruch jadowicie - Stąd te pieniądze? Kurwisz się?! Hum? Robisz dobrze starszym, bogatym lafiryndom?! Nie... Ty nie zrobił byś dobrze żadnej babie... Ty...

Ojciec puścił Sore i wpatrywał się w niego z niedowierzaniem
- Ty... Cioto... Dajesz dupy?! - wrzasnął z obrzydzeniem.

Sora nie czekał na dalszy rozwój wypadków. Momentalnie wziął Yukiego na ręce i zaczął uciekać. W ostatniej chwili chwycił swój plecak leżący w korytarzu i nie oglądając się na nic wybiegł z mieszkania. W oddali dochodziły go jeszcze wrzaski ojca.

 - Wypierdalaj pedale! Ty męska kurwo! Żebym Cię więcej nie widział bo zajebie jak psa!

Sora biegł ile sił w nogach. Yuki płakał żałośnie w jego objęciach, nie rozumiejąc nic z tego co się właśnie stało.
W końcu Sora nie mając już siły by biec zatrzymał się na środku chodnika.

- Nic Ci nie jest? - zapytał braciszka z niepokojem.
Yuki porządną głową.
- W porządku - wyjąkał - ale Ty masz krew braciszku...

Faktycznie dopiero teraz Sora poczuł, że z rozciętego łuku brwiowego nieprzerwanie sączy się krew.

To musiało się stać kiedy uderzyłem o ścianę - pomyślał.
- To nic - uspokoił Yukiego.

Co teraz? Gdzie mam iść? Gdybym był sam to spoko, ale muszę się zająć Yukim... - myślał gorączkowo. - Co teraz... Nie mam nic... Moje pieniądze...

Sora poczuł, że zbiera mu się na płacz. Tyle w wysiłku, tyle bólu kosztowało go zdobycie każdego z banknotów. To miała być ich przyszłość, jego i Yukiego. Teraz nic z tego nie zostało.

Nie czas na żal - skarcił siebie w myślach - musimy gdzieś spędzić dzisiejszą noc. Tylko gdzie?

Życzliwa sąsiadka, Pani Mako wyprowadziła się jakiś czas temu.

Do Hirokiego też nie mogli pójść. Sora wiedział od bruneta o urodzinach Akiry i o tym jak Hiroki je zaplanował, chłopak nie chciał im dzisiaj przeszkadzać.

Szkoła - przeleciało przez głowę chłopaka - na dzisiaj wystarczy stary materac w składziku sali gimnastycznej.

- Możesz iść sam? - zapytał Sora patrząc na Yukiego.

Malec skinął głową. Sora postawił go na ziemi i wziął za rękę. Powoli ruszyli w stronę szkoły.

Dotarcie do budynku zajęło im sporo czasu, bo Sora czuł się co raz gorzej. Kręciło mu się w głowie, a nieznośny ból w plecach zaburzał trzeźwość myślenia.

Kiedy w końcu dowlekli się do szkolnego składzika, Sora padł na materac i stracił przytomność.

***

Kiedy Naoki się obudził, za oknem było już ciemno. Rozejrzał się zdezorientowany po pokoju. W końcu zrozumiał, że Sora musiał opuścić jego mieszkania.

Nie wiedzieć czemu Naoki czuł się bardzo zawiedziony.

No przecież zawsze go wyganiam... Czemu łudziłem się, że mimo wszystko dziś zostanie?

Naoki wrócił wspomnieniami do ich zbliżenia. Przypomniał sobie zaczerwienioną twarz Sory, jego desperacko tłumione jęki i te piękne oczy... Naoki poczuł jak robi mi się ciepło na sercu. Czuł, że w relacji z Sorą poczynił ogromny krok do przodu.

Nie mogę pozwolić na zerwanie tej cieniutkie niteczki - pomyślał z niezwykłą jak na siebie żarliwością.

Wyskoczył z łóżka, wziął szybki prysznic, ubrał się i wybiegł z mieszkania. Wsiadł do auta, odbierając kierunek - szkoła. Wiedział od Akiry, że dom Sory jest w jej pobliżu.

Kiedy dojechał w pobliże szkoły, zaparkował auto, wysiadł i rozejrzał się niepewnie, po czym postanowił rozglądnąć się po okolicy.

Durny. Przecież nawet nie znam dokładnego adresu. Na co ja liczyłem? - skarcił sam siebie - To nie ma sensu.

I już miał zamiar zrezygnować, gdy nagle poczuł delikatnie szarpnięcie za rękaw. Gdy spojrzał w dół zobaczył chłopczyka. Dziecko nie było duże. Mogło mieć jakiś cztery lata. Malec był cały brudny, a na czarnej od kurzu buzi wyraźnie było widać ślady po łzach.
Naoki nie lubił dzieci, ale kto zostawiłby samotnego malca w chłodny, kwietniowy wieczór na środku chodnika?
Naoki kucnął i zmusił się do krzywego uśmiechu.

- Co jest mały? Zgubiłeś się? - zapytał.

Dziecko pokręciło głową, a z oczu zaczęły płynąć mu łzy

- P... Pomocy... - wyszeptał chłopczyk - mój braciszek... Nie mogę... Nie mogę  go obudzić...
- Braciszek?

Dziecko potwierdziło skinieniem głowy
- Tata go zbił... - wyjąkało - uciekaliśmy... I... Braciszek Sora... Upadł... I...
- Czekaj, czekaj - przerwał mu Naoki czując jak zimy pot oblewa jego ciało - powiedziałeś Sora? Ty... Jesteś Yuki?
 
Chłopczyk ponownie skinął głową.

- Zaprowadź mnie - powiedział Naoki i biorąc Yukiego na ręce, puścił się biegiem w kierunku wskazanym przez dziecko. 


villemo

12 komentarzy:

  1. Dawaj szybko kolejny rozdział.

    Widzę, że ty również cwaniaku lubisz trzymać czytelników w niepewności :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak sama wiesz - to podkręca dramaturgię. Musisz wytrzymać. Tak jak ja muszę wytrzymać do kolejnego rozdziału umowy 😁

      Usuń
    2. No wiem, wiem, ale lubię twoich bohaterów i dlatego mam cichą nadzieję, że Naoki stanie na wysokości zadania. Liczę, że nie zostawi Sory i Yukiego, tylko pozwoli im zamieszkać w sowim mieszkaniu. Sądzę, że to mogłoby być nawet całkiem zabawne.

      Usuń
    3. Sensei możesz nie spojlerować? 😁

      Usuń
    4. To tylko moje ciche i pobożne życzenia :D.

      Żadne spojlery przecież :D.

      Usuń
  2. I kiedy masz nadzieje, że to nie jest jeszcze koniec rozdziału, a tu już koniec :( Moje serce boli przez niedomiar Naoki'ego i Sory. Jeju mam nadzieję, że zamieszkają w końcu razem, wyznając tym samym sobie wzajemnie uczucia. Czuję taki niedosyt, ale to dobrze :D
    No nic pozostaje mi z niecierpliwością czekać na jutrzejszą kontynuację :(
    Pozdrawiam,
    Chingyu ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż może kiedyś będą razem... Zobaczymy. Przed nimi jeszcze trochę drogi...
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. I kiedy masz nadzieje, że to nie jest jeszcze koniec rozdziału, a tu już koniec - dokładnie!!!

      Cóż może kiedyś będą razem... Zobaczymy. Przed nimi jeszcze trochę drogi. - Jak to?!

      Usuń
    3. A tak to. Robisz dokładnie to samo. Ile już Sho dochodzi do porządku z własnymi uczuciami?!

      Usuń
    4. Obiecuję, że jeszcze nie raz będzie miał z tym problem :D.

      Usuń
    5. No widzisz? I to ja jestem tą zła?! 😊

      Usuń