piątek, 14 kwietnia 2017

Slutty & The Beast - Rozdział 22

 Hejo Kochani! 
Dziękuję wszystkim czytaczom komentującym S&B. 
Dziękuję za słowa wsparcia i motywację do dalszego pisania. Jest mi niezmiernie miło, wiedzieć, że jesteście i czytacie, nawet jeśli komentarze nie zawsze pozostawione są pod postem, doceniam każde słowo uznania, które do mnie dociera czy to przez bloggera, czy messnegera czy też facebooka.

Buziaki i zaprasza na kolejny rodział ;) 

***
 
- Yuki wejdź do szafy i pamiętaj ...
- Zatkać uszy, zamknąć oczy ... pamiętam ... ale ... braciszku...

Chłopak pogłaskał dziecko po głowie i uśmiechnął się uspokajająco.

- Nie martw się o mnie. Nic mi nie będzie. I jeszcze nie zapomnij...
- Nie wychodzić dopóki po mnie nie przyjdziesz - wyrecytowało dziecko.

- SOOOOORRRAAAA!!!!! Gdzie jesteś pierdolony gnoju?!

-Cii szybko Yuki i ani piśnij.
Sora błyskawicznie zamknął szafę i udał się do pokoju, z którego wydobywał się krzyk.

- No jesteś pieprzony gówniarzu. Idź mi po wódkę!
- Tato... nie mamy kasy...
- Gówno mnie to obchodzi, weź na krechę!
- Ale tato ... na całym osiedlu nikt już nam nic nie da na krechę. Wisimy kasę w każdym sklepie.

Mężczyzna poderwał się z kanapy i zataczając się dopadł do chłopaka. Chwycił go za włosy i szarpnął mocno. Sora nawet nie pisnął. Mężczyzna zamachnął się i z całej siły uderzył chłopaka w twarz. Sora jęknął cicho i zacisnął zęby.

- Tato puść ...

Usiłował się uwolnić, ale wiedział, że to bez sensu. Ojciec był silny, zwłaszcza gdy sobie popił. Zbliżył twarz do twarzy chłopaka. Smród alkoholu był tak odrażający, że Sora odruchowo skrzywił się z obrzydzeniem. Ojciec zarechotał złośliwie i rzucił chłopakiem o ścianę.
Sora jęknął i próbował się podnieść, wtedy zarobił kopa w brzuch. Zrobiło mu się niedobrze, z ledwością powstrzymał odruch wymiotny.

- Gówno mnie obchodzi jak załatwisz kasę. Wypierdalaj i nie wracaj póki nie będziesz miał wódki lub chociaż piwa! - wrzeszczał.

Sora kaszlnął cicho i podniósł się z podłogi. Na chwiejących się nogach poszedł do drugiego pokoju. Wyciągnął braciszka z szafy, ubrał go i wyszedł z mieszkania. Zapukał do sąsiednich drzwi. Otworzyła mu tęga kobieta w średnim wieku.

- Sora ... znowu ... on Cię zabije ... powinnam już dawno wezwać policję i opiekę społeczną...
- Nie, proszę ... - szepnął Sora.
- Tak, wiem Kochanie, boisz się, że rozdzielną Cię z Yukim, ale jak długo tak zamierzasz?
- Jeszcze tylko trochę i będę pełnoletni, wtedy zabiorę Yukiego i zaopiekuję się nim. Czy mogę ...?

Kobieta westchnęła ciężko 

- Oczywiście, zajmę się nim.
- Dziękuję Pani. - odpowiedział Sora.
- Sora, a Ty? 
- Dam sobie radę i tak mi głupio, że wiecznie proszę Panią o pomoc, ale nie mogę zostawić z nim Yukiego... 
- To oczywiste ... Uważaj na siebie Skarbie ...
- Dobrze. Yuki zostaniesz dzisiaj z Panią Mako, dobrze? 
Yuki niepewnie kiwnął głową. Sora podał dziecko sąsiadce.

- Ale ... - zaczął chłopiec ze łzami w oczach.
- Wrócę po Ciebie, Yuki. - szepnął z czułością całując brata w czoło.
Jeszcze raz podziękował i odszedł.

Myśl, że Yuki dzisiaj się naje i prześpi spokojnie noc dodawał Sorze otuchy.

Dobrze, że Pani Mako to taka dobra kobieta - pomyślał - gdyby nie ona już dawno byłoby po nas.

Sora był wściekły i bezradny. Ojciec chlał codziennie. Było tak odkąd umarła mama cztery lata temu po urodzeniu Yukiego. Tata z żalu zaczął pić i popadać w co raz większe długi. Yuki nie znał innego ojca, ale Sora tak. Pamiętał ciepły uśmiech swojego taty i jego duże, dające poczucie bezpieczeństwa dłonie... W tym facecie, które szalał teraz w ich domu, nie poznawał już swojego ojca.

O Yukim ojciec w ogóle zapominał. Sora cieszył się z tego, robił wszystko byle tylko stary skupiał się na nim, a nie na bracie. Przyjmował na siebie wszystkie ciosy, byle ochronić malca.

Chowanie w szafie było ich systemem obronnym. Ojciec wyładowując swoją złość na Sorze, był tak skupiony na chłopaku, że nie pamiętał o młodszym synu. Często zdarzało się, że Yuki sam wchodził do szafy, słysząc pierwsze krzyki czy też sygnały nadchodzącej afery. Nie rzadko spędzał noc w szafie, gdy Sora wykończony biciem mdlał gdzieś pod ścianą.

Na myśl o bracie Sora uśmiechnął się lekko. Uwielbiał tego malca. Jednocześnie bardzo się martwił. Codziennie obserwował jak jego niegdyś radosny braciszek powoli zamyka się w sobie. Na każdy głośniejszy dźwięk, Yuki podskakiwał i rozglądał się nerwowo, jakby czekając, z której strony za chwilę spadnie cios. Dzięki bratu, Yuki nie był bity, przynajmniej nie tak mocno i często jak Sora, lecz patrzenie jak ojciec torturuje chłopaka było dla dziecka traumatyczne. Nie raz obserwował te brutalne sceny uchylając minimalnie drzwi szafy, która była ustawiona tak, że siedząc w niej, Yuki miał idealny widok na sąsiedni pokój. Robił to, chociaż Sora zawsze prosił go o zamknięcie oczu i zatkanie uszu.

Sora miał ogromne wyrzuty sumienia. Gdy mama umarła, a tata zaczął pić, Sora miał 13 lat i właśnie wtedy zaczął się jego dramat. Ale do tego nieszczęsnego 13 roku życia, chłopak miał przynajmniej normalne, szczęśliwe dzieciństwo.
Yuki nigdy tego nie zaznał. Dlatego Sora robił wszystko, co tylko było w jego mocy by rekompensować braciszkowi smutne dzieciństwo. Niestety jako siedemnastolatek miał dość ograniczone możliwości.

Sora westchnął głeboko. 

I skąd ja mu wytrzasnę alkohol - rozmyślał - w tym mieście nikt mi alkoholu już nie da... Chyba czeka mnie kolejna noc poza domem.

Sora zawsze miał ze sobą swój plecak, w którym trzymał zapasowe ciuchy i przybory do higieny, a także książki i zeszyty do szkoły. Często sypiał poza domem, zostawiając wtedy Yukiego u sąsiadki. Wiedział, że kobieta zadba o jego brata. Nakarmi, położy spać, a rano zaprowadzi do świetlicy osiedlowej, która w przeciwieństwie do przedszkola - była za darmo.

Sora skierował swoje kroki do szkoły. Już dawno wyczaił dziurę w płocie, która pozwalała mu w nocy wejść na teren szkoły, tam na tyłach sali gimnastycznej znajdował się schowek ze sprzętem, do którego Sora, dawno temu zdobył klucze. To był jego azyl, to tutaj sypiał, gdy w domu nie dało się już wytrzymać. 

Sora bezszelestnie otworzył drzwi do schowka. Wszedł do środka. Od razu położył się na starym materacu, który leżał pod ścianą. Było zimno. W końcu był luty. Na szczęście w schowku znajdowały się koce i Sora otulił się właśnie jednym z nich.

Muszę przetrwać... Za dziewięć miesięcy skończę 18 lat ... I wtedy zabiorę Yukiego ... Jeszcze tylko kasa.. Muszę uzbierać trochę pieniędzy - rozmyślał gorączkowo.

Wreszcie zasną. W głowie miał już ułożony plan działania.


  villemo

 Sora i Yuki


4 komentarze:

  1. Dobra, nie wiem, co napisać... Smutne :( ; chociaż, która patologia jest wesoła? Za to cieszę sie, ze rzuciłaś trochę światła na przeszłość Akiry i Sory :) . Pisz, wydawaj i zarabiaj, bo jak to już wiele razy słyszałam: "Marnujesz się, dziewczyno" - masz talent :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze jest to, że takie dzieci jak Sora zwyczajnie boją się szukać pomocy, bo stracą np. Rodzeństwo. Są same i zmuszone do radzenia sobie w wieku, w którym człowiek powinien być najbardziej beztroski. Jak zwykle dziękuję Ci za dobre słowo 😁

      Usuń
  2. Zawsze robi mi się smutno, jak czytam takie historie. Wątek jest ciekawy i czekam na więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo dopóki coś jest tylko w sferze fantazji zawsze mamy tą bezpieczną myśl, że to tylko fikcja. Niestety temat maltretowania dzieci jest realnym problemem i istnieje pomimo tego, że nie powinien. Dlatego takie tematy są trudne bo boleśnie realne...

      Usuń