niedziela, 9 kwietnia 2017

Slutty & The Beast - Rozdział 17

Wyszli z budynku, w którym mieściło się mieszkanie Hirokiego. Było zimno. W końcu był grudzień, Wigilia. Akira zadrżał i mocniej otulił się szalikiem:

- Jest dopiero 8 rano. Dlaczego musimy wychodzić tak wcześnie? - marudził.
- Bo czekają nas dwie godziny drogi. A ty musisz być w domu na 16 - przypominam - odpowiedział mu Hiroki. 

- A gdzie my w ogóle jedziemy? I czym się tam dostaniemy? - dopytywał chłopak.
- Dowiesz się jak dojedziemy. A jedziemy tym - Hiroki wskazał czarne auto zapakowane niedaleko.
- Masz auto?! - Akira był zaskoczony.
- Pożyczyłem od koleżanki z pracy - wyjaśnił Hiroki.
- Koleżanki? - Akira zmróżył oczy.
Hiroki uśmiechnął się delikatnie i szybko pocałował chłopaka w usta.
- Nie fochaj. To tylko koleżanka.

Po chwili siedzieli już w aucie. Hiroki podał Akirze koc i odpalił silnik.
Po chwili Akira włączył radio i śpiewając wyglądał z zainteresowaniem przez okno. Nie minęło 20 minut jak Akira poczuł, że oczy mu się zamykają. Po chwili już spał. Hiroki uśmiechnął się czule. Przewidział to. W końcu poszli spać około 3 nad ranem.
Hiroki westchnął głęboko. Po raz kolejny tego ranka poczuł jak szczęście rozlewa się po jego ciele, ogrzewając serce.
Kiedy w końcu dojechali na miejsce. Hiroki pochylił się nad śpiący Akirą i pocałował go delikatnie. 

- Aniołku obudź się, jesteśmy - szepnął czule. Akira otworzył oczy i ziewną.
- Cudowna drzemka, nawet tyłek mnie już nie boli - przeciągną się i stęknął - no może jeszcze trochę - dodał ze śmiechem. 

Wysiedli z auta. Stali przed dość okazałym budynkiem, widać jednak było, że nie jest on w najlepszym stanie. Nie dało się ukryć, że ma swoje lata i przydał by mu się remont. Akira rozejrzał się po okolicy. Dom otoczony był dość wysokim ogrodzeniem. Wtedy Akira dostrzegł tabliczkę przy bramie. "Dom dziecka" było na niej napisane. Blondyn spojrzał na Hirokiego, który uśmiechnął się smutno, złapał Akire za rękę i poprowadził przez bramę. Kiedy dochodzili do drzwi wejściowych, Akira dostrzegł w oknie kilka dziecięcych rączek i twarzy, które przyglądały się im z niekłamanym zainteresowaniem. Hiroki bez płukania po prostu nacisnął klamkę i weszli do środka. Znajdowali się na początku długiego korytarza. Po obu jego stronach znajdowały się rzędy drzwi. Korytarz kończył się schodami. 

Nagle jedne z drzwi po prawej stronie się otworzyły i Akira zobaczył jak zza framugi wygląda na nich nieśmiało para ogromnych niebieskich oczu. Dziecko najpierw spojrzało na Akire, następnie jego wzrok przeniósł się na... 

- Braciszek Hiroki! - pisnęło stworzonko. 

Hiroki uśmiechnął się szeroko, kucnął i rozłożył ramiona. Istotka która okazała się być około 5 letnim chłopcem, wpadła w objęcia bruneta, który mocno przytulił dziecko i wziął na ręce.

- Cześć Ao - uśmiechał się ciepło Hiroki. Za chwilę po domu rozległo się tupanie i na korytarzu pojawiło się więcej dzieci w różnym wieku. Chłopcy i dziewczynki, otoczyły Hirokiego, że wszystkich stron, kompletnie ignorując obecność Akiry.
Dzieci piszczały i przekrzykiwały się. Hiroki przytulał je po kolei ze śmiechem.
Nagle Akira poczuł, że ktoś ciągnie go za rękaw. Spojrzał w dół. Na oko trzyletnia dziewczynka patrzyła na niego nieśmiało. Akira uśmiechnął się uspokajająco, wtedy dziecko wyciągnęło do niego ręce. Zaskoczony blondyn, pochylił się i podniósł małą do góry. Dziecko wtuliło się w niego.

- Mama? - szepnęło ledwie dosłyszalnie. Akira poczuł jak coś ściska do w gardle. 

Wtedy z wnętrza domu nadeszła kobieta, w średnim wieku. Ze śmiechem podeszła bliżej. 

- No już już, dajcie mu oddychać! Zamęczycie naszego Hirusia! - uśmiechnęła się ciepło i pogłaskała Hirokiego po policzku - Witaj w domu drogie dziecko - szepnęła czule.

Hiroki przytulił ją mocno i pocałował w policzek

- Wróciłem cioteczko. - odpowiedział.

Odwrócił się do Akiry który cały czas stał za nim.

- Cioteczko to jest Akira, mój...
- Ach Akira - przerwała mu kobieta - jesteś tu sławny. Witaj, jestem ciotka Rei i opiekunkę się tą szarańczą.
- Miło mi - powiedział Akira nieśmiało. - Sławny?
- No tak - roześmiała się perliście - Hiruś opowiada tylko o Tobie.

Akira zaskoczony  spojrzał na Hirokiego, który oblał się rumieńcem. Wtedy ciotka Rei dostrzegła dziewczynkę, która wciąż tuliła się do Akiry.

- Fumi, to niegrzeczne tak zaczepiać pana. Chodź do mnie. - Chciała zabrać dziecko od Akiry, ale dziewczynka wczepiła się w niego z całej siły
- Nie! Mama! Mama! - płakała rozdzierająco.
- Mi ona nie przeszkadza. Może tak zostać? - zapytał Akira głaszcząc dziecko ze współczuciem.
- Fumi! - odezwał się jeden ze starych chłopców. Mógł mieć jakieś 10 lat. - To nie jest Twoja mama! Przecież to facet!

Fumi popatrzyła na Akire badawczo, ten uśmiechnął się do niej ciepło.
Fumi odwróciła głowę i wystawiła język do dziesięciolatka, po czym jeszcze mocniej przytuliła się do Akiry.
Hiroki i Akira zostali zaproszeni do środka. Ściągnęli odzież wierzchnią (Akirze trzeba było pomóc, bo Fumi nie chciała go puścić) oraz buty i poszli za ciotką Rei do kuchni.
To znaczy Akira poszedł cały czas trzymając Fumi na rękach, a Hiroki został uprowadzony przez dzieciarnie w głąb domu. Akira usiadł przy stole w kuchni. Siedział tak dobre 15 minut  i rozmawiał z ciotką Rei zanim zjawił się Hiroki, był cały spocony. 

- Uciekłem - wysapał że śmiechem i pochylił się nad Akira, pocałował go w czoło.

Odsunął się i spojrzał na chłopaka. Fumi zasnęła wtulając się w niego. Był to bardzo ładny widok.

- No już gołąbeczki, starczy tych czułości. Hiroki zrób kawy dla Was. Idę położyć małą do łóżka - mówiąc to ostrożnie zagrała Fumi od Akiry.
- Biedne dziecko - westchnął Akira, gdy opuściły kuchnie.

Hiroki postawił dwa kubki z kawą na stole i usiadł naprzeciwko Akiry.

- Nie lituj się nad nami - powiedział oschle. Akira bardzo się zdziwił. Poniósł wzrok na Hirokiego, który siedział że spuszczoną głową. Akira delikatnie pogłaskał go po dłoni. Nic nie mówił. Czekał. W końcu Hiroki zaczął mówić:

- Nie wiem gdzie się urodziłem... Cioteczka mówi, że byłem noworodkiem, kiedy mnie znaleźli.
- Znaleźli? - przerwał mu Akira. Hiroki uśmiechnął się krzywo.
- Tak... Na śmietniku. Miałem byle jak odjętą pępowinę i byłem cały we krwi...

Akira otworzył oczy szeroko. Hiroki nie patrzył na niego.

- Wychowałem się tutaj. Wyniosłem się mając 16 lat. Najpierw pomagała mi cioteczka Rey, a potem skończyłem liceum i poszedłem do pracy. I tyle.

Akira przełknął ślinę.

- Adopcja? - zapytał cicho.
- Były cztery próby. Trzy razy oddali mnie z powrotem, czwartą ledwie przeżyłem - odpowiedział Hiroki smutno.

Akira znowu spojrzał na Hirokiego.

- Skatowali mnie, bo nie chciałem jeść obiadu... Czemu trzy wcześniejsze rodziny mnie oddały.. . Nie wiem... - wyjaśnił.
- Czemu nigdy mi o tym wszystkim nie powiedziałeś? - wyszeptał Akira, głos mu się zaczynał łamać.
- Najpierw nie chciałem żebyś był ze mną z litości. A potem to już się bałem. Byłem i jestem żałosny, nie chciałem żebyś to o mnie wiedział.
- Nie jesteś żałosny Hiro...

Hiroki uśmiechnął się krzywo.

- A jak inaczej to nazwiesz? Moja własna matka wyrzuciła mnie na pewną śmierć, gdy tylko się urodziłem. Trzy rodziny oddawał mnie  z powrotem do sierocińca, tłumacząc że jestem tak cichy i zamknięty w sobie, że nie wiedzą jak że mną postępować. W czwartej dostałem taki wpierdol, że przez tydzień leżałem w śpiączce... Jako inaczej można nazwać to, że całe życie byłem niechciany i odtrącany?! - mówił zbolałym głosem. Hiroki nie płakał. Bardzo rzadko to robił, zresztą w tej chwili Akira płakał za niego. Blondyn wstał z krzesła i podszedł do Hirokiego. Przytulił go mocno. Brunet wtulił się w jego tors

- Dziękuję, że przy mnie jesteś... - szepnął.
- To ja Ci dziękuję Hiro. Zmieniłeś mnie i pokazałeś czym jest miłość. 

Akira pochylił się nad Hirokim, który złapał go mocno w pasie i posadził na swoich kolanach. Akira musnął ustami wargi ukochanego. Hiroki odpowiedział na pocałunek, wypijając się pożądliwie w usta chłopaka. Jego ręce wsunęły się pod koszulkę Akiry i zmysłowo błądziły po jego ciele. Blondyn jęknął cicho. Wiedział, że powinien to przerwać. W każdej chwili ktoś mógł wejść do kuchni, co gorsza dom był pełen dzieci. Jednak pocałunki Hirokiego były tak zachłannie... 

- Hiroki... Jesteś tu? Cioteczka mówiła, że przyjechałeś i... - młoda kobieta urwała w pół zdania wchodząc do kuchni. Akira poderwał się z kolan Hirokiego. Bardzo się zawstydził w przeciwieństwie do Hirokiego, który objął blondyna w pasie i ponownie posadził sobie na kolanach.

- Cześć Anna. Miło Cię widzieć - uśmiechnął się niewinnie Hiroki.

Anna zachichotała zmieszana. Teraz dopiero Akira rozpoznał w niej kobietę, z którą wczoraj widział Hirokiego na zakupach.

- Wybaczcie, że przeszkodziłam. Ale Hiroki  chyba wiesz, że to nie najlepsze miejsce na igraszki z ukochanym - upomniała go ze śmiechem - Cześć. Jestem Anna.  Hiroki i ja wychowywaliśmy się razem w tym domu. Ty musisz być ten Akira. Hiroki wciąż gada tylko o Tobie.

Hiroki przytulił mocno Akire i uśmiechą się szeroko.

- Chciałaś coś ode mnie? - zapytał.
- Cioteczka pyta czy zostaniecie na kolacji.
- Muszę odwieźć Akire do domu, ale potem wrócę do Was.

Anna kiwnęła głową i wyszła z kuchni. Akira natychmiast odezwał się do Hirokiego

- Czy wszyscy w tym domu wiedzą o nas? - zapytał zdziwiony.
- A z czym tu się kryć? Kocham Cię czy mam się tego wstydzić? - zapytał Hiroki zaczepnie.
- Nie. Nie o to mi chodzi. Sam wiesz jaki mam pogląd na ten temat. Rodzina to trochę inna bajka. Nie bałeś się im o nas powiedzieć?
- To moja rodzina. Jedyna jaką kiedykolwiek miałem. Wiedziałem, że to może być dla nich szok, ale wiedziałem też, że zrozumieją.

Akira spojrzał w zielone oczy Hirokiego.

- Kocham Cię - wyszeptał.
- Nigdy nie przestawaj - odpowiedział Hiroki i obaj zatracili się w długim, namiętnym pocałunku.


  villemo

2 komentarze:

  1. Smutna przeszłość ale i mnóstwo cukru <3<3<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu to taka cukrowa opowieść... Póki co... 😁

      Usuń