poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Slutty & The Beast - Rozdział 10

Hiroki długo biegł przed siebie, tak długo, aż w końcu zabrakło mu sił. Znalazł się w parku, gdzie usiadł na ławce. Ze świstem wciągał powietrze, jego płuca bolały, ale to było nic, w porównaniu z bólem serca, który odczuwał. 


Jestem taki durny! Kurwa! - myślał, a pod powiekami poczuł charakterystyczne pieczenie, zbierało mu się na płacz. - Jak mogłem dać się nabrać? Nie wiem co ja kurwa sobie myślałem, przecież to niemożliwe, żeby taki chłopak mógł zobaczyć we mnie cokolwiek. Przecież nic nas nie łączy. Jedno obciąganie, jeden sex i tyle. Wiedziałem, że zrobił to tylko dlatego, że czegoś chciał, wiedziałem, że nie chodziło o mnie, a jednak pozwoliłem sobie mieć nadzieję, że Akira zechce ze mną zostać chociaż chwilę dłużej. Jestem debilem... 

Hiroki w końcu zrozumiał, że zakochał się w Akirze już w momencie gdy ten pierwszy raz stanął w drzwiach prowadzących z jego sypialni, odziany jedynie w jego koszulę. Hiroki nigdy wcześniej nie był zakochany, zatem nazwanie tego co czuł zajęło mu trochę czasu. 

Dlaczego to się stało? To boli jeszcze bardziej niż zwykle... 

Kiedy Hiroki w końcu się trochę uspokoił, zrobiło się już zimno i naprawdę późno. Hiroki niechętnie wstał z ławki i powoli powlókł się do domu.

Naprawdę nie chciał teraz widzieć Akiry, ale nie miał wyboru. Westchnął głęboko i nacisnął klamkę drzwi od mieszkania, nie były zamknięte. Bezszelestnie wszedł do mieszkania. Akira siedział na kanapie, głowa opadała mu na klatkę piersiową. Spał. Kiedy Hiroki przeszedł bez słowa obok niego i skierował się do sypialni, Akira się obudził. Rozejrzał się po mieszkaniu i gdy dostrzegł plecy Hirokiego znikające w drzwiach, zerwał się na równe nogi i pobiegł za nim wrzeszcząc:

- Oi kurwa! Hiro co jest?! Gdzieś ty był? Widziałem Cię pod moją budą. Co się stało, że tak wybiegłeś? Ej Hiro mówię do Ciebie! Masz pojęcie jak się martwiłm, gdy po takim numerze nie wróciłeś do domu?

Hiroki podniósł głowę i spojrzał na Akirę, kiedy chłopak zauważył, że oczy bruneta były całe czerwone, poczuł ból w sercu. Podszedł do Hirokiego powoli, wyciągnął dłoń i dotykając jego policzka, delikatnie pogładził go po skórze. Hiroki jednym szybkim ruchem odtrącił rękę blondyna i uśmiechnął się blado. Akirze nie podobał się ten uśmiech. Był zimny i kpiący.

- Martwiłeś? Hehehe Ty? Możliwe, ale chyba raczej o siebie. Bo kto Ci zrobi żarcie i użyczy konta do spania jeśli mnie szlag trafi. Martwiłeś się o mnie? Nie rozśmieszaj mnie, dlaczego miałbym Ci uwierzyć? Po co miałbyś martwić się o jakiegoś czerwieniącego się frajera?

Akira spojrzał na Hirokiego i nie na żarty się przestraszył. Piękne oczy mężczyzny zmieniły kolor. Były szare. Wręcz stalowo zimne. Akira poczuł lodowaty dreszcz biegnący wzdłuż jego kręgosłupa.

- Co? - szepnął – a więc nas słyszałeś? Hiro to....

- Oszczędź sobie. Zabieraj szmaty i wypierdalaj z mojego domu kurwo. Nie chcę Cię więcej widzieć. Udało Ci się mnie nabrać. Chyba naprawdę jestem aż takim frajerem.
- Hiro pozwól mi …
- Już i tak na za dużo Ci pozwoliłem. Miałeś dobry ubaw? Kumplowi się podobało? A wyśmiewałeś mnie przed czy po tym jak Cię zerżnął? Tobie jest naprawdę obojętne z kim to robisz, byle mieć chuja w dupie no nie? Ulitowałeś się nawet nad takim frajerem jak ja.
- Hiro...

Nie rozumiejąc samego siebie Akira poczuł dominujący ból w sercu. Po policzkach popłynęły mu łzy. Nie wiedział czemu. Sam przecież nazywał siebie zdzirą, nie ruszały go wyzwiska i zaczepki innych, ale usłyszenie tego z ust Hirokiego niespodziewanie sprawiło mu ból. Cholerny ból.
Hiroki obdarzył go lodowatym spojrzeniem.

- Spierdalaj z mojego domu szmato, bo jak nie, to tak Cię wypieprzę, że nigdy już nie pozbędziesz się wrażenia mojego kutasa z Twojej rozjechanej dupy! - warknął, rzucając w Akirę torbą z jego rzeczami. Akira złapał ją i drżąc na całym ciele, płacząc, powoli opuścił mieszkanie Hirokiego.

Gdy Akira zniknął z jego oczu, Hiroki bezwładnie opadł na podłogę zwinął dłonie w pięści i zaczął nimi walić w podłogę.

- Nigdy więcej – szeptał gorączkowo – nigdy więcej nie uwierzę, że moje życie mogłoby się odmienić. Zostanę sam na zawsze. W ten sposób przynajmniej nie będzie tak bolało. Samotność sprawia mniejszy ból niż miłość...


  villemo


2 komentarze:

  1. No jak to, czemu nikt nie komentuje XD.

    Czytają i się ukrywają, jak nic XD.

    Więc chociaż ja zostawię tutaj swój ślad, jestem, czytam i czekam na więcej :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana! Doceniam ;) W końcu jesteś moim mentorem! :D

      Usuń