niedziela, 16 kwietnia 2017

Slutty & The Beast - Rozdział 24

 Niedziela

Stał w przedpokoju ogromnego apartamentu i pomimo usilnych starań oraz czułych objęć przyjaciela, nie mógł się uspokoić.
Łzy leciały mu jedna za drugą łącząc się w słony strumień spływający na policzkaczki, brodę i szyję blondyna.
Akira wtulając głowę w pierś Naokiego zanosił się spazmatycznym płaczem.

- Nie mogę uwierzyć, że to zrobiłeś - odezwał się w końcu niebieskooki.
- Ja też ... - odpowiedział mu Akira pociągając nosem.
- Widzę, że się udało, skoro jesteś w takiej rozsypce - stwierdził Naoki

Akira łkając cicho pokiwał głową
- To koniec - powiedział - właśnie złamałem serce miłości mojego życia...
- Wciąż tego nie rozumiem... - zaczął powoli Naoki - przecież go kochasz...
- Bardzo... - potwierdził Akira
- I byłeś szczęśliwy?
- Nawet nie wiesz jak ...
- Więc dlaczego? - dopytywał się Naoki bezlitośnie.
- Bo nie mam prawa niszczyć mu życia...

Naoki pokręcił głową z niedowierzaniem.

- Kurwa właśnie dlatego mam w dupie takie zabawy w miłość... Dobra, kapuje, twierdzisz, że nie miałeś wyjścia, a nie dało się ... no wiesz.... tak ... mniej skurwysyńsko?

Akira pokręcił głową

- Musiałem być okropny Naoki ... Hiro nigdy by się nie poddał, gdybym nie zabił w nim tej miłości... On ... musi mnie znienawidzić ... żeby móc ... iść dalej - wyjaśnił Akira -  Żebyś go widział ... Myślałem, że serce mi się wyrwie z piersi ... miałem ochotę go przytulić i odwołać wszystko ... ledwie wytrzymałem ...

Akira ponownie zaniósł się spazmatycznym szlochem.

- Zostań u mnie - zaproponował Naoki.

Akira pokiwał głową. Bardzo potrzebował teraz przyjaciela.

***

Poniedziałek

- Nao... - Sora przerwał namiętny pocałunek, którym właśnie obdarzał go brunet. Stali na środku składzika.
- Noa? - Naoki uniósł jedną brew do góry i uśmiechnął się delikatnie.
- Przepraszam... Naoki... - speszył się chłopak. 

Brunet pochylił się nad Sorą i musnął wargami jego usta. 

- Może być Nao... Podoba mi się... Sora...

Chłopak zaskoczony spojrzał na osiemnastolatka.

- Skąd...?
- Hej, głupio nie wiedzieć z kim się macasz - skwitował że śmiechem Naoki widząc zdziwione spojrzenie Sory.

Naoki ponownie wsunął swój język w usta Sory i kontynuował zachłannie całowanie chłopaka, który czuł w podbrzuszu uderzenia gorąca. 

Wrócił wspomnieniami do zeszłego piątku. Gdy zamykał składzik na klucz, który dał mu Naoki, nie bardzo umiał pozbierać swoje myśli. Obiecał sobie, że nie będzie za dużo myślał o tym co zamierzał zrobić. Widział, że to zwykła prostytucja, ale nie mógł pozwolić sobie na tchórzostwo, więc starał się nie analizować swojego postępowania.
Dotknął opuszkami palców swoich ust i na wspomnienie pocałunków Naokiego, oblał się rumieńcem. To były jego pierwsze. Sora nigdy nie miał dziewczyny, w swoim smutnym życiu nie miał do tego głowy. 

Naoki był delikatny, a to jak dotykał... Sora poczuł dreszcz przeszywający jego ciało.
W całej tej sytuacji, to co najbardziej przerażało Sore to fakt, że cholernie mu się to wszystko podobało, ba, w pewnym momencie był nawet mocno zawiedziony, że skończyło się tylko na wzajemnym trzepaniu i wcale nie chodziło o to, że za pieprzenie mógłby zarobić więcej...

- Sora, ziemia do Sory! - głos Naokiego wytrwał chłopaka z rozmyślań. - Hej bo się obrażę, aż tak źle całuję, że aż odpływasz? 

Sora pokrętło głową. Był czerwony po same uszy. 

- Tak dobrze? - droczył się Naoki. 

Tym razem Sora potwierdził skinieniem głowy.

- Słodziak... - mruknął Naoki. I kontynuował całowanie Sory jednocześnie wsuwając ręce pod jego koszulkę i błądząc nimi po ciele chłopaka. 

Nagle Sora syknął.

- Au... - zawył cicho. 

Naoki bez słowa puścił chłopaka, obrócił do siebie plecami i podniósł koszulkę. Jego oczom ukazał się ogromny siniak, rozlewający się wszystkimi kolorami tęczy na plecach Sory. 

- Co to jest? - zapytał oschle Naoki - Kto Ci to zrobił?
- Jakie to ma znaczenie? - wyszeptał chłopak w odpowiedzi.
- Masz rację. Żadnego - ton głosu Naokiego był dziwnie zimny. 

Odwrócił chłopaka przodem do  siebie i popatrzył na niego, jego spojrzenie nie wyrażało żadnych emocji. Odsuną się od niego, oparł o jakąś starą szafkę, która stała za nim i rozpiął rozporek spodni. Wyjął z nich stojącego fiuta, sam był zaskoczony tym, iż chwila całowania wystarczyła, by był w takim stanie. 

- Na kolana i obciągasz - wypalił beznamiętnie do Sory.

Chłopak nie poznawał Naokiego. Ostatnio był przecież taki miły i czuły, a teraz...

- Ja... Nie...- zaczął.
- Gówno mnie obchodzi, że nie wiesz jak. Kto tu komu płaci? - warknął Naoki. 

Sora klęknął i dobrą chwilę patrzył na kutasa Naokiego. Przełknął nerwowo ślinę i wziął do go ręki. Zaczął trzepać mu powoli, tak jak ostatnio pokazał mu Naoki.
Po chwili niepewnie otworzył usta i objął nimi czubek penisa. 

- Dobrze. A teraz ssij i uważaj na zęby - instruował go Naoki. - I używaj więcej języka. 

Sora bardzo się starał. Lizał i ssał penisa Naokiego, najlepiej jak umiał. Kiedy spojrzał w górę, zobaczył, że Naoki zamknął oczy, a z delikatnie uchylonych ust wydobywały się ciche jęki.
Kiedy Sora podniósł wzrok na Naokiego, ten otworzył oczy i spojrzał w dół. Uśmiechnął się i pogłaskał chłopaka po włosach. 

- Świetnie Sora. Bardzo dobrze Ci idzie - pochwalił chłopaka. - Odsuń się. 

Sora posłusznie osunął się od Naokiego, który chwycił się za wciąż sterczącego fiuta i wyciągnął chusteczkę z kieszeni. Po chwili trzepania, spuścił się w nią z głośnym jękiem.
Sora obserwował go i było mu strasznie gorąco, od dawna czuł jak jego własny penis, boleśnie wbija się w materiał spodni. Jednocześnie chciało mu się płakać, ten oschły i władczy z przed chwili Naoki wcale mu się nie podobał. 

- Jesteś na mnie zły? - zapytał szeptem, jak zwykle nie patrząc na bruneta.
- Nie jestem zły - odpowiedział Naoki, podchodząc bliżej i głaszcząc chłopaka po policzku. Sam nie bardzo potrafił określić co go tak wkurwiło i czemu przejął się tym siniakiem na plecach Sory.

Może drażniło go to, że chłopak zapytany o niego, migał się od odpowiedzi? Sam nie wiedział co to było. Wyciągnął z kieszeni plik banknotów, który był nieco grubszy niż ten poprzedni. Wręczył go Sorze. 

- Dobra robota.
- Dziękuję...
- Sora masz czas jutro po szkole? - zapytał nagle Naoki. 

Po chwili namysłu, Sora kiwnął głową. 

- Świetnie, to po lekcjach idziemy do mnie - wyszczerzył się Naoki. 

Sora głośno przełknął ślinę. Przerażało go to, że tak naprawdę nie mógł się doczekać... 

 ***

- Akira? Jesteś?

Naoki właśnie wszedł do domu. Rozglądnął się po mieszkaniu, ale wszystko było dokładnie takie, jak zostawił rano, gdy wychodził do szkoły. Akira nie miał nastroju na szkołę, więc Naoki pozwolił mu zostać u siebie.
Wszedł do sypialni. Akira leżał na łóżku zawinięty w kłębek. Spał.


Kiedy Naoki usiadł na brzegu łóżka, zobaczył ślady po łzach na policzkach przyjaciela. 
Akira poruszył się niespokojnie przez sen. Powoli uniósł powieki i spojrzał na Naokiego
- Hiro... - szepnął, a na jego twarzy na chwilę zagościł delikatny uśmiech, który po sekundzie zmienił się w bolesny grymas. Akira usiadł na łóżku i przetarł czerwone oczy. - Śnił mi się... - wyszeptał wyjaśniając, a z oczu znowu płynęły mu łzy.

Naoki westchnął głęboko i pogłaskał przyjaciela po głowie. 

- I po co się tak męczysz. Idź do niego, powiedz mu prawdę i pozwól jemu zdecydować, czego chce. Przecież Hiro nie zna powodu... - zaczął.
- Nie - przerwał mu Akira - tak jest dobrze.
- Dobrze? Od dwóch dni leżysz w łóżku i płaczesz. Nie jesz, nie pijesz, tylko wciąż śpisz. Jak długo tak zamierzasz? - uniósł się Naoki.
- Przeszkadzam Ci, wiem... Przepraszam...
- Nie o to chodzi Akira, ja... Zwyczajnie martwię się o Ciebie...
- Wiem, dziękuję... - Akira uśmiechnął się blado - jutro i tak muszę wrócić do domu, stara nie da mi żyć jeśli też na jakiś czas nie pojawię się na chacie. Wytrzymasz ze mną tyle? 

Naoki nic nie odpowiedział, tylko mocno przytulił przyjaciela.

 ***

Sora dosłownie wlókł się do domu. Nie widział co ma o tym wszystkim myśleć. I czy w ogóle chce o tym myśleć. Zaskoczyła go oschłość że strony Naokiego. 

Wstąpił do sklepu i kupił jakiś chleb i coś do niego za pieniądze od Naokiego. Zakupy były skromne, Sora odkładał zdecydowaną większość "zarobionych" pieniędzy. Powlókł się dalej w stronę domu, odebrał Yukiego od sąsiadki i poszedł z nim do siebie. 
W mieszkaniu było dziwne cicho. Sora pomyślał, że może ojciec śpi, ale po chwili okazało się że nie ma go w domu. Oznaczało to tyle, że będą mieli kilka dni spokoju. Ojciec od czasu do czasu wpadł w ciąg alkoholowy. Szlajał się wtedy nie wiadomo gdzie i z kim. Zazwyczaj znikał na cztery - pięć dni. Za co wtedy chlał? Nie wiadomo. W tej chwili Sora cieszył się, że ojca przez jakiś czas nie będzie w domu. 

Zrobił kolacje. Nakarmił siebie i Yukiego, po czym wykąpał malucha i położył spać. Sam odrobił lekcje i po szybkim lodowatym (bo ciepłą wodę odcięli im już dawno) prysznicu, wreszcie położył się w łóżku, obok Yukiego.

Kiedy miał już zamykać oczy, przypomniał sobie, że jutro po szkole idzie do Naokiego...

No to teraz będzie ze mnie stuprocentowa kurwa - pomyślał z przekąsem. 

Pomimo starań i ogólnego zmęczenia, Sora nie mógł zasnąć. Wciąż myślał nad tym jak to będzie. Czy będzie bolało? Niewielkie pojęcie o seksie, nie zapewniało mu poczucia bezpieczeństwa. Wiedział tylko co gdzie się wkłada i tyle. 
Który Naoki będzie się z nim jutro kochał? Ten miły i delikatny, czy ten oziębły i obojętny na wszystko? 
Pomimo dominującego poczucia strachu, Sora nie mógł pozbyć się subtelnego dreszczyku podniecenia, który od czasu do czasu przeszywał jego ciało.

Ostatecznie Sora zasnął z myślami kłębiącymi się w głowie. Co dziwniejsze - ani razu nie pomyślał o pieniądzach, które za to zarobi...

  villemo

4 komentarze:

  1. Grzeczny Wilczek melduje sie po śniadanku :3
    ghaaaaaaaa, nie wiem czy chce najpierw konfrontacje z Hiro, czy spotkanie u Naokiego. Wiem jedno....nie wytrzymam do jutra!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaczyna być intrygująco ;) Na szczęście, jeszcze kilka rozdziałów przede mną 'XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe dobrze mieć mały zapas. Może czytanie z opóźnieniem wyjdzie Ci w krew? 😊

      Usuń